SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Tomasz Lis o mediach publicznych: brak reformy to grzech PO i Tuska, teraz mogą stać się aparatem propagandowym PiS-u

Według Tomasza Lisa niezrealizowanie przez rząd w ostatnich ośmiu latach reformy finansowania mediów publicznych jest zaniedbaniem i grzechem Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska. Natomiast po ewentualnym przejęciu władzy przez PiS jesienią media te mogą stać się aparatem propagandowym partii rządzącej.

Tomasz Lis Article

W piątkowej dyskusji publicystów w radiu TOK FM rozmawiano m.in. o planie reformy mediów publicznych zaprezentowanym przez PiS półtora miesiąca temu na kongresie programowym. Przypomnijmy, że ugrupowanie chce media publiczne przemianować na narodowe, zmienić ich status ze spółek skarbu państwa na instytucje kultury oraz wprowadzić do ramówek dużo więcej treści historycznych i edukacyjnych (m.in. seriale, programy publicystyczne i dla dzieci), a dużo mniej reklam, dzięki dofinansowaniu z budżetu wynoszącemu ok. 1,5 mld zł rocznie (więcej na ten temat).

Jeszcze przed dyskusją poseł PiS Jarosław Sellin na antenie TOK FM zwrócił uwagę, że także według postulatów organizacji Obywatele Kultury formuła spółek prawa handlowego nie jest dobra dla mediów publicznych. - Powoduje, że management mediów publicznych przy ich programowaniu zachowuje się tak jak spółki prywatne, bo chce wykazać dochody, z których rozlicza je i daje absolutorium minister skarbu państwa. Z tego reżimu spółek prawa handlowego trzeba wyjść i zaproponować nową formułę prawną - stwierdził polityk.

PiS jeszcze nie rozstrzygnął, jak konkretnie będzie działał nowy system finansowania mediów publicznych. - Dyskutujemy na ten temat. Opłata audiowizualna jest jednym z punktów tej dyskusji, ale niekoniecznie się na nią zdecydujemy. Może to też być system wiązany, w którym środki mogą pochodzić z różnych źródeł - stwierdził Sellin. - Generalnie chcemy doprowadzić do sytuacji, w której 75-80 proc. finansów w dyspozycji mediów publicznych to środki publiczne, a tylko uzupełnieniem są środki komercyjne. Tak jak jest w większości krajów europejskich - pokreślił.

Przypomnijmy, że w pierwszej połowie br. Telewizja Polska przy 723,5 mln zł kosztów działalności operacyjnej i 144,4 mln zł zysku brutto otrzymała z abonamentu radiowo-telewizyjnego 277,6 mln zł, o 19,9 mln zł mniej niż rok wcześniej (więcej o tym). Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji prognozuje, że w przyszłym roku środki z abonamentu wyniosą 661 mln zł, z czego maksymalnie 335 mln zł otrzyma Telewizja Polska, maksymalnie 170,6 mln zł - Polskie Radio, a 155,4 mln zł - rozgłośnie regionalne Polskiego Radia (zobacz szczegóły).

W dyskusji publicystów Tomasz Lis, redaktor naczelny „Newsweeka” i autor własnego programu publicystycznego w TVP2, ocenił, że winę za brak reformy mediów publicznych w ostatnich latach ponosi Platforma Obywatelska. - To nie było nieszczęście, tylko oczywisty grzech i zaniedbanie Platformy i osobiście Donalda Tuska, któremu sprawy kultury i edukacji, mam wrażenie, niespecjalnie leżały. A Platforma miała osiem lat, multum czasu, żeby te wszystkie sprawy uregulować, żeby telewizję publiczną ustawić w jakichś sensownych ramach, zapewnić jej sensowne finansowanie - stwierdził Lis. Przypomniał też wypowiedź Tuska z wiosny 2008 roku, że abonament RTV to „haracz”, „niesprawiedliwy, kosztowny system”. - Wypowiedź Tuska zachęcająca ludzi do niepłacenia abonamentu RTV była absolutnie skandaliczna. To był marny, dość żałosny populizm, wynikający z pewnej dezynwoltury, którą w niektórych momentach Tusk wykazywał - ocenił redaktor naczelny „Newsweeka”.

Zdaniem Tomasza Lisa strategia wobec mediów publicznych kolejnych partii politycznych przejmujących władzę w ostatnim dwudziestoleciu była podobna: „Wziąć wszystko i wyczyścić do cna”. - Tę szalenie ważną instytucję, szczególnie ważną w roli edukacyjnej, przy dramatycznie niskim czytelnictwie, zamieniono w łakomy kąsek - stwierdził dziennikarz. - Prawdziwa telewizja publiczna w dużym europejskim kraju powinna być czymś nieskończenie ważniejszym niż instrumentem do robienia polityki i wygrywania wyborów - podkreślił.

Lis obawia się, że za planem PiS na reformę mediów publicznych stoi chęć przejęcia nad nimi kontroli dla własnych celów. - Dzisiaj istnieje całkiem uzasadniona obawa, że chodzi o wprowadzenie ogólnopolskiej opłaty dla dorosłych obywateli w celu finansowania już za chwilę aparatu propagandowego PiS-u, który teraz jest finansowany z pieniędzy wyprowadzonych przez pana Biereckiego  do Luksemburga (Grzegorz Bierecki to senator PiS, współzałożyciel i wieloletni szef SKOK-ów - przyp.red.) - powiedział dziennikarz. - Na telewizję publiczną chętnie będę płacił, ale na maszynkę propagandową PiS-u bardzo niechętnie - zadeklarował.

