SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

"Lelum Polelum" kontra "Na plasterki!". Czy "Kajko i Kokosz" podbiją serca widzów Netflixa?

Historia „Kajka i Kokosza”, czyli jedna z najciekawszych polskich serii komiksowych, pojawi się 28 lutego na Netflixie. I mierzy się z legendą, albo raczej dawną popularnością Kajka i Kokosza, którzy swoją przygodę rozpoczęli w gazetach w latach 70., później trafili do gry komputerowej, a nawet stali się lekturą szkolną. Serialowa kreska może obudzić wspomnienia starszego widza, jednak netfliksowa opowieść jest adresowana przede wszystkim do tego młodszego. Dzięki swoistemu ”kultowi” słowiańskich wojów serial aspiruje do grona produkcji familijnych, nawet jeśli brakuje mu rozmachu amerykańskich animacji.

Kadr z serialu "Kajko i Kokosz"Article

Wielbiciele „Kajka i Kokosza” doczekali się serialu animowanego, który będzie próbował zmierzyć się ze sławą komiksowych postaci. Pewne jest, że oczekiwania są olbrzymie. Narastały przecież przez lata. Pierwsze wydania albumowe komiksów pojawiały się w latach 80. Jeszcze wcześniej, bo w 70. pojawiał się on na łamach „Wieczoru Wybrzeża” i „Sztandaru Młodych”. W latach 90. Kajko i Kokosz trafili do gry komputerowej, której plansze rysował twórca komiksu - Janusz Christa.

„Szkoła latania”, jedna z przygód Kajka i Kokosza, kilka lat temu trafiła do kanonu lektur szkolnych dla klas podstawowych. Dotychczas poszczególne albumy w serii zostały przetłumaczone m.in. na języki rosyjski, ukraiński, francuski, esperanto, a także gwary śląską, poznańską, kaszubską i góralską. Od 2020 roku seria komiksowa o Kajku i Kokoszu ukazuje się w Danii.

Teraz dzięki zasięgowi Netfliksa historia ma zainteresować jeszcze większe grona publiczności.

Zresztą tak swoją produkcję przedstawia sam Netflix: „Bohaterów Janusza Christy przed laty pokochali Polacy, więc ich perypetie przedstawione w wysokiej jakości animacji mają ogromny potencjał, by zdobyć sympatię również globalnej publiczności. Historie tak uniwersalne jak ‘Kajko i Kokosz’ mogą połączyć przy wspólnej rozrywce nie tylko widzów z oddalonych od siebie krajów, ale zachęcić do wspólnego oglądania różne pokolenia”.

„Kajko i Kokosz” to pierwsza polska animacja oryginalna Netflix. Ale w sumie dotychczas były podejmowane trzy próby ekranizacji przygód o słowiańskich wojach. Pierwsza z nich została podjęta przez studio Hanna Barbera w technologii 2D na przełomie lat 80. i 90. XX wieku, ale nie doszła do skutku. Podjęta w 2001 roku filmowa (aktorska) próba adaptacji albumu „Dzień Śmiechały” nie została sfinalizowana. Przygody „Kajka i Kokosza” doczekały się ekranizacji w 2006 roku, to był 16-minutowy film zrealizowany w technologii 3D na podstawie albumu „Zamach na Milusia”. Kolejne starania dotyczące ekranizacji historii o średniowiecznych wojownikach podjęło studio animacji EGoFILM w 2018 roku. Teraz produkcja trafia na platformę Netflix.

Uwspółcześnienie języka

Jak podkreślają twórcy, koncept i scenariusze serialu ściśle bazują na komiksowych pierwowzorach. „Aby zapewnić spójność historii, a także, aby serial był przyjazny w odbiorze niezbędne było wprowadzenie pewnych zabiegów adaptacyjnych, w tym uwspółcześnienie języka. Przeniesienie historii komiksowej na nowe pole eksploatacji zapewniło twórcom przestrzeń na uwzględnienie nowych gagów, czy zastosowanie nowych środków wyrazu” – zapowiada Netflix. Serial powstaje na podstawie wszystkich kultowych zeszytów komiksowych, a jego pierwsza część bazuje wyłącznie na oryginalnej twórczości Janusza Christy.

