14-letni Antek poszedł właśnie do ósmej klasy. Jeszcze rok temu, gdy w szkole mógł korzystać z telefonu, często sięgał po ChatGPT. Używał go zarówno za zgodą nauczycieli, jak i bez ich wiedzy.
Na zajęciach z języka polskiego szukał odpowiedzi dotyczących lektur. Wspomagał się przy pisaniu wypracowań i na sprawdzianach. Na matematyce, chemii i fizyce wklejał zadania, których nie potrafił rozwiązać albo sprawdzał, czy jego wynik jest poprawny. Czasem dostawał błędne odpowiedzi. Kiedy rozwiązywał zadanie sposobem, którego chatbot nie znał, ten potrafił stwierdzić, że zrobił je źle, mimo że wynik był prawidłowy.
Antek traktował też AI jak korepetytora. Za pieniądze z kieszonkowego sam kupił rozszerzoną wersję ChatGPT, żeby mieć szerszy dostęp do narzędzia. Aplikacja w żaden sposób nie zweryfikowała jego wieku, chociaż gdy zakładał konto, nie miał jeszcze 13 lat.

Przy chemii i fizyce prosił chatbota o prostsze wyjaśnienie trudniejszych zagadnień, takich jak łączenie się pierwiastków czy zasady dynamiki i o przykłady pomagające mu je zrozumieć. Zdarzało mu się również korzystać ze sztucznej inteligencji przy tłumaczeniach z angielskiego czy niemieckiego.
Teoretycznie na tym koniec. Bo od września br. w szkołach podstawowych obowiązuje zakaz korzystania z komórek. Antek nie może podczas zajęć wyciągnąć ani smartfona, ani zegarka. W wielu pracowniach komputerowych zablokowano również dostęp do chatbotów.
15-letni Karol właśnie zaczął naukę w pierwszej klasie liceum. W jego szkole smartfony są zbierane na czas większości zajęć do specjalnie wyznaczonych koszyczków. Nie wynika to jednak z ogólnopolskiego zakazu. W szkołach ponadpodstawowych to statut placówki określa zasady korzystania z urządzeń albo wprowadza ich zakaz. Szkoły mają czas na dostosowanie statutów do nowych przepisów do końca tego roku.

Sztuczna inteligencja zmienia naukę
55 proc. 15-latków w Polsce używa AI do nauki co najmniej raz w tygodniu – wynika z międzynarodowego raportu oceny umiejętności uczniów PISA 2025. Badanie na zlecenie Ministerstwa Edukacji Narodowej przeprowadził Instytut Badań Edukacyjnych (PIB). Przepytano 7 103 uczniów z 217 szkół. Co piąty z nich korzysta z narzędzi sztucznej inteligencji niemal codziennie. Najczęściej przy wstępnym wyszukaniu informacji na nowy temat, streszczeniu przeczytanego tekstu lub przygotowywaniu prac pisemnych.
Sztuczna inteligencja jest już stałym elementem życia części uczniów. Zakaz korzystania z telefonów nie rozwiązuje jednak problemu korzystania z chatbotów poza szkołą – przede wszystkim w domu, na komputerach.
– To są dwa różne problemy – zaznaczają w komentarzu dla Wirtualnemedia.pl eksperci z Instytutu Badań Edukacyjnych. – Zakaz telefonów dotyczy przede wszystkim rozproszenia uwagi i dobrostanu uczniów w czasie lekcji i pobytu w szkole. Natomiast kwestia korzystania z AI najczęściej dotyczy pracy uczniów z chatbotami, która odbywa się w domu, na komputerze. Chociaż wyodrębnienie wpływu korzystania z narzędzi AI na uczenie się, od codziennego korzystania z internetu lub innych technologii cyfrowych jest sporym wyzwaniem – rozwijają.

Sztuczna inteligencja może wspierać ucznia, udzielać informacji zwrotnej i ułatwiać rozwiązanie zadania – zaznaczają. I dodają: – Ale gdy przejmuje znaczną część pracy poznawczej, może ograniczać okazję do samodzielnego ćwiczenia tych umiejętności.
Eksperci IBE przywołują wyniki eksperymentu, w którym niemal tysiąc uczniów szkół średnich korzystało z dwóch wersji GPT-4 podczas nauki matematyki. W trakcie ćwiczeń ci korzystający ze standardowej wersji GPT-4 osiągali wyniki o 48 proc. wyższe niż grupa bez AI. Jednak po odebraniu dostępu do narzędzia na samodzielnym teście ich rezultaty były o 17 proc. niższe.
W grupie korzystającej z wersji AI zaprojektowanej tak, by jedynie naprowadzać ucznia zamiast podawać gotowe rozwiązanie, wynik ćwiczeń był o 127 proc. wyższy. Późniejszy egzamin nie wykazał negatywnego efektu. Eksperci IBE uważają, że to nauczyciele powinni pokazać uczniom, jak korzystać z nowych technologii tak, by czerpali z nich korzyści, ale nie stawali się od nich zależni.

