W jednym z odcinków programu "Niedyskretnie o politykach" na kanale youtubowym Super Expressu dziennikarka Joanna Miziołek ujawniła, jak wyglądały kulisy wywiadu, jaki przeprowadziła z prezydentem.
"Był taki moment przed tym wywiadem, że zadzwonił do mnie pan rzecznik i oddał słuchawkę panu prezydentowi. Nie to, że jaram się, że zadzwonił do mnie prezydent - chociaż trochę człowiek się jara, bo jest szeregowym dziennikarzem. Ale nawet nie samo to, że zadzwonił, a chodziło o to, co powiedział w czasie tej rozmowy" – powiedziała Miziołek.
Joanna Miziołek o wywiadzie z Karolem Nawrockim
I dodała: "Chodziło o dogranie technicznych szczegółów a on powiedział: "Ja bym chciał, żeby pani się czuła komfortowo podczas tego wywiadu". Pomyślałam sobie, że z ludzkiego punktu widzenia to jest fajne. Nie traktuje cię, że tu masz medium, tam masz medium, które za tobą stoi, tylko jako człowieka. I to jest to, co chyba od początku w nim było".

Opowieść dziennikarki spotkała się z negatywnym odbiorem ze strony części środowiska dziennikarskiego. Kamil Dziubka z Onetu kpił sobie na TikToku: "O takie dziennikarstwo walczyliśmy".
Marek Mikołajczyk z RMF FM dodał na portalu X: "Dziwne. Zrobiłem dwa wywiady z Karolem Nawrockim. Przed żadnym nie dzwonił, aby zadbać o mój komfort."

Wojciech Szacki z "Polityki" pytał: "Czy ten film jest made by AI?", a Marek Twaróg z Polska Press podsumował krótko: "Co za historia".
W połowie października prezydent Karol Nawrocki udzielił wywiadu dla Polsat News oraz Interii, zapraszając do Pałacu Prezydenckiego Joannę Miziołek i Piotra Witwickiego.