Pewne są dwie rzeczy. Po pierwsze Netflix musi stawiać na polskie produkcje. Wyniki tych, które są już na platformie pokazują, że w większości dobrze się oglądają. Poza tym europejscy regulatorzy zainteresowali się krajową zwartością platform vod na poszczególnych rynkach i wspieraniem przez nich lokalnych produkcji. Po drugie widzowie mają ogromne oczekiwania wobec produkcji, której pierwowzór Netflix sam nazwał fenomenem. I tu pojawia się pytanie: czy Netflix to Łamignat, który ten ogromny wór z oczekiwaniami będzie mógł podnieść?

Już po obejrzeniu pierwszego odcinka pojawią się zapewne głosy krytyczne. Że animacji brakuje dynamiki wielkich amerykańskich familijnych produkcji, serialowe dowcipy to nie są gagi, które mają zadowolić gusta dorosłych. Ale warto podkreślić, że produkcja, która pojawia się na Netfliksie, jest adresowana do dzieci. Sam Netflix określiła, że mogą ją oglądać już siedmiolatkowie. Stąd, jak na animacje, akcja toczy się spokojnie. By wzrok młodego widza za wszystkim nadążył. Adresata pokazuje także długość każdego odcinka – to 13 minut. W sumie będzie ich 26, ale pierwsze pięć (1 część) pojawi się 28 lutego. Kolejne – 2 część – pojawią na Netfliksie w drugiej połowie roku. A 3 część – ma mieć premierę w 2022 roku.

Zatem, żeby obejrzeć pierwszy odcinki dostępne na Netfliksie wystarczy poświęcić zaledwie 65 minut. W czasach binge-watchingu to naprawdę niewiele. Pewnie wiele osób z chęci obejrzy nowość Netflixa. Wiele z nich może przypomnieć sobie czasy dzieciństwa, gdy w rękach trzymały papierowy egzemplarz komiksu. Ale to dawne czasy. Dziś „Kajko i Kokosz” dostępny na Netfliksie ma podbić głównie serca dzieci, i to tych z młodszych klas szkolnych.

Warto podkreślić, że serialowi bohaterowie pod względem graficznym są praktycznie identyczni z tymi znanymi ze stron komiksowych. Taka była też koncepcja twórców. Podobnie jest z językiem. Łamignat, przyjazny zbój, znowu rzuca swoje "Lelum Polelum", a Kapral, zastępca Hegemona, szefa Zbójcerzy, zachęca swoją bandę do ataku hasłem "Na plasterki!". Dla polskiej kultury dobrze się stanie, jeśli te słynne powiedzonka z komiksu, dla nowego pokolenia staną się - słynnymi powiedzonkami z serialu.

Ciekawostki o serialu "Kajko i Kokosz"

  • Nad jednym odcinkiem pracowało średnio 50 animatorów, a cały zespół jednego odcinka to około 170 osób.
  • Do udźwiękowienia serialu posłużyły m.in.: drzwi od stodoły, elementy rycerskiej zbroi.
  • Muzyka w serialu autorstwa Stefana Wesołowskiego zawiera elementy polskiej muzyki ludowej i nawiązuje do słowiańskiej kultury oraz do dźwięków historycznych instrumentów muzycznych.
  • Jednym z większych wyzwań dubbingowych było wybór głosu Milusia oraz odzwierciedlenie onomatopeją jego charakterystycznego „Wak, wak!”
  • Przy projektowaniu głównych lokacji i części rekwizytów wykorzystano oryginalne wzorniki autorstwa Janusza  Christy, udostępnione dzięki uprzejmości Fundacji Kreska im. J.Christy.
  • W 2022 roku minie 50 lat od wydania pierwszej edycji komiksu.