Od września do szkół wprowadzono moduł edukacji medialnej. Jest on realizowany na lekcjach języka polskiego, informatyki, geografii, zajęć praktyczno-technicznych oraz edukacji obywatelskiej.
– Uczniowie uczą się wyszukiwania i weryfikowania informacji, oceny wiarygodności źródeł, rozpoznawania manipulacji i dezinformacji, bezpieczeństwa i higieny cyfrowej, a także świadomego korzystania z narzędzi AI – podaje nam rzeczniczka prasowa MEN Ewelina Gorczyca. Tymczasem z chatbotów korzystają coraz młodsze dzieci.
Sama nauka z AI nie jest jedynym problemem
9-letni Franek, chociaż sam nie ma jeszcze telefonu, już zetknął się z ChatGPT. Czasami prosi braci, aby zapytali sztuczną inteligencję, co powinien zrobić w nowej dla niego sytuacji. Rodzice sami nie wiedzą, skąd synowie znają to narzędzie. Zakładają, że od rówieśników.

12-letni Kuba, uczeń szóstej klasy, nigdy nie nosił ze sobą telefonu do szkoły. Na komputerach w pracowni informatycznej dostęp do narzędzi AI jest zablokowany. Dlatego ChatGPT używa tylko w domu. Czasem sprawdza, czy zrobił dobrze zadanie z matematyki albo szuka odpowiedzi do prac domowych z innych przedmiotów. Częściej pyta o rzeczy niezwiązane z nauką, np. jak zdjąć koło z roweru, zakleić dziurę w oponie czy zdobyć nowy poziom w grze.
Problem z AI nie kończy się jednak na tym, jak uczniowie odrabiają lekcje. To samo narzędzie, które dla jednych jest korepetytorem albo pomocą przy pracy domowej, dla innych staje się narzędziem do ośmieszania rówieśników.
Na klasowej grupie na Messengerze część uczniów wykorzystuje AI do modyfikowania zdjęć rówieśników, których nie lubią. Jak wynika z relacji mamy jednego z uczniów, takie materiały są następnie publikowane na grupie, żeby dokuczać innym uczniom. Niektóre zawierają bardzo wulgarne treści, a część ma również charakter seksualny.

W badaniu UNICEF przeprowadzonym w 11 krajach co najmniej 1,2 miliona dzieci przyznało, że w ciągu ostatniego roku ich wizerunki zostały zmanipulowane i przekształcone w materiały o charakterze seksualnym. W niektórych krajach dotyczy to 1 na 25 dzieci – co odpowiada jednemu dziecku w każdej klasie.
"Nie znam studiów bez AI"
20-letnia Klaudia o istnieniu ChatGPT dowiedziała się dwa lata temu, po przyjściu na studia. Miała wtedy wrażenie, że jest jedyną osobą, która nie wie, o co chodzi.
– Wcześniej oczywiście obiło mi się o uszy sformułowanie "sztuczna inteligencja" czy "wykorzystanie AI", ale kompletnie nie "siedziałam" w takich technologicznych rzeczach. Sama jakoś nie miałam potrzeby, żeby to sprawdzać – przyznaje.
Podczas nauki do sesji nadal stosuje tradycyjne metody: drukuje materiały, uczy się z kartek i sama robi notatki. AI przydaje się za to, gdy trzeba coś napisać na zajęcia. Najpierw używała go do pojedynczych zadań, a teraz trudno jej sobie wyobrazić studiowanie bez pomocy chatbotów.

– I to zaczęło mnie trochę ogłupiać – przyznaje. – Jestem w stanie stwierdzić, że teraz byłoby mi bardzo ciężko usiąść i powiedzieć sobie: "Nie skorzystam z czatu, tylko polegam na swojej inwencji twórczej". Kiedyś było to dla mnie normą. Przed maturą pisałam naprawdę bardzo dużo rozprawek, zarówno z polskiego, jak i z angielskiego. Sama wymyślałam wszystko i spędzałam nad pisaniem bardzo dużo czasu – wspomina.
– Teraz mam poczucie, że byłoby to trochę awykonalne – przyznaje studentka. – Kiedy myślę o pracy licencjackiej, to korzystanie ze sztucznej inteligencji w jakimś stopniu wydaje mi się wręcz pewnikiem. Uważam, że jest to dobre narzędzie, które ułatwia i przede wszystkim przyspiesza pracę, ale jednocześnie bardzo rozleniwia. Zdarzało się, że nawet kiedy chat coś wygenerował, nie chciało mi się tego dokładnie czytać i po prostu robiłam kopiuj-wklej – opowiada.

