WirtualneMedia.pl

Portal o mediach, reklamie, internecie, PR
Nr 1 w Polsce

Przeczytaj też

Wirtualna Polska bez felietonów Rafała Wosia. "Zmieniono warunki, nie przyjąłem ich"

Gorący temat

Dziennikarze o Pawle Zarzecznym: król życia, bezkompromisowy, gawędziarz i erudyta

0

W politycznym sporze dziennikarze coraz częściej są rzecznikami i aktywistami, a ci bezstronni uchodzą za symetrystów

2017-01-25 A A A KOMENTARZE: 28 FORUM DRUKUJ POLEĆ

Środowisko dziennikarskie podzieliło się za sprawą sytuacji politycznej, ale i ekonomicznej, z którą muszą mierzyć się redakcje. Niektórzy dziennikarze zachowują się jak rzecznicy partii politycznych, a to jeszcze bardziej pogłębia podziały. Takie oceny stawiają w rozmowach z portalem Wirtualnemedia.pl dziennikarze, którzy pracując w różnych redakcjach, starają się nie opowiadać po żadnej stronie politycznego sporu.

W politycznym sporze dziennikarze coraz częściej są rzecznikami i aktywistami, a ci bezstronni uchodzą za symetrystów

Ważną wiadomością w poniedziałek dla części mediów była wizyta Bartosza Misiewicza w nocnym klubie w Białymstoku. Gdy emocje w tej sprawie sięgały zenitu, głos w obronie rzecznika MON zabrał na Twitterze Samuel  Pereira. „Rzecznik MON poszedł na imprezę. Nikogo nie pobił, nie robił awantury. Co nie przeszkodziło Faktowi zrobić z tego okładkę”. A gdy protestujący blokowali  Jarosławowi Kaczyńskiemu wjazd na Wawel, Pereira stanął w jego obronie: „Co miesiąc atakują człowieka, który idzie na grób swoich bliskich. Jak długo politycy PO, Nowoczesnej i część dziennikarzy będzie milczeć???”.

Z drugiej strony niektórzy dziennikarze nie ukrywają swojego poparcia dla środowisk opozycyjnych. Publicysta „Polityki” Jacek Żakowski parę tygodni temu, gdy wyszyły na jaw faktury wystawione KOD-owi przez firmę Mateusza Kijowskiego i jego żony, zakończył rozmowę z Kijowskim w TOK FM stwierdzeniem: „Niech się pan trzyma!”. Ponad rok temu zaległości lidera KOD-u w płaceniu alimentów tłumaczył w wywiadzie dla „Super Expressu”: „W Polsce od pokoleń mężczyźni zostawiają kobiety z dziećmi i idą na wojnę”.

Z kolei redaktor naczelny „Newsweek Polska” Tomasz Lis mocno wspierał niedawny protest posłów PO i Nowoczesnej na sali plenarnej Sejmu. - Prawdziwa opozycjo z PO i Nowoczesnej. Ten protest ma sens! Nie słuchajcie byłych PIS-owców i pseudoznawców. Twardo, do przodu!!! - napisał na Twitterze 7 stycznia. 16 grudnia przemawiał do manifestujących przed Sejmem i nie chciał zgodzić się na przerwanie blokady terenu parlamentu. - Polacy! Trwa zamach stanu! Teraz! - stwierdził na Twitterze.

Dla dziennikarzy przełomem był Smoleńsk

Podobnie ostrzy w sądach bywają Jacek Karnowski, Przemysław Szubartowicz, Rafał Ziemkiewicz, Dawid Wildstein, Michał Rachoń czy Agnieszka Kublik. Podział przebiega pomiędzy dziennikarzami tzw. „mediów niepokornych” (nazwa pozostała z czasu rządów PO, gdy dziennikarze byli zwalniani m.in. z „Rzeczpospolitej” i TVP i zakładali nowe media, które obecnie są przychylne obozowi rządzącemu) a dziennikarzami mediów sprzyjających niegdyś PO, teraz ogólniej: opozycji, natomiast mocno krytycznych wobec PiS.