"Kajko i Kokosz" - obsada

Parze słowiańskich wojów głosów użyczyli Artur Pontek jako Kajko oraz Michał Piela w roli Kokosza.

Inni bohaterowie komisu również przemówią głosami doświadczonych aktorów dubbingowych, m.in.: Jarosława Boberka (Mirmił), Grzegorza Pawlaka (Hegemon), Anny Apostolakis (Lubawa), Eryka Lubosa (Rodrus), Macieja Kosmali (Miluś) oraz Agaty Kuleszy (Jaga). W serialu widzowie usłyszą też inne znane głosy, choć nie tak oczywiste dla animacji. W rolę Wita wcieli się muzyk Krzysztof Zalewski, a Oferma przemówi głosem Abelarda Gizy.

Ewelina Gordziejuk, showrunnerka, pomysłodawczyni i producentka wykonawcza serialu/studio animacji EGoFILM, tak opisuje dobór obsady: - W produkcjach animowanych obsada ma wyłącznie jedno narzędzie ekspresji, czyli głos. Z jednej strony aktorzy dzięki niemu nadają postaciom głębi i charakteru. Z drugiej odegranie roli bez użycia innych środków wyrazu jest dla aktorów wielką sztuką i wyzwaniem. Dlatego też większość aktorów, których zaprosiliśmy do współpracy ma doświadczenie w dubbingu. Ponieważ jednak chcieliśmy zaskoczyć widzów, głosami naszych bohaterów przemówią także m.in. Krzysztof Zalewski i Abelard Giza – zaznacza.

Reżyserią zajęli się Michał Śledziu Śledziński, Tomasz Leśniak, Marcin Wasilewski (GS Animation), Łukasz Kacprowicz (GS Animation), Robert Jaszczurowski (GS Animation), Marta Stróżycka, Aliaksandr Sasha Kanavalau, Tomasz Karelus, Waldemar Mordarski. Projekty postaci przygotował Sławomir Kiełbus, za produkcję odpowiada warszawskie studio animacji EGoFILM. Pierwsze informacje o pracach nad animacją "Kajko i Kokosz" pojawiły się w połowie 2018 roku. Od początku w prace zaangażowane było EGo FILM, które podpisało umowę z Fundacją Kreska im. Janusza Christy, która zajmuje się promowaniem sztuki artysty.

Animacja otrzymała dotację z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej w wysokości 390 tys. złotych. Prace nad pilotażowym odcinkiem ruszyły już pod koniec maja 2019 roku.

Fabuła serialu

„Kajko i Kokosz” to serial animowany stworzony na podstawie kultowego komiksu autorstwa Janusza Christy. Głównymi bohaterami serii są słowiańscy wojowie - Kajko i Kokosz. Przyjaciele na co dzień służą kasztelanowi Mirmiłowi, broniąc zamieszkałej przez nich osady przed wszelkimi niebezpieczeństwami. A tych nie brakuje. Największym zagrożeniem jest oddział rycerzy rozbójników - Zbójcerzy. Herszt Zbójcerzy, Krwawy Hegemon, marzy o zdobyciu Mirmiłowa, a odkąd Kajko i Kokosz przejęli jego jajo, z którego wykluł się smok Miluś, pragnie też osobistej zemsty na parze przyjaciół. Otwarte ataki, podstępy i fortele Hegemona – z tym mierzyć się będą Kajko i Kokosz. Każdy z odcinków serii będzie stanowił odrębną historię, a wszystkie będzie łączyć przyjaźń jako wartość nadrzędna serialu.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: "Lelum Polelum" kontra "Na plasterki!". Czy "Kajko i Kokosz" podbiją serca widzów Netflixa?

22 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Michał
Wreszcie mam powód, żeby założyć konto na Netfixie. Na plasterki!
odpowiedź
User
walter
będzie hit.
odpowiedź
User
Hegemon
Na początek 5 odcinków po 13 minut. No nie urywa pośladów. A czy "Kajko i Kokosz" podbiją serca widzów Netflixa? No chyba tylko takich 40-latków jak ja :)
odpowiedź