Joanna Mąkosa o hejcie po pomyłce w TVP Info. "Byłam w pewien sposób inwigilowana" [WYWIAD]

Błąd na antenie TVP Info wywołał falę hejtu, polityczną nagonkę i inwigilację jej życia prywatnego. Joanna Mąkosa ujawnia kulisy pomyłki serwisu, opowiada o opóźnionej reakcji redakcji, tłumaczy brak możliwości weryfikacji komunikatów "na ucho" i wyjaśnia, dlaczego musiała usunąć konto na portalu X.

Dominik Senkowski
Dominik Senkowski
Udostępnij artykuł:
Joanna Mąkosa o hejcie po pomyłce w TVP Info. "Byłam w pewien sposób inwigilowana" [WYWIAD]
Joanna Mąkosa

Joanna Mąkosa w piątek 16 października w serwisie TVP Info o godz. 15.30 stwierdziła, że "policjantka została ranna w starciu z nożownikiem". Pokazywano przy tym wpis Komendy Stołecznej Policji zaczynający się od stwierdzeń: "Zaatakowana policjantka trafiła do szpitala. Zatrzymany mężczyzna miał przy sobie nóż".

Jak już informowaliśmy, w sobotę Polska Agencja Prasowa przeprosiła za błędne podanie w tytule tekstu i wpisie na X, że policjantka została zaatakowana przez nożownika. PAP przyznała, że autor wpisu "niesłusznie powiązał atak na policjantkę z nożem znalezionym przy zatrzymanym". TVP Info na ten krok zdecydowało się we wtorek.

Czy spodziewała się Pani takiego zamieszania? Jak się Pani z tym czuje?

Nie spodziewałam się absolutnie, że tego typu pomyłka antenowa spowoduje wylanie na mnie podobnej ilości hejtu i w takiej formie. Wszystko wydarzyło się w piątek po południu, praktycznie w ostatnim lub przedostatnim serwisie, który prowadziłam.

Jak do tego doszło?

Informacja została podana błędnie, dlatego że taki błędny komunikat dostałam na ucho. Nie jestem w stanie tego zweryfikować podczas prowadzenia serwisu, więc ufam temu, co zostaje mi przekazane. Po tej informacji przeczytałam komunikat Policji, który był już bardziej precyzyjny. To jednak nie zmienia faktu, że błędna wiadomość została na antenie przytoczona moimi ustami.

Co było dalej?

Wróciłam do domu i następnego dnia zostałam zalana screenami od znajomych, co się działo w mediach społecznościowych, głównie na portalu X. Zaczęłam otrzymywać wiadomości na Facebooku. Przyznam, że w piątek odcięłam się zupełnie od pracy, nie zajmowałam się social mediami.

Byłam też przekonana, że to będzie tylko chwilowe "poruszenie". Natomiast okazało się, że angażowali się w to także politycy. Widziałam grafiki generowane przez AI z informacją, że ta sprawa zostanie przekazana do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z prośbą o wysokie kary.

Wtedy poprosiłam o rozmowę z moim szefostwem, ale to był weekend i byłam pewna, że przeprowadzimy ją dopiero w poniedziałek, że nie będzie konieczności wcześniejszej reakcji. Chociaż z drugiej strony uważam, że sprostowanie tej informacji powinno być szybsze.

Kiedy nastąpiło?

Do sprostowania doszło dopiero we wtorek, kiedy pierwszy raz od piątku miałam dyżur. Sprostowałam błąd, kiedy po raz pierwszy tego dnia pojawiłam się na antenie, czyli o godzinie 13:00.

Jednak wciąż uważam, że reakcja była opóźniona. Aczkolwiek to, co się wydarzyło, w moim odczuciu nie uprawnia nikogo do wylewania hejtu, kierowania gróźb pod moim adresem.

Co najgorszego przeczytała Pani o sobie?

Trudno o gradację. Musiałabym przytaczać wiele brzydkich słów.

Najbardziej zaniepokoiło mnie to, że byłam w pewien sposób "inwigilowana". Sprawdzano, gdzie się uczyłam, z kim mam dziecko, z kim byłam. Takie informacje z mojego osobistego życia zostały wyciągnięte i przytaczane na portalu X, głównie przez pana Marcina Dobskiego z Telewizji Republika. Trochę się uśmiecham, bo to wzór moralności, prawda?

Joanna Mąkosa
dziennikarka TVP

Myślę, że nie ma sensu, żebym przytaczała to, co ja cały czas otrzymuję w wiadomościach prywatnych czy w komentarzach. Staram się to wyciszyć. Po 12 latach zamknęłam swoje konto na portalu X. Zastanawiam się nad przywróceniem, ale musiałam to zrobić, by ochłonąć przez kilka dni.

X jest dziś najbardziej toksyczny?

Zdecydowanie tak, chociaż na Facebooku otrzymuję podobne wiadomości, komentarze pod moimi postami, a także w wiadomościach prywatnych. Nie reaguję na nie.

