Tak naprawdę zrozumiałem, czym jest dziennikarstwo, 3 listopada 1984 roku – w czasie pogrzebu księdza Jerzego Popiełuszki. W uroczystości uczestniczyło kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Obok nich – kilka tysięcy milicjantów i tajniaków. Gęsta atmosfera. Napięcie. Ludzie nieufnie rozglądający się wokół siebie. Strach przed prowokacją. I gdzieś tam, w tym tłumie, José Comas. Reporter hiszpańskiego dziennika "El País". A obok niego ja – jego tłumacz.