Canal+ eksperymentuje z serialami i reality-show. Prezeska: Rynek podąża za naszymi pomysłami

– Nie chodzi o to, żeby wygrać każdy przetarg za wszelką cenę. Każde prawa analizujemy bardzo dokładnie – mówi nam Edyta Sadowska, prezeska Canal+ Polska. W rozmowie przeczytacie nie tylko o piłce nożnej i tenisie, ale też o serialach, reklamach, popularności satelity, streamingu, a także o tym, dlaczego nadawca premium stawia teraz na reality-show.

Patryk Pallus
Patryk Pallus
Udostępnij artykuł:
Canal+ eksperymentuje z serialami i reality-show. Prezeska: Rynek podąża za naszymi pomysłami
Edyta Sadowska, fot. Canal+ Polska

Oglądasz telewizję?

Tak

Co najczęściej?

Głównie newsy. Cały przekrój, wszystkie stacje.

A myślałem, że sport.

Sport to też w pewnym sensie newsy, więc oglądam też bardzo dużo sportu. Chcę wiedzieć, jak pokazujemy widzom naszą ofertę sportową.

Sport zawsze był wyróżnikiem Canal+. Potrafisz sobie wyobrazić Twoją stację bez Ekstraklasy?

Nie chciałabym sobie tego wyobrażać, bo mając Ekstraklasę przez tyle lat, na pewno z ciężkim sercem byłoby z niej zrezygnować. To nasz symbol i wyróżnik. Ale świat się zmienia – stoimy u progu nowego przetargu i zobaczymy, co się wydarzy.

Pamiętam, jak cztery lata temu nikt nie chciał mówić, czy bierze udział w przetargu na Ekstraklasę. Wy musieliście powiedzieć, że bierzecie, bo ją pokazujecie od lat 90.

W tym przetargu bierzemy udział, tak jak w większości przetargów. Naprawdę musielibyśmy być mocno zdemotywowani, by z udziału w jakimś rezygnować.

Jesteś zadowolona z tego, ile płacicie dziś za mecze w relacji do ich widowni?

Jesteśmy zadowoleni z relacji z Ekstraklasą. Za każdym razem, kiedy bierzemy udział w przetargu, tworzymy biznesplan. Czyli szacujemy wartość w oparciu o widownię i możliwość pozyskiwania nowych klientów.

W 2022 roku mówiłaś, że jedynie 2 proc. widzów ogląda mecze Ekstraklasy tylko w internecie. Reszta albo w telewizji, albo i tu, i tu. Jak dziś to wygląda?

To się bardzo zmieniło. W przypadku całego sportu to właściwie jest pół na pół. W przypadku meczów Ekstraklasy trochę mniej widzów ogląda w internecie, trochę więcej w telewizji. To jest wprost proporcjonalne do wieku widza – starsi wolą telewizję, młodsi – streaming.

Czyli popularność sportu w streamingu mocno wzrosła

Technologia bardzo mocno pomogła w tym, że widz przenosi się do internetu. Nasza aplikacja jest bardzo dobrze przygotowana do streamingu meczów, nie ma problemów z ich odtwarzaniem. Telefon zawsze masz przy sobie. Zawsze możesz też włączyć aplikację na telewizorze.

Osiągnęliśmy to, że nasza oferta contentowa jest technologicznie agnostyczna – nieważne, gdzie jesteś, z jakiego urządzenia korzystasz, możesz obejrzeć nasze propozycje.

Edyta Sadowska

Cztery lata temu przy okazji poprzedniego przetargu objechałaś wszystkie kluby grające w Ekstraklasie. Będzie powtórka?

Teraz to nasze siły redakcyjne i produktowe objeżdżają wszystkie kluby Ekstraklasy. Robią to cały czas, nie tylko przy okazji przetargu. Interesuje nas, jak piłka ligowa zmienia się i co dołożyć pod względem redakcyjnym, czym obudować mecze, żeby były bardziej angażujące dla naszych klientów. Relacje z klubami są dla nas bardzo ważne, tam wiele się dzieje. Na plus, czasami na minus. Wolałabym więcej plusów. Pomagamy, żeby tak było.

