SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Według „Newsweeka” Cat@Net zatrudnia trolli broniących TVP. Agencja zapowiada pozew, odcina się od niej Misiewicz

Według ustaleń „Newsweek Polska” pracownicy agencji public relations Cat@Net prowadzili 170 fałszywych profili w mediach społecznościowych, na których m.in. broniono Telewizji Polskiej i jej prezesa Jacka Kurskiego. Tygodnik łączy z firmą byłego rzecznika MON Bartłomieja Misiewicza, czemu zaprzeczył jego pełnomocnik. Natomiast Cat@Net zapewnia, że nie instruowała pracowników do tworzenia takich kont, i zapowiada pozwanie „Newsweeka” za nieprawdziwe informacje mające dyskredytować spółkę.

Article

W artykule dziennikarka „Newsweeka” opisała, jak zatrudniła się w firmie Cat@Net. Zgodnie z instrukcjami przełożonej założyła na Twitterze fikcyjny profil Panna z Żoliborza, z flagą Polski w zdjęciu profilowym i krótkim opisem sugerujący, że jego właścicielka jest tradycjonalistką i studiuje.

- Przypominam sobie strzępy porad od Alicji: oprócz wpisów „społeczno-politycznych” muszę pokazać wymyśloną siebie. Studiuję? Wstawiam zdjęcie z uczelni. Ugotowałam obiad? Chwalę się na Twitterze. Nowe paznokcie? Wklejam zdjęcie. Takie drobiazgi budują autentyczność konta - opisała wskazówki swojej przełożonej.

Konta takie jak Panna z Żoliborza były prowadzone systematycznie, tak żeby sprawiać wrażenie autentycznych. W tematyce społeczno-politycznej aktywizowały się przede wszystkim w czasie sporów, protestów i po ujawnienia afer.

Dziennikarka „Newsweeka” wiosną br. dostała zadanie, żeby krytykować strajk nauczycieli. - Piszę o dzieciach jako zakładnikach, nauczycielach jako egoistach i ludzi z nieuzasadnionymi roszczeniami. O nauczycielkach w drogich szalikach, które mają miny, jakby pracowały za karę. Chwalę starania rządu, który chce załagodzić sytuację. Piszę, komentuję, podaję dalej - stwierdziła w artykule.

TVP miała umowy z AM Art-Media, która zlecała pracę Cat@Net

W czerwcu dziennikarce polecono, żeby z innego profilu twitterowego wspierała TVP Kultura, TVP Historia i Teatr Telewizji (np. pochlebnie komentowała ich wpisy), a także chwaliła abonament rtv i przyznaną niedługo wcześniej dotację dla TVP i Polskiego Radia z budżetu państwa.

Natomiast kiedy „Gazeta Wyborcza” w krytycznym tonie zrelacjonowała nieujawniony jeszcze wtedy raport Uniwersytetu Papieskiego dla Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na temat programów informacyjnych TVP, pracownicy Cat@Net dostali polecenie publikowania i rozpowszechniania wpisów, że „to teorie spiskowe upadającej redakcji; szukają sensacji na podstawie raportu, którego nikt nie widział; że łatwo jest zmanipulować odbiorcę, gdy mówi się o czymś, czego ludzie nie widzieli i nie potrafią się odnieść; że może zrobić podobny raport na 30-lecie tego szmatławca?”. Podkreślano im, żeby wpisy były oryginalne.

Pracownicy agencji atakowali też byłego dziennikarza TVP Info Piotra Owczarskiego, po tym jak na początku br. w wystąpieniu w Parlamencie Europejskim zarzucił Telewizji Polskiej mobbing i manipulacje (TVP pozwała go za to, chce przeprosin i 75 tys. zł zadośćuczynienia). W raporcie firma zaznaczyła, że uczestniczyło w tym ponad 60 profili. Kiedy w marcu br. Piotr Pałka krótko po nominacji do zarządu TVP został zawieszony (zaraz potem sam zrezygnował), na ponad 50 fałszywych profilach cieszono się z tego. Z kolei jesienią ub.r. atakowano firmę Nielsen Audience Measurement, której władze TVP na czele z Jackiem Kurskim od dawna zarzucają, że w swoim badaniu oglądalności zaniża wyniki publicznego nadawcy.

