SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

„Gazeta Wyborcza” i TVN24 bez akredytacji na konferencję prezesa NBP „ze względów sanitarnych”

Dziennikarze "Gazety Wyborczej", TVN24 i "Faktów" poinformowali, że nie otrzymali akredytacji na konferencję prezesa Narodowego Banku Polskiego „ze względów sanitarnych”. - Jeśli szczyt pandemii nie będzie ustępował, a zainteresowanie udziałem w konferencji pozostanie tak duże, będziemy rozważać zmianę formuły konferencji w kolejnych miesiącach - mówi Katarzyna Skowrońska-Gąsienica, szefowa zespołu relacji z mediami w NBP.

Konferencja Adama Glapińskiego (screen: YouTube/Narodowy Bank Polski)Konferencja Adama Glapińskiego (screen: YouTube/Narodowy Bank Polski)

W czwartek podczas konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński mówił o powodach kolejnego podniesienia stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Odniósł się też do publikacji w mediach na temat banku centralnego.

Konferencja rozpoczęła się po godz. 15, tymczasem Hubert Orzechowski, dziennikarz „Gazety Wyborczej” tuż po południu dostał informację, że nie będzie mógł w niej uczestniczyć. „Chyba NBP nie spodobały się moje ostatnie teksty. Trzy godziny przed konferencją prezesa Glapińskiego poinformowano mnie, że jednak nie dostanę na nią akredytacji »ze względów sanitarnych« (jestem w pełni zaszczepiony). A jeszcze we wtorek zapewniano mnie o jej potwierdzeniu” - napisał na Twitterze.

„Też tak ostatnio miałem. Klasyk. Nie są tam w @BiuroNbp państwo zbyt odważni. ;))) #KozakWNecie...” - skomentował pod tweetem Krzysztof Berenda z RMF FM.

Akredytacji nie dostali również dziennikarze z Grupy TVN. - Kolejny odcinek serialu pt. "Dostęp do informacji w Polsce". @BiuroNbp nie wpuszcza na konferencję dziennikarzy @tvn24, @FaktyTVN, @tvn24CnB w tym @LukaszKarusta. Było zaproszenie, a teraz odmowy akredytacji. Ponoć względy sanitarne. Na prośbę o wyjaśnienie wyboru odpowiedzi brak - wyliczył Marcin Gutowski z TVN24.

„Skutki decyzji RPP? Raty kredytu w ciągu dwóch miesięcy podrożały nawet o ponad 30 proc.”, „Członkowie RPP z PiS-em w CV. Kim są ludzie, którzy mają walczyć z inflacją?”, „»Chcą mojej głowy, bo wsparłem armię« - oto jak Adam Glapiński rozgrywa walkę o drugą kadencję” - to tytuły kilku tekstów Orzechowskiego z ostatnich dni na temat RPP i NBP.

Jak opowiada w rozmowie z Wirtualnemedia.pl, maila otrzymał w czwartek o godz. 12.01. Nie był długi. - „Ze względów sanitarnych nie uzyskał pan akredytacji na dzisiejszą konferencję. Z wyrazami szacunku”, podpisano: zespół relacji z mediami, departament komunikacji NBP - przytacza.

- Na konferencję akredytowałem się na początku zeszłego tygodnia. We wtorek zadzwoniono do mnie i powiedziano, że wszystko w porządku, akredytacja jest. Z toku rozmowy wynikało tylko, że konferencja może się nie odbyć ze względu na szalejącą czwartą falę. Ale nie spodziewałem się, że będzie to polegać na selekcji dziennikarzy - podkreśla Orzechowski.

To nie pierwszy taki przypadek w jego relacjach z NBP. Podobnie zdarzyło się w grudniu 2018 roku. - Po publikacji przez „Wyborczą” tekstów o zarobkach pań z NBP – wspomina Orzechowski. Chodzi o tekst Dominiki Wielowieyskiej i Rafała Wójcika, w którym pisano, że dyrektorka komunikacji Martyna Wojciechowska zarabia ok. 65 tys. zł miesięcznie.

- Do tej pory uważałem, że moje relacje z NBP były bardzo dobre - mówi jednak Orzechowski, zwracając uwagę np. na komentarze banku do nieścisłości w tekstach. - Może instytucje, które się tak zachowują, myślą, że w ten sposób utrudniają pracę dziennikarzom. Ale ta konferencja i tak była transmitowana, po prostu nie miałem okazji zadać pytań. To jednak nie jest wielka niedogodność czy sankcja dla mnie, że mnie nie wpuszczono i relacjonowałem ją z domu – dodaje dziennikarz.

NBP: zdecydowały względy sanitarne

Katarzyna Skowrońska-Gąsienica, szefowa zespołu relacji z mediami w NBP, przekazała portalowi Wirtualnemedia.pl, że przyczyną nieprzyznania akredytacji części dziennikarzom były względy sanitarne.

- Większość zainteresowanych weszła na salę, część musiała pozostać poza - konferencja była streamowana w Internecie i na YouTubie oraz we wszystkich telewizjach, więc każdy zainteresowany mógł oglądać lub retransmitować dalej. Wcześniejsza formuła konferencji z dodatkową możliwością zadania pytań przed lub w trakcie, na prośbę przedstawicieli mediów, które co miesiąc pojawiają się na konferencjach, została kilka miesięcy wcześniej zawieszona. Niemniej jednak nadal możliwe jest, w dowolnym momencie, zadawanie pytań związanych z tematem konferencji - opisała.

