SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Google wprowadza zmiany w algorytmie. Mocniej walczy ze spamem

Google przypomniał wydawcom stron, że w swojej wyszukiwarce nisko indeksuje strony spamujące linkami oraz wprowadzające użytkowników w błąd. Menedżerowie z branży SEO komentują dla Wirtualnemedia.pl, że to kontynuacja działań prowadzonych przez koncern od lat.

Article

Na blogu Google przeznaczonym dla wydawców niedawno szerzej omówiono treści na stronach, które wyszukiwarka uznaje za spamowe, więc niżej wyświetla linki do nich. Opisano m.in. działania wprowadzające w błąd, podając dwa przykłady:
- witryna z fałszywym generatorem, która rzekomo zapewnia środki w sklepie z aplikacjami, ale w rzeczywistości jest inaczej;
- witryna, która rzekomo oferuje pewne funkcje (np. scalanie plików PDF, odliczanie czasu lub słownik online), ale celowo prowadzi użytkowników do reklam wprowadzających w błąd, a nie do przydatnych usług.

Co Google uznaje za spam

Dokładnie przedstawiono też działania dotyczące linków, które są uznawane za spam. To m.in.:
- kupowanie i sprzedawanie linków na potrzeby rankingu;
- wymiana linków na dużą skalę lub strony partnerskie mające na celu wyłącznie wzajemne linkowanie;
- używanie zautomatyzowanych programów lub usług do tworzenia linków do witryny;
- niskiej jakości linki prowadzące do katalogów lub stron z zakładkami;
- linki z dużą liczbą słów kluczowych, linki ukryte lub linki niskiej jakości umieszczone w widżetach rozpowszechnianych w wielu witrynach;
- szeroko rozpowszechniane linki w stopkach lub szablonach różnych witryn;
wymaganie linku w ramach warunków korzystania z usługi, umowy lub podobnych ustaleń bez umożliwienia zewnętrznemu właścicielowi treści kwalifikowania linków wychodzących;
- reklamy tekstowe lub linki tekstowe, które nie blokują pozycji w rankingu;
- teksty sponsorowane lub reklamy natywne, w przypadku których otrzymuje się płatność za artykuły zawierające linki przekazujące ranking, albo linki ze zoptymalizowanym testem kotwicy w artykułach, gościnnych postach i komunikatach prasowych rozpowszechnianych na innych stronach.

Zaznaczono, że takie zasady dotyczą zarówno linków prowadzących do danej witryny, jak też tych umieszczonych na niej.

Na cenzurowanym w wyszukiwarce są też witryny zawierające mało treści. - Takie strony nie mają wartości dodanej, jeśli są częścią programu, który polega na rozpowszechnianiu ich treści w sieci stron partnerskich bez dodatkowej wartości. Takie witryny często zawierają szablonowe strony zawierające takie same treści albo treści powielane w obrębie witryny lub wielu domen bądź języków. Jeśli na stronie wyników wyszukiwania wyświetla się kilka z tych witryn i wszystkie zawierają jednakową treść, powiązane strony niskiej jakości będą powodować frustrację użytkowników - opisano.

Dodano, że wyżej są indeksowane witryny partnerskie z wartościowymi treściami lub funkcjami. - Na przykład w na dobrych stronach partnerskich można znaleźć dodatkowe informacje o cenie, oryginalne opinie o produktach, rygorystyczne testy i oceny, opcje nawigacji po produktach i kategoriach oraz porównania produktów - wyliczono.

Nowe wskazania zostały dodane do algorytmu wyszukiwarki Google, obecną aktualizację w branży SEO zaczęto określać mianem „spam update’u”.

Które witryny ucierpią najmocniej?

Konrad Łęcki, head of SEO & content i senior SEO specialist w Agencji Whites, podkreśla, że zebrane przez tę firmę dane wskazują na korelację między wdrożeniem październikowej aktualizacji algorytmu a rankingiem wybranych stron.

- Podobnie jak w przypadku wcześniejszych update’ów, również w tym przypadku można wyróżnić kategorie tematyczne mocniej dotknięte zmianami niż pozostałe. Są to przede wszystkim strony newsowe oraz szeroko rozumiana “rozrywka”. Przy czym należy zaznaczyć, że chociaż kategorie te wyróżniają się na tle innych, to skala zmian jest raczej symboliczna - zaznacza.