Chcielibyście mieć większy wpływ na to jak spółka Live Park przygotowuje transmisje? Ostatnio Michał Kołodziejczyk tłumaczył, że czegoś nie pokazano w jednym meczu, a w innym pokazano, bo odpowiada za to Live Park.

To kwestia wyłącznie komunikacji między Canal+ i Live Park, bo jesteśmy bardzo zadowoleni z jakości i sposobu pokazywania meczów. W tamtym wypadku coś nie zostało po prostu dogadane.

Wygraliście też przetarg na Ligę Mistrzów na kolejne sezony. Ile zapłacicie za prawa?

Zapłaciliśmy tyle, ile było to dla nas warte.

To było super. Emocjonalne, prawdziwe. To coś, czego dziś ludzie szukają w internecie.

Ale od jesieni w Lidze Mistrzów nie będzie już Roberta Lewandowskiego. To nie problem dla Canal+?

Liga Mistrzów bez Roberta Lewandowskiego ma nadal bardzo dużo do zaoferowania.

Będziecie rozmawiać z Telewizją Polską o sublicencji na Ligę Mistrzów na kolejny sezon?

Nie wykluczam takiego scenariusza.

Szef TVP Sport mówił, że bierze pod uwagę rezygnację z tej sublicencji. Bo cena jest nieadekwatna do wyników oglądalności spotkań.

Zostawmy tę decyzję władzom TVP.

Ale najlepszych meczów i tak nie mogą pokazać, bo zostawiacie je sobie.

Jednak to my płacimy za te prawa nieporównywalnie więcej.

Czy po tym jak Viaplay wycofał się z części krajów, przestał kupować sport, rynek praw sportowych się zmienił i kwoty już tak nie rosną? Czy może inflację napędza zainteresowanie gigantów streamingu?

Viaplay rzeczywiście bardzo mocno zatrząsnął rynkiem dlatego, że płacił za prawa horrendalne pieniądze. Teraz nie ma go już w Polsce. Dzisiaj wszyscy bardziej twardo stąpają po ziemi.

Inflacji praw sportowych sprzyja konkurencja i na pewno kolejne przetargi są coraz trudniejsze do wygrania. Wejście platform streamingowych tę perspektywę również zmieniło. Ale to nie jest tak, że płacą one dwa, trzy razy więcej niż inni. Raczej są to dosyć przewidywalne warunki.

Edyta Sadowska

Młodzi ludzie dzisiaj konsumują krótkie treści. 90 minut meczu to może być coś nie do przejścia. Jak chcecie ich przyciągnąć do Waszej oferty sportowej?

To nie jest tak, że młody widz nie chce oglądać meczu. Możliwe, że w jego trakcie scrolluje też TikToka czy rozmawia ze znajomymi na komunikatorze, ale tak teraz wygląda konsumowanie treści przez młodsze pokolenia.

Nie ma jednak danych wskazujących na to, że widz, nawet młodszy, który naprawdę się interesuje meczem, nie obejrzy tego meczu do końca. Są jednak również widzowie niebędący wielkimi fanami piłki, którzy wolą obejrzeć skróty, dlatego takie materiały umieszczamy na naszych kanałach w social mediach.

Chcę przy tej okazji wspomnieć jednak o Multilidze, gdzie pokazujemy nawet 18 meczów w tym samym momencie i ciągle coś się dzieje na murawie. Młodzi widzowie za tym przepadają. Staramy się też obserwować, co robią nadawcy w Polsce, na świecie. I tak opakowywać nasze treści, by dopasować je do potrzeb widzów.

Nie kupiliście praw do kolejnych sezonów tenisowego WTA Tour. Dlaczego?

Nie chodzi o to, żeby wygrać każdy przetarg za wszelką cenę. Każde prawa analizujemy bardzo dokładnie. Patrzymy na ich potencjał, koszty, wpływ na ofertę i zwrot z inwestycji. Na koniec dnia prowadzę biznes, który musi się opłacać i przynosić zyski. Postawiliśmy więc żetony tam, gdzie długoterminowo widzieliśmy największą wartość dla naszego biznesu.

Który serial Canal+ jest Twoim ulubionym?