Myśli Pani o krokach prawnych?

Moja dyrekcja zapowiedziała, że zajmie się tą sprawą i wszystkie wpisy, które noszą znamiona czynu zabronionego, zostaną zgłoszone. Takie dostałam zapewnienie, ale szczerze mówiąc, nie wiem, czy i co wydarzyło się w tej sprawie do tej pory.

Podobno w mojej redakcji ma zostać powołana komórka, która ma się zajmować wyłapywaniem tego typu hejtu. Podejrzewam, że może się przydać, patrząc na to, jak wygląda teraz spór polityczny i polaryzacja w życiu publicznym. Czuję się po prostu potraktowana bardzo niesprawiedliwie.

Jak postrzega Pani swoją odpowiedzialność za publikowanie informacji pochodzących z agencji prasowych?

Nie uchylam się od odpowiedzialności za wypowiadane słowa. Ale nie jestem w stanie przy takim trybie i tempie pracy weryfikować każdej informacji na bieżąco. To zadanie redakcji.

Pomyłki się zdarzają. To telewizja na żywo. Polska Agencja Prasowa zamieściła sprostowanie (w sobotę – red.) i uważam, że my wtedy też takie powinniśmy opublikować. Tego zabrakło. Nie chcę nikogo obarczać odpowiedzialnością, zwłaszcza że były to również ostatnie kilkanaście minut mojej pracy.

Podejrzewam, że nikt nie spodziewał się, że będzie to powodowało takie konsekwencje, szczególnie że informacja o nożowniku i użycie słowa "nożownik" było w tym samym materiale, w którym odczytałam wpis opublikowany na koncie Stołecznej Policji na portalu X. Nie usprawiedliwiam się, ale tak to wyglądało.

Nie miałam na to wpływu. Nie było moją intencją wprowadzenie w błąd jakiegokolwiek widza. Pracuję w newsach od 18 lat. Nigdy nie spotkałam się z zarzutami o nierzetelność.

Jako reporterka zawsze weryfikowałam informacje w kilku źródłach, ale w roli prezenterki często nie mam takiej możliwości. Państwo to wiedzą, ale nie jest to wiedza powszechna. Często osoba, która coś mówi, jest utożsamiona z odpowiedzialnością za te słowa. Nie dziwię się, przecież nie każdy wie, jak wygląda struktura pracy redakcji.

To pierwsza taka sytuacja w Pani zawodowej karierze?

Pierwsza. To nie tak, że nigdy nie spotkałam się z hejtem, bo pracowałam w Radiu TOK FM, które jest mocno utożsamiane z jedną ze stron sporu politycznego. Ale nigdy wcześniej nie było aż takich ataków.

Pamiętam nawet, że byłam reporterką w czasach katastrofy smoleńskiej, sporo było agresji na demonstracjach, ale takiego hejtu w internecie nie było. Myślę, że kwestia podgrzewanej dziś politycznie polaryzacji ma duże znaczenie.

Myśli Pani, że fakt, że pracuje Pani jako prezenterka TVP, a nie Polsatu czy TVN, też ma znaczenie?

Oczywiście, że ma. Jest to dla mnie przykre, bo staram się w TVP wykonywać swoją pracę najbardziej rzetelnie, jak to możliwe. Sprawdzam informacje.

Wcześniej pracowałam jako reporterka; to trochę inny tryb pracy. Do stycznia prowadziłam też poranny program polityczny, zapraszałam gości z każdej strony sceny politycznej, zawsze kładłam na to nacisk, dając im dokładnie tyle samo czasu antenowego. Bardzo tego przestrzegałam.

Natomiast zdaję sobie sprawę z tego, jak obecnie postrzegana jest telewizja publiczna.

Mediateka — katalog branżowych firm

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Naczelny Sport.pl żegna się z Agorą. Kolejne osoby odchodzą z serwisu [NASZ NEWS]

Naczelny Sport.pl żegna się z Agorą. Kolejne osoby odchodzą z serwisu [NASZ NEWS]

Rada programowa zaakceptowała plany TVP. 3,7 mld zł kosztów realizacji misji

Rada programowa zaakceptowała plany TVP. 3,7 mld zł kosztów realizacji misji

Sylwia Olczak i Rafał Madajczak odchodzą z projektu Michała Marszała

Sylwia Olczak i Rafał Madajczak odchodzą z projektu Michała Marszała

"Hitster" od trzech tygodni w Polsacie. Znamy widownię

"Hitster" od trzech tygodni w Polsacie. Znamy widownię

Karta paliwowa dla firmy w Polsce – jak maksymalizować rabaty na stacjach krajowych?
Materiał reklamowy

Karta paliwowa dla firmy w Polsce – jak maksymalizować rabaty na stacjach krajowych?

Holistic News jednak nie zostanie zawieszony. Wcześniej wydawca twierdził co innego

Holistic News jednak nie zostanie zawieszony. Wcześniej wydawca twierdził co innego