WirtualneMedia.pl

Portal o mediach, reklamie, internecie, PR
Nr 1 w Polsce

Przeczytaj też

Rynki we Francji i Niemczech należą do lokalnych koncernów medialnych

Repolonizacja mediów to gra polityczna, może być sprzeczna z prawem unijnym

2017-03-21 A A A KOMENTARZE: 32 FORUM DRUKUJ POLEĆ

Rząd zapowiada przyspieszenie prac nad repolonizacją mediów. Eksperci widzą w ustawie regulującej polski rynek medialny intencje polityczne. Część wątpi w jej wprowadzenie, choć niektórzy chętnie widzieliby u nas regulacje rodem z rynku francuskiego. Dla Wirtualnemedia.pl o repolonizacji mówią Andrzej Zarębski, Paweł Nowacki, Marek Sowa, Aleksy Uchański i Eryk Mistewicz.

Fot. P. Tracz / KPRM Fot. P. Tracz / KPRM

Kwestia repolonizacji mediów pojawiła się w konkretnej formie pod koniec ub.r., gdy w grudniu ub.r. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego powołało zespół, złożony także z przedstawicieli KRRiT i UOKiK-u, który miał pracować nad projektami prawnymi zapewniającymi większy pluralizm własnościowy w mediach w Polsce.

- Żadne poważne państwo w Europie nie pozwoliło na to, żeby w takiej delikatnej przestrzeni - nie tylko dla biznesu, ale dla wolności debaty, wolności wymiany idei - jak media gdzieś dominował kapitał obcy. Niestety, przez te ostatnie dwadzieścia kilka lat dopuściliśmy do tego, żeby tak się stało, zwłaszcza w prasie - regionalnej czy lokalnej. Dobrze byłoby to zmienić na rzecz kapitału polskiego - ocenił na początku stycznia wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Pod koniec stycznia pojawiły się sugestie, że ustawa o regulacji mediów w Polsce miałaby przypominać model francuski, a projekt dokumentu jest już gotowy.

Według informacji zebranych przez serwis Wirtualnemedia.pl najważniejsze punkty francuskiej ustawy medialnej pochodzącej z roku 1986 są następujące:
1. Ustawa zabrania osobie fizycznej lub prawnej jednoczesnego kontrolowania więcej niż 7 kanałów telewizyjnych (art. 41 § 4).
2. Osoba fizyczna lub prawna nie może kontrolować więcej niż jednej radiowej usługi nadawczej, jeżeli docierają one potencjalnie do ponad 20 proc. odbiorców wszystkich usług transmisji radiowej we Francji (art. 41 § 10).
3. Osoba fizyczna lub prawna nie może kontrolować bezpośrednio ani pośrednio więcej niż 49 proc. kapitału lub prawa głosu w spółce będącej operatorem telewizyjnym, jeżeli oglądalność jego programu przekracza 8 proc. całkowitej oglądalności w kraju (art. 39); to postanowienie nie obowiązuje historycznych operatorów francuskich istniejących przed wrześniem 1986 r.
4. Zagraniczna osoba fizyczna lub prawna nie może kontrolować, samodzielnie bądź z innymi obcokrajowcami, więcej niż 20 proc. kapitału lub praw głosu w spółce będącej operatorem radiowym lub telewizyjnym nadającym swój program w języku francuskim (art. 40); to postanowienie nie ma zastosowania do osób fizycznych lub prawnych z Unii Europejskiej.
5. Ustawa zawiera również przepisy antykoncentracyjne dotyczące koncentracji krzyżowej. I tak na przykład nie mogą być spełnione w przypadku żadnego operatora więcej niż dwa z poniższych trzech kryteriów:

Kontrolowanie jednej lub większej liczby koncesji telewizyjnych, których potencjalny zasięg wynosi 4 miliony widzów;
Kontrolowanie jednego lub większej liczby nadawców radiowych, których potencjalny zasięg wynosi 30 miliony słuchaczy;
Kontrolowanie gazety codziennej, której udział w ogólnokrajowym nakładzie wynosi ponad 20 proc. (art. 41-1-1).