Uwielbiam komedie, dlatego bardzo mi się podobają "Emigracja XD", "Edukacja XD", "The Office PL". Lubię też te nasze klasyki, czyli "Króla", "Kruka". Wracam do nich zawsze z przyjemnością.

"The Office" to specyficzny format. Nie miałaś wątpliwości, czy polska wersja się uda?

Zanim wypuściliśmy pierwszy sezon, wątpliwości były ogromne. Rynek od razu powiedział, że na pewno to się nie uda. A serial będzie słaby, bo wersja amerykańska i angielska są najlepsze na świecie. Ale zaryzykowaliśmy i się udało.

Cały czas eksperymentujecie z gatunkami, serialami, programami. To się opłaca?

Tak. Mamy szczęście do wyboru formatów, a wielu innych uczestników rynku podąża za naszymi pomysłami. Dostrzegają je i próbują wyprodukować coś podobnego.

Nowy serial Malcolma XD "Eskspedycja XD" ma bardzo krótkie 10-minutowe odcinki. To kierunek, którym też trzeba podążać?

To jeden z eksperymentów, który przekroczył nasze oczekiwania prawie trzykrotnie. Zatem widzowie czekali na taki format. Ale zawsze trzeba być ostrożnym. Jestem fanką eksperymentowania i sprawdzania wszystkiego na żywym organizmie.

Co to będą za eksperymenty?

Na razie nie mogę zdradzać, bo trwają prace. Nie zapominamy jednak o naszym core, czyli oryginalnych serialach.

Czyli wkrótce można spodziewać się kolejnego dużego serialu?

Tak. W drugiej połowie roku powiemy więcej.

Czy któryś serial Canal+ okazał się porażką?

Są seriale oceniane wyżej i niżej, ale nie było projektu, który okazałby się totalną klapą. Raczej czujemy naszego widza i wiemy mniej więcej, co chce oglądać. Dużym eksperymentem były "Czarne stokrotki". To był kompletnie nowy gatunek, ale okazało się, że też znalazł swoich widzów.

Macie silny segment sportowy, więc pewnie macie głównie widownię męską.

Tak, dlatego wszystko wokół kryminału, akcji czy science fiction mocno angażuje takiego widza.

Co z widownią kobiecą?

Takiego contentu mamy mniej, ale były "Kiedy ślub?" czy "Czarne stokrotki". Kiedyś mówiło się, że platformy OTT są bardziej spersonalizowane. Ale to się zmienia – streaming w domu staje się telewizją rodzinną, oglądaną przez wszystkich. Trzeba mieć ofertę dla różnych grup i taką zaczynamy też tworzyć.

Weszliście też w segment reality show, w grudniu pokazaliście "Eksperyment: odsiadka". To odważny krok, bo Canal+ zawsze kojarzył się z ofertą premium – jakościowymi serialami i dużymi hitami filmowymi.

Postawiliśmy na odważny format, którego telewizja otwarta dziś raczej by nie zrobiła. Wiedzieliśmy, że ludzie będą chcieli zobaczyć to reality, bo więzienia są ciekawym tematem na całym świecie. Udało nam się też wywołać wokół tego duży buzz w internecie, to bardzo pomogło.

To był też sukces streamingowy?

Tak. Przyciągnęliśmy do naszego serwisu bardzo dużą grupę ludzi, zwłaszcza młodych. Wyzwaniem było zatrzymanie u siebie takiego widza na dłużej. W tym przypadku efekt przerósł nasze oczekiwania. Widzowie programu zostali z Canal+ na długo, odkrywając szereg treści, o których nie wiedzieli. To było dla nas ważne doświadczenie.

Kiedyś bazowaliście na tym, że klient podpisuje umowę na 24 miesiące, a dziś może anulować subskrypcję po miesiącu.

Dokładnie. Dlatego musimy reagować dużo szybciej.

Reaktywowaliście znane z MTV "Warsaw Shore" pod nową nazwa "Polska Shore". To dość kontrowersyjny format.

To po prostu kolejny eksperyment kontentowy. Canal+ od zawsze miał odwagę sięgać po formaty, które budzą emocje. "13 posterunek" też kiedyś był kontrowersyjny, a dziś jest częścią historii polskiej popkultury. Nie chodzi jednak o kontrowersję dla samej kontrowersji, tylko o umiejętność przyciągnięcia różnych widzów i zrozumienia ich zachowań. Często ktoś przychodzi po lżejszy format, a później zostaje na platformie i ogląda takżeinne produkcje.

