"Emocjonalny eksperyment z udziałem ludzi". Oto kulisy reality show

"Królowa przetrwania", "Miłość jest ślepa" udowadniają, że jako widzowie wciąż najbardziej łakniemy skrajnych emocji, zdrad i konfliktów. To, co na ekranie wygląda jak przypadek, w reżyserce jest precyzyjnie rozpisanym skryptem. Od rygorystycznych castingów, przez drastyczną izolację w hotelowych pokojach, aż po gilotynę montażu. Oto kulisy branży, która nauczyła się zarabiać miliony na naszej potrzebie podglądactwa.

Kinga Walczyk
Kinga Walczyk
Udostępnij artykuł:
"Emocjonalny eksperyment z udziałem ludzi". Oto kulisy reality show
Na zdjęciu: Uczestnicy "Królowej przetrwania" i "Love is Blind"

Gęsta dżungla, palące słońce i grupa celebrytek, które w teorii walczą o przetrwanie, a w praktyce – o przetrwanie w oku cyklonu wzajemnych animozji.

Równolegle w sterylnym, luksusowym studiu grupa singli próbuje zakochać się w kimś, kogo słyszy, ale nie widzi. Dzieli ich ściana.

Polski rynek medialny żyje dziś dwoma formatami: dopiero co zakończonymi emisjami "Królowej przetrwania" oraz polskiej wersji globalnego hitu "Miłość jest ślepa". Widzowie z zapartym tchem śledzili każdy kryzys, łzę i awanturę. I byli przekonani, że podglądają "prawdziwe życie".

Prawda jest jednak o wiele bardziej skomplikowana. Telewizyjne reality to potężny przemysł, w którym przypadek nie istnieje, a autentyczne emocje uczestników są surowcem uformowanym przez precyzyjną machinę produkcyjną, psychologiczną izolację i bezwzględne reguły montażu.

W tekście rozmawiamy z producentkami i montażystami, którzy pracują przy reality show. Ale wszyscy zgodzili się na rozmowę pod jednym warunkiem: anonimowość. Dlatego nazywam ich: X, Y, Z.

Anatomia castingu: szukanie ról

Większość uważa, że reality show zaczyna się w momencie włączenia kamer na planie. Ale kluczowe karty zostają rozdane miesiące wcześniej – w zaciszu pokojów castingowych. Współczesna selekcja uczestników porzuciła dawne, tradycyjne metody.

– Dziś castingowcy szukają ludzi wszędzie: na Instagramie, Facebooku, LinkedIn. Media społecznościowe są po prostu kolejnym narzędziem. Nikt jednak nie trafia do programu tylko dlatego, że "ktoś znalazł go na Instagramie". Z kandydatami prowadzi się wiele rozmów i etapów selekcji – zdradza X, była producentka reality show.

Współczesne produkcje coraz mocniej stawiają na influencerów. Jak zauważa Y, producentka reality show: kiedyś telewizja tworzyła influencerów, dzisiaj influencerzy tworzą telewizję. – Osoby z dużymi zasięgami są pożądane w reality show, bo ich obserwujący przechodzą za nimi do telewizji – mówi Y.

Potwierdza to Z, montażystka: – Zawsze musi być ktoś z TikToka, ktoś z Instagrama. A to dlatego, że każda platforma daje innego widza i inne zasięgi.

Zarówno producentka Y, jak i montażystka Z zgodnie podkreślają, że kluczem do sukcesu nie jest znalezienie "zwykłych ludzi", ale precyzyjne dopasowanie charakterologicznych puzzli według konkretnego archetypu.