W ostatnich dniach prace nad ustawą regulującą na nowo polski rynek mediów miały ulec przyspieszeniu. W poniedziałek Wirtualnemedia.pl opierając się na wiarygodnych nieoficjalnych źródłach zbliżonych do PiS podały, że przygotowywany przez resort kultury i dziedzictwa narodowego projekt ustawy regulującej polski rynek medialny trafi w czwartek pod obrady sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu.

Szybko okazało się, że w sprawie ustawy repolonizacyjnej wśród instytucji związanych z tym dokumentem panuje poważny zamęt komunikacyjny. Pomimo wcześniejszych deklaracji że projekt jest gotowy naszej redakcji nie udało się go zdobyć z prostego powodu - dokument jeszcze nie istnieje, choć pojutrze ma być omawiany w komisji.

-  Informuję, że jak dotąd - stan na poniedziałek godz. 16:00 - projekt ustawy nie wpłynął do Sejmu. Co za tym idzie, na teraz w czwartkowym porządku obrad Komisji Kultury i Środków Przekazu nie figuruje rzeczony dokument. Niewykluczone jednak, że projekt ustawy pojawi się w najbliższym czasie (przed rozpoczęciem 38. posiedzenia), a harmonogram prac Komisji zostanie o niego uzupełniony - czytamy w mailu przesłanym do redakcji Wirtualnemedia.pl i podpisanym przez Andrzeja Grzegrzółkę, dyrektora biura prasowego Kancelarii Sejmu.

Ten komunikat oznacza, że nawet w wypadku wprowadzenia projektu pod czwartkowe obrady komisji jej członkowie będą mieli niewiele czasu na zapoznanie się z tym dokumentem.

Niezależnie od niejasności dotyczących prac nad projektem repolonizacji mediów głos w sprawie jego ogólnych założeń i idei zabrali w rozmowie z serwisem Wirtualnemedia.pl eksperci polskiego rynku mediów. Ich opinie nie są do końca zgodne, ale wskazują na rozmaite problemy wiążące się z projektowanym przez rządzących nowy krajobrazem mediów w naszym kraju.

Repolonizacja a przepisy unijne
Andrzej Zarębski, ekspert medialny i były sekretarz KRRiT w rozmowie z nami skupia się na tym jak planowane medialne przepisy dekoncentracyjne wyglądają na tle regulacji w Unii Europejskiej.

- Zacznijmy od tego, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej i zgodnie z prawem unijnym obowiązuje u nas w gospodarce, a więc także w mediach zasada swobodnego przepływu kapitału, ludzi i usług - podkreśla Andrzej Zarębski. -  W związku z tym wszelkie ograniczenia nakładane w tej dziedzinie nie mogą stać w sprzeczności z unijnymi normami prawnymi. Z tego punktu widzenia regulacja o której mówimy, a której szczegółów jeszcze nie znamy musi zostać sprawdzona pod tym kątem przez samych jej inicjatorów, a później także w trakcie procesu legislacyjnego. Tutaj znaczącym elementem będą także podpisane przez Polskę umowy o wzajemnej ochronie inwestycji.

Według Zarębskiego dotychczasowe badania rynku medialnego w odniesieniu do konkurencji nie potwierdzają w żaden sposób zagrożeń w tej dziedzinie.

- Przypomnę, że w świetle obowiązującego prawa o konkurencji podmioty rynkowe mogą zajmować pozycję dominującą i nie ma w tym nic złego. Naganna jest dopiero taka sytuacja, gdy podmiot zajmujący pozycję dominującą nadużywa jej i narusza zasady wolnej konkurencji - zaznacza nasz rozmówca. - W przypadku mediów nie stwierdzamy w tej chwili, by ktokolwiek osiągnął pozycję dominującą nawet przy zmniejszeniu progu do 30 proc. W konsekwencji zatem nie ma na rynku medialnym podmiotów mogących nadużywać swojej przewagi i zaburzać uczciwą konkurencję.

