Jan Piński doniósł do CBA na sędzię za list gończy. „Świadomie złamała prawo”

Redaktor naczelny „Uważam Rze” Jan Piński wysłał do Centralnego Biura Antykorupcyjnego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez sędzię, która w ostatni piątek wystawiła list gończy i nakaz aresztowania dziennikarza.

tw
tw
Udostępnij artykuł:

List gończy i nakaz aresztowania Jana Pińskiego został wydany w zeszły piątek przez sędzię Joannę Bukowską orzekającą w Sądzie Rejonowym Warszawa Mokotów, ponieważ naczelny „Uważam Rze” nie stawił się na kolejną rozprawę w procesie ze spółką J&S Energy, składając za pośrednictwem adwokata zwolnienie lekarskie (więcej na ten temat).

W poniedziałek Piński wysłał do Centralnego Biura Antykorupcyjnego zawiadomienie z podejrzeniami, że sędzia naruszyła przepisy Kodeksu karnego mówiące o przyjęciu łapówki i przekroczeniu uprawnień.

- Zawiadomienie wymienia osoby z najwyższych szczebli polityki, biznesu i świadka prawniczego, co do których mam wiedzę ze źródeł dziennikarskich, że powoływały się na wpływy w wymiarze sprawiedliwości, a także podejmowały bezpośrednie próby publikowania przeze mnie materiałów dziennikarskich - opisuje Piński. - Nie ma wątpliwości, że sędzia Bukowska świadomie złamała prawo, a jest niewiarygodne, aby zrobiła to bezinteresownie - ocenia.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Nowy globalny dyrektor w magazynie "GQ"

Nowy globalny dyrektor w magazynie "GQ"

Przyjęto międzynarodowy dokument dotyczący AI. Podpisała go też Polska

Przyjęto międzynarodowy dokument dotyczący AI. Podpisała go też Polska

Canal+ liczy na wielomilionowe oszczędności po fuzji

Canal+ liczy na wielomilionowe oszczędności po fuzji

Netia z promocją "12 miesięcy za 0 zł"

Netia z promocją "12 miesięcy za 0 zł"

Znany Lekarz zarobił rekordowo nie tylko w Polsce. Kiedy pojawi się na giełdzie?

Znany Lekarz zarobił rekordowo nie tylko w Polsce. Kiedy pojawi się na giełdzie?

Sąd umorzył sprawę Słowika i Figurskiego. Chodziło o brak autoryzacji

Sąd umorzył sprawę Słowika i Figurskiego. Chodziło o brak autoryzacji