To nie jest przypadek, że uczestnicy są do siebie dobierani w konkretny sposób. Charaktery są zestawiane świadomie. Nie można obsadzić dziesięciu identycznych osób. Widz musi umieć ich odróżnić – charakterologicznie, wizualnie, emocjonalnie. Są zadania, które wywołują konflikty. Są podziały na grupy, które mają wywoływać napięcia. Reality show powstaje, żeby widz je oglądał, a dla widza niezbędne są emocje. A emocje najczęściej wywołuje nie to, że wszyscy się kochają i wszystko jest dobrze, tylko konflikty, rywalizacja i dramy.

producentka "Y"
(zgodziła się na anonimową rozmowę)

Podczas castingów obecny jest też psycholog. Nie tylko po to, by chronić uczestników, ale i by pomóc reżyserowi w realizacji jego wizji.

W podcaście Crazy Nauka ("'The Traitors. Zdrajcy'. Czy to eksperyment psychologiczny?"), Dorota Minta – psycholożka i psychoterapeutka zapewniająca wsparcie na planie polskiej edycji The Traitors – odsłania kulisy tego procesu:

"Na etapie castingów szukamy konkretnych postaci (...) Za każdym razem, dużo wcześniej, producenci i cała ekipa, która odpowiada za program, decyduje o tym, jakich chce mieć uczestników, jaki ma być to team. Kandydaci muszą pasować do pewnej koncepcji reżyserskiej".

Minta podaje przykład planowania dynamiki ostatniego sezonu "The Traitors. Zdrajcy" (emitowany w TVN): "Przede wszystkim miało być inaczej (niż w poprzednich sezonach – red.). Na pewno marzyliśmy o tym, żeby nie było powtórki finału z zeszłego roku, gdzie mieliśmy super lojalnych zdrajców, którzy wspierali się do końca i szli razem do zwycięstwa. Tutaj chcieliśmy, żeby działo się trochę inaczej, finał był trochę inny".

Co ciekawe, psycholog przyznaje, że do ról strategicznych (takich jak "zdrajca") predyspozycje bada się już na wstępie, choć ostateczne deklaracje zbiera się od uczestników ponownie na planie: "Przede wszystkim szukamy osób interesujących – takich, które nie są nudne. Paradoksalnie w tym tłumie muszą jednak pojawić się też takie osoby pozornie nudne".

Izolacja i deprywacja: Jak pękają maski

Gdy gasną światła castingów, zaczyna się brutalna rzeczywistość planu zdjęciowego. Widzowie często zastanawiają się, na ile zachowania uczestników są reżyserowane. Odpowiedź ekspertów jest jednoznaczna: klasycznego scenariusza, w którym rozpisane są dialogi, nie ma. Istnieje jednak coś o wiele bardziej skutecznego – skrypty sytuacyjne i inżynieria behawioralna.

– To nie jest scenariusz jak w serialu fabularnym, ale pewne skrypty istnieją. Produkcja wie, co danego dnia ma się wydarzyć: wejście nowego uczestnika, zadanie, podział na drużyny czy sytuacja, która może wywołać napięcie – przyznaje producentka Y.

Jako przykład podaje celowe łączenie skrajności: – Można połączyć superatrakcyjną dziewczynę z chłopakiem, który sobie nie radzi i wtedy automatycznie tworzy się napięcie między nimi. Tak buduje się emocje.

Dodaje również kluczową obserwację dotyczącą nieuchronności demaskowania uczestników: – Nie da się udawać przez kilka tygodni. Ktoś może się kontrolować dzień albo dwa, ale później coś pęknie – spojrzenie, mina, gest, reakcja. Kamery są z tymi ludźmi przez 24 godziny na dobę. Domy są całkowicie pod stałym nadzorem kamer, a redakcja obserwuje wszystko praktycznie bez przerwy. Uczestnicy są zmęczeni, siedzą w emocjach, a osoby obserwujące wydarzenia mają dystans i dużo łatwiej wyłapują wszystkie "smaczki".

Ogromnym narzędziem w rękach produkcji nie są jednak podpowiedzi reżysera, ale bywają ekstremalne warunki fizyczne i psychologiczne, którym poddawani są bohaterowie w niektórych reality show.

