Dlaczego Rutkowski świeci odznaką. "Sama licencja wygląda nieprofesjonalnie"

Krzysztof Rutkowski jest detektywem. Ma na to papier. Czy to oznacza, że może pojawić się w Sejmie w obstawie złożonej z osób, świecących odznakami, które z daleka do złudzenia przypominają policyjne? – Odbiorca nie zawsze musi wiedzieć, jaki status i kompetencje mają podmioty posługujące się takimi emblematami – komentuje prof. Monika Kaczmarek-Śliwińska

Karolina Pałys-Guzik
Karolina Pałys-Guzik
Udostępnij artykuł:
Dlaczego Rutkowski świeci odznaką. "Sama licencja wygląda nieprofesjonalnie"
Obstawa Rutkowskiego świeci odznakami

Konferencja, zorganizowana 12 października w Sejmie wzbudziła wiele pytań. Nie wszystkie one dotyczyły jednak zarzutów wobec posła Michała Kołodziejczaka, jakie stanowczym głosem starał się odpierać Krzysztof Rutkowski.

Dr hab. prof. ucz. Monika Kaczmarek-Śliwińska, doradczyni i trenerka w obszarze budowy wizerunku, relacji z mediami, zwróciła uwagę również na oprawę całego wydarzenia, a szczególnie na osoby towarzyszące Rutkowskiemu.

Przyboczni detektywa mieli zawieszone na szyjach odznaki, które z daleka nietrudno przypisać służbom mundurowym. Napis "Patrol Rutkowski", który umieszczono w miejsce słów "Policja", z perspektywy telewizora, czy ekranu smartfona stawał się niewidoczny.

Sam Rutkowski, co prawda, wybrał strój bardziej elegancki, choć warto zauważyć, że motyw policyjnej rozety również był wkomponowany w jego specyficzną stylizację: zawisł na szyi w postaci solidnego złotego medalionu na grubym łańcuchu. Pomijając jednak kwestie estetyczne, do mediów przedostał się dość niejednoznaczny przekaz.

Prof. Kaczmarek-Śliwińska wskazuje, że używanie przez osoby nieuprawnione symboliki wprowadzającej w błąd należy analizować pod kątem skojarzeń odbiorców, wpływu na wizerunek podmiotu oraz konsekwencji prawnych.

– Skojarzenia odbiorców w tego typu sytuacjach będą uzależnione od kilku czynników, w tym m.in. wcześniej pozyskanych informacji i doświadczeń. Z pewnością u części odbiorców może pojawić się skojarzenie z autorytetem danej instytucji, jak również z uprawnieniami czy odpowiedzialnością – stwierdza ekspertka.

Symbole służb mundurowych mają określoną wartość i jeśli spojrzymy na wyniki badań zaufania społecznego właśnie wśród służb, to są one wysokie lub bardzo wysokie, dlatego "opłaca się" z nich korzystać. Dlatego też zastanawia mnie to, że symbolika poszczególnych instytucji i służb nie jest bardziej

dr hab. prof. ucz. Monika Kaczmarek-Śliwińska

Jak tłumaczy prof. Kaczmarek-Śliwińska, przeciętny widz nie musi wiedzieć, jaki status i kompetencje mają podmioty posługujące emblematami, prezentowanymi przez "świtę" Rutkowskiego.

– Część z nich może przyjąć wręcz, że podmioty wykorzystujące emblematy podobne do znaków instytucji są gwarantem podobnych czy identycznych uprawnień. Z drugiej strony można też wyobrazić sobie sytuację, w której podmiot wykorzystujący emblematy podobne służbom zachowując się w sposób nieprofesjonalny wpływa na postrzeganie owej instytucji państwowej, a trzeba pamiętać, że Rutkowski przez część swoich aktywności jest bohaterem memów i żartów – dodaje.

O zakres ochrony wzoru odznaki policyjnej zapytaliśmy biuro rzecznika Komendy Głównej Policji oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Do czasu publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Okładka dodaje prestiżu

Były były oficer operacyjny Agencji Wywiadu i właściciel agencji detektywistycznej Inveritas, Tomasz Broniś, zauważa jednak, że detektywi powszechnie posługują się "okładkami", podobnymi do tych, jakie prezentowali w Sejmie ludzie Rutkowskiego. Tłumaczy, że w środku takiej oprawy znajduje się licencja.

– Wzór tej, nazwijmy to, rozety policyjnej, nie jest nigdzie zastrzeżony. Najważniejsze, żeby tam w samym środku nie było napisu policja, ani jakiegokolwiek odniesienia do innych służb. Natomiast poza tym żadnych ograniczeń nie ma – stwierdza Broniś.

Detektywi posługują się takimi okładkami zgodnie z prawem. Zakazu nie ma. Prawo mówi, że nie można podawać się za funkcjonariusza publicznego ani korzystać z sytuacji, w której ktoś inny, czyli osoba trzecia dochodzi do wniosku, że funkcjonariuszem jesteśmy.

