Leszek Jarosz odchodzi z TVN24

Leszek Jarosz, korespondent TVN24 w Brukseli, odchodzi ze stacji - dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl. - Jest taki moment w życiu, kiedy każdy potrzebuje nowych wyzwań - tłumaczy nam dziennikarz.

pp
pp
Udostępnij artykuł:

- To kiedy dokładnie rozstanę się z TVN24 zależy od stacji. Rozstajemy się w dobrej atmosferze, więc na pewno nie z dnia na dzień - mówi nam Jarosz. Nie ujawnia dalszych planów zawodowych. Z naszych informacji wynika, że ma pracować w jednej z instytucji europejskich.

TVN24 planuje wysłać do Brukseli nowego korespondenta, ale jeszcze nie wiadomo, kto nim będzie.

Leszek Jarosz korespondentem TVN24 w Brukseli został w 2009 roku, zastępując Ingę Rosińską, która została wówczas rzecznikiem prasowym przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka (więcej na ten temat). Wcześniej był warszawskim reporterem stacji. Z TVN 24 związany był od 2002 roku. Jarosz w przeszłości pracował także w kieleckim Radiu Tak.

Z danych Nielsen Audience Measurement wynika, że średni udział TVN24 w rynku w styczniu br. wyniósł 2,83 proc.(dowiedz się więcej).

Author widget background

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Polsat News kończy 18 lat. Od kanału informacyjnego do ekosystemu newsowego

Polsat News kończy 18 lat. Od kanału informacyjnego do ekosystemu newsowego

Pierwsza taka sytuacja w TVP. Gospodarz "19.30" z tęczową przypinką

Pierwsza taka sytuacja w TVP. Gospodarz "19.30" z tęczową przypinką

Znany portal motoryzacyjny ma nowego właściciela i naczelnego. Nowa odsłona serwisu

Znany portal motoryzacyjny ma nowego właściciela i naczelnego. Nowa odsłona serwisu

YouTube rozpoczyna europejskie konsultacje z twórcami

YouTube rozpoczyna europejskie konsultacje z twórcami

Niepokojąca forma cyberprzemocy wśród nastolatków. Wykorzystują znaną platformę

Niepokojąca forma cyberprzemocy wśród nastolatków. Wykorzystują znaną platformę

Przyszły właściciel TVN żegna się z dziennikarką po publicznej krytyce pracodawcy

Przyszły właściciel TVN żegna się z dziennikarką po publicznej krytyce pracodawcy