Producentka Y wylicza: – Głód, niewyspanie, zmęczenie, zamknięcie z obcymi ludźmi – wtedy wychodzą z człowieka rzeczy, których sam by się po sobie nie spodziewał. Widz ogląda uczestników i ich ocenia, ale często zapomina, że ci ludzie od kilku dni są niewyspani, zmęczeni fizycznie, pod presją i cały czas obserwowani przez kamery.

Tezę tę potwierdzają liczne doniesienia z zagranicznych i rodzimych rynków. Brytyjska edycja "Big Brothera", będąca od lat symbolem debaty o toksyczności reality show, opierała się na mechanizmie systematycznej deprywacji snu. Światła w domu gasły nad ranem, a spanie w dzień było surowo zabronione.

Uczestniczka Kerry Riches opowiadała na łamach "The Guardian", że permanentne zmęczenie doprowadziło u niej do zaostrzenia objawów stwardnienia rozsianego i chwilowej utraty wzroku. W amerykańskiej edycji "Big Brothera" Paloma Aguilar opuściła program, mówiąc później o "stanie psychotycznym wywołanym brakiem snu i jedzenia".

Neurobiolodzy cytowani przez media jednoznacznie wskazują, że człowiek pozbawiony snu drastycznie traci kontrolę nad emocjami, staje się impulsywny, paranoiczny i reaguje nieproporcjonalnie silnie na negatywne bodźce.

W polskiej wersji "The Traitors" system izolacji jest bezwzględny. Jak ujawnia Dorota Minta uczestnicy po przylocie na plan oddają telefony komórkowe. W ich pokojach hotelowych nie ma telewizji, radia, dostępu do sieci, a nawet notesów czy ołówków.

"Uczestnicy są też odcinani od siebie wtedy, kiedy nie są na planie, kiedy nie ma kamer. Są wtedy wyizolowani w swoich pokojach. Jest cała grupa opiekunów, którzy zajmują się uczestnikami. Ich rolą jest zadbanie o to, żeby uczestnicy nie mieli ze sobą kontaktu" – zdradza Dorota Minta.

Psycholog potwierdza krążącą w kuluarach legendę: w momencie wymiany baterii w mikroportach na planie obowiązuje absolutny, kategoryczny zakaz odzywania się. Wszystko po to, by żadna kluczowa dla fabuły interakcja nie wydarzyła się poza rejestracją kamer.

Alkohol, prowokacja i "ucho" produkcji

W ostatnich latach wokół kultowych formatów reality show wybuchały skandale o charakterze i globalnym ,i lokalnym. Najpoważniejsze z nich dotyczą oskarżeń o celowe, masowe upijanie uczestników, by generować kontrowersje.

W Stanach Zjednoczonych głośnym echem odbił się pozew Jeremy'ego Hartwella z 2022 roku przeciwko platformie Netflix i firmie Kinetic Content (producentom amerykańskiego "Love is Blind"). Hartwell zarzucił produkcji, że uczestnicy byli celowo pozbawiani jedzenia i wody, przy jednoczesnym zapewnieniu im "nieograniczonego dostępu do alkoholu". Po co? By wywoływać skrajne stany emocjonalne.

W latach 2023-2025 sprawa eskalowała – kolejne uczestniczki, jak Renee Poche czy Tran Dang (która oskarżyła produkcję o zaniedbania po zgłoszeniu napaści seksualnej), obnażały kulisy 20-godzinnych dni zdjęciowych. Sprawą na poziomie federalnym zajęła się nawet amerykańska Krajowa Rada ds. Relacji Pracowniczych (NLRB).

Na rodzimym gruncie burzę wywołała niedawno Karolina Pajączkowska, która ostro skrytykowała kulisy produkcji "Królowej przetrwania". Dziennikarka zarzuciła twórcom, że większość dziewcząt była "non stop pod wpływem alkoholu", butelki były dostarczane codziennie wybranym osobom, a sama ekipa głodziła uczestniczki, jedząc normalne posiłki na ich oczach. Pajączkowska twierdziła, że reżyserzy bezpośrednio "podpuszczali" bohaterki przeciwko sobie.