Cat@Net zlecono też pozytywne wpisy o Jacku Kurskim, zwłaszcza po wypadku jego służbowego samochodu we wrześniu 2017 roku. - Celem działania jest poprawa wizerunku Prezesa TVP, który często jest oskarżany o brawurową jazdę - napisała agencja w raporcie, zaznaczając, że w ten projekt zaangażowanych było ponad 80 kont. Od września 2017 roku do maja br. miano opublikować ogółem 10 tys. wpisów o TVP.

Telewizja Polska przekazała „Newsweekowi”, że nie współpracowała w żaden sposób z Cat@Net. Natomiast tygodnik ustalił, że publiczny nadawca podpisał kilka umów z agencją AM Art Media, która zlecała prace Cat@Net.

Prezes AM Art Media zapewnił, że współpraca trwała kilka miesięcy i był to jeden z wielu podwykonawców. - Działania Cat@Net w kontekście tych zleceń polegały na analizie mediów społecznościowych i dostarczaniu naszej agencji raportów tego dotyczących - wyjaśnił „Newsweekowi”.

Według ustaleń tygodnika agencja Cat@Net zatrudnia 14 osób, które prowadzą w mediach społecznościowych minimum 179 fałszywych profili (tyle jest na liście zdobytej przez dziennikarzy) do propagandy politycznej, w tym 70 na Facebooku i 94 na Twitterze. Część z nich udawała zagorzałych zwolenników opozycji, posługiwała się ich hasłem „#SilniRazem”.

W poniedziałek na portalu Newsweek.pl opublikowano szczegółowe dane profili uzyskanych przez tygodnik. - Jedno z kont zidentyfikowanych przez Newsweek jako opłacany fejkowy profil to @czarekkowalski7 z #SilniRazem. Na jego timelinie proKastowe i proTuskowe treści, promowanie KO, grzanie sprawy Banasia itp. Polecam przejrzenie innych kont ze stajni #SilniRazem - zauważył na Twitterze Samuel Pereira, szef portalu TVP.info.

Współwłaścicielem Cat@Net wicenaczelny „Najwyższego Czasu”

Firma Cat@Net została założona w sierpniu 2015 roku przez Wojciecha Brzozowskiego. Jak opisano w jej sprawozdaniu za ub.r., początkowo działała pod nazwą Dispro.pl, a Brzozowski był jej jedynym właścicielem. W czerwcu 2016 roku zmieniła nazwę na Cat@Net, a w styczniu 2017 roku Brzozowski sprzedał 49,5 proc. jej udziałów Adamowi Wojtasiewiczowi (za 4,95 tys. zł), a 25,5 proc. spółce Facility Management Expert „Fame” (za 2,55 tys. zł).

Adam Wojtasiewicz jest redaktorem naczelnym prawicowego dwutygodnika „Najwyższy Czas”, a od połowy br. także prezesem związanej z nim fundacji i założonej wtedy spółki 6S Media (jednym z jej wspólników jest Tomasz Sommer, redaktor naczelny „Najwyższego Czasu” oraz członek zarządu i główny udziałowiec wydającej go spółki).

Wojciech Brzozowski do wiosny ub.r. był też prezesem Cat@Net, na tym stanowisku zastąpił go Grzegorz Demel.

W sprawozdaniu wyliczono, że agencja w ub.r. z jednej strony świadczyła usługi administracyjne i podwykonawstwo usług porządkowych i dozorowania, a z drugiej strony rozwijała usługi e-PR („zarówno samodzielnie, jak i połączone z pośrednictwem pracy dla ON”). Spółka zaznaczyła, że „kontynuowała działania w celu przekształcenia firmy w zakład pracy chronionej” (zakończenie tego procesu zaplanowano na br.).

Według ustaleń „Newsweeka” Cat@Net prawie od początku działalności zatrudniała niepełnosprawnych. Dzięki temu do sierpnia br. dostała prawie 1,5 mln zł dotacji z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON).

Agencja w sprawozdaniu podała, że na koniec ub.r. zatrudniała 32 pracowników (w łącznym wymiarze 25,25 etatów) i trzy osoby na podstawie umów cywilnoprawnych. W skali roku liczba pracowników wzrosła o jednego, a współpracowników - zmalała o dwóch.

Cat@Net w ub.r. zanotowała 738,4 tys. wpływów sprzedażowych i 1,15 mln zł kosztów operacyjnych, wobec 876,8 tys. przychodów i 1,31 mln zł kosztów rok wcześniej. Wydatki na wynagrodzenia wzrosły w skali roku z 654,1 do 691,4 tys. zł, a na usługi obce zmalały z 473,5 do 254,4 tys. zł.