Dane z narzędzia Semrush Sensor pokazują, że największe natężenie zmian w rankingu Google’a w ostatnich dniach nastąpiło 22 października i było raczej jednakowo rozpropagowane we wszystkich krajach.

- Jest to spójne z komunikatem Google, który informował o globalnej zmianie algorytmu. Jeżeli chodzi o zmiany w poszczególnych lokalizacjach, to nieznacznie wyróżniają się Stany Zjednoczone, gdzie można było zaobserwować tego dnia nieco większe fluktuacje niż na innych rynkach. Może to być związane z większymi możliwościami analizy semantyki i interpretacji poszczególnych sygnałów, chociaż moim zdaniem bardziej istotne są tutaj: specyfika rynku, liczba stron w poszczególnych kategoriach tematycznych oraz sposoby optymalizacji stron internetowych - analizuje Łęcki.

Takie zmiany nastąpiły w skali globalnej. - Na rynku polskim, na ten moment, nie zaobserwowaliśmy zmian wartych omówienia, co zresztą potwierdzają ogólnodostępne narzędzia SEO. Być może kolejne tygodnie przyniosą poprawkę dla języka polskiego, która zmieni ten obraz, jednak na chwilę obecną nie spodziewamy się żadnych istotnych wydarzeń związanych z tym update’em - mówi menedżer z Agencji Whites.

Według badania Mediapanel we wrześniu br. Google.com zanotowało 27,69 mln polskich użytkowników i 93,27 proc. zasięgu, Google.pl - 10,28 mln użytkowników i 34,63 proc. zasięgu, a aplikacja mobilna Google - 24,04 mln użytkowników i 80,98 proc. zasięgu.

Google walczy z dropshippingiem

Według Pawła Konopińskiego, specjalista ds. badań i rozwoju SEO w Grupie Tense, ogłoszone właśnie zasady to przede wszystkim porządkowanie informacji dotyczących nieakceptowanych przez Gogole od zawsze techniki tzw. Black Hat SEO. - Tym niemniej algorytm obliczający ranking staje się coraz surowszy - zauważa menedżer.

Jego zdaniem nowa aktualizacji może doprowadzić do ograniczenia widoczności w Google następujących witryn:
- stron prezentujących treści skopiowane (np. sklepów w modelu dropshipping),
- agregatorów newsów, powielających treści z innych witryn,
- stron afilacyjnych, które zachęcają użytkownika możliwością np. pobrania darmowych sterowników do drukarki, a w rzeczywistości płatnego programu,
- stron korzystających z generatorów treści (zarówno szeroko pojęte AI, jak i techniki synonimizacji lub zmiennych),
- stron wykorzystujących automatyczne mechanizmy do tłumaczeń,
- stron przesyconych landing page typowymi dla działań SEO, np. dzielnice miast / miasta na określonym obszarze.

- Coraz bardziej powszechne jest również klasyfikowanie tych stron jako „shallow content”, co skutkuje nie tylko ukryciem treści przed użytkownikiem (umieszczenie w tzw. supplemental index), ale nawet, w skrajnych przypadkach, całkowitym usunięciem z indeksu - zaznacza Łęcki.

- Kto może stracić? Serwisy stosujące praktyki z zakresu tzw. Black Hat SEO, strony z treścią niskiej jakości oraz te posiadające słaby profil linków. Należy oczywiście obserwować rozwój sytuacji i stale weryfikować wyniki swoich serwisów pod kątem ruchu czy widoczności w Google. Jeśli zauważamy spadki, podejmowanie działania należy poddać analizie zwłaszcza pod kątem zgodności z wytycznymi wyszukiwarki Google - sugeruje Filip Krasiński, performance director w Harbingers.

Ewolucja, nie rewolucja

Dla branży SEO zaktualizowane wytyczne nie są rewolucyjną zmianą, tylko kontynuacją działań prowadzonych przez Google od dawna.

