SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Firmy badawcze tłumaczą nieprecyzyjne sondaże przedwyborcze: to tylko deklaracje, sporo osób było niezdecydowanych

Według ostatnich sondaży przedwyborczych Bronisław Komorowski miał poparcie o ok. 10 pkt proc. wyższe od Andrzeja Dudy, tymczasem według badania exit poll i oficjalnych wyników otrzymał mniej głosów. - Sondaże przedwyborcze nie mogą być precyzyjne, bo respondenci zmieniają zdanie, czy i na kogo będą głosować. Mimo wszystko sondaże trafnie wskazały trendy wzrostu i spadku poparcia dla głównych kandydatów - tłumaczą portalowi Wirtualnemedia.pl przedstawiciele Millward Brown i TNS Polska.

fot. pap Article

Sondaże przedwyborcze przez kilka ostatnich miesięcy były realizowane przez firmy badawcze (przede wszystkim Millward Brown, TNS Polska i CBOS) dla największych nadawców telewizyjnych i radiowych oraz tytułów prasowych. W sondażach przeprowadzonych w ostatnich dniach przed ciszą wyborczą Bronisław Komorowski był niezmiennie liderem, z poparciem oscylującym wokół 40 proc., natomiast Andrzej Duda w kilku badaniach osiągnął 31 proc., a w innych miał 27 proc. Paweł Kukiz w ostatnich dwóch tygodniach zaczął szybko zyskiwać i w sondażach z 6 i 7 maja miał już 13-15 proc. poparcia (sondażowe wyniki tych trzech kandydatów z okresu kampanii wyborczej prezentujemy na infografikach przy tekście).

Ostatecznie w wyborach Duda wygrał z Komorowskim, a Kukiz otrzymał ponad 20 proc. poparcia. Według badania exit poll zrealizowanego dla TVP, Polsat News i TVN24 kandydat PiS otrzymał 34,5 proc. głosów, urzędujący prezydent - 33,1 proc., a Kukiz - 20,5 proc. Natomiast według oficjalnych danych Państwowej Komisji Wyborczej Duda dostał 34,76 proc. głosów, Komorowski - 33,77 proc., a Kukiz - 20,80 proc.

 

Skąd takie różnice między wynikami z sondaży przedwyborczych a faktycznym poparciem (niedoszacowanie wyników Andrzeja Dudy i Pawła Kukiza oraz przeszacowanie poparcie Bronisława Komorowskiego)?

- Sondaże przedwyborcze oraz same wybory i ich wyniki to dwie różne rzeczywistości. Sondaż nie jest aktem wyborczym, mówi o postawach i zamiarach, które są deklarowane i do dnia wyborów mogą ulec zmianie. Nie można liczyć na to, że będzie dokładnie prezentował wyniki wyborów. Zdaje jedynie relację o opiniach ludzi na temat kandydatów w momencie, gdy jest realizowany - tłumaczy portalowi Wirtualnemedia.pl Urszula Krassowska, kierownik zespołu badań społecznych i politycznych w TNS Polska. - Sondaże przedwyborcze zawsze zawyżają frekwencję, w efekcie podczas badań zdarza się, że rozmawiamy z respondentami, którzy deklarują swoje poglądy i twierdzą, że do wyborów pójdą, jednak ostatecznie zostają w domach. Frekwencja podczas pierwszej tury ostatnich wyborów prezydenckich była tak niska (najniższa w historii tego typu wyborów), że mogło to znacząco skrzywić wynik sondaży przedwyborczych - dodaje Kuba Antoszewski, PR manager polskiego oddziału Millward Brown.

Dodajmy, że realizacja sondaży przedwyborczych wygląda zupełnie inaczej niż badania exit poll. Sondaże są prowadzone telefonicznie na reprezentatywnej grupie liczącej zwykle ok. tysiąca osób (w ostatnim sondażu Millward Brown dla „Faktów” TVN powiększono tę próbę trzykrotnie). Natomiast badanie exit poll zostało zrealizowano wśród 44,6 tys. osób głosujących w ponad 500 komisjach wyborczych w całym kraju - uczestników proszono o podanie w krótkiej ankiecie także swoich danych demograficznych.

