Od... zera do bohatera? Jak Krzysztof Stanowski rozgrywa komunikacyjnie piracką jazdę

Czy można przegrać, ale wygrać? Obserwując to, jak Krzysztof Stanowski rozgrywa komunikacyjnie (i biznesowo) swoją utratę prawa jazdy za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym, można dojść do takiego wniosku. Nie zareagował wzorcowo, ale koniec końców komunikacyjnie poradził sobie sprawnie.

Kacper Peresada
Kacper Peresada
Udostępnij artykuł:
Od... zera do bohatera? Jak Krzysztof Stanowski rozgrywa komunikacyjnie piracką jazdę

Między pierwszym wpisem Stanowskiego a późniejszym filmem w Kanale Zero nastąpiła wyraźna zmiana. Początkowo dominowały żarty i okoliczności łagodzące. Dopiero później pojawiło się jednoznaczne przyznanie, że jazda 110 km/h przy ograniczeniu do 50 km/h stworzyła zagrożenie.

Najpierw komunikacyjny falstart

Informację o zatrzymaniu prawa jazdy jako pierwsze podało Radio ZET. Stanowski dostał 3 tys. zł mandatu i 13 punktów karnych. Około 20 minut później sam potwierdził sprawę na X. Napisał, że minął "jakąś małą miejscowość", przyspieszył, a policjanci zatrzymali go około dziesięciu metrów przed znakiem kończącym obszar zabudowany. Dodał, że przez trzy miesiące będzie jeździł rowerem albo korzystał z prywatnego kierowcy.

– Pierwsza reakcja Stanowskiego była zdecydowanie zbyt lekka wobec wagi zdarzenia. Informacje o tym, że do końca terenu zabudowanego brakowało zaledwie kilku metrów, żarty z przesiadki na rower oraz wzmianka o prywatnym kierowcy mogły zostać odebrane jako próba pomniejszenia odpowiedzialności – ocenia Emilia Hahn, założycielka i prezeska PR Hub

Podobnie ocenia ten wpis Aneta Kleyff (Gałka), head of PR w briefme. – Był formalnym przyznaniem się do winy, ale komunikacyjnie został otoczony całym orszakiem okoliczności łagodzących: "jakąś małą miejscowością", dziesięcioma metrami do końca terenu zabudowanego, piękną drogą zachęcającą, żeby "depnąć", a na końcu prywatnym kierowcą. To nie jest zaprzeczenie winie, lecz próba zmniejszenia jej ciężaru i przedstawienia niebezpiecznego zachowania jako niemal przypadkowej wpadki – mówi.

W pierwszym wpisie nie było przeprosin. Było za to kilka elementów przesuwających uwagę z zachowania kierowcy na miejsce kontroli i niewielką dolegliwość kary. Patryk Michalski z TVN24 zwrócił uwagę, że Stanowski zamiast skruchy wspomniał o prywatnym kierowcy, a część odpowiedzialności próbował rozmyć opowieścią o znaku i ustawieniu policji.

Potem Stanowski użył wobec siebie własnego języka

Kryzys zaostrzył się, gdy internauci przypomnieli nagranie, w którym Stanowski bardzo ostro oceniał kierowców rażąco przekraczających prędkość. Zamiast podważać tamtą wypowiedź, odpowiedział, że nadal jest prawdziwa, a tego dnia to on "był debilem".

To właśnie ten moment Hahn uważa za kluczowy dla skutecznej korekty.

– Jednoznacznie przyznał, że stworzył zagrożenie, nie kwestionował kary i zastosował wobec siebie ten sam mocny język, którym wcześniej oceniał innych kierowców. Jego wypowiedź była szczera, naturalna i zgodna z jego stylem, dlatego brzmiała wiarygodnie, a nie jak przygotowane wcześniej oświadczenie – mówi ekspertka.

Następnego dnia Stanowski opublikował zdjęcie z rowerem, a później materiał w Kanale Zero. Film zaczął od hasła "Był Range Rover, został rower", ale zasadnicza część była już pozbawiona uniku: nazwał swoje zachowanie głupotą, uznał karę za zasłużoną i przyznał, że stworzył zagrożenie.