Strata sprzedażowa firmy zmniejszyła w skali roku z 435,1 do 412,6 tys. zł. Spółce w obu latach udało się osiągnąć zysk netto (w 2017 roku 1,1 tys. zł, a w ub.r. 55,6 tys. zł w ub.r.), o czym przesądziły pozostałe wpływy operacyjne (w 2017 roku 444,5 tys. zł, a w ub.r. 475,4 tys. zł). W każdym roku agencja dostała prawie 400 tys. zł dotacji.

Misiewicz odcina się od agencji. „Tylko relacje towarzyskie”

Według „Newsweeka” z agencją Cat@Net jest związany Bartłomiej Misiewicz, były rzecznik prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej i szef gabinetu politycznego ówczesnego szefa tego resortu Antoniego Macierewicza. „Tropy prowadzą do podejrzanego o korupcję Bartłomieja Misiewicza” - zaznaczono w zapowiedzi artykułu. Zwrócono uwagę, że kiedy na początku br. Misiewicz został zatrzymany wraz z kilkoma innymi osobami przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, agenci CBA przeszukali wrocławską siedzibę Cat@Net. Misiewicz był w areszcie trzy miesiące, wyszedł po wpłaceniu 100 tys. zł kaucji.

Do publikacji tygodnika już w niedzielę wieczorem odniósł się na Twitterze Zbigniew Krüger, pełnomocnik prawny Bartłomieja Misiewicza. Zapewnił, że były rzecznik MON nie miał nic wspólnego z opisaną w artykule farmą trolli.

- Wiązanie przez dziennikarzy „Newsweeka” działalności tzw. farmy troili z Panem Bartłomiejem Misiewiczem, ponieważ utrzymuje z kimś relacje towarzyskie, są całkowicie bezpodstawne i absurdalne. Ponadto uważamy, że ma to na celu wyłącznie tworzenie negatywnego wizerunku Pana Misiewicza w oczach opinii publicznej i godzi w jego dobre imię - stwierdził Krüger.

Według danych ZKDP w sierpniu br. średnia sprzedaż ogółem „Newsweek Polska” wynosiła 73 731 egz. (po spadku o 16,83 proc. mniej niż rok wcześniej).

Natomiast serwis Newsweek.pl w marcu br. zanotował 2,92 mln użytkowników i 8,94 mln odsłon (według badania Gemius/PBI).

Zarząd Cat@Net: tekst „Newsweeka” nierzetelny, nie prowadzimy fałszywych kont

W serwisie internetowym Cat@Net zamieszczono oświadczenie zarządu agencji. Stanowczo zaprzeczono w nim tezie, jakoby firma była farmą trolli.

- Obszarem działalności spółki jest outsourcing działań marketingowych na platformach społecznościowych. Przekazujemy rzetelne informacje, zabieramy głos w imieniu naszych klientów, promujemy ich produkty i usługi, jak każda tego typu agencja - wyliczono.

Według zarządu Cat@Net profile w mediach społecznościowych tworzone przez niektórych pracowników są ich prywatnymi kontami. - Management firmy wspiera pracowników w tych działaniach poprzez szkolenia oraz wskazania aktywnych obszarów dyskusyjnych, niemniej mają oni w tym zakresie swobodę wyrazu. Celem takiego działania jest stworzenie kont influencerskich z możliwie najszerszym zasięgiem w społeczności internetowej - wyjaśniono.

- Wspomniane konta, jak większość kont influencerskich, nie są prowadzone pod nazwiskiem i imieniem danego pracownika. Nie może w tym przypadku być mowy o fałszywych czy też sztucznych kontach, ponieważ za każdym stoi konkretny człowiek ze swoimi poglądami i zainteresowaniami - podkreśliły władze agencji. - Potwierdza to w artykule sama autorka, która przez kilka miesięcy pracowała w naszej firmie i prowadziła JEDNO KONTO, za co otrzymywała regularne wynagrodzenie. Zwraca ona uwagę na pozostawienie jej swobody w doborze poruszanych tematów, w tym obszaru kultury i sztuki oraz ekspresji poglądów społecznych. Dodatkowo fakt, iż autorka została zatrudniona podczas otwartego procesu rekrutacyjnego, świadczy o tym, że tworzenie sensacyjnej atmosfery wokół działalności spółki jest nieuzasadnione - oceniły.

