SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Sąd nakazał „Gazecie Polskiej” wycofać naklejki przeciw LGBT. Sakiewicz: mamy na to tydzień

Sąd Okręgowy w Warszawie przychylił się do wniosku, żeby wycofano ze sprzedaży naklejki „Strefa wolna od LGBT” dołączone do bieżącego numeru „Gazety Polskiej”. To zabezpieczenie powództwa złożonego przez aktywistę Bartosza Staszewskiego. - Jeżeli dobrze rozumiem postanowienie, jest wykonalne w ciągu tygodnia od doręczenia wydawcy, jeżeli go nie zaskarżymy - komentuje Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „GP”.

Naklejka, która zostanie dołączona do "Gazety Polskiej", fot. twitter.com/GPtygodnik Article

Bartosz Staszewski pozwał wydawcę „Gazety Polskiej” o naruszenie dóbr osobistych poprzez dołączenie do nowego numeru, dostępnego w sprzedaży od środy, nalepek z hasłem „Strefa wolna od LGBT”. Do pozwu dołączono wniosek, żeby w ramach zabezpieczenia roszczeń nakazano wycofanie tych naklejek z dystrybucji.

W środę Sąd Okręgowy w Warszawie przychylił się do tego wniosku, o czym poinformowała Sylwia Gregorczyk-Abram, pełnomocniczka Staszewskiego. Zamieściła też stwierdzającą to pisemną decyzję sądu. Razem z adwokatem Michałem Wawrykiewiczem reprezentowała przed sądem okręgowym 29-letniego Staszewskiego, działacza LGBT, organizatora Marszu Równości w Lublinie.

- Te naklejki powinny natychmiastowo znikać z polskich kiosków i wszystkich miejsc, w których były one dystrybuowane - podkreśliła. Zaznaczyła, że wydawca „Gazety Polskiej” może odwołać się od tej decyzji sądu, ale do czasu rozpatrzenia ewentualnego odwołania obowiązuje przyznane zabezpieczenie.

Co na to „Gazeta Polska”? - Nie mamy żadnego pisma potwierdzonego przez sąd. Gdyby to była prawda, mielibyśmy do czynienia z pierwszym tego typu przypadkiem cenzury w III RP - przekazał portalowi Wirtualnemedia.pl Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny pisma.

- Jeżeli dobrze rozumiem postanowienie, jest  wykonalne w ciągu tygodnia od doręczenia wydawcy, jeżeli go nie zaskarżymy - zwrócił uwagę. Bieżący numer „Gazety Polskiej” będzie w sprzedaży do przyszłego wtorku, więc przy takim terminie realizacji zabezpieczenia powództwa wydawca nie musiałby go wycofywać wcześniej.

- Kochani Czytelnicy, jutro Gazeta Polska normalnie w kioskach. To był fakenews. Nie ma żadnej klauzuli zabezpieczającej. Decyzja sądu, o ile istnieje, jest nieprawomocna i niewykonalna. Jeżeli gdzieś specjalnie będą chować gazetę lub naklejkę zgłaszamy sprawę do prokuratury - dodał Sakiewicz na Twitterze.

- Nie możemy znieść sytuacji, żeby wolna sfera naszego państwa była dla kogokolwiek naruszana. Mamy do czynienia z haniebną akcją, którą porównałbym do jeżdżących w czasach okupacji tramwajów Nur für Deutsche [tylko dla Niemców - red.], gdzie dla Polaków nie było wstępu. Teraz próbuje się dokonywać segregacji osób LGBT. To niedopuszczalne w demokratycznym państwie prawa i państwie członkowskim Unii Europejskiej - mówi "Gazecie Wyborczej" adwokat Michał Wawrykiewicz.

Zapowiada także, że wystosuje wezwanie do wydawcy "Gazety Polskiej", by „natychmiast wycofał naklejki z haniebnym napisem z dystrybucji w całym kraju”.

Wnioski o wycofanie naklejek złożyli też dziennikarze i Holland

Bartosz Staszewski wniosek o zabezpieczenie powództwa skierował już w poniedziałek. W uzasadnieniu decyzji sądu zwrócono uwagę, że jest on homoseksualistą zaangażowanym w ruch LGBT, organizuje Marsz Równości w Lublinie. - Z tego też względu sporna naklejka, a raczej jej treść i przekaz naruszają jego dobra osobiste w postaci godności, poczucia bezpieczeństwa, poczucia akceptacji społecznej osoby przynależnej do mniejszości, poczucie braku zagrożenia i dyskryminacji ze względu na orientację seksualną oraz prawo do udziału w życiu społecznym - wyliczyła orzekająca w tej sprawie sędzia Agnieszka Derejczyk.

Jej zdaniem zakaz dystrybucji naklejki ma zapobiec „faktycznemu rozprzestrzenianiu treści nawołujących do segregacji społeczeństwa oraz promujących nienawiść wobec ściśle wskazanych grup społecznych zidentyfikowanych jako LGBT”.