Kilen ocenia tę reakcję jednoznacznie pozytywnie.

– Zareagował dobrze, sam przyznał się, że zachowanie na drodze było głupie, redakcja Zero sama zajęła się tematem. W żartobliwy i wiarygodny sposób odniósł się też do własnych wypowiedzi o nadmiernej prędkości sprzed jakiegoś czasu. Ciężko mu zarzucić niekonsekwencję czy nieuczciwość – komentuje Norbert Kilen, strategy director w OBTK.

Kleyff (Gałka) zwraca jednak uwagę na drugą stronę wykorzystania humoru. Jej zdaniem pozwolił on Stanowskiemu wrócić do pozycji człowieka kontrolującego narrację i zamieniającego własną wpadkę w atrakcyjny materiał, ale jednocześnie rozładował powagę sytuacji. – Utrata prawa jazdy, która dla wielu osób oznaczałaby poważne komplikacje, została przedstawiona jako zabawna niedogodność. Kara jest formalnie taka sama dla wszystkich, ale jej dotkliwość zależy również od zasobności portfela – ocenia.

Efekt tej zmiany był widoczny w kolejnych nagłówkach. Interia wyeksponowała słowa "Bardzo dobrze, że mi zabrali", Wprost – "Być debilem to wstyd", a Pudelek napisał, że Stanowski "sypie głowę popiołem". Tematem przestał być jego pierwszy lekki wpis. Stała się nim samokrytyka.

Kanał Zero nie przemilczał sprawy, ale ton Zboralskiego ewoluował

Hahn pozytywnie ocenia również zachowanie Kanału Zero. Jej zdaniem publikacja ostrego materiału Łukasza Zboralskiego, który zajmuje się tematyką bezpieczeństwa drogowego, pokazała, że redakcja nie zamierza tworzyć wokół właściciela parasola ochronnego.

Chronologia była jednak mniej jednoznaczna. Zboralski, prowadzący "Drogowe Zero", zaczął od żartu, że mógłby nagrać Stanowskiego redukującego punkty na kursie w WORD. Komentujący natychmiast zarzucili mu łagodność wobec pracodawcy i przypomnieli, jak mocnego języka używa wobec innych kierowców.

Dopiero później Zboralski nazwał zachowanie Stanowskiego "drogowym bandytyzmem" i zapowiedział materiał. W filmie porównał jego jazdę do zachowania kierowcy, który w Krakowie doprowadził do śmiertelnego wypadku, zaznaczając, że Stanowski miał więcej szczęścia. Dla Kanału Zero film okazał się korzystny: redakcja mogła pokazać właściciela jako obiekt równie ostrej krytyki jak każdy inny bohater programu.

– Zmiana tonu Łukasza Zboralskiego jest bardzo znacząca. Żart o kursie w WORD ustawiał sprawę początkowo jako koleżeńską wpadkę. Określenie jej później mianem "drogowego bandytyzmu" przywróciło właściwe proporcje. Można uznać to za uczciwą korektę tonu, ale można również zapytać, dlaczego stanowczość pojawiła się dopiero wtedy, gdy stało się jasne, że żartobliwa narracja spotyka się z krytyką – mówi Kleyff (Gałka).

Ekspertka zaznacza, że krytyczny materiał we własnym medium może świadczyć o redakcyjnej niezależności, a jednocześnie pełnić funkcję parasola PR-owego. Kanał Zero nadal pozostawał bowiem przestrzenią, w której Stanowski mógł zdecydować, jak długo temat będzie żył, w jakiej formie zostanie pokazany i kiedy kryzys zamieni się w kolejny odcinek.

Dzień później Zboralski poszedł krok dalej i napisał, że Kanał Zero mógł przypadkowo stworzyć "najlepszą kampanię BRD od lat". Tu korekta zaczęła przechodzić w próbę przekucia wykroczenia w społeczną korzyść. Darek Dąbrowski odpowiedział ironicznie: "Zaraz się okaże, że Stanowski specjalnie zapie**alał 110 w zabudowanym, żeby móc później edukować kierowców, że tak nie wolno".