W Telewizji Polskiej pod koniec lipca Juliusza Brauna na stanowisku prezesa zastąpił Janusz Daszczyński, który na razie rozstał się z dyrektorem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Tomaszem Sandakiem, zapowiedział uruchomienie redakcji tematycznych, start kanału popularnonaukowego i kanału dla seniorów oraz powrót do misji publicznej TVP i wstrzymanie przenoszenia pracowników do firmy zewnętrznej.

W Polskim Radiu na kolejną kadencję zostali zatwierdzeni w lipcu prezes Andrzej Siezieniewski i członek zarządu Henryk Cichecki.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Tomasz Lis o mediach publicznych: brak reformy to grzech PO i Tuska, teraz mogą stać się aparatem propagandowym PiS-u

31 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
ghh
Za to teraz są propagandą PO. Jak widzę tego Lisa to mi się niedobrze robi, nowy prezes TVP który chce tak zmieniać stację powinien zacząć od wyrzucenia tego "dziennikarza".
odpowiedź
User
misiek
O ile dobrze pamiętam to pisowski prezes Urbański przyjmował Lisa i jego żonę do pracy w TVP.
76 20
odpowiedź
User
wgm
TVP jest w tej chwili TUBĄ medialną PO i jej akolitów. Opłacaną z podatków WSZYSTKICH. Do tej pory Lis pochwalał mozliwość nieustannego plucia na PiS za pieniądze zwolenników PiS. Co się stało? To, że odejdą Lis i Lisowa, Oracz, Tadla, Kraśko, Lewicka i inni funkcjonariusze medialni -nic nie znaczy. Doprawdy, łatwo ich zastąpić, świat się nie zawali, a kasy będzie więcej.
95 18
odpowiedź
User
vbbb
Lis nie ośmieszaj się. Aby do jesieni, twój koniec w telewizji się zbliża na szczęście.
94 16
odpowiedź
User
Trzeci
Nie jestem przekonany, czy formuła spółki użyteczności publicznej jest dobrym rozwiązaniem. Spółka handlowa musi dostosowywać się do rynku, a na nim sytuacja jest zero-jedynkowa. Dobre zarządzanie to zysk w bilansie, złe - strata. Do tego trzeba dostosować strukturę, strategię, program, zatrudnienie, uwzględniając nałożone ustawą obowiązki. Wszystko to jednak da się w miarę obiektywny sposób zweryfikować, ocenić, rozliczyć. W dzisiejszej sytuacji wymusiło to w spółce wprowadzenie dość radykalnych oszczędności, także na ludziach. Trzeba jednak pamiętać, że TVP nie istnieje dla pracowników, jej misją nie jest dawanie etatów, a wypełnianie ustawowych celów.

Gdy zmienimy formułę TVP na spółkę uż. publicznej, ta zero-jedynkowość zaniknie. Obawiam się, że nowa ekipa, która przyjdzie do władzy po wyborach, dostanie do ręki zasób, z którego wykorzystania nie będzie rozliczana obiektywnymi kryteriami. To może spowodować, że początkowo godne cele związane z edukacją, świadomością społeczną i narodową szybko i łatwo "spsieją", a działalność dla społeczeństwa zmieni się w działalność na rzecz szerokiej grupy działaczy, bo bez ostrych limitów związanych z rynkowymi parametrami będzie można firmę rozdymać kadrowo i kosztowo. Wiadomo - władza to też możliwość zatrudniania.

Jeżeli TVP straci motywację by walczyć o widza i reklamy, to odda rynek komercyjnym nadawcom. Oddanej "ziemi" TVN, Polsatowi i innym już nikt nie odbierze. Wątpliwe, żeby publiczna kiedykolwiek mogła po takiej rewolucji się odbić.

Możecie powiedzieć "niech TVP robi dobry program, to widzowie zawsze będą ją oglądać". Mógłbym odpowiedzieć "a co to jest dobry program"? I wtedy rozpoczęłaby się dyskusja o tym czy dobry to oglądany przez wielu, czy realizujący ambitne zamierzenia np. edukacyjne. Ktoś mógłby powiedzieć, że jest całe mnóstwo dobrych programów, których nikt nie chce oglądać, a kto inny, że takie dobre programy mogą przyciągać masy widzów, tylko trzeba je umieć robić. Jednak wiedza, umiejętności, doświadczenie, technologia (która potrafi nadać wizualną atrakcyjność programowi), a nawet atrakcyjny pomysł wyrażony w formacie czy scenariuszu - kosztują.

I to jest clue - dobry program, który się ogląda, a jednocześnie jeszcze coś po sobie zostawia (wrażenia, wiedzę, kształtuje postawy, skłania do refleksji) to niestety drogi program. I tu się koło zamyka, bowiem państwo nigdy nie da tyle kasy, żeby TVP mogła robić drogi, dobry program. Kasy zawsze będzie mało, a bez możliwości zarabiania na reklamach ta spółka straci instynkt walki o widza i premię od tych starań. Z czasem skarleje programowo (choć pewnie spasie się kadrowo) i utraci swoją widownię - najcenniejsze, co dziś ma.
28 18
odpowiedź