SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości w „Newsweeku”

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo, mające wyjaśnić co działo się w redakcji „Newsweeka” za czasów, gdy kierował nią Tomasz Lis - podała Wirtualna Polska. To efekt zawiadomień, jakie latem wpłynęły do prokuratury, a dotyczących m.in. molestowania seksualnego i naruszania praw pracowniczych. W czerwcu WP opisała, że w „Newsweeku” mogło dochodzić do łamania praw pracowniczych, co podwładni Lisa zgłaszali wydawcy.

Tomasz Lis (screen: YouTube/Tomasz Lis) Article

W redakcji tygodnika miało dochodzić do poniżania pracowników, wyśmiewania ich i zgłaszanych przez nich tematów, co prowadziło u niektórych z dziennikarzy do ataków paniki. Tomasz Lis od czerwca kategorycznie zaprzecza zarzutom. 

Autor tekstu dla Wirtualnej Polski, Szymon Jadczak, napisał w czerwcu, iż w rozmowach z kilkudziesięciu osobami, które pracują, pracowały lub miały kontakt z Lisem” wszystkie co do jednej potwierdzały różnego rodzaju zachowania Tomasza Lisa mogące mieć cechy mobbingu. Dotarliśmy też do maili, wiadomości oraz pism, z których jasno wynika, że podwładni Lisa zgłaszali negatywne zachowania naczelnego, a informacje o tym docierały do właściwych komórek firmy.” – można było przeczytać w tekście.

RASP: Pełna współpraca z prokuraturą

W środę WP poinformowała, że od połowy lipca Prokuratura Okręgowa w Warszawie sprawdza, co działo się w redakcji „Newsweeka”. Aleksandra Skrzyniarz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, informuje, że śledztwo trwa „w związku z zawiadomieniami, jakie wpłynęły do prokuratury, dotyczącymi m.in. molestowania seksualnego oraz złośliwego i uporczywego naruszenia praw pracownika, wynikających ze stosunku pracy”. - W ramach prowadzonych czynności prokuratura zwróciła się m.in do wydawnictwa o informacje. Trwają przesłuchania świadków – podała rzeczniczka prokuratury.

Jadczak napisał, że wezwanie na przesłuchania dostały już dwie osoby, współpracujące z Tomaszem Lisem. Informację o prowadzonym śledztwie potwierdza też Ringier Axel Springer Polska, deklarując pełną współpracę z prokuraturą w tym zakresie.

Lis nic nie wie. I atakuje Jadczaka

Autor tekstu w WP zapytał też Lisa o śledztwo. „Nic nie wiem o żadnym postępowaniu prokuratury. Nikt z prokuratury się ze mną nie kontaktował. Gdy ona mnie o tym poinformuje, będę, kontaktując się z nią, reagował. Samym postępowaniem, gdyby rzeczywiście było wszczęte, byłbym zdumiony, choć - w kontekście politycznym - chyba byłbym w stanie to zrozumieć” – odpisał były naczelny „Newsweeka”.

Na Twitterze Tomasz Lis zaatakował jednak Jadczaka. „Dzień po wywiadzie, w którym ujawniłem motywy i skompromitowałem metody „śledczego” z WP (chodzi o Szymona Jadczaka - przyp.), informacja o postępowaniu prokuratury. Wszystko ładnie skoordynowane. Tylko trochę zbyt grubymi nićmi szyte. Przez zupełny przypadek tekst „śledczego” jest ilustrowany moim zdjęciem z D. Tuskiem. Bardziej inteligentne kamuflaże motywów i kontekstów widywałem”.

Lis odnosi się w ten sposób do wywiadu, jakiego udzielił „Krytyce Politycznej”. Mówił w nim m.in., że Szymon Jadczak miał zabiegać o pracę w „Newsweeku”, ale on osobiście nie zgodził się na to. Tekst – jak sugeruje Lis – mógłby być formą zemsty za to. Jadczak zdecydowanie zaprzeczył, stwierdził w oświadczeniu, że Lis mija się z prawdą, gdyż to on zabiegał o transfer dziennikarza śledczego do prowadzonego wówczas tygodnika.

PIP sprawdziła procedury antymobbingowe

Krótko po ukazaniu się artykułu Szymona Jadczaka poseł Prawa i Sprawiedliwości Piotr Sak zapowiedział, że skieruje wniosek do Państwowej Inspekcji Pracy o pilną kontrolę w redakcji „Newsweek Polska”.

W lipcu taka kontrola zaczęła się, po kilku tygodniach - zakończyła. Zbadano w jej trakcie m.in. aktualne i obowiązujące w zakładzie pracy dokumenty określające wprowadzone i stosowane przez pracodawcę tzw. procedury antymobbingowe. Jednym z elementów prowadzonych czynności kontrolnych przez inspektorów pracy było również zbadanie atmosfery pracy. Ostatecznie ustalono, że procedury anytymobbingowe w firmie działały sprawnie. RASP wniósł o utajnienie wyników kontroli w "Newsweeku"

W wyniku kontroli sformułowano również zalecenia, które pozwolą na dalsze usprawnienie korzystania z dostępnego systemu. Tomasz Lis po ogłoszeniu tych wyników, skomentował: „Na wiele tygodni zamieniono moje życie i życie moich najbliższych w koszmar. Nie oszczędzono mi żadnego epitetu. Niczego. Nie oczekuję przeprosin ani nawet refleksji. Jako chrześcijanin mam tylko jedno wyjście- wybaczam. Ale nie wiem czy kiedykolwiek będę umiał zapomnieć”.

 

 

 

Dołącz do dyskusji: Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości w „Newsweeku”

9 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
bartek
wiadomo ze lis teraz bedzie gadal o spisku i politycznych atakach albo zemscie bo to jego jedyna opcja, ale kto ma wiedziec ten wie. legendy upadaja z hukiem
21 8
odpowiedź
User
andyd
wiadomo ze lis teraz bedzie gadal o spisku i politycznych atakach albo zemscie bo to jego jedyna opcja, ale kto ma wiedziec ten wie. legendy upadaja z hukiem
bo pisowska prokuratura zrobi teraz wszystko, żeby załatwić znienawidzonego dziennikarza
9 14
odpowiedź
User
kolis
Najsztubowi ktoś podstawił kobietę na pasach, Durczokowi dolewał alkoholu do wszystkiego, Kraśce powiedział, że nie musi płacić podatków. Lisowi też ktoś coś podstawił. Ale ten PiS zły dla wolnych mediów
20 5
odpowiedź