- Bezpieczeństwo pracowników NBP i naszych gości jest dla nas najważniejsze - jeśli szczyt pandemii nie będzie ustępował, a zainteresowanie udziałem w konferencji pozostanie tak duże, będziemy rozważać zmianę formuły konferencji w kolejnych miesiącach - dodała Skowrońska-Gąsienica.

Zespół relacji z mediami NBP w czwartek nie odpowiedział na naszą prośbę odniesienia się do sprawy Orzechowskiego. Już po publikacji tekstu otrzymaliśmy jednak mail, w którym napisał: „nigdy nie potwierdzaliśmy jego akredytacji oraz nie mówiliśmy, że konferencja może się nie odbyć, jak to wskazuje Redaktor”.

Biuro prasowe NBP publikuje kalendarium „ataków fake news”

Dział prasowy Narodowego Banku Polskiego zamieścił wczoraj także na Twitterze grafikę, wyliczającą - jak to określono - „ataki fake news”, które przypuściły media w ostatnich tygodniach na tę instytucję.

Na wyrysowanej osi czasu znalazły się tam informacje, które NBP uznał za fake newsy, a także tytuły je zamieszczające. I tak jest np. informacja „Gazety Wyborczej” o domach Adama Glapińskiego (na osi: wrzesień 2021 r.), news o „szarży na złotego” (3 listopada, TVN24), o prywatnych prawach prezesa do wizerunku banknotów (28 listopada, Wyborcza.biz) czy wreszcie informacja sprzed dwóch dni podana przez „Politykę” - o kamerach w siedzibie NBP.

W nowym numerze „Polityki” zamieszczono tekst „NBP pod nadzorem kamer” opisujący starania prezesa o wybór na drugą sześcioletnią kadencję szefa Narodowego Banku Polskiego. „Ostatnio Adam Glapiński zarządził, by na terenie centrali NBP zamontowano ok. 600 kamer z możliwością nagrania głosowego” – czytamy w tekście.  Kamery mają być nawet w bufecie, „który ostatnio przez te kamery opustoszał. Ludzie nie mają ochoty, aby prezes słyszał, o czym rozmawiają przy zupie” - opowiada informator „Polityki”.

„Aż śmieszne, że trzeba tłumaczyć”

Komentując swoją grafikę, dział prasowy NBP napisał, przytaczając słowa Adama Glapińskiego z konferencji prasowej: „Wiele takich rzeczy w ostatnim okresie się pojawia w mediach. Nie wiadomo, czy na nie odpowiadać czy nie. (…)To aż śmieszne, że to trzeba tłumaczyć”.

Dziennikarze w odpowiedzi zamieszczają jednak źródła, z których wynika, że nie ma mowy o fake newsach. - Kretynów z ludzi też trzeba umieć robić. Wy nawet tego nie umiecie – napisał trójmiejski reporter Radia Zet, Maciej Bąk, zamieszczając screen z komunikatu NBP, mówiącego o „szarży banku na rynku walutowym w celu osłabienia złotego”. Bąk zestawił to z fragmentem grafiki, gdzie to samo twierdzenie nazwano „fake newsem”.

Głos zabrała też dziennikarka „Polityki”, Anna Dąbrowska, autorka tekstu o kamerach w banku. - Notatka związków zawodowych ze spotkania z prezesem„Pytanie zz w sprawie podejrzenia założenia podsłuchu w pokojach pracowników. Prezes poinformował, że na terenie Centrali zamontowano ok. 600 kamer z możliwością nagrania głosowego. Opcja nagrywania jednak nie jest wykorzystywana” - napisała.

„Jesteśmy w stanie dokładnie przedstawić każdą z tych sytuacji udowadniając, jak było naprawdę. Zachęcamy do podjęcia tematu i dokładnego zbadania źródeł tych informacji” - przekazał nam zespół relacji z mediami NBP.

Biuro dba o przekaz komunikacyjny

W połowie listopada br. departament komunikacji Narodowego Banku Polskiego w obszernym komunikacie zapewnił, że „nie dopuści do zaburzania przekazu komunikacyjnego przez toczącą się poza bankiem walkę polityczną”. 7 listopada biuro prasowe Narodowego Banku Polskiego na swoim profilu twitterowym zamieściło kilka wpisów o „kierowniku polowania”, który miał rozpocząć nagonkę na prezesa NBP Adama Glapińskiego.

Kilka dni temu z kolei biuro prasowe zaapelowało do dziennikarzy, by „zaprzestali ataków na prezesa Adama Glapińskiego”. - Jaki może być cel upowszechniania takich bzdur? Czy są jakieś granice absurdu w kampanii ataków na Prezesa NBP? - pytano w komunikacie.

Dołącz do dyskusji: „Gazeta Wyborcza” i TVN24 bez akredytacji na konferencję prezesa NBP „ze względów sanitarnych”

33 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Wartylla
Glapinsku któremu pomieszało się w głowie myśli że jak nie wpuści dziennikarzy to nikt nie napiszę o jego porażkach walki z inflacja :D Śmieszny staruch. Wykopać go z Polski jak najdalej bo ja niszczy!!
odpowiedź
User
Eliza s
To wyborcy PiSu najwięcej zapłacą za ich rządy :D to oni płacą wyższe podatki przez inflację i bardzo dobrze. Dodusic ich jeszcze mocniej. Sami tego chcieli .
odpowiedź
User
YKK
Względy sanitarne jak najbardziej na miejscu. Wszak w NBP łatwo się zarazić grandilokwencją.
odpowiedź