W czerwcu 2025 roku Telewizja Republika ujawniła nagrania fragmentów pochodzących z 2019 roku rozmów telefonicznych Romana Giertycha z Donaldem Tuskiem oraz pracującymi wtedy na stałe w "Gazecie Wyborczej" Jarosławem Kurskim i Wojciechem Maziarskim.
Rozmowa z Tuskiem dotyczyła m.in. list wyborczych i negocjacji z ówczesnym szefem PO Grzegorzem Schetyną ws. startu Giertycha w wyborach parlamentarnych, zaś te z Kurskim i Maziarskim – publikacji w "GW" listu Macieja Giertycha (ojca Romana), który jako katolik zachęcał, by dla dobra polskiego Kościoła w wyborach parlamentarnych nie głosować na PiS.
Roman Giertych złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, zapowiedział to też Jarosław Kurski. Sprawę skierowano do Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce. W drugiej połowie lipca rzeczniczka Giertych został przesłuchany jako świadek.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce Elżbieta Edyta Łukasiewicz informowała wówczas, że poseł KO podał istotne dla sprawy okoliczności i zawnioskował o ściganie na wniosek pokrzywdzonego, co przewiduje art. 267 par. 5 Kodeksu karnego.
Wskazała też, że śledztwo obejmuje również okoliczności wynikające z zawiadomienia szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego złożonego w związku z obostrzeniami wynikającymi z ustawy o ochronie informacji niejawnych, a dotyczące przestępstw wskazanych w art. 266 par. 2 Kodeksu karnego i art. 241 par. 1 Kodeksu karnego.
Sąd zdjął z Rachonia tajemnicę dziennikarską
Prowadzący śledztwo prokurator zawnioskował o zwolnienie w tej sprawie Michała Rachonia z tajemnicy dziennikarskiej. W poniedziałek Rachoń zamieścił na platformie X odpis postanowienia Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia o częściowym zwolnieniu go z tej tajemnicy.

W piśmie opisano, że dziennikarz Republiki został zwolniony "w zakresie obejmującym okoliczności związane z uzyskaniem i ujawnieniem" nagrań rozmów Giertycha z Tuskiem i Kurskim. Zaznaczono, że owo zwolnienie "nie może dotyczyć danych umożliwiających identyfikację autora materiału prasowego, listu do redakcji lub innego materiału o tym charakterze, jak również identyfikację osób udzielających informacji opublikowanych lub przekazanych do opublikowania, jeżeli osoby te zastrzegły nieujawnianie powyższych danych".
Rachoń do prokuratury: nic wam nie powiem
W piśmie wskazano, że postanowienie uprawomocni się, o ile nie zostanie złożone wobec niego zażalenie.
Michał Rachoń na platformie X nie napisał, czy skorzystał z tej opcji. Zadeklarował natomiast, że nie ujawni śledczym swoich źródeł.

– Moja odpowiedź: nie sypię źródeł, nie sypię informatorów. Nic wam nie powiem. Nara – stwierdził.












