Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.
Pod koniec września Donald Tusk usiadł przy biurku, przed mikrofonem na wysięgniku, i przez kilkanaście minut mówił o cenach paliw. Film "Cała prawda o cenach paliw. Posłuchajcie" opublikował 28 września na swoim kanale YouTube. Wyjaśniał w nim stanowisko rządu i apelował do prezydenta Karola Nawrockiego o podpisanie ustawy. Już 1 października pojawiło się drugie, ponad piętnastominutowe nagranie z tego samego studia. Tym razem premier skupił się na krytyce działań prezydenta.
Dwa filmy w ciągu trzech dni wskazują, że nie musi chodzić o pojedynczy eksperyment. Kancelaria Premiera nie odpowiedziała jednak dotąd na pytania naszej redakcji o plany dotyczące formatu: jego częstotliwość, sposób produkcji oraz to, czy nagrania mają tworzyć osobny cykl. Dlatego określenie "podcast" wymaga na razie ostrożności. Oprawa przypomina wideopodcast, ale Tusk występuje sam, bez prowadzącego, gości i rozmowy. Są to raczej dłuższe komentarze polityczne nagrywane w podcastowym studiu.

Pierwszy film ma 73 tys. wyświetleń na YouTube, drugi 82 tys. Natomiast trzeci pt. "Tu chodzi o życie młodych" – 21 tys.
Premier sam wybiera temat i sposób jego przedstawienia
Mateusz Sabat, właściciel agencji Big Dreams 4 Leaders, zauważa, że Tusk buduje własny kanał przekazu, niezależny od konferencji prasowych, pytań dziennikarzy i wyboru fragmentów dokonywanego przez redakcje. Wskazuje na wspólne cechy nagrań: to samo studio, kilkunastominutowa długość i jeden główny temat omawiany przez premiera własnymi słowami.
– Dwa nagrania (już trzy – red.) w ciągu trzech dni, z tego samego studia, pokazują, że to raczej nie jednorazowy eksperyment – ocenia Sabat. Jego zdaniem premier odchodzi przy tym od urzędowej oprawy: zamiast mównicy i flag wybiera biurko, mikrofon oraz kadr znany widzom z internetowych programów.

Ekspert zwraca uwagę na różnicę między takim filmem a konferencją prasową. W telewizyjnych i internetowych relacjach z konferencji odbiorca często widzi krótki fragment wybrany przez redakcję. W nagraniu opublikowanym na własnym kanale premier ma czas na rozwinięcie argumentacji, ale nie musi odpowiadać na pytania. Z kolei kilkunastominutowy materiał wymaga od widza innej uwagi niż krótki film oglądany przy przewijaniu mediów społecznościowych.
Sabat ocenia, że Tusk może w ten sposób dotrzeć także do osób, które na co dzień oglądają internetowych komentatorów i twórców, a nie serwisy informacyjne. Jego zdaniem YouTube będzie ważnym miejscem politycznej rywalizacji przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Sama obecność premiera nie wystarczy jednak do zbudowania tam silnej pozycji całego obozu rządzącego.

Dlaczego najpierw paliwa, a potem prezydent?
Sabat dostrzega ciągłość między tematami pierwszych dwóch filmów. Nagranie o cenach paliw dotyczy sprawy bezpośrednio odczuwanej przez wielu odbiorców i kończy się apelem do prezydenta o podpisanie ustawy. Drugie rozszerza spór: Tusk przechodzi od jednej decyzji Nawrockiego do szerszej oceny jego działań.
Inaczej rozkłada akcenty Bartłomiej Rajchert, CEO GDS Grupy Doradztwa Strategicznego. Nowe nagrania premiera umieszcza w kalendarzu przygotowań do wyborów. W swojej analizie wyróżnia cztery okresy: około roku, pół roku, trzy miesiące i ostatnie dwa tygodnie przed głosowaniem. Każdy z nich – jego zdaniem – służy innym celom komunikacyjnym.
Ostatnie dwa tygodnie kampanii Rajchert opisuje jako czas walki o nastroje i mobilizację elektoratów. Na trzy miesiące przed wyborami układ komitetów, list i kandydatów będzie już w dużej mierze ustalony. Pół roku przed głosowaniem to, w jego ocenie, ostatni moment na budowanie rozpoznawalności przez nowe podmioty i kandydatów. Teraz zaś główni politycy mogą jeszcze określać kierunek działań i wybierać sposób rywalizacji odpowiadający ich mocnym stronom.

