SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Google będzie w wyszukiwarce lepiej eksponować oryginalne treści dziennikarskie

Google wprowadził aktualizację rankingu swojej wyszukiwarki i zmieniło wskazówki dla testerów jej jakości, tak żeby lepiej widoczne były oryginalne materiały dziennikarskie od zaufanych wydawców. - Takie artykuły dłużej będą pozostawać w dobrze widocznej pozycji. Ta widoczność pozwoli użytkownikom zobaczyć oryginalny materiał, obok możliwości przejrzenia także nowszych artykułów na dany temat - zapewnia Richard Gingras, wiceprezes Google’a.

Article

Zmiany wprowadzone przez Google mają na celu jak najlepsze rozpoznawanie oryginalnych źródeł informacji, po to żeby wyświetlać je dłużej na wyższych pozycjach w wyszukiwarce. - Dzięki temu czytelnicy zainteresowani najnowszymi wiadomościami, mogą w łatwy sposób znaleźć artykuł, od którego wszystko się zaczęło, a wydawcy mogą czerpać korzyści z szerszego zapoznania się z oryginalnym materiałem - podkreślił we wpisie na blogu firmy Richard Gingras, wiceprezes Google’a zarządzający platformą Google News.

Do tej pory w wyszukiwarce najbardziej eksponowane były najnowsze i najbardziej wszechstronne omówienia danego tematu. - Teraz, aby wyróżnić artykuły, które uznajemy za znaczące, oryginalne materiały źródłowe, wprowadziliśmy zmiany w naszych produktach na całym świecie. Takie artykuły dłużej będą pozostawać w dobrze widocznej pozycji. Ta widoczność pozwoli użytkownikom zobaczyć oryginalny materiał, obok możliwości przejrzenia także nowszych artykułów na dany temat - zapowiedział Gingras.

Koncern chce w ten sposób z jednej strony docenić pracę dziennikarzy podających własne informacje, a z drugiej ułatwić internautom docieranie do materiałów źródłowych, a nie ich omówień i kontynuacji w innych serwisach.

- W dzisiejszym dynamicznym świecie informacji, oryginalny artykuł na dany temat nie zawsze pozostaje w centrum uwagi na długo. Wiele materiałów prasowych, śledztw dziennikarskich, wywiadów na wyłączność lub innych tekstów może być tak godnych uwagi, że generują dodatkowe zainteresowanie i uzupełniające relacje w innych publikacjach. W innych przypadkach, wiele tekstów jest tylko powieleniem jednej i tej samej wiadomości, a wszystkie publikowane są w tym samym czasie. Może to utrudnić użytkownikom znalezienie historii, od której wszystko się zaczęło - uzasadnił wiceprezes Google’a,

Google zmienia wytyczne dla testerów

Kolejność treści w wyszukiwarce Google jest ustalana na podstawie rozbudowanych algorytmów, które indeksują publikacje pojawiające się w internecie. Ich pracę ocenia ponad 10 tys. testerów z całego świata.

Żeby bardziej eksponować oryginalne treści źródłowe, Google wprowadził zmiany w wytycznych dla testerów. W sekcji 5.1 dodano zapis, żeby najwyższą możliwą ocenę - „bardzo wysoka jakość” - dawali materiałowi źródłowemu, który „zawiera informacje, które nie byłyby znane, gdyby nie pojawiły się w tym konkretnym artykule, jest oryginalny, wnikliwy i dochodzeniowy, wymagający od autora wysokiego poziomu umiejętności, czasu i wysiłku”.

W innym miejscu wytycznych pojawiła się sugestia, żeby zwracać uwagę na ogólną renomę serwisu, w którym opublikowano analizowany materiał. - Wiele różnych rodzajów witryn ma również swoją reputację. Przykładowo, może się okazać, że dana gazeta (wraz z powiązaną stroną internetową) ma na swoim koncie na przykład nagrody dziennikarskie. Prestiżowe wyróżnienia, takie jak Nagroda Pulitzera lub dotychczasowa historia  publikowania wysokiej jakości oryginalnych artykułów, są mocnym wyznacznikiem pozytywnej reputacji - stwierdzono.

- Wytyczne te stanowią jasny opis tego, co bierzemy pod uwagę w treści, podczas tworzenia rankingu wyników wyszukiwania. Właśnie teraz wprowadziliśmy w nich zmianę, aby móc zebrać nowe opinie, dzięki czemu nasze zautomatyzowane systemy rankingowe mogą lepiej prezentować oryginalne treści - podsumował Richard Gingras.

- Nie ma bezwzględnej definicji materiału źródłowego, ani nie ma niepodważalnego standardu ustalania oryginalności danego artykułu. Dla różnych redakcji i wydawców w różnych momentach mogą to być zupełnie różne rzeczy. Dlatego też nasze działania i praca nad zrozumieniem „cyklu życia” tematu będą stale ewoluować - zaznaczył.

Google, należące do utworzonego kilka lat temu koncernu Alphabet, jest światowym gigantem w segmencie wyszukiwarek, nie mając w nim poważnego konkurenta. W drugim kwartale br. firma osiągnęła 38,782 mld dolarów wpływów, z czego 32,601 mld dolarów z reklam, oraz 10,388 mld zysku operacyjnego.

W Polsce Google jest najpopularniejszym serwisem internetowym i aplikacją mobilną. Według badania Gemius/PBI w sierpniu br. domena Google.com miała 24,73 mln użytkowników (to 88,24 proc. wszystkich polskich internautów) i 4,91 mld odsłon, a Google.pl - 14,4 mln użytkowników i 1,03 mld odsłon, natomiast aplikacja mobilna Google - 21,34 mln użytkowników.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Google będzie w wyszukiwarce lepiej eksponować oryginalne treści dziennikarskie

2 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Obserwator
Google wchodzi w Polsce ostro w politykę, korporacja znana jest z inwestowania w Agorę i natemat, czyli w radykalną lewicę. Zakładam, że tylko takie treści będą w czołówce wyszukiwań. Nie chcę sięgać do przykładów z historii, ale w latach 20-tych i 30-tych korpo też inwestowały w radykalną lewicę w pewnym państwie i skończyło się to hekatombą.
3 0
odpowiedź
User
max
Panie Obserwatorze,
ale jakby Google inwestowało w media NS (Trwam, TVPis, media Karnowskich i Sakiewicza itd.) w Polsce, to by już było świetnie i na pewno nie skończyło by się to hekatombą.
Mam rację ?

Google wchodzi w Polsce ostro w politykę, korporacja znana jest z inwestowania w Agorę i natemat, czyli w radykalną lewicę. Zakładam, że tylko takie treści będą w czołówce wyszukiwań. Nie chcę sięgać do przykładów z historii, ale w latach 20-tych i 30-tych korpo też inwestowały w radykalną lewicę w pewnym państwie i skończyło się to hekatombą.
0 0
odpowiedź