Rynek również się zmienił i nie można zamykać się w jednym modelu. Formatami non-scripted zajmują się dziś także największe platformy streamingowe. Dlatego trzeba eksperymentować, testować nowe kierunki i szybko wyciągać wnioski.

Rynek seriali fabularnych premium doszedł do ściany przez rosnące budżety?

Myślę, że nadal opłaca się produkować dobry serial. Kluczowe jest jednak słowo "dobry". Na rynku jest mnóstwo projektów, ale wiele z nich jest po prostu średnich. Trzeba znaleźć coś unikalnego. W Canal+ szukamy dobrych scenariuszy i projektów, które będą nas wyróżniać. Serial premium nie zginął, ale oferta musi być dziś różnorodna.

Kilka lat temu zrobiliście z Polsatem "Sortownię". Będą kolejne koprodukcje?

Jesteśmy otwarci na kolejne projekty.

Po przejęciach jesteście w jednej grupie z SPI i Kino Polska. Jak wygląda Wasza współpraca?

Jesteśmy spółkami siostrzanymi i realizujemy synergie tam, gdzie to możliwe.

W 2024 roku połączyliście zespoły sprzedaży reklam. Będziecie łączyć kolejne?

W niektórych obszarach to już się dzieje. Kino Polska przygotowuje dla nas lokalizację treści. Dzielimy się różnymi funkcjami. Naszym celem jest ściągnięcie jak największej części biznesu do Polski, dlatego tworzymy centra kompetencyjne, które mogą świadczyć usługi dla całej Grupy Canal+.

Z Warszawy realizujemy również playout kanałów dla innych krajów, w których działa Grupa. Pozwala nam to zwiększyć efektywność procesów. To bardzo istotne na coraz bardziej konkurencyjnym rynku.

Dlaczego kanałów Filmboxu nie ma w serwisie streamingowym Canal+?

Każda ze spółek ma własne produkty, za które odpowiada. I podejmuje decyzje najlepsze dla swojego biznesu.

Byliście zaangażowani nie tylko w dystrybucję, ale też – mam wrażenie – w szersze wsparcie dla Kanału Zero TV. Ostatecznie postawili na Cyfrowy Polsat. Krzysztof Stanowski mówił, że kanał powstał z inicjatywy Canal+.

W pewnym sensie tak, bo długo rozmawialiśmy i trochę go do tego przekonywaliśmy. Jak pamiętasz, nawet u Ciebie w panelu na konferencji Krzysiek mówił o "śmierci satelity". On jest w stu procentach "internetowy" i mocno przekonywał nas wszystkich, że telewizja satelitarna zniknie. A my przekonywaliśmy go, że są jeszcze ludzie, którzy nie korzystają z internetu i szkoda byłoby ich wykluczyć. Chyba trochę zaszczepiliśmy w nim tę ideę.

Kanał Zero TV od poniedziałku jest już w wasze ofercie.

Tak, na pozycji 49.

Dlaczego 49. pozycja, a nie zerowa?

Zmieniły się po prostu ustalenia biznesowe. Ta sytuacja miała jak wiesz wyglądać trochę inaczej. Mieliśmy zawarte wstępne porozumienie z brokerem reklam, który na ostatniej prostej powiedział nam, że jednak nie obsłuży tego projektu.

TVN Media jakoś uzasadnił, że nie podpisze umowy?

Nie. Zawsze można powiedzieć, że zarząd się nie zgodził, ale po prawie rocznych negocjacjach było to dziwne.

Ringier Axel Springer ogłosił teraz kolejne zwolnienia grupowe. Były już w 2020 roku, potem w 2022 roku. Jesteś zaskoczona tym, co się dzieje też na rynku wydawców internetowych?

Nie. Ten rynek jest trudny.

Mam wrażenie, że spadek prasy mocno przyspieszył.

Myślę, że tak, choć od kilku lat nie śledzę już tego rynku bardzo szczegółowo. Obserwujemy wiele transformacji digitalowych, natomiast moim zdaniem w Polsce nadal nie wyczerpaliśmy potencjału monetyzacji ruchu online i przekładania go na przychody.