- Część ludzi nie chce brać udziału w sondażach przedwyborczych, część w rozmowie z ankieterem nie odsłania swoich prawdziwych poglądów i zamiarów wyborczych. Badanie exit poll jest czymś zupełnie innym - wyborcy są w nim proszeni, żeby opisali, co zrobili przed chwilą, a nie pytani, co zamierzają zrobić za kilka dni. Przy czym także w badaniu exit poll niektórzy ludzie nie chcą uczestniczyć, a niektórzy piszą nieprawdę, co ma wpływ na uzyskany rezultat - opisuje Urszula Krassowska. Zwraca też uwagę, że w sondażach przedwyborczych część respondentów nie jest zdecydowana, czy pójdą głosować, a niektórzy zdecydowani nie są przekonani, na kogo oddadzą głos. - W naszym ostatnim sondażu 13 proc. uczestników zadeklarowało, że chcą iść na wybory, ale nie są zdecydowani, na kogo zagłosują - dodaje Krassowska.

 

Oboje menedżerowie podkreślają, że sondaże przedwyborcze z okresu kampanii pokazały najważniejsze tendencje: systematyczny spadek poparcia dla Bronisława Komorowskiego i wzrost dla Andrzeja Dudy, a w ostatnich tygodniach duży wzrost dla Pawła Kukiza.

- Były to pewne wskazania, jak mogą wyglądać wyniki głosowania - podsumowuje Urszula Krassowska. - Dynamika dwóch procesów - spadku poparcia dla Bronisława Komorowskiego i bardzo silnego wzrostu dla Pawła Kukiza - w warunkach bardzo niskiej frekwencji była nie do wychwycenia w sondażu przedwyborczym. Fakt, że obaj kandydaci prowadzący w rankingach bardzo się do siebie zbliżą, był do przewidzenia, niestety nie sposób było w sondażu przedwyborczym oszacować, jak bardzo - uważa Kuba Antoszewski.

 

Dołącz do dyskusji: Firmy badawcze tłumaczą nieprecyzyjne sondaże przedwyborcze: to tylko deklaracje, sporo osób było niezdecydowanych

9 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Wojteq
Bardzo mi się podoba jak się sondażownie teraz wiją i kręcą. Okazuje się, że płaci się im kasę za wróżenie z fusów i lanie wosku przez klucz. Równie dobrze telewizje mogą same sobie zrobić idiotele i wynik będzie tak samo wiarygodny.
29 7
odpowiedź
User
df
Sondażownie robiły klakę Bulowi, a teraz udają głupków! Zakazać publikacji sondaży, albo tym "fachowcom" dowalić wielomilionowe kary!
19 20
odpowiedź
User
099max
Nie bardzo wierzę że pracownie celowo kłamały, oszukiwały zleceniodawców. Bardziej uwierzę w to że sami wyborcy co innego mówili ankieterom przed wyborami co innego zrobiły w trakcie głosowania przy urnie, i co innego pokazały ankieterom tuż po głosowaniu, stąd takie rozbieżności. Poza tym sporo polskich wyborców boi się przyznać uczciwie na kogo chce lub oddało swój głos w wyborach!
9 23
odpowiedź
User
A
przecież to sie sondażownie decydują o wynikach badania, tylko odpowiedzi respondentów. Najłatwiej zrzucić zaskoczenie wynikami na firmę badawczą...
6 20
odpowiedź
User
Yogidługoręki
Ręce się wyciągają na metr z bezsilności po przeczytaniu długonogiego. O takich jak Wojteq i df szkoda wspominać. To dowód na słabość obecnego prezydenta!
2 16
odpowiedź
User
umiarkowany i rozsądny
CBOS to ośrodek rządowy podległy Kopacz, więc trudno, żeby w jego badaniach wygrał Duda, tak jak to ma miejsce w rzeczywistości.
8 12
odpowiedź
User
milego dnia
Moim zdaniem oni wcale tych badań nie robili. CBOS zrobił wyniki, kopaczka dopasowała do potrzeb a reszta sondażowni poruszała się w granicach błędu statystycznego (na nosa).
2 1
odpowiedź
User
edek
wina tubylców zwanych "elektoratem" lub PKW
0 0
odpowiedź
User
olo
to tak z badaniami planowanych zakupow,
co to ja nie kupie jutro,he,he albo gdzie
spedze wakacje, na Majorce oczywiscie,
albo jak ze zdjeciami z "zakupow" na fb,
/z przymierzalni/ he,he
0 0
odpowiedź
Zobacz więcej w kategorii: Reklamy / Marketing