Media podały dalej fake news o rosyjskich botach. Wyborcza.biz przeprasza

Informacje o tym, że ukraińskie ataki na centra danych Yandexu wyłączyły rosyjskie boty propagandowe, trafiły z mediów społecznościowych do publikacji redakcyjnych. Część portali przedstawiła historię jako fakt, choć dostępne dane wcale jej nie potwierdzały. Wyborcza.biz przeprosiła czytelników za wprowadzenie w błąd.

Kacper Peresada
Kacper Peresada
Udostępnij artykuł:
Media podały dalej fake news o rosyjskich botach. Wyborcza.biz przeprasza
Wyborcza.biz przeprosiła czytelników za wprowadzenie w błąd
Fot. ChatGPT

Po uderzeniach w infrastrukturę rosyjskiej firmy technologicznej Yandex w sieci zaczęły krążyć informacje o zaniku aktywności kont rozpowszechniających propagandę. Towarzyszyły im wykresy spadku ruchu internetowego oraz grafika mająca pokazywać załamanie aktywności m.in. wokół niemieckiej skrajnie prawicowej partii AfD. Tezę podchwycili politycy, komentatorzy i redakcje.

GRYOnline opublikowało tekst zatytułowany "Mniej skrajnych komentarzy po atakach na rosyjskie centra danych. Statystyki wskazują na gwałtowny spadek aktywności botów". W artykule przedstawiono ograniczenie działalności rosyjskich botów w zachodnich mediach społecznościowych jako skutek uszkodzenia serwerowni. Autor stwierdził również, że zniszczenia pozbawiły farmy trolli mocy obliczeniowej potrzebnej do działania na dużą skalę.

Portal powołał się na Tom’s Hardware, który to serwis opisywał spadek ruchu z sieci Yandexu, a w podtytule sugerował, że dzięki Kijowowi świat odpoczywa od rosyjskich botów. Rano 13 października w wersjach obu publikacji nie było widocznych przeprosin ani redakcyjnej noty korygującej te twierdzenia.

W Polsce narrację rozpowszechniał m.in. wojskowy komentator Jarosław Wolski. Przekonywał, że po atakach poparcie dla AfD w mediach społecznościowych spadło o 56 proc., a kont publikujących treści wymierzone w Ukraińców i Polaków było mniej. Jego wypowiedź przytoczył m.in. "Fakt". Rano 13 października artykuł nadal zawierał twierdzenie o spadku poparcia dla dla skrajnie prawicowej partii, bez sprostowania tej informacji.

Do wykorzystania słów Wolskiego odniosła się natomiast Wyborcza.biz. Redakcja zamieściła przy artykule wyjaśnienie:

– Początkowo w tekście cytowaliśmy eksperta od wojskowości Jarosława Wolskiego. Ten wycofał się jednak ze swoich słów dotyczących spadku rosyjskiej dezinformacji. W imieniu redakcji Wyborcza.biz przepraszamy Czytelników za wprowadzenie w błąd.

W publikacjach WP Tech, Spider’s Web i Euronews znalazły się z kolei zastrzeżenia, że dane o ruchu z infrastruktury Yandexu nie potwierdzają zniknięcia kont propagandowych.

Skąd ten fake news?

Źródłem błędów było m.in. utożsamienie automatycznego ruchu internetowego z działalnością kont w mediach społecznościowych. Cloudflare klasyfikuje żądania wysyłane do stron internetowych, w tym przez roboty wyszukiwarek. Spadek takiego ruchu z sieci Yandexu nie jest pomiarem liczby propagandowych wpisów na X czy Facebooku.

Problemem była również grafika rozpowszechniona przez czeskiego europosła Tomáša Zdechovskiego. Jak ustalił Niebezpiecznik, powołując się na niemieckiego dziennikarza Jana Vollmera, odnaleziona publikacja na Threads miała oznaczenie treści wygenerowanej przez AI. W kolejnych udostępnieniach zabrakło tego oznaczenia. Zdechovský przyznał w odpowiedzi dla Interii, że opublikował materiał, mimo że nie znał jego pochodzenia.

Doniesienia zweryfikował również Demagog. W analizie opublikowanej 12 października o godz. 15.51 wskazał, że nie było wystarczających dowodów na ograniczenie aktywności rosyjskich kont propagandowych. Zwrócono m.in. uwagę na brak źródła drugiego wykresu oraz przedstawienie na nim danych sięgających 15 października, choć grafikę rozpowszechniano już cztery dni wcześniej.

Demagog ostrzegł również, że narracja o "wyłączeniu" rosyjskich botów może paradoksalnie uwiarygadniać dezinformację. Odbiorcy przekonani, że konta propagandowe przestały działać, mogą mniej krytycznie oceniać napotykane wpisy. Organizacja zapowiedziała dalszą obserwację liczby i zasięgu dezinformujących treści, zaznaczając, że pojedyncze spostrzeżenia nie wystarczają do potwierdzenia spadku aktywności botów.

NASK nie potwierdził doniesień

Tezy o zaniku propagandowych kont nie potwierdził monitoring NASK. Analiza aktywności obserwowanych kont na X, obejmująca okres od 30 września do 11 października, nie wykazała istotnego spadku po atakach. Josef Holnburger, szef niemieckiego CeMAS, przekazał natomiast BR24, że nie odnotowano ograniczenia rosyjskich kampanii dezinformacyjnych, które można byłoby wyjaśnić uderzeniami w Yandex.

O źródło wypowiedzi ministra koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka, który również mówił o radykalnym spadku aktywności rosyjskich botów, zapytał Adrian Zandberg, poseł Razem.

– W dramie wokół putinowskich botów i statystyk ruchu nurtuje mnie jedno – minister Siemoniak mówił w mediach o radykalnym spadku aktywności botów postujących takie treści. Skąd wziął te informacje? – napisał. – Bo jednak wierzyć mi się nie chce, że źródłem był randomowy obrazek na Twitterku.

Siemoniak powoływał się na obserwacje ABW. Nie ustalono jednak, by podstawą jego wypowiedzi była wspomniana grafika.

Mediateka — katalog branżowych firm

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Polak na czele Danone w siedmiu krajach

Polak na czele Danone w siedmiu krajach

Dzieci Solorza łączą siły z Sołowowem. Małe reaktory zamiast węgla

Dzieci Solorza łączą siły z Sołowowem. Małe reaktory zamiast węgla

Nadchodzi nowy wstrząsający serial HBO. Mamy teaser

Nadchodzi nowy wstrząsający serial HBO. Mamy teaser

Hity TVN także na Netfliksie. Podpisano umowę

Hity TVN także na Netfliksie. Podpisano umowę

Dlaczego w "Rzeczpospolitej" nie było wywiadu z Olgą Tokarczuk. "Poziom merytoryczny pytań"

Dlaczego w "Rzeczpospolitej" nie było wywiadu z Olgą Tokarczuk. "Poziom merytoryczny pytań"

Kanał Zero przeniósł program piłkarski na wieczór. Nowość po południu

Kanał Zero przeniósł program piłkarski na wieczór. Nowość po południu