Marka konsekwentnie promuje wełnę, doceniając jej naturalne właściwości, ale jednocześnie podkreśla, że sama deklaracja to za mało — kluczowe są konkretne działania. Dlatego wełna wykorzystywana w fabryce Agnella pochodzi ze sprawdzonych źródeł, w których dobro zwierząt stanowi priorytet.
"Stworzyliśmy palety kolorystyczne oparte na wełnie niebarwionej, dzięki czemu drastycznie ograniczyliśmy zużycie wody.

Kolejnym, milowym krokiem było zrewolucjonizowanie tego, co na pierwszy rzut oka jest niewidoczne. Opracowaliśmy spód do dywanów bazując na naturalnych składnikach.
Syntetyczne włókna, tak powszechne w branży, zastąpiliśmy naturalną jutą i bawełną. Z kolei syntetyczny klej ustąpił miejsca spoiwu na bazie kauczuku. Stworzyliśmy produkt, który jest trwały w użytkowaniu a jednocześnie gdy stanie się niepotrzebny nie pozostawi po sobie śladu." – opowiada Dominika Kostiuczuk, Marketing Manager w Brintons Agnella
Aby to udowodnić zdecydowano się na symboliczny i odważny ruch. Rok temu, w obecności świadków, został zakopany dywan przy siedzibie firmy. W tym roku, również z udziałem mediów, odkopano jego fragment, aby ocenić stan materiału. Po zaledwie dwunastu miesiącach widoczne były wyraźne oznaki degradacji — struktura dywanu uległa osłabieniu, a proces rozkładu sprawił, że odkopane fragmenty łatwo rozrywają się w dłoniach.

Marka zakłada, że w dłuższej perspektywie dywan ulegnie całkowitemu rozkładowi, bez negatywnego wpływu na środowisko.
Stworzony, by zachwycać przez pokolenia. Zaprojektowany, by zniknąć bez śladu.










