SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Morawiecki i Czabański krytykują media prywatne: 80 proc. w rękach naszych przeciwników, propaganda większa niż w PRL

- 80 proc. mediów wszystkich jest w rękach naszych przeciwników politycznych, którzy we wściekły sposób nas atakują - stwierdził premier Mateusz Morawiecki, zaznaczając, że „musimy też uważać, żeby nie otwierać wszystkich frontów na raz”. Za tę wypowiedź skrytykowali go niektórzy dziennikarze. - Nie widziałem przez te lata tak propagandowych i tak trzymanych na krótkim pasku mediów, jak obecnie media komercyjne - ocenił Krzysztof Czabański, szef Rady Mediów Narodowych.

Mateusz Morawiecki, fot. P.Tracz/KPRM Article

W sobotę Mateusz Morawiecki spotkał się z wyborcami we Wrocławiu. Jeden z uczestników zapytał premiera, co rząd zamierza zrobić, żeby gazety - wprawdzie polskojęzyczne, ale z kapitałem obcym - przestały ogłupiać Polaków.

- Jest takie rzymskie powiedzenie: nec Hercules contra plures. My jesteśmy odważni, staramy się działać bardzo mężnie, nie tylko solidarnie, ale też mężnie. Ale ten sam starożytny Rzym jak otwierał za dużo frontów na raz, to też im źle szło - stwierdził Morawiecki. - My musimy też uważać, żeby nie otwierać wszystkich frontów na raz - dodał.

Premier zwrócił uwagę, że obóz rządzący jest w trakcie reformy wymiaru sprawiedliwości , ponadto zdecydował o odkupieniu od zagranicznych właścicieli dużych podmiotów z sektora energetycznego i bankowego.

„III RP zgotowała właśnie taki los, wyprzedano wszystkie media”

- Ale z mediami jest sytuacja szczególna. Rzeczywiście jest tak, o co pan zapytał. Np. prasa regionalna jest w 95 proc. w rękach koncernów zagranicznych - zaznaczył szef rządu. Przypomniał o sytuacji z 2005 roku, kiedy wydawca „Berliner Zeitung” został przejęty przez firmy z USA i Wielkiej Brytanii. - Była ogólnonarodowa debata w Niemczech, jak to możliwe, żeby gazeta niemiecka była w obcych rękach - stwierdził.

- No ale nam III RP zgotowała właśnie taki los, wyprzedano wszystkie media, ogromną większość w ręce koncernów zagranicznych. A więc staramy się pokazywać, jaka jest prawda, wykorzystując kanały komunikacji bezpośredniej, internetowej, chociaż tu też, główne portale są w rękach zagranicznych. Jednak to kanał bardziej demokratycznego dostępu, szybkiego i jest niełatwo - ocenił Morawiecki.

Jego zdaniem większość mediów jest nieprzychylnie nastawiona do obecnego obozu rządzącego. - Właśnie dlatego ta propaganda bardzo często, ta kłamliwa propaganda strony przeciwnej, naszych oponentów, ma ogromną siłę rażenia. 80 proc. mediów wszystkich - radiowych, telewizyjnych, gazet, czasopism i mediów internetowych - jest w rękach naszych przeciwników politycznych, którzy we wściekły sposób nas atakują - stwierdził premier. - Właśnie dlatego, że zdali sobie sprawę, że my możemy być nie tylko krótkim epizodem, jak lata 2005-2007, ale możemy na trwałe przebudować cały system społeczno-gospodarczy, na trwałe zaproponować nowy kontakt społeczny Polakom i że Polakom się to spodoba, ale im się to nie spodoba i dlatego nas tak wściekle atakują - ocenił.

Dziennikarze: mediów nie powinno się oceniać pod względem nastawienia do rządu

Wypowiedzi Mateusza Morawieckiego krytycznie skomentowali na Twitterze niektórzy dziennikarze. - Polityk narzekający na media jest jak piłkarz narzekający na kibiców... - stwierdził Michał Szułdrzyński z „Rzeczpospolitej”. - Zupełnie serio - bardzo chciałbym poznać nazwy tych 80% mediów, które „wściekle atakują” rząd PiS - napisał Konrad Piasecki z Radia ZET. - Niektórzy przerażeni, że ludzie uwierzą Morawieckiemu i będą się zastanawiać czy X i Y są przeciw PIS- owi czy, no tak, no tak - za - ocenił Tomasz Lis z „Newsweeka”.