Podobne odczucia ma inna studentka. Właśnie zaczęła drugi rok prawa.
Nie znam studiów bez AI. I nie umiem ich sobie wyobrazić. Korzystamy ze sztucznej inteligencji na każdym kroku. Najwięcej podczas sesji. Niektórzy nie czytają nawet pytania, tylko od razu robią zdjęcie i proszą chata o odpowiedź. Często bezrefleksyjnie to przepisują. Zdarza się, że podczas egzaminów ustnych mamy w uszach słuchawki i też korzystamy z podpowiedzi. Czy jesteśmy przez to gorsi? Czy będziemy wiedzieć kiedyś mniej? Pewnie tak.
Z raportu koła naukowego AI Explorers "Studenci UW w trakcie rewolucji AI" wynika, że niemal 40 proc. korzysta ze sztucznej inteligencji kilka razy w tygodniu, a 22,5 proc. robi to codziennie. Badanie zostało przeprowadzone w marcu 2026 na 223 studentach.
Nadszarpnięta umowa społeczna
Uczelnie na całym świecie zdają sobie sprawę ze skali problemu. Na Massachusetts Institute of Technology (MIT) wykładowcy uważają, że generatywna AI wymusza zmiany w edukacji.

Sztuczna inteligencja podważa sens znanych metod nauczania: prac domowych, egzaminów, badań naukowych czy prac pisemnych – wynika z raportu MIT. Studenci coraz bardziej się izolują, tracą pewność co do swojej wiedzy i okazję do kreatywnego rozwiązywania problemów. Nie wiedzą, kiedy mogą korzystać ze sztucznej inteligencji.
Zaniepokojeni są także nauczyciele akademiccy. "Została nadszarpnięta umowa społeczna między wykładowcami a studentami" – piszą dalej autorzy raportu z MIT. Prowadzący zajęcia nie wiedzą, jak sprawdzać postępy studentów i czy dotychczasowy model nauczania ma jeszcze sens. Chcą, żeby w szkolnictwie wyższym zaszły gruntowne zmiany: zwłaszcza w sposobie oceniania i większym nacisku na naukę praktyczną.
Podobnego zdania jest profesor Adam Szynol, wykładowca z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego. Opowiada, że na wydziale stosują zasady European Journalism Training Association (EJTA) dotyczące wykorzystania sztucznej inteligencji w kształceniu przyszłych dziennikarzy. Dokument zaleca m.in. określenie, kiedy student może korzystać z AI, a kiedy jest to zabronione.

Wykładowca proponuje, żeby każdy przedmiot – oprócz sylabusa – miał też jasne wskazania dotyczące korzystania z AI. – Na zagranicznych uczelniach widziałem, że jest to przejrzyście zaznaczone na planie zajęć – wspomina.
I wymienia: – Zielony kolor oznacza, że na tym przedmiocie AI bardzo się przydaje. Żółty, że można go używać. A czerwony to jasny sygnał, że jest to niedozwolone.
Jego zdaniem potrzebna jest także zmiana organizacji studiów. Grupy ćwiczeniowe powinny być mniejsze, żeby wykładowca miał przestrzeń na rozmowę z każdym studentem i zweryfikowanie jego wiedzy.
Klaudia, studentka trzeciego roku dziennikarstwa, szczerze przyznaje, że zapewne użyje chatbota przy pisaniu licencjatu. Wykładowca rozkłada bezradnie ręce.
– System antyplagiatowy wykrywa, czy istnieje prawdopodobieństwo, że dany fragment został wygenerowany przez AI. Nie daje nam żadnej pewności – tłumaczy profesor Szynol.
I tak nie wiedziałby, co zrobić z taką wiedzą: – Czy wygenerowanie np. 10 proc. pracy jest dopuszczalne, a 30 proc. już nie jest dopuszczalne? A jeżeli ktoś korzysta z chatbotów tylko do zweryfikowania stylu, do poprawienia błędów językowych, to co? Może czy nie może? Brakuje wytycznych na ten temat.