– Premier najlepiej odnajduje się w formule, w której sam jest sobie sterem, żeglarzem i okrętem – ocenia Rajchert.
Pod tym względem, przy wszystkich politycznych różnicach, porównuje Tuska z Jarosławem Kaczyńskim. Obaj od lat zajmują najwyższe pozycje w swoich obozach, co pozwala im określać reguły sporu i narzucać własną opowieść o wydarzeniach. Rajchert nazywa nowy format premiera obrazowo "wideopodcastem w formacie homilii połączonej z ogłoszeniami parafialnymi".
Podcast, audycja czy komentarz do kamery? Przywódcy wybierają różne drogi
Polski premier nie jest jedynym przywódcą, który sięga po dłuższy format pozwalający mówić do odbiorców poza konferencją prasową lub telewizyjnym wywiadem. Zagraniczne przykłady pokazują jednak, że pod podobną oprawą mogą kryć się bardzo różne programy.
Kanadyjski premier Mark Carney publikuje nagrania z serii "Forward Guidance". W kwietniu 2026 roku przedstawił w niej swoją ocenę zmieniającej się sytuacji międzynarodowej i plan działań dla Kanady. W czerwcu mówił o przyszłości energetyki, w tym o cenach energii, bezpieczeństwie dostaw i kwestiach klimatycznych.

We wrześniowym filmie "A Stronger Canada" odniósł się do amerykańskich ceł oraz działań mających ograniczyć zależność gospodarczą Kanady od Stanów Zjednoczonych. To seria wystąpień premiera skierowanych do widzów, a nie rozmów podcastowych. Pod tym względem przypomina dotychczasowe nagrania Tuska: polityk sam wybiera temat i przedstawia argumenty bez udziału prowadzącego.
Prezydent Malediwów Mohamed Muizzu poszedł o krok dalej: jego kancelaria oficjalnie uruchomiła w czerwcu 2026 roku podcast "The Pulse". Zapowiedziano go jako miejsce odnoszenia się do spraw zgłaszanych przez obywateli. Pierwszy odcinek poświęcono problemom środowiskowym wysp, w tym erozji wybrzeża, gospodarce odpadami i wpływowi nowych inwestycji na otoczenie.
W następnych prezydent mówił między innymi o rybołówstwie, modernizacji dróg w stolicy, możliwościach dla młodzieży i inwestycjach infrastrukturalnych. Tematy dotyczą konkretnych problemów mieszkańców, a kolejne odcinki tworzą rozpoznawalny cykl. To wyraźniejszy przykład podcastu firmowanego przez urząd niż dotychczasowe dwa nagrania Tuska.

Narendra Modi od lat prowadzi "Mann Ki Baat". We wrześniu 2026 roku ukazał się już 138. odcinek programu. Indyjski premier regularnie zwraca się w nim do słuchaczy, opowiadając między innymi o inicjatywach społecznych i sprawach, które chce nagłośnić. Siłą tego rozwiązania jest przewidywalność: audytorium zna format i wie, że polityk do niego wróci. Trzeba jednak zachować rozróżnienie – "Mann Ki Baat" jest audycją radiową udostępnianą również w internecie, a nie studyjnym wideopodcastem.
Brazylijski prezydent Luiz Inácio Lula da Silva korzystał w 2023 roku z cotygodniowego internetowego programu "Conversa com o Presidente". Rozmawiał w nim z dziennikarzem Marcosem Uchôą o działaniach rządu a jednym z poruszonych tematów było wsparcie dla sportowców. W tym przypadku odbiorca otrzymywał rozmowę z prowadzącym, a nie samodzielny komentarz polityka. Program pozwalał jednak prezydentowi regularnie i szerzej omawiać wybrane sprawy we własnym formacie.