Zarząd odciął się od treści zamieszczanych na profilach pracowników. - Istotą działalności influencerskiej jest aktywność własnych, indywidualnych kont. Publikowane przez nie treści są wynikiem inwencji prowadzących, a nie przekazem managementu firmy. Nie można oczywiście wykluczyć, że niektóre z publikowanych treści mogą być dla niektórych odbiorców kontrowersyjne - na co Zarząd firmy nie ma wpływu - tłumaczono w oświadczeniu.

- Zarząd Spółki stanowczo zaprzecza, jakoby konta influencerskie prowadzone przez pracowników spółki stosowały hejt, mowę nienawiści czy też dezinformację. Żadne z kont influencerskich, prowadzonych przez pracowników spółki ani też żadna poszczególna wypowiedź na koncie nie została zgłoszona przez jakiegokolwiek użytkownika portalów społecznościowych do administratora danego portalu, jako propagująca dezinformację czy też mowę nienawiści. Zarząd stoi na stanowisku, że jest to jedyny zobiektywizowany miernik do oceny treści na poszczególnych kontach - dodano.

Cat@Net nie pracuje dla podmiotów państwowych, pozwie „Newsweek”

Zarząd agencji zapewnił też, że nie współpracuje ani nie współpracowała ona z żadnymi firmami lub instytucjami państwowymi. - Teza o finansowaniu firmy przez państwowe spółki jest w związku z tym zupełnie nieprawdziwa. Firma nie miała również zlecenia na prowadzenie kampanii Andrzeja Szejny (mowa o tym w artykule „Newsweeka” - przyp.) ani żadnego polityka. Nieprawdziwe są też podane w artykule informacje odnośnie zakresu zadań, jakie spółka realizowała na rzecz wymienionych w tekście podmiotów. Żaden z klientów nie zlecał prowadzenia działań nieetycznych - wyliczono w oświadczeniu.

- Zarzut posiadania wielu kont w mediach społecznościowych jest nietrafiony. Celem działania naszej firmy, jak każdej organizacji zajmującej się komunikacją, jest osiągnięcie jak największego zasięgu, a jej metody pracy są legalne - podkreślono.

Kierownictwo firmy odniosło się też do informacji na temat dotacji z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Zapewniło, że spółka dostaje zgodnie z prawem, podobnie jak 40 tysięcy innych podmiotów, dopłaty do pensji zatrudnianych osób niepełnosprawnych.

- Są to osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności ruchowej, które mają bardzo utrudniony dostęp do rynku pracy. Uczestnictwo w mediach społecznościowych daje im szansę na wykonywanie pracy. Na skutek działań „Newsweeka”, miedzy innymi wysłania pytań do wszystkich klientów firmy (także niekorzystających z tej formy usług) osoby niepełnosprawne mogą zostać pozbawione pracy i poważnego źródła dochodu. Wierzymy jednak, że do tego nie dojdzie - stwierdził zarząd Cat@Net

Zapowiedział też „zdecydowane kroki prawne w celu ochrony dobrego imienia i dóbr osobistych szkalowanych pracowników”. - Artykuł „Newsweeka” zawiera szereg nieprawdziwych informacji, a jego głównym zadaniem jest zdyskredytowanie spółki i wprowadzenie w błąd czytelników - uzasadniono.

AM Art-Media: wezwaliśmy Cat@Net do wyjaśnienia, nie pracowaliśmy dla TVP w social media

Z kolei zarząd AM Art-Media w oświadczeniu zapewnił, że agencja „nie zlecała trollingu, działań nieetycznych, dezinformacyjnych ani hejtu w mediach społecznościowych”.

- Tym bardziej oburzające jest przypisywanie Agencji zlecania wpisów szkalujących śp. prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza lub treści dotyczących „Gazety Wyborczej”. W związku z tym zapowiadamy podjęcie kroków prawnych w celu ochrony dóbr osobistych naszej Agencji - zapowiedziano.

Kierownictwo firmy podkreśliło, że agencji Cat@Net zleciło monitoring i analizę mediów społecznościowych na swoje wewnętrzne potrzeby. - W związku z zarzutami „Newsweeka” wezwaliśmy naszego byłego podwykonawcę do przedstawienia wyjaśnień - poinformowano.