Stacja TVN i dyrektorka programowa Lidia Kazen odmówiły oficjalnego komentarza w tej sprawie, jednak inne uczestniczki formatu częściowo skontrowały te zarzuty. Anna "Mała Ania" Sowińska stwierdziła, że alkohol był obecny, ale nikt nikogo nie zmuszał do picia. Dominika Rybak podkreśliła, że jako abstynentka nie spotkała się z żadną presją, a Dominika Tajner i Monika Jarosińska nazwały relację Pajączkowskiej "przesadzoną".

Jak do kwestii alkoholu i stymulowania konfliktów odnoszą się doświadczone producentki i montażystka? Ich głosy pokazują wyraźny rozdźwięk między oficjalnymi procedurami a brutalną praktyką rynkową.

W reality show alkohol leje się strumieniami. Mówimy, jak jest. Bez alkoholu wiele z tych programów byłoby po prostu nudnych. (...) Nie pracowałam akurat przy tych produkcjach ("Love Is Blind", "Królowa przetrwania" – red.), więc nie mogę potwierdzić konkretnych sytuacji. Ale słyszałam historie o tym, że alkohol był ważnym elementem budowania emocji i konfliktów – przyznaje Z, montażystka reality show.

Zupełnie inną perspektywę prezentuje producentka X, odwołując się do standardów producenckich. Zaznacza, że nie wierzy, żeby na planie "Królowych przetrwania" podawano alkohol: – Przez ponad 20 lat pracy nie przypominam sobie projektu, w którym pozwalano uczestnikom pić alkohol na planie. Alkohol był absolutnie zabroniony. Trudno mi sobie wyobrazić sytuację, w której produkcja specjalnie upija uczestników, żeby byli w lepszym nastroju. Ryzyko byłoby zbyt duże. Każdy plan jest ubezpieczony. Gdyby coś się stało po alkoholu, to byłby ogromny problem dla produkcji.

Producentka Y tonuje oba stanowiska: – Alkohol w reality show jest kontrolowany. Nie ma sytuacji, w których produkcja chce doprowadzić uczestników do upicia. Jeżeli są trudne zadania czy aktywności fizyczne, produkcja bierze za uczestników odpowiedzialność, więc alkohol jest ograniczany.

Jeśli nie alkohol, to co napędza akcję?

"Podprowadzanie" i bezpośrednia stymulacja ze strony ekipy.

Montażystka Z rozbija iluzję pełnej spontaniczności: – To nie jest tak, że ktoś mówi uczestnikom: "powiedz to", "zrób tamto". Reżyserii wprost nie ma. Ale tworzy się sytuacje, które mają wywoływać określone reakcje. (...) Formatowo zawsze jest ktoś, kogo grupa ma nie lubić. Nie mówi się uczestnikowi: "masz być czarnym charakterem", ale produkcja bardzo dobrze wie, jakie zestawienia osobowości wywołają określony efekt.

Montażystka wprost nazywa działania asystentów na planie: – Produkcja podrzuca uczestnikom tematy rozmów. Gdyby tego nie robić, dziewczyny rozmawiałyby o paznokciach albo o niczym. Asystenci na planie mają za zadanie prowokować określone rozmowy między uczestnikami. To jest prowadzenie narracji.

Jako przykład z "Królowej przetrwania" montażystka Z podaje wprowadzenie do ostatniej edycji programu byłego partnera jednej z celebrytek, co było "klasycznym zabiegiem podkręcającym konflikt".

Podkreśla też, że to, co widzowie biorą za geniusz lub złośliwość prowadzących program, rzadko rodzi się w ich głowach: – Prowadzący często dostają komunikaty do ucha. W teleturniejach czy reality show wiele reakcji, komentarzy i pytań jest po prostu podawanych na bieżąco przez produkcję. Nie podejrzewałabym prowadzących o samodzielne wymyślanie tych wszystkich komentarzy. Ich głównym zadaniem jest słuchać ucha i mówić to, co każe produkcja.

