Wystarczyła jedna fraza w tytule, żeby przekierować ruch z licznych fanpage’y na serwisy Iberionu. Podobnie jedna wiadomość na firmowym czacie wystarczała, żeby rozpoczął się chaos, który pracownicy określali mianem "rodeo". Ten tekst jest próbą analizy jednego z fenomenów polskiego rynku wydawniczego. To opis redakcji, o której mówi się, że funkcjonuje w logice maksymalnej produkcji treści i wysokiej rotacji ludzi, którzy o firmie mówią... różnie.