Na jakie rodzaje przychodów?

Transakcyjne. Jeśli masz dostęp do milionów potencjalnych klientów, to powinieneś to wykorzystać.

Rozumiem, chodzi o sprzedaż e-commerce? Niektóre grupy wydawnicze w to weszły, jak Wirtualna Polska, która ma e-commerce i turystykę.

Tak, i sprzedaż subskrypcji na dostęp do treści.

Ale rynek sprzedaży subskrypcji do artykułów i treści newsowych jest chyba trudny?

Bardzo trudno jest dziś przekonać czytelnika, aby płacił za treści, które jeszcze niedawno otrzymywał za darmo.

Dlaczego płacimy zatem za streaming wideo?

Streaming wywodzi się z płatnej telewizji. W Polsce ponad 70 proc. gospodarstw domowych płaci za telewizję, więc klient jest nauczony płacenia za dobre treści. Dziś ma ich bardzo dużo i może wybierać spośród wielu aplikacji, płacąc średnio za dwie subskrypcje na gospodarstwo domowe. Na koniec dnia jednak płaci. Wielu dostawców treści dobudowuje dziś drugą nogę biznesu, czyli reklamową, żeby wspomóc się w sytuacji dużej konkurencji i presji na obniżanie cen.

Netflix przez lata nie miał reklam, potem wprowadził pakiet reklamowy, który w przyszłym roku zawita do Polski. Skąd taki ruch?

Wszyscy chcą zwiększać bazę klientów. Nawet jeśli klient reklamowy ma niższą marżę niż ten płacący za opcję bez reklam, to nadal masz do niego dostęp i możesz rosnąć. Rynek oczekuje dziś nieustannego wzrostu. Nikogo nie interesuje stabilny biznes.

Wy też będziecie rozwijać swój biznes reklamowy?

Robimy to od jakiegoś czasu. W naszych podstawowych kanałach są reklamy, placementy. Ten obszar był wcześniej zaniedbany. Wydawało nam się, że to małe pieniądze. Dziś widzimy, że to ważne i rosnące źródło dodatkowych przychodów.

Będzie pakiet streamingowy Canal+ z reklamami?

Rozważamy to.

Liczba klientów Canal+ też rośnie?

Tak.

Ilu ich macie w Polsce?

To tajemnica, bo jesteśmy spółką giełdową. Spójrz jednak na ostatni raport grupy Canal+, gdzie Polska określana jest jako "jasny punkt". Zostawmy to jako mój komentarz dotyczący klientów i wyników.

A liczba klientów satelitarnych mocno Wam spada?

Trend jest spadkowy. Ale nie tak mocny, jak kiedyś przewidywałam. Podejmujemy różne działania, żeby ten spadek ograniczać.

Jakie?

Rozszerzamy ofertę dla klientów. Agregujemy streamingi HBO Max czy Netflixa, dodajemy dodatkowe pakiety i kolekcje oraz rozwijamy technologie.

Jak radzi sobie Wasz streaming?

Rośnie dynamicznie. Dzięki temu rośniemy jako cała firma, bo streaming nadrabia spadki satelity.

Przeczytałem, że planujecie szósty kanał sportowy. Jest taka potrzeba?

Mamy dużo treści, które musimy gdzieś pokazać.

Możliwe, że w kolejnych latach zamkniecie jakieś kanały?

Na razie sytuacja jest stabilna. Kanały się finansują i mają dobrą stopę zwrotu. Ale jesteśmy też zależni od negocjacji z partnerami, więc nigdy nie wiadomo jak takie rozmowy się potoczą.

Jak sztuczna inteligencja pomaga Wam w biznesie?

Na razie dosyć w podstawowy sposób. Patrzymy na to w trzech warstwach. Pierwsza to warstwa kontentowa – wspieramy się AI głównie w postprodukcji i lokalizacji. Druga to warstwa kliencka, czyli eksperymenty w obszarze utrzymania klienta, chatboty i optymalizacja ścieżek klienta. Trzecia to technologia, czyli automatyzacja i wykorzystanie AI do przyspieszenia wdrożeń systemów.

A co z produkowaniem form wideo przez AI?