- Jest to nasze małe duże zwycięstwo nad homofobią w Polsce - skomentował Staszewski. Z kolei mec. Michał Wawrykiewicz, także zaangażowany w tę sprawę, poinformował, że adwokaci z inicjatywy Wolne Sądy złożyli analogiczne wnioski w imieniu dziennikarzy: Jacka Żakowskiego z „Polityki”, Jana Ordyńskiego z „Przeglądu”, Michała Broniatowskiego z Politico i Piotra Stasińskiego z „Gazety Wyborczej”, a także reżyserki Agnieszki Holland. Żaden z tych wniosków na razie nie został rozpatrzony przez sąd.

 

Naklejki skrytykowała ambasador USA

Dołączenie do "Gazety Polskiej" nalepek "Strefa wolna od LGBT" zostało zapowiedziane w miniony czwartek. Już wtedy skrytykowała to część dziennikarzy i polityków. Do sprawy odniosła się też Georgette Mosbacher, ambasador USA w Polsce.

- Jestem rozczarowana i zaniepokojona tym, że pewne grupy wykorzystują naklejki do promowania nienawiści i nietolerancji. Szanujemy wolność słowa, ale musimy wspólnie stać po stronie takich wartości jak różnorodność i tolerancja - stwierdziła na Twitterze, dodając tag „#WszyscyJesteśmyRówni”.

Z kolei wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej w ostatni piątek złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie naklejek „Strefa wolna od LGBT” z art. 256 Kodeksu karnego („kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”).

Decyzję o braku "Gazety Polskiej" w sprzedaży w swoich sklepach podjęła sieć Empik, która podała tę informację w poniedziałek, co wywołało lawinę komentarzy w mediach społecznościowych.

- Nie ma u nas miejsca na jawną dyskryminację i na treści łamiące prawo. Empik jest strefą pełną tolerancji, każdy jest u nas mile widziany wszystkich traktujemy z szacunkiem - uzasadniła Monika Marianowicz, rzecznik prasowa Empiku.

W oświadczeniu przekazanym portalowi Wirtualnemedia.pl uzasadniła:  - Podjęliśmy decyzję o wstrzymaniu sprzedaży wydania „Gazety Polskiej” z dn.24 lipca z naklejką „Strefa wolna od LGBT” ze względu na znaczące ryzyko, że treść wspomnianego dodatku może być sprzeczna z prawem tj. art. 256 KK (mowa nienawiści) oraz art. 32 Konstytucji RP (dyskryminacja określonej grupy społecznej). Wiemy na podstawie publicznych doniesień, że do prokuratury trafiło już zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa na ww. podstawach – uzasadniła. - Żądanie dystrybucji publikacji zawierających treści sprzeczne z prawem będzie także stanowiło nadużycie prawa podmiotowego, które odmawia ochrony prawnej podmiotom, które wykonują własne prawo w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. Odmowa sprzedaży jest w tych okolicznościach w naszej ocenie konieczna - dodała w imieniu firmy.

Szybko skomentował to Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, przekazał portalowi Wirtualnemedia.pl: - Nasza akcja była między innymi protestem przeciwko cenzurze wytwarzanej przez ruch LGBT. Decyzja Empiku, świadczy o tym, że mieliśmy 100 procent racji. Empik sprzedaje pisma ostro atakujące katolików, ale nie pozwala krytykować ideologii LGBT, która ma wszelkie cechy ideologii totalitarnej – podkreślił.

BP, Circle K i Shell też nie będą sprzedawać nowego wydania "Gazety Polskiej"

Na stacjach paliw BP też nie będzie można znaleźć wydania "GP" z wlepką.

- Jeżeli Gazeta Polska zdecyduje się na sprzedaż jutrzejszego numeru z naklejką "Strefa wolna od LGBT", wycofamy go ze sprzedaży ze stacji własnych BP. BP nie popiera postaw wyrażających niechęć wobec jakiejkolwiek grupy ludzi, unikamy podziałów, szanujemy każdego człowieka - poinformowało wczoraj biuro prasowe BP.

Identyczną decyzję podjęło Circle K Polska (ta marka pojawiła się w naszym kraju na przełomie 2017 i 2018 roku, zastępując Statoil). - Dyskryminacja jakiejkolwiek z grup leży w sprzeczności z wartościami, jakimi kieruje się firma - przekazało Radiu ZET biuro prasowe spółki.

Nowego wydania „Gazety Polskiej” na swoich stacjach nie będzie też sprzedawać Shell Polska. - Podstawowymi wartościami dla Shell są uczciwość, integracja oraz szacunek dla drugiego człowieka. Bazując na tych wartościach, dążymy do podtrzymania różnorodnej i inkluzyjnej kultury, w której każdy czuje się szanowany i ceniony, zarówno nasi pracownicy, jaki i klienci i partnerzy - uzasadniła spółka w oświadczeniu. Akcja „Gazety Polskiej” stoi w sprzeczności z wartościami wyznawanymi przez naszą firmę - podkreśliła.

CMWP zarzuca Empikowi cenzurę prewencyjną

Środowisko dziennikarskie podzieliło się w sprawie decyzji firmy Empik. Centrum Monitoringu Wolności Prasy, działające przy Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich, w wydanym przez siebie komunikacie odniosło się do decyzji firmy Empik, które miało przyjąć "ze zdziwieniem i zaniepokojeniem".