Były członek KRRiT zwraca uwagę na szczególną pozycję TVP w kontekście podmiotów mogących naruszać zasady wolnego rynku.

- Jeśli już są podnoszone wątpliwości dotyczące podmiotów dominujących, to odnoszą się one głównie do publicznego nadawcy, czyli Telewizji Polskiej - wskazuje Zarębski. - Wciąż bowiem istnieje spór dotyczący finansowania TVP w kontekście ewentualnych oskarżeń o niedozwoloną pomoc publiczną. Natomiast w odniesieniu do mediów prywatnych nikt takich pretensji nie formułuje. Podsumowując: Pod względem legalizmu, prawa krajowego i wspólnotowego problem koncentracji kapitału w polskich mediach nie istnieje. Natomiast jeśli chodzi o intencje autorów projektu repolonizacji sektora medialnego to mam nadzieję że przeczytamy je w uzasadnieniu do projektu, który jak wiadomo na razie nie istnieje.

Według niektórych opinii intencją autorów koncepcji repolonizacji mediów i ich dekoncentracji zależy głównie na wpływie na rynek mediów lokalnych. Zapytany o ten wątek Andrzej Zarębski jest ostrożny w diagnozach i zwraca jednak uwagę na istotny szczegół.

- Bardzo trudno będzie skonstruować dopuszczalną w świecie prawa konstrukcję, która będzie oddziaływać na rynek w sposób selektywny - ocenia Zarębski. - Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że jeśli wgłębimy się w tego typu polityczne spekulacje i gry, to nieoczekiwanie możemy zaniepokoić tę część rynku, którą obecnie tak dobrze zajmują media wyznaniowe. Z wypowiedzi niektórych autorów nowych przepisów w odniesieniu do mediów lokalnych wynika, że mają w tym obszarze zadziałać mechanizmy rynkowe. Z tym nie ma żadnego problemu, jeżeli jedna strona zechce sprzedać tytuł lub swoje w nim udziały, a druga strona zechce je kupić i obaj partnerzy dogadają się w kwestii ceny. Za wyjątkiem mediów koncesjonowanych gdzie obowiązują pewne ograniczenia, to w segmencie prasy obowiązuje zasada swobody gospodarczej.

Repolonizacja to element polityki
Paweł Nowacki, obecnie pracujący dla porównywarki ubezpieczeń Mfind.pl, a wcześniej zastępca redaktora naczelnego „Dziennika Gazety Prawnej” ds. online odnosząc się do kwestii repolonizacji mediów odwołuje się do historii.

- W kwietniu 1990 roku grupa 98. pracowników zespołu redakcyjnego „Expressu Wieczornego” (warszawska popołudniówka z bardzo dobrą pozycją na rynku) zakłada spółdzielnię dziennikarską, by uzyskać pierwszeństwo w ubieganiu się o przejęcie tytułu od RSW - przypomina Paweł Nowacki. - W październiku tego samego roku spółdzielnia rozpoczyna wydawanie porannej wersji dziennika, noszącej tytuł „Express”. Fundacja Prasowa „Solidarność” - to z kolei fundacja założona 15 marca 1990 r. przez ówczesnego senatora i redaktora naczelnego "Tygodnika Solidarność” Jarosława Kaczyńskiego. Wśród założycieli fundacji są też m.in. Sławomir Siwek i Krzysztof Czabański.