Przykłady z Kanady, Malediwów, Indii i Brazylii pokazują, że bezpośrednia, dłuższa wypowiedź przywódcy może przybrać postać serii komentarzy wideo, podcastu, audycji radiowej albo rozmowy z dziennikarzem. Wspólna jest możliwość rozwinięcia tematu bez ograniczenia do kilkudziesięciosekundowego fragmentu. Różne są natomiast stopień regularności, obecność rozmówcy i rola pytań. Właśnie te cechy pozwolą ocenić, czym ostatecznie stanie się format Tuska.
Scenografia też stała się częścią przekazu
Studio polskiego premiera przyciągnęło uwagę niezależnie od treści nagrań. W pierwszym filmie za Tuskiem wisi koszulka z nazwiskiem "Tusk" i numerem 12. W drugim w jej miejscu pojawia się plakat "Grand Hotel Sopot".
Hotel ten był przedmiotem publikacji Onetu dotyczących Karola Nawrockiego w czasie kampanii prezydenckiej. Nawrocki kwestionował te doniesienia, a jego przedstawiciele podjęli wobec redakcji kroki prawne. W tym kontekście plakat można odczytać jako polityczną zaczepkę, choć premier nie wyjaśnił publicznie, dlaczego znalazł się w kadrze.

Sabat uważa rekwizyty za jeden z elementów nadających nagraniom własny charakter. Zwraca uwagę, że nawet osoba, która nie obejrzy kilkunastominutowego filmu, może zobaczyć krążący w sieci zrzut ekranu z plakatem i zrozumieć jego polityczny kontekst.
Część komentujących skupiła się na podobieństwie studia do oprawy znanej z Kanału Zero. Joanna Pinkwart, dziennikarka tej stacji, żartowała na X, że premier nie musi urządzać podobnego studia u siebie, ponieważ zaproszenie do "Godziny Zero" pozostaje aktualne.
Porównania pojawiły się także w dyskusjach na LinkedIn. Piotr Boguta chwalił dostosowanie obrazu do YouTube, podczas gdy Joanna Głowacka uznała oprawę za zbyt podobną do studiów wielu internetowych twórców. Marcin Pietraszek przypominał, że lamele i kolorowe oświetlenie są w takich miejscach powszechne. Sama zbieżność wyglądu nie mówi więc, kto przygotował scenografię Tuska.

Sabat ocenia, że internetowa oprawa może skracać dystans między premierem a widzem. Nie dostrzega przy tym naśladowania Kanału Zero: według niego Tusk zmienił miejsce i sposób nagrywania, ale nie próbuje przejmować sposobu mówienia internetowych twórców.
Widoczność to dopiero pierwszy sprawdzian
Zdaniem Sabata po dwóch publikacjach można już stwierdzić, że nagrania zostały zauważone i że media podejmują poruszane w nich wątki. Nie sposób natomiast ocenić ich wpływu na przyszłe decyzje wyborców.
– Prawdziwym testem będzie regularność przez kolejne miesiące i to, czy za premierem pójdzie jego zaplecze – wskazuje ekspert. W jego ocenie, poza nielicznymi wyjątkami, takimi jak rzecznik rządu Adam Szłapka, politycy Koalicji Obywatelskiej są na YouTube znacznie mniej widoczni niż część polityków prawicy, którzy zbudowali tam własne kanały z dużą widownią. Kanał premiera może być początkiem szerszej aktywności, ale sam nie zastąpi obecności całego ugrupowania.

Na odpowiedź czeka również pytanie organizacyjne: kto produkuje filmy i jaki jest plan ich dalszej publikacji. Kancelaria Premiera nie odpowiedziała dotąd na pytania redakcji w tej sprawie. Ringier Axel Springer, Havas i re58 zaprzeczyły, by odpowiadały za produkcję nagrań. Po dwóch odcinkach można więc opisać pomysł i pierwsze reakcje, lecz na potwierdzenie jego dalszych losów trzeba jeszcze poczekać.