Tomasz Broniś
były były oficer operacyjny Agencji Wywiadu i właściciel agencji detektywistycznej Inveritas

– Ja również mam podobną okładkę z napisem: "detektyw" i numerem licencji, nadanej przez MSWiA. Licencja sama w sobie przypomina niegdysiejsze legitymacje szkolne, z tych słusznie minionych czasów. To jest po prostu zalaminowany kartonik ze zdjęciem. Większość moich kolegów korzysta z tego rodzaju okładek, natomiast nie w taki sposób, w jaki robi to pan Rutkowski – stwierdza.

Detektyw w obstawie organizuje konferencję

Prof. Kaczmarek-Sliwińska zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy: miejsce konferencji. – Konferencja prasowa na korytarzu Sejmu była przedziwna. Na podstawie Regulaminu Sejmu poseł ma prawo zorganizować konferencję prasową i tak pewnie zrobił poseł Michał Kołodziejczak. Natomiast zaskakujące jest to, że ów poseł nie pojawił się na swojej konferencji, na którą wystawił Krzysztofa Rutkowskiego ze swoim zapleczem. Mam duży problem z takim wykorzystywaniem Sejmu. Traktuję to jako nadużycie, szczególnie w kontekście komunikatów wypowiadanych przez Rutkowskiego – komentuje.

– Sejm nie jest neutralnym tłem wizerunkowym, lecz jest symbolem władzy ustawodawczej, tak więc wykorzystywanie przestrzeni Sejmu nadaje rangi komunikatom, które tam się pojawiają. To może być także wzmacnianie przekazu. Myślę, że konferencja ta powinna być przedmiotem rozmowy Marszałka Sejmu z posłem, ponieważ to po jego stronie leży odpowiedzialność za organizację i przebieg konferencji – dodaje.

Biuro Obsługi Medialnej Sejmu nie odpowiedziało na nasze pytania dotyczące organizacji konferencji przez Michała Kołodziejczaka i Krzysztofa Rutkowskiego.

Jest grupa zawodowa, nie ma odznaki

Eksperci podkreślają, że pewnym problemem jest brak właściwej identyfikacji, jaką mogliby posługiwać się detektywi:

– Dla wizerunku Rutkowskiego wykorzystywanie emblematów nawiązujących do odznaki Policji z pewnością ma pełnić funkcję wzmacniającą przekaz o jego pozycji zawodowej utożsamianej jako detektyw, nawet w okresie gdy był pozbawiony licencji. Problem w tym, że zgodnie z przepisami elementem identyfikującym detektywa jest jego legitymacja, a grupa zawodowa nie posiada odznaki. Mamy więc tutaj stworzenie emblematu, który korzysta z autorytetu służb, jak również buduje markę osobistą i pomaga odróżniać się od konkurencji – stwierdza prof. Kaczmarek-Śliwińska

– Licencja, którą wydaje Departament Koncesji MSWiA, wygląda mało profesjonalnie. Myślę, że w jakiejś mierze po prostu dużo bardziej dostojnie i wiarygodnie wygląda dokupiona do tego okładka. Sam dokument to jest kupa śmiechu – komentuje Tomasz Broniś. Czy zatem oznaczenia związane ze służbami powinny być chronione szerzej?

– Generalnie powinno być tak, żeby dokumenty kojarzyły się jednoznacznie. Ale jest też druga strona medalu: jeżeli ktoś rzeczywiście działa w złej wierze, to on podrobi każdy znak, napisze na nim policja i nie będzie się niczym przejmował. Rzeczywiście odbierzemy w ten sposób możliwość pajacowania ludziom takim, jak Rutkowski. Tylko czy to w jakikolwiek sposób wpłynie pozytywnie na całą resztę? Nie sądzę – podsumowuje Broniś.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Temu z największą liczbą reklam na Facebooku i Instagramie. Biedronka liderem zasięgu, reklama drożeje

Temu z największą liczbą reklam na Facebooku i Instagramie. Biedronka liderem zasięgu, reklama drożeje

Trzy nowe kanały telewizyjne za darmo w streamingu

Trzy nowe kanały telewizyjne za darmo w streamingu

Serwis nowego właściciela TVN podnosi ceny. Pierwsza taka decyzja po transakcji

Serwis nowego właściciela TVN podnosi ceny. Pierwsza taka decyzja po transakcji

Canal+ porządkuje marki. Zmiany nazw i nowe kanały na części rynków

Canal+ porządkuje marki. Zmiany nazw i nowe kanały na części rynków

Więcej niż nazwa. Partnerstwo, które zmienia Arenę
Materiał reklamowy

Więcej niż nazwa. Partnerstwo, które zmienia Arenę

Daleko do kodów QR. Platforma Republiki ze zbiórkami zarabia skromnie

Daleko do kodów QR. Platforma Republiki ze zbiórkami zarabia skromnie