– Nazywanie tej sytuacji "najlepszą kampanią BRD od lat" prowadzi do niebezpiecznego odwrócenia ról. Kampania jest działaniem zaplanowanym po to, aby zapobiegać niebezpiecznym zachowaniom. Tutaj punktem wyjścia było właśnie takie zachowanie. Pozytywny skutek publikacji nie zmienia przewinienia w zasługę. Sprawna komunikacja nie powinna działać jak moralna pralnia – ocenia Kleyff (Gałka).

– Stano rozegrał to idealnie. Niestety, nic się na to nie poradzi. Jego fani i tak mieliby to gdzieś i broniliby go. Ale fakt, że był w stanie stworzyć otoczkę, w której media pisały o tym, jak posypał głowę popiołem, to trzeba mu oddać. Moja redakcja też niemalże go chwaliła. To pokazuje, jak nisko zawieszona jest poprzeczka w polskich mediach, żeby wyjść obronną ręką z takich tematów – mówi dziennikarz jednej z redakcji, proszący o anonimowość.

Romet zamienia wykroczenie w okazję marketingową

Do historii dołączyła następnie marka Romet, która przysłała Stanowskiemu w prezencie rower elektryczny. Sam Stanowski napisał jednak, że przyjmowanie prezentów za przekroczenie prędkości byłoby "niemoralne", dlatego zorganizował w redakcji loterię z rowerem do wygrania. I chociaż nie zarobił poprzez przyjęcie roweru, można na pewno mówić o monetyzacji uwagi: wykroczenie stało się paliwem dla kolejnych wpisów i materiałów Kanału Zero, generujących zasięg oraz potencjalne przychody, a Romet dostał głośny pretekst do promocji. Dodatkowo sam Stanowski w paru materiałach pojawia się obok elektrycznego roweru marki MATE.

Kleyff (Gałka) uważa, że marki nie powinny wykorzystywać takich sytuacji do real-time marketingu. – Oferowanie produktów, usług czy współpracy w odpowiedzi na utratę prawa jazdy może wydawać się szybkim sposobem na zdobycie zasięgów, ale oznacza budowanie rozpoznawalności na niebezpiecznym zachowaniu. Marka powinna pytać nie tylko, czy może dołączyć do głośnej rozmowy, ale przede wszystkim, czy powinna – podkreśla.

– Nie no, to jest ultrasłabe. Jedno to łamanie prawa i brak przeprosin. Drugie – budowanie sobie zasięgów na łamaniu prawa. Trzecie – Zboralski, który próbuje jeszcze wmawiać ludziom, że to promocja dobrych zachowań na drodze. Ale że marka rowerowa uznała, by dać mu prezent za złamanie prawa i w ten sposób promować siebie? Nie mam na to słów. Żenujące – mówi jeden ze współpracowników Stanowskiego, proszący o zachowanie anonimowości.

Dodaje, że gdyby Stanowski uważał, że otrzymanie roweru jest niemoralne to powinien go odesłać bez słowa. – A i tak zrobił jeszcze trochę hałasu wokół tematu, zamiast próbować go zamknąć – mówi. Przyznaje, że wśród niektórych osób związanych z Kanałem Zero jest poczucie, że Stanowski po prostu "przegina".


– Ja nie czuję się komfortowo z myślą, że w następnych miesiącach będzie nagrywał filmy z jeżdżenia na rowerze albo z nauki bezpiecznej jazdy samochodem, bo to miałoby sens, gdyby wynikało z prawdziwego poczucia winy albo z chęci zrobienie czegoś dobrego. U niego to wynika ze świadomości, co się dobrze kliknie – kończy.