Podkręcone "setki"

Kolejnym polem psychologicznej presji są tzw. "setki", czyli wywiady indywidualne przed kamerą. Montażystka Z wprost opisuje ich mechanikę.

Widz nie słyszy pytań zadawanych uczestnikom podczas setek. Naszym zadaniem jest zadawać pytania tak, żeby odpowiedź była zrozumiała bez kontekstu. Czasem uczestnik odpowiada kilka razy na ten sam temat, aż padnie idealne zdanie – krótkie, mocne i emocjonalne. Setki nie są reżyserowane, ale istnieją techniki prowadzenia rozmowy, dzięki którym można wydobyć konkretną reakcję albo emocję. Dobry producent potrafi rozmową doprowadzić uczestnika do płaczu albo do konkretnego stanu emocjonalnego.

anonimowy rozmówca montażystka "Z"

Potwierdza to psycholog Dorota Minta: "To taki moment, w którym możemy sprowokować, rozruszać uczestników. Są osoby, które milczą na setkach i to wymaga dużego wysiłku od reporterów, którzy przeprowadzają te rozmowy. Ktoś, kto w ogóle nie odzywa się, czasami zostaje prowokowany, bo powinien wchodzić w interakcje".

Storytelling ukryty w cięciach

Ostatecznym polem bitwy, na którym powstaje reality show, jest reżyserka montażowa. To tam setki godzin surowego materiału zostają skondensowane do 45 minut gotowego odcinka. I to tam najczęściej dochodzi do zjawiska, które uczestnicy po emisji nazywają "manipulacją".

Montaż jest podporządkowany temu, czego potrzebuje format. Nie da się pokazać stu godzin materiału, więc pewne rzeczy są wycinane – zaznacza montażystka X.

Jak dodaje, ludzie często pamiętają całe doświadczenie inaczej niż to, co potem widzą w telewizji. Stąd bierze się rozżalenie uczestników.

Większość ludzi myśli, że montaż polega na cięciu materiału. Nie jest. Chodzi o kontrolowanie tego, co widz wie – i kiedy. Pracując przy takich serialach jak "The Traitors", szybko zdajesz sobie sprawę, że napięcie nie wynika z tego, co pokazujesz. To wynika z tego, co powstrzymujesz. Kiedy ujawniasz coś zbyt wcześnie – to znika. Gdy poczekasz jeszcze trochę – uderza. Informacja to rytm. Objawy tworzą strukturę. Często to, czego nie pokazujesz, ma większe znaczenie niż to, co robisz. To właśnie tam dzieje się opowiadanie historii – w linii czasu. (...) Montaż to nie poprawianie scen. To decydowanie, co widz ma poczuć – i kiedy.

Janek Młynarski (montażysta m.in. "The Traitors") 
(źródło: wpisy z LinkedIn)

Młynarski na swoim profilu na LinkedIn podał jaskrawy przykład tej techniki: "Wczoraj montowałem scenę do 11. odcinka ‘The Traitors’. (...) Scena 'działała'. Dobre dialogi. Wyraźny konflikt. Wszystko było tam. A mimo to – coś było nie tak. Więc usunąłem połowę. Nie dlatego, że było źle. Bo było zbyt jasne. Publiczność zrozumiała wszystko zbyt wcześnie. A kiedy to się stanie... nie ma już nic do odczuwania. Po cięciu scena w końcu zaczęła działać. Mniej informacji. Więcej napięcia. To jest paradoks edycji: Im więcej wyjaśniasz, tym mniej widz doświadcza".

