Komenda Główna Policji nadal nie prowadzi osobnej ewidencji przestępstw stricte dotyczących pirackiego IPTV. Dane przekazane Wirtualnemedia.pl obejmują sharing, czyli nielegalne udostępnianie uprawnień do odbioru płatnej telewizji satelitarnej, najczęściej z wykorzystaniem internetu. Wcześniej policja tłumaczyła, że przestępstwa związane z piractwem streamingowym kwalifikowane są według przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, bez wyodrębnionej kategorii "IPTV".
Mniejsza popularność sharingu
Z najnowszych danych KGP wynika, że w 2025 roku stwierdzono 179 przestępstw z ustawy o ochronie niektórych usług świadczonych drogą elektroniczną opartych lub polegających na dostępie warunkowym. Rok wcześniej było ich 325, a w 2023 roku — 212. Liczba podejrzanych w 2025 roku wyniosła 159, wobec 123 w 2024 roku i 159 w 2023 roku.

Najwięcej przestępstw w 2025 roku dotyczyło art. 7 ust. 2 wspomnianej ustawy — 105 przypadków i 91 podejrzanych. To przepis dotyczący posiadania lub używania urządzenia niedozwolonego wyłącznie na własne potrzeby. W przypadku art. 7 ust. 1, związanego z używaniem urządzenia niedozwolonego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, policja stwierdziła 45 przestępstw i 47 podejrzanych. Przy art. 6 ust. 1 odnotowano 19 przestępstw i 14 podejrzanych, a przy art. 6 ust. 2 — 10 przestępstw i 7 podejrzanych.
Dane pokazują duże wahania rok do roku. W 2024 roku najwięcej stwierdzonych przestępstw dotyczyło art. 6 ust. 2 — 126 przypadków (świadczenie usług niedozwolonych, za co grozi do 3 lat więzienia). W 2025 roku ta kategoria spadła do 10. Z kolei liczba przestępstw z art. 7 ust. 2 wzrosła z 68 do 105 (używanie usług niedozwolonych na własne potrzeby, za co grozi grzywna).

"Nie ma jednej publicznej statystyki"
Teresa Wierzbowska, prezes antypirackiego Stowarzyszenia Sygnał, podkreśla w rozmowie z Wirtualnemedia.pl, że nie ma jednej statystyki, która precyzyjnie obejmowałaby cały rynek piractwa telewizyjnego.
Nie ma jednej publicznej statystyki, która precyzyjnie zestawiałaby pirackie IPTV, sharing, nielegalny streaming VOD, transmisje live czy serwisy linkujące. Każdy z tych modeli nielegalnej dystrybucji treści ma inną specyfikę techniczną, a co za tym idzie metodykę pomiarową trudną do zestawienia z pozostałymi.
Według niej najlepszym punktem odniesienia pozostaje raport Deloitte przygotowany dla Stowarzyszenia Sygnał. Wynika z niego, że z serwisów pirackich oferujących nielegalny dostęp do treści wideo korzystało w Polsce około 7,3 mln użytkowników. To mniej niż w poprzednim badaniu, w którym mowa była o około 8,2 mln. Straty rynku audiowizualnego z tytułu kradzieży treści wideo szacowane są na około 3 mld zł rocznie, a straty Skarbu Państwa — na około 1,86 mld zł.
— To nie są wyłącznie straty nadawców. To także mniejsze wpływy z podatków, mniej środków na produkcję treści i słabsze warunki do inwestowania w sport, filmy, seriale czy programy rozrywkowe — zaznacza prezes Stowarzyszenia Sygnał.

Pirackie IPTV i sharing są szczególnie dotkliwe dla rynku płatnej telewizji, bo dotyczą kanałów premium, sportu i transmisji live. To treści, za które legalni operatorzy płacą najwięcej i na których opierają modele abonamentowe.
W Europie pirackie IPTV jest już zjawiskiem masowym. Z danych Audiovisual Anti-Piracy Alliance wynika, że z nielegalnych usług IPTV korzysta ponad 17 mln osób, czyli około 4,5 proc. populacji europejskiej, a straty legalnych dostawców płatnej telewizji przekraczają 3 mld euro rocznie. W Polsce bazę użytkowników takich usług szacowano na około 444 tys. osób, przy penetracji 1,5 proc. populacji.
Jeśli weźmie się pod uwagę inne raporty, w rzeczywistości skala może być znacznie większa. W Niemczech, według badania Vaunet opracowanego przez Goldmedia, z pirackich streamów linearnej telewizji korzystało 7,7 mln osób, a straty gospodarcze w 2025 roku oszacowano na 2,4 mld euro.

Wierzbowska zwraca uwagę, że samo pytanie, czy piractwo rośnie, czy maleje, nie ma prostej odpowiedzi. Liczba użytkowników pirackich serwisów w polskich badaniach spadła, ale proceder staje się bardziej profesjonalny.
— Dziś problemem nie jest ktoś, kto wrzucił film na przypadkową stronę, tylko coraz częściej rozbudowana infrastruktura: płatności, resellerzy, listy IPTV, ukrywanie źródeł sygnału, serwery poza Polską i modele działania bardzo zbliżone do legalnych usług. Zjawisko więc nie tyle znika, co zmienia formę — mówi prezes Stowarzyszenia Sygnał.
Dlaczego trudno walczyć z pirackim IPTV?
Walka z piractwem IPTV przypomina grę w kotka i myszkę. Po zamknięciu jednej strony lub domeny szybko pojawia się kolejna. Listy m3u i dostępy do pirackich pakietów są sprzedawane przez resellerów, często z wykorzystaniem azjatyckich platform sprzedażowych. Pirackie serwisy po blokadach wracają pod nowymi adresami, a ich infrastruktura bywa rozproszona pomiędzy różne kraje.