Według Nowackiego warto pamiętać, że już w maju 1991 r. na żądanie Jarosława Kaczyńskiego (wtedy ministra stanu i szefa kancelarii prezydenta Wałęsy) Fundacja nabyła od Skarbu Państwa "Expres Wieczorny" oraz prawo wieczystego użytkowania kilku działek wraz z czterema nieruchomościami w centrum Warszawy m.in. przy ul. Nowogrodzkiej 84/86 (ówczesna siedziba zakładów graficznych, a dziś siedziba PiS) po likwidowanym koncernie RSW Prasa-Książka-Ruch z czasów PRL (likwidatorem koncernu był też kilka lat później Krzysztof Czabański). W lipcu 1993 r. fundacja „Solidarność” odsprzedaje tytuł "Express Wieczorny" szwajcarskiej spółce Marquard (zlikwidowano tytuł w 1999 r.).

- Generalnie repolonizacja to decyzja polityczna - nie ukrywa Nowacki. - Wszyscy ekscytują się obecnym planem repolonizacji mediów, a mało kto sięga do historii prywatyzacji polskiej prasy. Przecież PiS (a raczej poprzednik tej partii - PC, te same osoby, w tym sam Jarosław Kaczyński) miał swoje media, mógł na ich bazie budować koncern porównywalny do Agory. Tymczasem sprzedali tytuł szwajcarskiej spółce i stąd jest dziś siedziba na Nowogrodzkiej. A teraz chcą mieć możliwość politycznego wpływu w regionach - podsumowuje Nowacki.

Marek Sowa, były prezes m.in. Agory i UPC Polska, obecnie współtwórca kanału Golf Channel Polska jest przekonany o politycznych motywach autorów ustawy repolonizującej media w naszym kraju.

- „Repolonizacja” mediów brzmi dumnie, ale to tylko retoryka i gra pozorów - ocenia krótko Marek Sowa. - W całej sprawie chodzi przede wszystkim o chęć uzyskania politycznej kontroli i w konsekwencji upartyjnienie kolejnych obszarów w polskich mediach. Przykład mediów publicznych w Polsce jest aż nadto wymowny. Wbrew partyjnej retoryce pluralizm mediów ma się w Polsce dobrze, ale jego gwarantem nie jest „narodowa” gorączka i gesty polityków, a właśnie fakt że znacząca część mediów pozostaje poza ich zasięgiem. Silne, prywatne grupy kapitałowe i międzynarodowi inwestorzy są z definicji bardziej odporni na bezpośrednie naciski i ręczne sterowanie w wykonaniu lokalnych polityków, niż media słabe i rozdrobnione.

Zdaniem Sowy odwoływanie się do francuskiej ustawy medialnej może być przejawem podświadomej tęsknoty niektórych polskich polityków za latami 80-tymi, w których owa ustawa była uchwalana.

- Tyle że zupełnie odmienne były realia ówczesnej Francji, inna jest francuska kultura polityczna, a w międzyczasie kompletnie zmienił się świat współczesnych mediów – zaznacza Sowa.

Regulacja mediów może być porażką
Aleksy Uchański, CEO Movie Games i były szef segmentu cyfrowego Ringier Axel Springer Polska podkreśla słabe strony w logice twórców nowych przepisów dotyczących dekoncentracji rynku medialnego.

- Mam w związku z tą całą sytuacją dwie refleksje. Po pierwsze, przytaczane z namaszczeniem statystyki dotyczące koncentracji obcego kapitału w mediach odnoszą się zawsze do rynku dzienników i magazynów drukowanych - podkreśla Aleksy Uchański. - Rynku schyłkowego i stale tracącego, moim zdaniem tracącego również rząd dusz w zakresie budowania opinii. Oczyma duszy widzę taki groteskowy scenariusz, w którym w 2019 roku skarb państwa za pośrednictwem swoich spółek (bo któżby inny?) wykupuje od uszczęśliwionych zachodnich wydawców ich marginalne i w normalnej grze ekonomicznej niemożliwe do zbycia aktywa. Obie strony są szczęśliwe, osiągnięto zdumiewające win-win.

Druga refleksja Uchańskiego dotyczy kwestii zasad unijnego rynku, które mogą okazać się prawdziwym „hamulcowym” we wdrożeniu planów repolonizacyjnych.

