Phablet HTC One Max też będzie miał czytnik linii papilarnych?

Wszystko wskazuje na to, że HTC One Max będzie kolejnym urządzeniem wyposażonym w czytnik linii papilarnych. Pojawił się on na nieoficjalnych fotografiach phabletu.

tp
tp
Udostępnij artykuł:

Na opublikowanych przez chiński serwis Weibo.com zdjęciach porównano HTC One Max z innymi modelami w ofercie HTC. Konstrukcja oraz design wszystkich urządzeń są bardzo zbliżone. Phablet wyróżnia jednak dodatkowy element, umieszczony na tyle obudowy, pod obiektywem aparatu. Anonimowe źródła serwisu donoszą, że ma to być czytnik linii papilarnych służący do weryfikacji użytkownika.

Pierwszym producentem, który zastosował tego typu rozwiązanie jest Apple. Firma wprowadziła je do nowych iPhone’ów 5S (przeczytaj o tym więcej).

grafika

Informacje o pierwszym phablecie tajwańskiej firmy pojawiły się w sieci już jakiś czas temu (więcej na ten temat). Według ostatnich doniesień urządzenie ma być wyposażone w 5,9-calowy wyświetlacz Full HD oraz czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon S4 Pro (a nie Snapdragon 800, jak informowano wcześniej) z zegarem 1,7 GHz wspierany przez 2 GB pamięci RAM.

grafika

Dokładna data premiery urządzenia nie jest jeszcze znana, choć spekuluje się, że powinna ona nastąpić w ciągu kilku najbliższych tygodni.

Author widget background

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Nowy globalny dyrektor w magazynie "GQ"

Nowy globalny dyrektor w magazynie "GQ"

Przyjęto międzynarodowy dokument dotyczący AI. Podpisała go też Polska

Przyjęto międzynarodowy dokument dotyczący AI. Podpisała go też Polska

Canal+ liczy na wielomilionowe oszczędności po fuzji

Canal+ liczy na wielomilionowe oszczędności po fuzji

Netia z promocją "12 miesięcy za 0 zł"

Netia z promocją "12 miesięcy za 0 zł"

Znany Lekarz zarobił rekordowo nie tylko w Polsce. Kiedy pojawi się na giełdzie?

Znany Lekarz zarobił rekordowo nie tylko w Polsce. Kiedy pojawi się na giełdzie?

Sąd umorzył sprawę Słowika i Figurskiego. Chodziło o brak autoryzacji

Sąd umorzył sprawę Słowika i Figurskiego. Chodziło o brak autoryzacji