WirtualneMedia.pl

Portal o mediach, reklamie, internecie, PR
Nr 1 w Polsce

Przeczytaj też

TVP1 zmienia ramówkę: „Komornik” i „Układ zamknięty” zamiast filmów zagranicznych

Według wPolityce.pl i TVP protesty przeciw reformie sądownictwa to astroturfing wywołany przez firmy marketingowe i NGO-sy

2017-07-23 A A A KOMENTARZE: 28 FORUM DRUKUJ POLEĆ

Zdaniem części dziennikarzy Telewizji Polskiej i wPolityce.pl trwające od kilku dni manifestacje przeciw zmianom w systemie sądowniczym nie są spontaniczne, tylko zostały wywołane i są wspierane przez menedżerów z firm marketingowych sprzyjających dzisiejszej opozycji. Pretekstem są m.in. deklaracje Jakuba Benke, Jakuba Bierzyńskiego i Szymona Gutkowskiego o gotowości wsparcia inicjatyw demokratycznych.

Manifestacja przeciw zmianom w sądownictwie, fot. twitter.com/BatoryFundacja Manifestacja przeciw zmianom w sądownictwie, fot. twitter.com/BatoryFundacja

Od kilku dni w wielu miastach, także tych największych, odbywają się manifestacje sprzeciwu wobec ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym przyjętych właśnie przez parlament. Demonstranci krytykują te przepisy i domagają się od Andrzeja Dudy, żeby je zawetował. W manifestacjach bierze udział sporo dziennikarzy, zwłaszcza z mediów mocno krytycznych wobec obozu rządzącego.

W sobotę na portalu wPolityce.pl postawiono tezę, że protesty nie są oddolną, spontaniczną inicjatywą obywatelską, tylko akcją wykreowaną przy wsparciu firm marketingowych i organizacji pozarządowych niechętnych obecnej władzy. W serwisie szczegółowo omówiono tekst „Niech państwo stanie: wyłączmy rząd!” zamieszczony w piątek na Facebooku przez Bartosza Kramka, szefa rady Fundacji Otwarty Dialog. Kramek opisał, jakie działania należy obecnie podjąć, żeby skutecznie zdestabilizować sytuację w kraju, co może doprowadzić do upadku rządu.

- To nie są spontaniczne protesty, choć spontanicznie włącza się w nie wielu zdezorientowanych, zmanipulowanych ludzi, którym wmówiono, że PiS zmienia ustrój Polski na totalitarny, że sądy będą partyjne, a ludzie stracą wolność. Sceny histerycznego płaczu, które oglądaliśmy po przyjęciu przez Sejm ustawy o Sądzie Najwyższym, pokazują że pole oddziaływania jest potężne. Dezinformacji uległa spora grupa ludzi. Inżynierowie tej zbiorowej histerii zrobią wszystko, by użyć ich do walki o utrzymanie przedwyborczego status quo - skomentowano na wPolityce.pl.

Ponadto zwrócono uwagę, że wsparcie komunikacyjne działań w obronie demokracji zadeklarowało w ostatnich dniach kilku szefów dużych firm marketingowych. - Jak wielu z Was zmagam się z pytaniem: co robić? Uważam, że powinniśmy stworzyć społeczną organizację, która w profesjonalny, systematyczny sposób zajmie się prodemokratycznym (i częściowo antyrządowym) marketingiem: cele, strategia, kreacja i publikacja w mediach. Ludzi i całych firm chętnych do darmowej pomocy znajdziemy teraz aż za wiele. A podobno się na tym znamy - stwierdził parę dni temu na Facebooku Jakub Benke, od pięciu lat prezes Jet Story, a wcześniej przez wiele lat szef Starcom MediaVest Group.

Udział w takiej inicjatywie zadeklarowali m.in. szef Grupy OMD Jakub Bierzyński (który w ub.r. był doradcą Nowoczesnej ws. komunikacji, a mocno krytyczne teksty o rządzie publikuje m.in. w „Polityce”), szef DDB&Tribal Szymon Gutkowski (był społecznym doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego) oraz wiceprezes Grupy K2 Rafał Ciszewski.