Opowieść o "dziesięciu metrach" nie wytrzymała konfrontacji z mapą

Warto dodać, że dzięki dobrej reakcji Stanowskiego udało mu się w miarę uciszyć negatywneg głosy, które punktowały jego początkowe wypowiedzi. Użytkownicy X porównali zdjęcie pokazane przez Stanowskiego ze Street View. Jakub Kubajek wskazał okolice skrzyżowania DK42 z ulicą Ogrodową: z przejściem dla pieszych, chodnikiem i zabudowaniami. Znak kończący obszar zabudowany stoi około 100 metrów dalej.

Odrowąż jest wsią, ale dawniej był miastem, zachował rynek i rozciąga się wzdłuż DK42. Określenie "jakaś mała miejscowość" budowało więc łagodniejszy obraz niż ten widoczny na mapie.

Znaczenie ma również recydywa. TVN24 ustalił, że w październiku 2024 roku Stanowski jechał 83 km/h przy ograniczeniu do 50 km/h. Dlatego tym razem mandat wyniósł 3 tys. zł. Nie był to więc pierwszy przypadek.

Nie każdy zostałby potraktowany równie lekko

Łagodny ton pojawił się także poza Kanałem Zero. Posłanka niezrzeszona Paulina Matysiak zaproponowała Stanowskiemu warsztaty z korzystania z transportu zbiorowego, a później żartowała, by nie siadał za kierownicą kupionego autokaru.

Gdy w 2021 roku Donald Tusk stracił prawo jazdy po jeździe 107 km/h przy ograniczeniu do 50 km/h, Matysiak reagowała inaczej. Choć Tusk napisał, że kara była adekwatna i przyjął ją bez dyskusji, posłanka wypunktowała brak słów "przepraszam", "nie powinienem" i "to nie powinno się zdarzyć". Pierwszy wpis Stanowskiego również nie zawierał przeprosin, a mimo to spotkał się z żartem.

Wygrał korektą, nie pierwszą reakcją

Oceny Hahn i Kilena zbiegają się w najważniejszym punkcie: Stanowski odzyskał wiarygodność, kiedy przestał tłumaczyć okoliczności i zastosował wobec siebie własne kryteria. Tymczasem tylko na YouTube dwa filmy o temacie mają ok. 1 mln wyświetleń. Drugi milion wyświetleń dokładają dwie rolki.

Kleyff (Gałka) uważa, że media powinny zadać sobie pytanie, czy każde kolejne przewinienie Stanowskiego należy zamieniać w analizowany godzinami przykład zarządzania kryzysem. – Być może najskuteczniejszym sposobem zarządzania takim kryzysem nie jest kolejny film, żart i analiza medialna, lecz odebranie jego bohaterowi nieustającej uwagi. Stanowski znakomicie zarządził wszystkim, czym w tej historii można było zarządzić: tempem, tonem, żartem i własną rolą, ale nie wagą problemu. Jedynie ciężar samego czynu okazał się mniej podatny na formatowanie – podsumowuje.

© Licencjodawca

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

"Harper’s Bazaar" wrócił do Polski. 336 stron i Tilda Swinton na okładce

"Harper’s Bazaar" wrócił do Polski. 336 stron i Tilda Swinton na okładce

"Harper's Bazaar Polska" odkrywa karty. Znamy skład redakcji i datę premiery

"Harper's Bazaar Polska" odkrywa karty. Znamy skład redakcji i datę premiery

Wielki Szlem, hokej i Liga Konferencji w otwartej telewizji. KRRiT zdecydowała

Wielki Szlem, hokej i Liga Konferencji w otwartej telewizji. KRRiT zdecydowała

Nie ma mocnych na "Fakty" TVN. "Dzisiaj" Republiki z dużym spadkiem

Nie ma mocnych na "Fakty" TVN. "Dzisiaj" Republiki z dużym spadkiem

Kuchnia Vikinga na dłużej sponsorem PZPN, ważą się losy Biedronki i Orlenu

Kuchnia Vikinga na dłużej sponsorem PZPN, ważą się losy Biedronki i Orlenu

"Taskmaster" z milionem widzów. "Najlepsze otwarcie od lat"

"Taskmaster" z milionem widzów. "Najlepsze otwarcie od lat"