Publicysta Onetu Andrzej Stankiewicz, w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl mówi, że pierwsze podziały między dziennikarzami zaczęły pojawiać się mniej więcej po 2005 roku. - Do końca rządów SLD dziennikarze mieli swoje sympatie polityczne, ale szanowali zdanie adwersarza i potrafili ze sobą rozmawiać. Potem była wyczekiwana przez wszystkich współpraca pomiędzy PO a PiS-em. Gdy do niej nie doszło, podziały zaczęły się pojawiać na serio - mówi Stankiewicz.

Zdaniem dziennikarza Onetu przełomem w tym kontekście była katastrofa smoleńska. - Bo to był ten moment kluczowy, gdy środowisko musiało opowiedzieć się po którejś ze stron. Powstał podział na zasadzie „kto nie z nami, ten przeciw nam”. To niedobry podział. Od tego momentu nie ma już spokojnej dyskusji, a przeciwnika należy zniszczyć. Na to naturalnie nałożył się jeszcze spadek czytelnictwa i to przeświadczenie, że tylko odbiorca wyraznie zdeklarowany może zapewnić gazecie przetrwanie - podsumowuje Stankiewicz.

Jacek Nizinkiewicz, dziennikarz „Rzeczpospolitej”, mówi portalowi Wirtualnemedia.pl, że podziały generują głównie ci, którzy do zawodu dziennikarza trafiają z polityki. – Bardzo szybko robią kariery, chociaż jeszcze niedawno byli powiązani z konkretna opcją polityczną. Wygląda to trochę tak, jakby byli wysłani przez partię na odcinek medialny. Dopóki oni będą w mediach, nie zasypiemy podziałów - uważa dziennikarz.

Podobnego zdania jest Andrzej Stankiewicz. - Dziennikarzy nie da się już zjednoczyć łatwo, bo jesteśmy kalką środowiska politycznego, a tu na zgodę nie ma na razie szans. Zmiana może dokonać się tylko pokoleniowo - stwierdza.

Symetryści w każdej redakcji

Zarówno Jacek Nizinkiewicz, jak i Andrzej Stankiewicz, uchodzą w środowisku za tzw. symetrystów - dziennikarzy nie opowiadający się ostro po żadnej stronie politycznego sporu. Za symetrystę uchodzi też Grzegorz Sroczyński z „Gazety Wyborczej”, ale - jak stwierdza w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl - to określenie bardzo go denerwuje. -  Symetryzm jest idiotyzmem, mówiąc najprościej. Pałką, którą niektóre redakcje starają się trzymać swoich dziennikarzy w szeregu - podsumowuje.

Z kolei Rafał Woś z „Polityki”, kolejny starający się zachować bezstronnność, nie jest już tak ostry w sądach: - Zależy, jak ten symetryzm zdefiniować. Jeżeli jako wysłuchiwanie różnych stron konfliktu i nie stawanie po żadnej z nich, to nie widzę w tym nic złego. W każdej redakcji powinno być miejsce na ludzi środka, bo to oni próbują zasypywać podziały. Trzeba pokazywać, że jest inny sposób patrzenia na rzeczywistość, niż „czarne-białe”. Można patrzeć na nią na przykład poprzez socjalny ogląd rzeczywistości - mówi Woś dla portalu Wirtualnemedia.pl.

Zdaniem Jacka Nizinkiewicza odwrotnością symetrystów są dziennikarze, zachowujący się jak rzecznicy partii. – Niedobrze, kiedy dziennikarz zaczyna zajmować się rzecznikowaniem na korzyść jednej opcji politycznej. To nie jest rola dziennikarza, on ma patrzeć władzy na ręce, a nie opowiadać się po jej stronie czy po stronie opozycji. To właśnie taka postawa prowadzi do podziałów w środowisku - kończy rozmowę Jacek Nizinkiewicz.

Autor: jk

Wiecej informacji: środowisko dziennikarskie, Samuel Pereira, Tomasz Lis, Andrzej Stankiewicz, Jacek Nizinkiewicz, Rafał Woś

Komentarze (28) Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl

  reklama

POPULARNE

Zobacz więcej

Newsletter

Monitoring mediów

Zobacz więcej