- Przedsięwzięciem nowej władzy które poniosło najbardziej spektakularną w mojej ocenie porażkę był podatek od supermarketów - przypomina nasz rozmówca. - Okazało się że konfrontacja z obszarem szeroko pojętej swobody prowadzenia działalności gospodarczej na równych prawach w Unii Europejskiej jest trudna, zwłaszcza gdy za przeciwnika ma się bogate koncerny, a organy UE dysponują silnymi i bezpośrednimi narzędziami działania. Zagadnienie „repolonizacji mediów" wykazuje tu wiele podobieństw, a oczywiście dochodzi do niego jeszcze cały kolosalny aspekt wolności słowa. Uważam więc że jest to zamierzenie oględnie mówiąc trudne w wykonaniu i nie spodziewam się jego powodzenia chyba że, jak wspomniałem na początku, koncerny same uznają że jest to dla nich dogodna szansa na exit z nieatrakcyjnej kategorii klasycznych mediów.

Francja może być wzorem
Eryk Mistewicz, prezes Instytutu Nowych Mediów nie ukrywa swojego poparcia dla wprowadzenia w Polsce regulacji rodem z Francji, jednak niektóre zawarte tam zapisy mogą nie odpowiadać autorom projektu repolonizacji mediów w naszym kraju.

- Kilkakrotnie wydawnictwa niemieckie próbowały wydawać we Francji pisma opinii, za każdym razem twardo i zdecydowanie reagowało państwo francuskie - przypomina Eryk Mistewicz. - Już dawno powinniśmy zrobić to samo. Wykorzystać prawo polskie i europejskie, wykorzystać wzorce francuskie, aby ograniczyć wydawców zagranicznych i wspierać (a właściwie odbudowywać) wysokojakościowe media polskie. Trudno użyć argumentu, że rozwiązania francuskie ograniczają wolność słowa lub że nie są zgodne z prawem europejskim.

Według Mistewicza Francja ma elity rozumiejące, że mimo partyjnych sporów wszystkich łączy Republika.

- Media zaś są elementem budowania wspólnoty. To, czy będziemy na siebie warczeć, patrzyć wilkiem, czy też rozwijać się, być mądrą, godną wspólnotą zależy w dużym stopniu od mediów - zaznacza prezes Instytutu Nowych Mediów. - Dlatego też Francja blokuje obce podmioty w mediach, wspiera też media wysokojakościowe niemałą kwotą 1,6 mld euro rocznie dystrybuowaną po równo dla wszystkich, od prawa do lewa, w tym także media opozycyjne.

Mistewicz zaznacza, że państwo francuskie bierze odpowiedzialność za media, podobnie jak za edukację, kulturę, naukę, podnoszenie standardów i budowę wspólnoty.

- Trudno zarzucić państwu francuskiemu łamanie kręgosłupów dziennikarzy czy naruszanie wolności prasy - podkreśla nasz rozmówca. - Jakość mediów francuskich, jakość pism opinii, programów TV, prezentowanych w nich wiedzy o świecie, o nauce, kulturze wysokiej znacząco odstaje od obecnych mediów polskich. Należy model francuski po prostu przenieść do Polski, także w ramach wspierania pracy uczciwych dziennikarzy i wysokojakościowych mediów. Nie rozwiąże to wszystkich problemów polskich mediów, jednak będzie to działanie zdecydowanie w dobrą stronę - ocenia Mistewicz.

Autor: ps

Wiecej informacji: repolonizacja mediów, gra polityczna, Andrzej Zarębski, Paweł Nowacki, Marek Sowa, Aleksy Uchański, Eryk Mistewicz

503 Service Temporarily Unavailable

Service Temporarily Unavailable

The server is temporarily unable to service your request due to maintenance downtime or capacity problems. Please try again later.


Apache Server at www.wirtualnemedia.pl Port 80

Komentarze (32) Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl

  reklama

POPULARNE

Zobacz więcej

Newsletter

Monitoring mediów

Zobacz więcej