Problemem jest też czas reakcji. Przy transmisjach sportowych blokada po kilku godzinach jest dla właściciela praw niemal bezwartościowa, bo mecz lub gala już się zakończyły. Komisja Europejska w rekomendacji 2023/1018 wskazała, że największa wartość wydarzeń live powstaje w czasie rzeczywistej transmisji, a państwa członkowskie powinny umożliwiać skuteczne i proporcjonalne środki, w tym blokowanie nieautoryzowanych retransmisji i dynamiczną aktualizację list adresów objętych nakazem.
Użytkownik pirackiej usługi, który straci dostęp w trakcie transmisji meczu, w przyszłości wykupi legalną subskrypcję. W Polsce prace nad takimi rozwiązaniami trwają. Wiceszef Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Maciej Wróbel informował w 2026 roku o wznowieniu prac międzyresortowego zespołu antypirackiego i wypracowaniu modeli blokowania statycznego, dynamicznego oraz w czasie rzeczywistym.

Nie chodzi wyłącznie o podnoszenie kar. Polska ma już przepisy karne pozwalające ścigać organizatorów pirackiej dystrybucji. Kluczowe jest raczej to, żeby narzędzia działały operacyjnie: szybka blokada, sprawne zabezpieczenie dowodów, ustalenie infrastruktury, odcięcie płatności i możliwość reagowania w czasie rzeczywistym.
Klienci też mogą ponosić konsekwencje
W Polsce praktyka organów ścigania koncentruje się przede wszystkim na organizatorach pirackich usług: administratorach, dystrybutorach, resellerach i osobach zarabiających na nielegalnym udostępnianiu sygnału. Nie oznacza to jednak, że odbiorcy takich usług zawsze są bezkarni.
— Nie powiedziałabym w uproszczeniu, że każdy widz pirackiego streamu automatycznie popełnia przestępstwo. To zależy od konkretnego stanu faktycznego: czy mamy tylko bierne oglądanie, czy płatny dostęp do pirackiej usługi, czy użycie niedozwolonego urządzenia, czy dalsze udostępnianie sygnału — mówi prezes Stowarzyszenia Sygnał.
I dodaje: — Trzeba jednak jasno powiedzieć, że użytkownik pirackich usług nie jest "poza systemem odpowiedzialności" w każdej sytuacji, zwłaszcza przy sharingu i urządzeniach służących omijaniu dostępu warunkowego.

Choć w niektórych krajach piraci IPTV sprzedają przystawki z zainstalowanym oprogramowaniem do nielegalnych usług, to w dobie streamingu zakupienie takiego urządzenia do nieautoryzowanego odbioru nie jest potrzebne. Między innymi hiszpańska La Liga zwracała uwagę, że aplikacje służące do obsługi list m3u na telewizory Android TV/Google TV bez trudu można ściągnąć ze sklepu Google Play.
Część branży jest zdania, że nie należy karać zwykłych klientów, bo osoby korzystające z pirackich usług często wykupują jednocześnie najwięcej legalnych subskrypcji. Niektórzy sięgają po pirackie platformy, aby skorzystać z treści lub kanałów niedostępnych w danym kraju.
W innych krajach Europy użytkownicy pirackiego IPTV są coraz częściej obejmowani działaniami służb. We Włoszech Guardia di Finanza ukarała 2 282 klientów korzystających z nielegalnych usług IPTV, a grzywny zaczynały się od 154 euro i w przypadku recydywy mogły sięgnąć 5 tys. euro. Włoski model przewiduje też obowiązek blokowania pirackich domen przez dostawców internetu w ciągu 30 minut od zgłoszenia.

Polskie służby w europejskich operacjach
Choć KGP nie prowadzi osobnych statystyk dla IPTV, polskie służby uczestniczą w międzynarodowych działaniach wymierzonych w pirackie sieci streamingowe. Przykładem jest operacja KRATOS 2, koordynowana przez Bułgarię przy wsparciu Europolu. W ciągu siedmiu miesięcy zatrzymano 29 osób, rozbito dziewięć zorganizowanych grup przestępczych i usunięto ponad 27 tys. nielegalnych adresów streamingowych. W akcji uczestniczyły również polskie służby.
Europol podkreślał, że śledczy nie ograniczali się do blokowania stron, ale uderzali w cały ekosystem pirackich usług: infrastrukturę techniczną, domeny, adresy IP, osoby zarządzające platformami i zaplecze operacyjne. Zdaniem Wierzbowskiej skuteczne ograniczenie piractwa wymaga właśnie takiego podejścia. Nie chodzi o całkowite "wyeliminowanie" zjawiska z dnia na dzień, ale o odebranie mu opłacalności.

— Realnym celem jest ograniczenie piractwa do poziomu, przy którym przestaje być opłacalnym biznesem. Najskuteczniejsze działania muszą iść równolegle w kilku kierunkach: szybkie blokowanie nielegalnych transmisji, odcinanie pieniędzy, działania wobec infrastruktury technicznej, współpraca z organami ścigania i konsekwentne zabezpieczanie dowodów — podsumowuje prezes Stowarzyszenia Sygnał.