Na to jeszcze za wcześnie, ale na pewno chciałabym tego dotknąć, bo jak wspominałam wcześniej lubię eksperymenty.

Jak patrzysz na rozwój tej technologii?

Jak na narzędzie, żeby stać się lepszym. Nie zakładam, że kogoś całkowicie zastąpi, ale na pewno pomoże w kształtowaniu lepszego produktu.

Może zastąpić w przyszłości aktorów?

Myślę, że tak, ale kluczem do sukcesu pozostanie nadal dobrze opowiedziana historia.

Paramount Skydance przejmuje Warner Bros. Czy to będzie miało wpływ na Wasz biznes?

Warner Bros Discovery ma 32 proc. udziału w naszej spółce, to wystarczy za odpowiedź.

Mniejszościowi udziałowcy chcieli wyjść z Canal+ przez giełdę w 2021 r., ale to się nie stało. To już temat zamknięty?

Na dzisiaj tak.

Dlaczego Canal+ nie chce w całości przejąć polskiej spółki?

Grupa posiada większościowy pakiet i jak widać to w zupełności wystarcza.

Jakie doświadczenia z pracy w poprzednich firmach przydają Ci się w Canal+?

Zarządzanie jedną dużą organizacją daje doświadczenie do wykorzystania w zarządzaniu kolejną organizacją. W poprzednich firmach zajmowałam się transformacją cyfrową. Dokonywaliśmy przejęć, zmian technologicznych, zmian procesów, kultury organizacyjnej, a to są doświadczenia, które przenosisz z firmy do firmy.

Największe wyzwanie w Twojej karierze?

W przeważającej części mojej kariery zajmowałam się projektami transformacyjnymi, a one z definicji oznaczają pracę w otoczeniu wielu perspektyw, opinii i często sprzecznych interesów. Na koniec dnia lider musi podjąć decyzję, nawet jeśli nie wszyscy się z nią zgadzają. Często oznacza to konieczność pójścia pod prąd części organizacji. Przeprowadzenie ludzi przez zmianę, szczególnie gdy jest ona trudna, było i pozostaje jednym z największych wyzwań.

Twój największy sukces?

To, że zmiany transformacyjne się udają.

Kobiety na stanowiskach managerskich nadal napotykają większe bariery niż mężczyźni?

Ja osobiście takich barier nie doświadczałam wprost. Już od czasów studiów na Politechnice Warszawskiej funkcjonowałam w bardzo męskim środowisku, więc było to dla mnie dość naturalne otoczenie. Nigdy też nie czułam się gorsza dlatego, że jestem kobietą, po prostu robiłam swoje i nie odpuszczałam. Być może to kwestia charakteru.

Nie chcę jednak mówić za wszystkie kobiety. Wiem, że dla wielu wyzwaniem są kwestie kulturowe. Wejście w męskie środowisko, określone kody zachowań, tematy rozmów czy sposób budowania relacji. Dlatego życzyłabym sobie świata, w którym płeć nie jest ani przewagą, ani ograniczeniem, a liczy się to, co ktoś ma w głowie.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Dodatkowe stacje naziemne w Polsce? Konkurs możliwy już w lipcu

Dodatkowe stacje naziemne w Polsce? Konkurs możliwy już w lipcu

Dla Solorza i jego żony więcej niż dla wiceprezesa. Tyle zarobiły władze Cyfrowego Polsatu

Dla Solorza i jego żony więcej niż dla wiceprezesa. Tyle zarobiły władze Cyfrowego Polsatu

Publicysta od "AK to UPA" bez wstępu do TVP Info. Szef napisał do dziennikarzy [NASZ NEWS]

Publicysta od "AK to UPA" bez wstępu do TVP Info. Szef napisał do dziennikarzy [NASZ NEWS]

Kolejna nowość od twórców "Sanatorium miłości" w TVP

Kolejna nowość od twórców "Sanatorium miłości" w TVP

Ponad milion widzów "Milionerów" w Polsacie

Ponad milion widzów "Milionerów" w Polsacie

Do Platige Image wracają współzałożyciele. Odwołano Karola Żbikowskiego

Do Platige Image wracają współzałożyciele. Odwołano Karola Żbikowskiego