SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Tomasz Majewski: kradnę muzykę z internetu, ale nie jestem złodziejem

Złoty medalista olimpijski w pchnięciu kulą Tomasz Majewski przyznał, że kradnie sporo muzyki z internetu, a płyt kupuje tylko kilka rocznie. Wytwórnie płytowe są oburzone tą wypowiedzią, natomiast sportowiec twierdzi, że mimo wszystko nie jest złodziejem.

Tomasz Majewski, Londyn 2012

Tomasz Majewski, Londyn 2012

Tomasz Majewski o pobieraniu przez siebie muzyki z internetu powiedział w wywiadzie zamieszczonym we wtorkowo-środowej „Gazecie Wyborczej”. Na pytanie: „Muzyki słuchasz?”, odparł: „Tak dość dużo. Ale na nią nie wydaję, bo kradnę z internetu. Kupuję płyty tylko tych artystów, których szanuję, maksymalnie wychodzi dziesięć w roku”.

Ta wypowiedź oburzyła przedstawicieli firm fonograficznych. „Czytam odpowiedzi i nie mogę uwierzyć, co mówi nasz mistrz, wzór dla innych, a przede wszystkim dla młodzieży” - przyznaje w oświadczeniu przesłanym portalowi Wirtualnemedia.pl Andrzej Paweł Wojciechowski, szef MJM Music PL. „Tak! Nasz mistrz bez zażenowania mówi ‘kradnę’. Czyli przyznaje, że jest złodziejem. Ale nie takim sobie zwykłym. Bo on okrada tylko tych artystów i ludzi z nimi pracujących, których nie szanuje. Na marginesie to szkoda, że dziennikarz nie zapytał, co taki artysta musi zagrać czy zaśpiewać, aby być przez ‘Mistrza-Złodzieja’ szanowanym i opłaconym” - dodaje.

Andrzej Paweł Wojciechowski zauważa, że Majewski w innych momentach rozmowy stwierdza: „Zarabiam naprawdę dobre pieniądze” oraz „W życiu nie sięgnąłbym po doping. Bo nie warto. Bo łamie moją główna zasadę - fair play”. „Zdaje się, że mistrz nie bardzo rozumie określenie ‘fair play’, a nawet, jeśli, to nikt mu do tej pory nie uświadomił, że nie ogranicza się ono tylko do sportu” - ocenia. „Dobrze, iż nie interesuje mnie sport, bo w przeciwnym wypadku stosując rozumowanie i postępowanie naszego mistrza, płaciłbym za bilety na te zawody, w których biorą udział sportowcy, których szanuję, a jeśli zdarzaliby się tacy jak np. kulomiot Tomasz Majewski, to wtedy trzeba by chyba wejść przez stadionowy płot” - ironizuje Wojciechowski.

Tomasz Majewski na te zarzuty odpowiedział w krótkiej rozmowie z dziennikarzem muzycznym Hirkiem Wroną, prowadzącym swój blog w portalu Wirtualnemedia.pl. Majewski powiedział Wronie, „że nie miał zamiaru nikogo urazić, a już na pewno nic nie ukradł i nie jest złodziejem! Że przeprasza tych, których mógł urazić” (przeczytaj więcej na blogu Hirka Wrony).

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Tomasz Majewski: kradnę muzykę z internetu, ale nie jestem złodziejem

30 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
immoderate
Jest złodziejem. Nielegalne ściąganie plików z internetu ( muzyka, filmy, programy i inne dobra ) to dokładnie taka sama kradzież jak zaranie wyniesienie czegoś ze sklepu. Błędne jest myślenie że twórca dobra cyfrowego lub dystrybutor na tym nie traci ,,bo i tak byśmy tego nie kupili i nie ma fizycznej straty'. Każde dobro niezależnie czy materialne czy w postaci cyfrowej moralnie jest takie samo a do jego wytworzenie było sumą kosztów i potencjału ludzkiego. Tyle. Pozdr z nocuje.net
8 9
odpowiedź
User
LOL
Kompilowanie płyt na własny użytek jest dozwolone. Jak mówi prawnik Dorota Bryndal, podstawowa reguła korzystania z dozwolonego użytku jest taka, że dokonywana na jego podstawie eksploatacja utworów nie może mieć na celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Cel własnego użytku może być naukowy, kolekcjonerski, archiwalny czy też rozrywkowy. A zatem zgranie kilku utworów z sieci i nagranie ich na płytę stanowi użytek rozrywkowy. Płytę taką możemy nawet podarować, na co z kolei pozwala nam art. 23 ust.2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.
8 8
odpowiedź
User
k
Do ilu osób trafia blog Hirka Wrony? Bo po braku komentarzy i kilkunastu poleceniach na Facebooku podejrzewam, że do niewielu.
8 8
odpowiedź
User
Ekspert
A co mnie to obchodzi ? Ja też ściągam tysiące utworów muzyki - wytwórnie też się oburzą na moją wypowiedź ? Nic tylko popukać się po czole....
8 8
odpowiedź
User
Crpk
Nie ma czegoś takiego jak własność intelektualna, więc nie można tego ukraść. Patenty i prawa autorskie to coś, co ktoś sobie kiedyś wyjął z dupy i na tym niestety oparła się gospodarka. Skoro tak porównujecie ściąganie muzyki do kradzieży, to ja też sobię pozwolę na porównanie. Jeśli ktoś zarabia na patentach lub prawie autorskim, to jest takim samym pasożytem jak alkoholik nie pracujący z lenistwa i żerujący na podatkach innych obywateli.
8 8
odpowiedź