Niektórzy komentujący zwrócili uwagę, że Mateusz Morawiecki jako główne kryteria w mediach podał narodowość ich kapitału i nastawienie do obecnej władzy. - To kluczowa wypowiedź, bo pokazuje filozofię PiS wobec mediów, które dzielą się na: wspierające władzę oraz pozostałe, które są postrzegane jako przeciwnicy polityczni. To jest myślenie z krajów niedemokratycznych, z normalnością nie ma nic wspólnego - napisał Bartosz Węglarczyk z Onetu. - Tylko 80 proc.? Bez kozery powiem: pińcet. Rozumiem, że kryterium oceny stanu mediów w Polsce dla PMM (premiera Mateusza Morawieckiego - przyp.) jest to, czy popierają rząd czy nie - stwierdził Łukasz Warzecha z „Do Rzeczy”.

- Co za bezczelność i oszustwo. Mateusz Morawiecki właściwie twierdzi tak: kto nie śpiewa z rządem jak Ziemiec, tworzy kłamliwą propagandę. Doprawdy, mogę zrozumieć, że jakiś kretyn Pięta tak gada, ale po premierze RP spodziewałem się używania mózgu - skomentował Marek Twaróg z „Dziennika Zachodniego”. - Pan premier obraża rozum - napisał Wojciech Szacki z „Polityki”.

Krzysztof Czabański: nigdy nie widziałem mediów tak propagandowych jak obecnie media komercyjne

W podobnym tonie jak Morawiecki wypowiedział się Krzysztof Czabański, poseł PiS i przewodniczący Rady Mediów Narodowych, podczas spotkania z wyborcami w Izbicy Kujawskiej. Bronił mediów publicznych, które według opozycji stały się w ostatnich latach tubą propagandową władzy.

- Media publiczne mają obowiązek popularyzować, edukować, wspierać polską rację stanu. Jeżeli jest polityka, o której w sposób skrótowy mówiliśmy dzisiaj, ale która jest generalnie realizowana przez obecną władzę i realizuje polską rację stanu, to kto ma relacjonować tę politykę, jeżeli nie media publiczne? - zapytał Czabański, cytowany przez Polską Agencję Prasową.

Jego zdaniem to media prywatne są o wiele bliższe propagandzie. Podkreślił, że ma wieloletnie doświadczenie jako obserwator i pracownik mediów - zarówno podziemnych w okresie PRL-u, jak też po 1989 roku.

- Nie widziałem przez te lata tak propagandowych i tak trzymanych na krótkim pasku mediów, jak obecnie media komercyjne. Można powiedzieć nawet, w pewnym sensie, że poza wydawnictwami, takimi jak „Trybuna Ludu”, więcej swobody miały media w PRL-u, jeżeli nie były czystą tubą propagandową. Cenzura była mniej nieraz dolegliwa niż cenzura w postaci właściciela i pieniędzy tego właściciela - stwierdził przewodniczący Rady Mediów Narodowych.

Krytycznie wypowiedział się o dystrybuowanej w regionie kujawsko-pomorskiej „Gazecie Pomorskiej” (wydawanej przez Polska Press Grupę należącą do niemieckiego koncernu Verlagsgruppe Passau). - Jest jednym z zaciekłych krytyków, propagandzistów zwalczających wszystko to, co robi obóz dobrej zmiany. W takich momentach nasuwa się pytanie czy kapitał ma narodowość - skomentował Czabański.

- Dużo mediów polskich, wiele gazet regionalnych należy do kapitału niemieckiego, a nasza walka o pozycję Polski w Europie wiąże się nieraz z konfliktem interesów z państwem niemieckim. To ja się zastanawiam, można zadać sobie takie pytanie, czy stanowisko tak krytyczne, tak zaciekle propagandowo zwalczające obóz dobrej zmiany to jest realizacja ich misji dobrego dziennikarstwa czy realizacja niepolskiego interesu. My jednak chcemy realizować własny, polski interes - dodał szef RMN.

Pytany, czy w tej sytuacji dojdzie do "repolonizacji mediów", Czabański odparł, że "rzecz nie w zakazach, ale w tym, by wzmacniać polskie inicjatywy wydawnicze". Dodał, że nie ma na myśli rządowych inicjatyw, bo - jak zaznaczył - rząd nie powinien posiadać mediów, tylko mówi "o prywatnych inicjatywach wydawniczych, niezależnie od poglądów politycznych ich właścicieli".