- Zmiany wprowadzone przez Google w ramach aktualizacji „spam update” są naturalną ewolucją algorytmu, którego główne zadanie polega na udoskonalaniu rankingu wyszukiwarki. Oprócz aspektów związanych z analizą zapytań i wyświetlaniem użytkownikowi precyzyjnych odpowiedzi, niezwykle istotnym zadaniem jest tutaj promowanie treści o wysokiej wartości oraz degradowanie bezwartościowego (lub wręcz szkodliwego) contentu. „Spam update” nie jest więc niczym przełomowym, co mogłoby mieć istotny, jednorazowy impakt na wyniki wyszukiwania - uważa Konrad Łęcki.

Paweł Konopiński przypomniana, że Google już we wcześniejszych aktualizacjach podkreślało znaczenie jakości treści na stronach. - Dzięki temu specjaliści w naszej branży są na ostatnie zmiany przygotowani w sposób naturalny. Już od dłuższego czasu osiągnięcie dobrych wyników dla strony internetowej nie było możliwe, jeśli balansowała cały czas na krawędzi technik Black & Gray Hat SEO. Aktualne ruchy Google'a nie powinny więc wywołać trzęsienia ziemi - prognozuje.

Skutki obecnej aktualizacji będą długofalowe. - Nie sądzę, aby ta droga była dla kogoś z naszej branży zaskoczeniem bo polityka wyszukiwarki jest przecież dobrze znana. Owszem, w sytuacji ewidentnego niestosowania się do zasad Google (np. powielania treści z innych stron bez dołożenia do nich własnej unikalnej wartości, maskowania treści, stosowania strony typu Doorway, technik opartych na Keyword Stuffingu czy hurtowym zakupie linków niskiej jakości), należy liczyć się z potencjalnymi problemami. Jednak nikt o zdrowych zmysłach nie realizuje dzisiaj działań SEO w taki sposób, więc pojedyncze przypadki z tym związane nie mają istotnego wpływu na ogół rankingu - komentuje Konrad Łęcki.

- Pozostaje jeszcze kwestia zainfekowanych stron internetowych, które ten update z pewnością dotknie (lub już dotknął), jednak to również nie jest znacząca skala, a każdy rozsądny webmaster dba także o ten aspekt bezpieczeństwa swojego serwisu - zaznacza.

- W każdej firmie, w której kampania SEO prowadzona jest profesjonalnie, specjaliści są w pełni przygotowani na takie zmiany. Przesunięcie na wyższe pozycje stron zawierających unikalny i wartościowy content, jest zawsze z korzyścią dla nas wszystkich. Zarówno dla promujących się w wyszukiwarce, jak i będących odbiorcami tych treści - podkreśla menedżer z Agencji Whites.

- Praca w tak zmiennym środowisku, wiąże się z nieustannym dostosowywaniem swojej strategii SEO do zmian wynikających z aktualizacji algorytmów czy nowych funkcji wyszukiwarki. Kierunek Google, komunikowany niezmiennie od wielu lat jest jeden - dobro użytkownika ponad wszystko. Agencje działająca zgodnie z wytycznymi Google, dbające o optymalizację techniczną, użytkownika (UX) i tworzące wysokiej jakości treści, mogą spać spokojnie - zapewnia Filip Krasiński.

W pierwszym kwartale br. wartość polskiego rynku reklamy internetowej zwiększyła się rok do roku o 8,8 proc. do 1,46 mld zł, z czego 31,8 proc. stanowił marketing w wyszukiwarkach (dane IAB AdEx).

Dołącz do dyskusji: Google wprowadza zmiany w algorytmie. Mocniej walczy ze spamem

5 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
QM
5274 odcinek opery mydlanej pod tytułem: "Google jako męczennik walki o wolność i prywatność w internecie".

Duży cwaniak poucza małych cwaniaków jak sprytniej ukryć cwaniackie metody. Koń by się uśmiał...
15 0
odpowiedź
User
Jan
Co za pierdoły panowie specjaliści.
8 0
odpowiedź
User
anonim
Czy ja wiem, nie lepiej jest walczyć z cenzurą? Nie wiem, nie znam się, ale taki jest mój pomysł.
1 0
odpowiedź