- Czy to oni wykreowali sztuczne protesty przeciwko reformie sądownictwa? - zapytano w piątek na wPolityce.pl. - Obserwując wzorową organizację ostatnich zadym pod Sejmem i pałacem prezydenckim, spójność komunikacji i perfekcyjne działania mediów oraz internetowych trolli, ciężko nie mieć wrażenia, że za całym tym przemysłem manipulacji stoi sztab doświadczonych i profesjonalnych doradców - dodano.

W podobnym tonie do sobotniego wydania „Wiadomości” wypowiedział się redaktor naczelny „W Sieci” Jacek Karnowski. W programie zwrócono też uwagę, że na niektórych profilach w serwisach społecznościowych powtarzane są masowo takie same komentarze, np. „Precz z Kaczorem dyktatorem” na fanpage’u TVN24. Na wPolityce.pl jako przykład podano też wpisy podobne twitterowe części dziennikarzy - wszyscy informowali, że różne osoby wspierają protesty przeciw zmianom w sądownictwie.

Na wPolityce.pl całą sytuację określono jako astrotufing. - Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z perfidnym działaniem w ramach zjawiska tzw. „astroturfingu” (astroturf marketing)– techniki kreowania pozornie spontanicznych, obywatelskich organizacji czy inicjatyw, które podejmowane są w celu wyrażenia jakiegoś poparcia lub sprzeciwu. Jednym słowem można to nazwać „sianiem sztucznej trawy”- wyjaśniono w sobotę.

- Wiele wskazuje na to, że w tej chwili w PL mamy do czynienia z mechanizmem #astroturfingu - napisano na twitterowym profilu „Magazynu śledczego Anity Gargas”. Zwrócono uwagę, że w ostatnich dniach w definicji tego pojęcia na Wikipedii dodano informację, że z rozwiązania skorzystał PiS podczas niedawnej wizyty Donalda Trumpa.

Kiedy Tomasz Lis na Twitterze skrytykował liderów partii opozycyjnych za bierność w ostatnich dniach, Marzena Nykiel z wPolityce skomentowała: „Zatrudnili PR-owców, którzy kręcą eventy przy świecach i koncertach, to odpoczywają. Nawet Lis przez 8 lat nie nauczył się gdzie PO ma obywateli”.

Wielu dziennikarzy kpiło z przekonania, że tak liczne manifestacje w wielu miastach mogły zostać sztucznie wykreowane przez marketingowców. Senator Anna Maria Anders w sobotę na Twitetrze powtórzyła za innym użytkownikiem wpis, jakoby agencje PR-owe dostały jakiś czas temu zlecenia na przeprowadzenie takiej akcji. - Pani minister, bardzo, bardzo poproszę o dokumenty tego procederu, opublikujemy je w Onecie. Ma je Pani skoro pisze Pani o tym tak otwarcie - napisał do Anders dyrektor programowy Onetu Bartosz Węglarczyk.

Dziennikarze kpiący z koncepcji astroturfingu zwracali uwagę, że przyjęte właśnie przez parlament ustawy o sądownictwie skrytykowały m.in. Departament Stanu USA, wiele międzynarodowych organizacji i niektóre zagraniczne instytucje z sektora wymiaru sprawiedliwości.

Przypomnijmy, że w połowie grudnia ub.r., kiedy posłowie PO i Nowoczesnej zaczęli blokować mównicę w Sejmie, a w Warszawie zorganizowano manifestacje poparcia dla ich protestu, w porze emisji w TVP wystąpienia premier Beaty Szydło doszło do awarii w firmie Emitel, wskutek czego nastąpiły zakłócenia w odbiorze kanałów TVP dostępnych na trzecim multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej.

Prezes TVP Jacek Kurski zawiadomił o tym ABW, wystąpienie Beaty Szydło powtórzono następnego dnia. Część dziennikarzy sugerowała, że awaria była częścią planu zdestabilizowania sytuacji w kraju. Emitel po zbadaniu sprawy zapewnił, że awaria wynikała z trudno wykrywalnej usterki sprzętu, na którą nie miały wpływu postronne osoby.

Autor: tw

Wiecej informacji: wPolityce, Telewizja Polska, sądy, Jakub Benke, Jakub Bierzyński, manifestacje, opozycja

Komentarze (28) Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl

  reklama

POPULARNE

Zobacz więcej

Newsletter

Praca - WirtualneMedia