Jednocześnie zarząd AM Art-Media stwierdził, że nigdy nie realizował dla Telewizji Polskiej usług związanych z aktywnościami w mediach społecznościowych. - W okresie, kiedy anonimowe konta miały publikować treści dotyczące prezydenta Adamowicza (styczeń 2019) lub treści dotyczące „Gazety Wyborczej” (maj 2019) Agencja nie świadczyła żadnych usług na rzecz TVP SA i nie łączył ją z TVP SA żaden kontrakt - opisały władze spółki.

TVP: współpraca z AM Art-Media dotyczyła komunikacji wybranych projektów

Z kolei Telewizja Polska w odpowiedzi na pytania portalu Wirtualnemedia.pl poinformowała, że współpracowała projektowo z agencją AM Art.-Media przy promocji różnych wydarzeń programowych i korporacyjnych.

- Były to między innymi festiwal w Opolu, premiera serialu „Korona Królów”, premiera oprawy studia „Wiadomości”, kampania „Silver” dotycząca widzów 50+. AM współpracowało także z TVP przy komunikacji zakończenia kluczowych etapów restrukturyzacji spółki. Ponadto AM budowała dla TVP stoisko na konferencji PIKE w Sopocie oraz studio plenerowe podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy - wyliczyło centrum informacji TVP.

Podkreśliło, że nadawca nie zlecał agencji „żadnych działań, które wykraczałyby poza standardy działań komunikacyjnych”.

„Newsweek”: mamy dowody, spokojnie czekamy na proces

W poniedziałek po południu Wojciech Cieśla, współautor artykułu o działaniach agencji Cat@Net odniósł się do oświadczeń obu firm marketingowych opisanych w tekście. - Cat@Net i Art-Media nie chciały odpowiadać na nasze pytania - schowały się za ogólniki i opowieści o tajemnicy handlowej (Art- Media przysłała nam groźbę pozwu za zadawanie pytań na jej temat) - zaznaczył.

Zwrócił uwagę, że Cat@Net nie wskazała, które konkretnie informacje z artykułu są nierzetelne i zapewniała, że jej działania są etyczne. - To kłamstwo - zdobyliśmy gigabajty wewnętrznej korespondencji z farmy i rozkazów, które dostają trolle. Wiemy, jak i przez kogo sterowane są dyskusje z decydentami i politykami, jak prowadzone są hejterskie ataki przez sztuczne konta. To zorganizowane, płatne kampanie - stwierdził.

- Pisanie o działalności farmy per „influenerzy” to kpina - to skrzętnie skrywana działalność, za którą trolle pobierają regularne wynagrodzenie. Trolle miały świadomość, że ich akcje mogą się wydać - mamy na to dowody - zapewnił.

Dziennikarz „Newsweeka” zwrócił uwagę, że od niedzieli wieczorem kasowane są profile założone przez pracowników Cat@Net, a na stronie agencji dostępne jest jedynie jej oświadczenie. - Uspokajamy: zabezpieczyliśmy bazę waszych tweetów - zaznaczył.

Podkreślił, że redakcja ma też dowody na związki Art-Media z fałszywymi kontami tworzonymi przez Cat@Net. - Może gdyby wiceprezes Art-Media mniej ochoczo wdawał się w dyskusje z trollami na Twitterze, też wiedzielibyśmy mniej. Ale jest, jak jest. Są twarde dane, są rozkazy z agencji i model działania, który znamy bardzo dokładnie. I który wkrótce opiszemy - zapowiedział Wojciech Cieśla.

Zapewnił, że redakcja ze spokojem czeka na ewentualne procesy sądowe z oboma agencjami. - Nie boimy się ani farmy, ani agencji. Nie damy się zakneblować. Mamy dowody na to, jak zorganizowano ten biznes. A w sądzie panie i panowie od produkcji fejków będą musieli odpowiedzieć na nasze pytania. I to w pewnym sensie dobra wiadomość - podsumował dziennikarz „Newsweeka”.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Według „Newsweeka” Cat@Net zatrudnia trolli broniących TVP. Agencja zapowiada pozew, odcina się od niej Misiewicz

16 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Mirek
I strach coś teraz napisać pod tym artykułem aby ktoś nie wziął cię za trola jednej czy drugiej strony...
odpowiedź
User
Koń na białym rycerzu
To powoli staje się chore.
odpowiedź
User
Wojski
Jeśli to prawda, to gdzie my żyjemy, na uralu?????
odpowiedź