"Niech ten kapitał będzie nasz i zainteresowany tym, by nasz kraj rozwijał się i wzmacniał" - dodał.

Mówił ponadto, że - jego zdaniem - repolonizacja to "mylące hasło". "Nie chodzi to, by zabraniać kapitałowi zagranicznemu obecności w naszej gospodarce, w różnych obszarach naszego życia. Chodzi o to, by nie było koncentracji na rynku mediów, nadmiernej, stąd te pomysły dekoncentracyjne" - powiedział.

Zaznaczył, że chodzi mu o to, że "jeśli ktoś ma pozycję dominującą, np. ma dziennik regionalny, to by nie mógł mieć jednocześnie regionalnej stacji radiowej, by nie było takiej krzyżowej dominacji na rynku mediów, by odbiorca mediów nie był skazany na jednego wytwórcę informacji i poglądów, by była pewna rozmaitość".

Czabański zastrzegł, że pomoc dla polskich inicjatyw nie będzie łatwa, bo musi być zgodna z prawem europejskim i spełniać wymogi konkurencyjności na rynku, a podmioty nie mogą otrzymywać niedozwolonej pomocy publicznej.

Dziennikarze komentujący na Twitterze słowa Czabańskiego wytknęli mu, że w latach 1967–1980 był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. - Po sądach, które wg Prezesa „są kontynuacją sądów w PRL-u”, teraz PiS bierze się za media prywatne, w których jest niby mniej swobody niż za komuny? Tylko dlaczego politykom PiS, wciąż wszystko kojarzy się z PRL? - zapytał Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”. - Krzysztof Czabański - wieloletni członek PZPR. U sowieckich towarzyszy też media miały lżej, co nie? - stwierdził Kamil Dziubka z Onetu.

- Gdy zmieniłeś PZPR na PIS, ale mentalność bez zmian - napisał Tomasz Lis z „Newsweeka”.. - Nie wiem, czy usłyszycie dziś coś równie niedorzecznego - ocenił Tomasz Walczak z „Super Expressu”.

Politycy PiS od dawna krytykują zagraniczny kapitał w mediach

Od ponad roku politycy obozu rządzącego zapowiadali przepisy ograniczające koncentrację kapitałową w sektorze mediów. Mają one być wymierzone przede wszystkim w duże firmy zagraniczne, początkowo regulacje określano też jako repolonizację.

Kilka razy mówił o tym Jarosław Kaczyński. - Rynek gazet telewizyjnych, gazeta dla pań, gazet dla młodzieży - to jest jedna firma w Polsce. Rynek codziennej prasy lokalnej - to jest inna firma. Jest też ogromna przewaga jednej firmy w telewizji, jeżeli chodzi o reklamy - to jest przeszło 40 proc. dla jednej firmy. Powinniśmy konsekwentnie wychodzić z sytuacji, w której większość mediów nie należy do Polaków, nie należy do polskich firm - stwierdził w październiku ub.r.

Podał wtedy podobne przykłady z zagranicy jak Mateusz Morawiecki w sobotę. - W Niemczech, jak Anglicy próbowali kupić jeden niezbyt znaczący tytuł, chodziło o gazetę, to wybuchła gigantyczna awantura i skończyło się tym, że nie kupili. W Hiszpanii Niemcy z kolei spróbowali stworzyć taki tabloid, jak u nas „Fakt” - Hiszpanie tego nie kupowali - wyliczył.

Według prezesa PiS ewentualne przekształcenia własnościowe nie spowodują zmian w linii redakcyjnej niektórych mediów. - Wiadomo, że w większości będą lewicowe, bo tak jest właściwie we wszystkich krajach. Jeżeli my jesteśmy formacją prawicową, to zawsze większość mediów będziemy mieli przeciwko sobie - ocenił Kaczyński.

Z kolei Morawiecki na początku ub.r. stwierdził, że większość mediów pokazuje jeden punkt widzenia, broniący poprzedniej sytuacji społecznej, politycznej i gospodarczej w Polsce. - Niech krytykują, to jest bardzo potrzebne. Tylko niech nie biorą udziału w nagonce i niech nie tworzą same faktów, nie tworzą polityki - zaapelował w wywiadzie dla „Polska The Times”.

