W wyroku z 30 czerwca, którego odpis Szymon Jadczak zamieścił na X w poniedziałek, Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną na orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z 25 września zeszłego roku. Wskazano, że chodzi o sprawę ze skargi Jadczaka.
– To dobra wiadomość dla kibiców Lechii, bo razem ze mną dowiecie się, na co klub, w którym ciągle brakuje pieniędzy, te pieniądze wydaje! Lechia Gdańsk musi udostępnić mi wszystkie umowy, aneksy, załączniki, raporty, faktury i dokumenty związane z wydawaniem 10 mln, które dostaje z @gdansk – wyliczył dziennikarz.
– Paolo Urfer (to prezes i właściciel Lechii – przyp.) znowu musi zrozumieć, że Polska to nie jest dziki kraj, a on musi szanować obowiązujące tu przepisy. BTW sąd wytknął błędy i niechlujstwo w skardze kasacyjnej Lechii. Ciekawe ile kosztowało jej napisanie – dodał.

Zdaniem Jadczaka to "bardzo ciekawy wyrok z punktu widzenia klubów i kibiców w całej Polsce – bo podkreśla, że każdy klub, który dostaje choćby złotówkę z publicznych pieniędzy, musi publicznie pokazać, na co te pieniądze poszły". – I nie ma wymówek. A w Polsce chyba nie ma klubu, który nie bierze publicznych pieniędzy – podkreślił.
Jak informowaliśmy na początku maja, sąd pierwszej instancji orzekł, że na portalu WP.pl mają ukazać się przeprosiny dla Paolo Urfera dotyczące tekstu Szymona Jadczaka sprzed prawie trzech lat. Wirtualna Polska zapowiada apelację. Urfer skierował też wobec Jadczaka prywatny akt oskarżenia.













