Tomasz Gasiński odchodzi z Ambry

Tomasz Gasiński kończy pracę w dziale marketingu Ambry, gdzie pracował przez prawie 5 lat. Decyzję o odejściu uzasadnia chęcią podjęcia kolejnych wyzwań i pracy przy nowych projektach marketingowych.

pr
pr
Udostępnij artykuł:

Tomasz Gasiński swoją karierę rozpoczął w 2006 roku w Philips Polska w programie menedżerskim European Business Course - Marketing & Sales, a następnie od 2007 roku pracował w Unileverze, gdzie zajmował się marką Knorr. W marcu 2008 roku rozpoczął pracę w Ambrze jako brand manager Cin&Cin. Po awansie objął zarządzanie portfelem win musujących liderów rynkowych Cin&Cin, Dorato i Michel Angelo, a także wermutów Cin&Cin i Michel Angelo oraz globalną wódką premium Russian Standard Vodka. Odpowiadał za budowanie wartości marek, strategie portfela, analizę rynku, tworzenie nowych produktów oraz aktywność w punkcie sprzedaży, komunikację ATL i strategie Cin&Cin na Facebooku.

- Moje ponad 4,5 roku pracy w firmie to zarządzanie kluczowymi markami dla Ambry, które bardzo mocno się rozwinęły przez ten okres i generują największe przychody i marże dla firmy. Aby móc dalej się rozwijać, muszę zmienić miejsce i poczuć nowe wyzwanie - opisuje Tomasz Gasiński. Przy czym na najbliższe dwa miesiące Gasiński planuje odpoczynek.

Author widget background

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Nowy globalny dyrektor w magazynie "GQ"

Nowy globalny dyrektor w magazynie "GQ"

Przyjęto międzynarodowy dokument dotyczący AI. Podpisała go też Polska

Przyjęto międzynarodowy dokument dotyczący AI. Podpisała go też Polska

Canal+ liczy na wielomilionowe oszczędności po fuzji

Canal+ liczy na wielomilionowe oszczędności po fuzji

Netia z promocją "12 miesięcy za 0 zł"

Netia z promocją "12 miesięcy za 0 zł"

Znany Lekarz zarobił rekordowo nie tylko w Polsce. Kiedy pojawi się na giełdzie?

Znany Lekarz zarobił rekordowo nie tylko w Polsce. Kiedy pojawi się na giełdzie?

Sąd umorzył sprawę Słowika i Figurskiego. Chodziło o brak autoryzacji

Sąd umorzył sprawę Słowika i Figurskiego. Chodziło o brak autoryzacji