PiS nie wraca na razie do dekoncentracji

W ub.r. przepisy ograniczające koncentrację kapitałową od początku ub.r. przygotowywano w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jarosław Sellin i Paweł Lewandowski, wiceministrowie w tym resorcie, jesienią zapowiedzieli, że różne warianty takich regulacji są już opracowane.

- Czekamy teraz tylko na decyzję polityczną, które z tych założeń wprowadzić. Tak jak wielokrotnie mówiłem, projekt zawiera kilka wariantów. Gdy zapadnie decyzja „idziemy w lewo, albo w prawo”, to przepisanie tych założeń na akt prawny nie zajmie nam wiele czasu. Natomiast nie ma na razie żadnego sygnału, czekamy - mówił Lewandowski portalowi Wirtualnemedia.pl na początku stycznia br.

W mijającym tygodniu Piotr Zaremba napisał w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, powołując się na bliskiego współpracownika Jarosława Kaczyńskiego, że obóz rządzący planuje niebawem wrócić go kwestii dekoncentracji w mediach, a odpowiednie ustawy mogą zostać przyjęte już jesienią br.

Rzeczniczka prasowa PiS szybko zdementowała te doniesienia. Zapewniła, że spytała o to Jarosława Kaczyńskiego, a ten powiedział, że nie rozmawiał ostatnio z nikim o planach w sprawie dekoncentracji.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Morawiecki i Czabański krytykują media prywatne: 80 proc. w rękach naszych przeciwników, propaganda większa niż w PRL

38 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
gość
Ta aberracja kwalifikuje się do sądu oczywiście nie sądu w tej republice, bowiem to jest jawna insynuacja, że 80% mediów kontroluje opozycja.
Jedynym lekarstwem na władzę o autorytarnych zapędach jest całkowita likwidacja państwowych mediów, tak aby była skazana tylko na komercje i tam wyjaśniała swoje decyzje - tak funkcjonuje Trump nie mając państwowych mediów.
72 28
odpowiedź
User
Chris
I co, nie ma już komu dobrze mówić o tym wspaniałym rządzie profesjonalistów?
odpowiedź
User
Wdse
Jasne, najlepiej żeby 100% mediów w Polsce właziło wam w tyłki. Gadka na poziomie starego komucha.
odpowiedź
User
tow. szmaciak
To skandal, żeby media krytykowały władzę. Przecież wiadomo, że władza chce dobrze, więc po co ją krytykować? Trzeba kibicować.
67 58
odpowiedź
User
Dupa
Polskojezyczne ale obce. Oglupiaja polakow. Ja mysle ze sa takie, ktore sa i polskojezyczne i w polskich rekach a traktuja swoich czytelnikow i widzow jak polgłowkow. Ale tych Pan Premier nie bedzie przeciez naprawial.
32 37
odpowiedź
User
widz555
Tak ma prawo mówić sekretarz PZPR 30 lat temu, a nie premier wolnego, demokratycznego kraju. To jest poniżej jakichkolwiek standardów. Gdyby to mówił poseł, to byłoby pół biedy. Ale premier?
77 20
odpowiedź
User
abc
Jak Bóg chce kogoś ukarać to mu rozum odbiera drogi Panie Premierze...
56 24
odpowiedź
User
robol
Po co nam Polskie Media jak mamy 80% obcego kapitału ? dali robotę dali ?
17 21
odpowiedź
User
gość
Bank w którym ten człowiek funkcjonował powinien przeprosić, bo wygadywanie takiego czegoś świadczy tylko o tym, że to było nieporozumienie. Jak można prezentować socjalistyczny , centralny i upaństwowiony model gospodarki - każda taka gospodarka to fikcja i bankrutuje i to jest tylko pytanie kiedy.
49 22
odpowiedź
User
fan
Cały paradoks polega na tym, że to media w rękach polskich są na pasku (TVP, coraz mocniej Polsat, inne flirtujące z władzą mniej lub bardziej), a te w rękach zagranicznych mają komfort pracy, bo ich właściciele rozliczają z efektów finansowych, a nie tego, czy wspierają jakąś opcję polityczną. Oni - obcy właściciele mediów - mają to totalnie gdzieś. Liczą się pieniądze, bo media to biznes.
83 21
odpowiedź
Zobacz więcej w kategorii: Reklamy / Marketing