Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.
W środowym programie "Bez trybu" w TVP Info wyemitowano krótkie wideo pokazujące, jak Justyna Dobrosz-Oracz na terenie parlamentu pytała posła Konfederacji Konrada Berkowicza, czy był w wojsku.
Polityk nie chciał odpowiedzieć. – Teraz nie mam czasu odpowiadać, bo głosowania się zaczynają – tłumaczył. – Poza tym rozmawiam z dziennikarzami, a nie z kurty.. kurtyzanami – dodał.
– Wie Pan co? Pan mnie obraża i pan zostanie pozwany – zapowiedziała mu Justyna Dobrosz-Oracz.
W czwartek przed południem posłowie KO: Paweł Bliźniuk i Maciej Tomczykiewicz, poinformowali na platformie X, że złożyli do komisji etyki poselskiej wniosek o ukaranie Berkowicza w związku z jego zachowaniem wobec Dobrosz-Oracz.
Później we wtorek o skierowaniu tej sprawy do komisji etyki "z wnioskiem o najwyższą możliwą karę" poinformował — również we wpisie na X — marszałek Sejmu.

"Wstyd mi, że na terenie Sejmu pani red. Justyna Dobrosz-Oracz usłyszała chamskie słowa z ust posła Konfederacji" - napisał Czarzasty. "Mentzen kpi z kobiet pracujących w Policji, Berkowicz — jego partyjny kolega — obraża dziennikarkę. Prawicowa pogarda wobec kobiet" - dodał marszałek Sejmu.
Do wpisu załączony został wniosek do komisji etyki poselskiej, w którym w związku z — jak podkreślił — "zasługującą na stanowcze potępienie" wypowiedzią Berkowicza wobec Dobrosz-Oracz, Czarzasty zwrócił się o podjęcie sprawy przez komisję oraz "rozważenie wymierzenia (Berkowiczowi — przyp.) najwyższej kary".
Zgodnie z regulaminem komisja etyki może ukarać posła zwróceniem uwagi, udzieleniem upomnienia lub udzieleniem nagany. Posłowi przysługuje odwołanie od decyzji komisji w terminie 14 dni od dnia doręczenia uchwały dotyczącej kary.

W czwartkowym wpisie marszałek Sejmu zapowiedział również poruszenie sprawy Berkowicza na najbliższym Prezydium Sejmu. "Na chamstwo trzeba reagować" - podkreślił Czarzasty.
Berkowicz: nazwałem dziennikarkę stosownie
Berkowicz udostępnił w czwartek na X zdjęcie Dobrosz-Oracz, pisząc, że "nie zwyzywał tej pani". "Nazwałem ją stosownie do wykonywanej profesji i charakteru warsztatu, który prezentuje" - stwierdził.
Poseł Bliźniuk, informując o złożeniu wraz z posłem Tomczykiewiczem wniosku do komisji etyki, podkreślił, że "poseł musi ponosić odpowiedzialność za swoje słowa i czyny". "Mandat poselski nie daje przyzwolenia na takie zachowanie" - dodał Bliźniuk, odnosząc się do Berkowicza.
Zachowanie Berkowicza skrytykowali m.in. przedstawiciele rządu oraz TVP. "Telewizja Polska stanowczo potępia skandaliczne słowa posła Konrada Berkowicza wobec Justyny Dobrosz-Oracz. Trudno o bardziej wymowny przykład sytuacji, w której brak argumentów próbuje się przykryć chamstwem, a bezsilność – seksistowską obelgą" – podkreślono w opublikowanym w czwartek oświadczeniu.

TVP podkreśliła, że poselski immunitet "nie jest immunitetem od kultury osobistej, a mandat poselski nie jest licencją na prostactwo i poniżanie innych ludzi". Telewizja zaznaczyła, że Berkowicz ma prawo nie odpowiadać na pytania dziennikarzy, ale "nie może oczekiwać szacunku dla sprawowanej przez siebie funkcji, jeśli sam okazuje pogardę drugiemu człowiekowi".
"Telewizja Polska stoi po stronie Justyny Dobrosz-Oracz i udzieli jej pełnego wsparcia. W debacie publicznej można przegrać na argumenty. Poseł Berkowicz postanowił przegrać również na poziomie elementarnej przyzwoitości" - czytamy w oświadczeniu.
źródło: PAP