Oskarżenia o kreowanie fałszywego wizerunku odpiera również montażystka Z: – To nie jest tak, że montażysta wymyśla historię od zera. Ale jeśli przez cały odcinek pokażemy tylko jeden procent materiału – na przykład same konflikty jednej osoby – widz będzie miał wrażenie, że tylko to się wydarzyło. Dla montażysty atrakcyjny konflikt to po prostu dobry storytelling. Jeśli jakaś uczestniczka daje mocny materiał, naturalnie dostaje więcej czasu antenowego. Można powiedzieć, że montażysta się ‘uwziął’, ale z naszej perspektywy to po prostu szukanie najmocniejszego wątku programu.

Montażystka Z stawia jednak wyraźną granicę etyczną: – Dozwolony jest skrót, ale nie manipulacja zmieniająca sens wypowiedzi. Nie można stworzyć zupełnie innego kontekstu z czyichś słów. Każdy montażysta czuje moment, w którym zacząłby zmieniać czyjąś intencję.

W podobnym tonie wypowiada się producentka Y, wskazując na rolę narzędzi postprodukcyjnych.

Ogromną rolę odgrywa montaż, muzyka, narracja lektora, sposób budowania napięcia. Ta sama scena może być romantyczna, dramatyczna albo neutralna – wszystko zależy od tego, jak ją pokażemy. Produkcja często już wie, co wydarzyło się między uczestnikami, ale widz dowiaduje się tego dużo później. Napięcie buduje się tak, żeby zatrzymać widza na kolejne odcinki. Widz ma się zastanawiać: ‘czy już uczestników połączyło coś więcej, czy jeszcze nie? I m.in. na tym polega budowanie dramaturgii reality show."

anonimowy rozmówca producentka "Y"

Etyka na krawędzi

Najtrudniejszym i najbardziej mrocznym aspektem współczesnego reality show jest zderzenie uczestników z rzeczywistością po opuszczeniu programu. Dawniej powrót do codzienności był łatwiejszy. Dzisiaj na uczestników czeka bezwzględna machina internetowego hejtu.

– Kiedyś widzowie pisali listy. Dziś cała Polska może komentować cię publicznie w social mediach. Niektórzy uczestnicy dostają później potężny hejt. Naprawdę im współczuję – wyznaje producentka X.

Z kolei producentka Y zwraca uwagę na konieczność rozszerzenia ochrony psychologicznej: – Zanim uczestnicy trafią do reality show, przechodzą testy psychologiczne i rozmowy z psychologami. To nie wygląda tak, że ktoś wraca po programie i jest zostawiony sam sobie. Po emisji uczestnicy często mierzą się z hejtem, oceną wyglądu i zachowania. Dlatego coraz częściej mają zapewnione wsparcie psychologiczne po emisji.

Sama obecność psychologa na planie bywa jednak dla specjalisty wyzwaniem i ciągłym lawirowaniem między dobrem człowieka a potrzebami oglądalności stacji.

Dorota Minta w podcaście "Crazy Nauka" szczerze opowiada o momentach krytycznych: "Analizuję, czy ich reakcje są zgodne z osobowością, temperamentem, czy może jest coś niepokojącego. Gdy zauważę coś niepokojącego, rozmawiam z uczestnikiem. Muszę wejść w momencie, w którym nie zepsuję dramaturgii. Jeżeli ktoś płacze, ja wtedy nie wchodzę, tylko czekam, aż przestanie, spadnie napięcie".

Gdzie zatem leży granica, której producentom przekroczyć nie wolno? To pytanie wywołuje u moich rozmówczyń najbardziej poruszające, osobiste refleksje.

– Wiele lat temu był program, po którym uczestnik popełnił samobójstwo po odrzuceniu na antenie. Wtedy obiecałam sobie, że nigdy nie zrobię programu, który mógłby doprowadzić człowieka do takiego stanu. Nie ma takich pieniędzy, dla których warto ryzykować zdrowie psychiczne uczestników. Nie wyobrażam sobie programu, w którym przy uczestnikach poddanych presji nie ma psychologa. Ludzie są bardzo krusi psychicznie. Trzeba ogromnie uważać, żeby nikomu nie zrobić krzywdy. Zawsze powtarzałam swoim ekipom: nie możemy być hienami – wspomina producentka X.