- Decyzja ta jest niezrozumiała w świetle prawa, zarówno polskiego, jak i unijnego, ponieważ łamie fundamentalną w ustroju demokratycznym zasadę wolności słowa. Zasada ta gwarantuje każdemu zarówno możliwość wyrażania swoich poglądów, jak i stwarza możliwość wyrażania negatywnej oceny innych poglądów, czy zachowania, co należy uwzględniać w przypadku podejmowania wszelkich działań w obszarze „polityki antydyskryminacyjnej” - uzasadniono w komunikacie podpisanym przez Jolantę Hajdasz, dyrektor CMWP. - W ostatnim czasie staje się to coraz bardziej istotne, ponieważ w przestrzeni publicznej niejednokrotnie pod pozorem przeciwdziałania dyskryminacji w rzeczywistości promuje się określone postawy i poglądy, co z kolei prowadzi do dyskryminacji tych, którzy się z nimi nie zgadzają - dodano.

Organizacja zwróciła też uwagę, że Empik o swojej decyzji poinformował na dwa dni przed pojawieniem się w sprzedaży nowego wydania "Gazety Polskiej".

- Zdumienie budzi przy tym próba realnej ingerencji firmy zajmującej się dystrybucją prasy w treści zamieszczane przez gazety, w tym wypadku przez redakcję „Gazety Polskiej”. Jest to praktyka niedopuszczalna. Empik jest jednym z głównych miejsc sprzedaży gazet i jednym z największych na polskim rynku sklepów internetowych, arbitralność decyzji o wycofaniu konkretnego numeru gazety ze sprzedaży oznacza więc dotkliwe straty finansowe dla redakcji, którym nie ma ona jak zapobiec ze względu na krótki czas dystrybucji prasy drukowanej (7 dni w przypadku tygodnika) - wyliczono.

CMWP SDP oceniło, że "działanie takie stać się może współczesnym rodzajem cenzury prewencyjnej i w demokratycznym ustroju nigdy nie powinno mieć miejsca”.

Krytyka akcji "GP" przez związki i stowarzyszenia

W sprawie nalepek "Gazety Polskiej" oświadczenie opublikowała również Kampania Przeciw Homofobii. Oceniła w nim, że „życie osób LGBT w Polsce jest zagrożone”. Jej zdaniem publikacja w "Gazecie Polskiej” naklejek "Strefa wolna od LGBT” to „kolejny krok nienawiści, który - jak pokazuje historia Polski - może doprowadzić do ludobójstwa”. Organizacja przygotowała także nalepki z tęczowym tłem i napisem „Strefa wolna od nienawiści”.

Naklejki z takim samym hasłem i flagą Polski wpisaną w serce z uśmiechem - przygotował też wydawca „Newsweek Polska”. Zostały dołączone do większości nowego numeru pisma, który trafił do sprzedaży w poniedziałek.

Przeciwko akcji "Gazety Polskiej” są także związkowcy ze Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego oraz Stowarzyszenie Inicjatywa Polska, które zbiera podpisy pod petycją skierowaną do szefów spółek skarbu państwa, by przestali kupować reklamy w tym tygodniku.

We wtorek „Gazeta Polska” zaczęła promować naklejki hasłem „Strefa wolna od ideologii LGBT”, taki slogan zamieszczono też na okładce nowego numeru. Przy czym na zamówionych wcześniej nalepkach pozostał napis bez słowa „ideologia”

Według danych ZKDP w maju br. średnia sprzedaż ogółem "Gazety Polskiej" wynosiła 21 881 egz., po spadku w skali roku o 9,2 proc. Wydająca tygodnik spółka Niezależne Wydawnictwo Polskie zanotowała w ub.r. wzrost wpływów sprzedażowych z 15,09 do 18 mln zł oraz wyniku netto z 539,9 tys. zł straty do 311,9 tys. zł zysku.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Sąd nakazał „Gazecie Polskiej” wycofać naklejki przeciw LGBT. Sakiewicz: mamy na to tydzień

67 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Pdk
Krytykujesz katolicyzm - wszystko OK. Krytykujesz LGBT - ty złoczyńco!
odpowiedź
User
Wlad
Właśnie tak się kończy wolność.
82 46
odpowiedź
User
Misiek
Gdzie można kupić takie naklejki?
74 50
odpowiedź
User
Marzena
Gdzie można kupić takie naklejki?

Pewnie w kościołach lub melinach łysych palantów.
76 95
odpowiedź
User
Xxx
Każdy ma prawo i możliwość do wyrażenia swoich poglądów, opinii i krytyki itd. Jedni lubią np. Kolor czerwony inni niebieski. Moim. Zdaniem jest to dyskryminacja poglądow osób którym nie podoba się lhdb, ograniczenie wolności słowa. Sąd potwierdza że są równi i rowniejsi(lgvbt). Toleruje lgb, ale I oni powinni zatolerowac że mi np. Innym się to nie podoba. Pozdrawiam
69 36
odpowiedź