W podobnym tonie wypowiada się producentka Y, rzucając światło na zakulisowe decyzje, o których widzowie nigdy się nie dowiedzą: – Zdarzały się sytuacje, kiedy zadziało się coś bardzo mocnego i wiedzieliśmy, że gdybyśmy to pokazali, oglądalność byłaby ogromna. Ale wiedzieliśmy też, że ta osoba zostałaby zlinczowana przez widownię. Uważam, że dla chwilowej oglądalności nie warto niszczyć człowiekowi życia.

Zakulisowe dramaty

Według niedawnego śledztwa BBC dwie uczestniczki brytyjskiej edycji "Married at First Sight" oskarżyły swoich "telewizyjnych mężów" o gw***, a trzecia mówiła o niekonsensualnym akcie se**ualnym podczas nagrań reality show. Kobiety twierdziły również, że po zgłoszeniu problemów nie otrzymały odpowiedniego wsparcia ze strony produkcji i czuły się pozostawione same sobie.

W materiale pojawiły się także zarzuty dotyczące niewystarczających procedur bezpieczeństwa i presji wywieranej na uczestników. Wszystkim oskarżeniom zaprzeczyli mężczyźni, których dotyczyły zarzuty.

Po emisji reportażu Channel 4 usunął wszystkie sezony programu ze swoich platform streamingowych i zlecił zewnętrzny audyt dotyczący ochrony oraz dobrostanu uczestników. Władze stacji publicznie przeprosiły osoby, które — jak stwierdzono — mogły doznać krzywdy podczas udziału w programie. Przyszłość formatu pozostaje niepewna, a brytyjskie media informowały o możliwym wstrzymaniu kolejnej edycji show.

Wieczny szkielet iluzji

– Reality show to emocjonalny eksperyment z udziałem ludzi, tylko ubrany w atrakcyjną telewizyjnie formę – konkluduje producentka Y.

Choć zmieniają się platformy dystrybucji, a tradycyjną widownię telewizyjną zasilają fani internetowych celebrytów, sama mechanika gatunku pozostaje nienaruszona od dekad.

Doskonale podsumowuje to montażystka Z: – Reality show działa tak, że każdy sezon wygląda podobnie, mimo że uczestnicy są inni. Zmieniają się twarze i sytuacje, ale szkielet programu oraz role bohaterów są bardzo świadomie budowane.

Gdy następnym razem włączymy "Królową przetrwania", "Love is Blind" czy kolejny sezon "The Traitors", warto pamiętać, że nie oglądamy czystego przypadku. Oglądamy precyzyjnie zaprojektowane lustro, w którym ludzkie słabości, zmęczenie i konflikty zostały oszlifowane przez sztab profesjonalistów – wyłącznie dla naszej rozrywki.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Wychodzenie ze strefy komfortu nam służy. Wnioski z Forum IAB

Wychodzenie ze strefy komfortu nam służy. Wnioski z Forum IAB

Cyfrowy Polsat chce zmniejszyć dług. Żak: inwestycje tylko na super warunkach

Cyfrowy Polsat chce zmniejszyć dług. Żak: inwestycje tylko na super warunkach

"Kocham Cię Polsko" wróciło do TVP2 po latach. Taką miało widownię

"Kocham Cię Polsko" wróciło do TVP2 po latach. Taką miało widownię

Nowy kanał muzyczny poszerza zasięg

Nowy kanał muzyczny poszerza zasięg

Rozwój i wartość Public Relations w biznesie – najważniejsze rozmowy już 16 czerwca w Warszawie
Materiał reklamowy

Rozwój i wartość Public Relations w biznesie – najważniejsze rozmowy już 16 czerwca w Warszawie

Radio Poznań z nową szefową kultury

Radio Poznań z nową szefową kultury