Kolejny były prowadzący wraca do „Dzień dobry TVN”

Wojciech Jagielski to kolejny były prowadzący „Dzień dobry TVN”, który gościnnie pojawi się w roli gospodarza programu z okazji 20-lecia śniadaniówki. Poinformowano o tym w sobotnim wydaniu „Dzień dobry wakacje”.

Patryk Pallus
Patryk Pallus
Udostępnij artykuł:
Kolejny były prowadzący wraca do „Dzień dobry TVN”
Czołówka "Dzień dobry TVN"

Jagielski prowadził „Dzień dobry TVN” w latach 2007-2010 w parzę z Jolantą Pieńkowską. Dziennikarz znany jest z autorskiego tak-show, najpierw nadawano jako „Wieczór z Wampirem” w RTL 7, a potem jako „Wieczór z Jagielskim” w TVP2. Prowadził też „Pytanie na śniadanie” w Dwójce oraz programy w Superstacji. Przez wiele lat był związany z Radiem ZET.

Powroty byłych gospodarzy “Dzień dobry TVN”

Z okazji 20-lecia gościnnie w roli prowadzących pojawią się też Kinga Rusin i Bartosz Węglarczyk, który razem poprowadzą program.

„Dzień dobry TVN” wraca na antenę w poniedziałek 18 sierpnia br. Program będzie nadawany codziennie o 7.45.

W czerwcu „Dzień dobry TVN” oglądało średnio 386 tys. widzów, co dało stacji udział w rynku na poziomie 8,34 proc. w grupie ogólnej, 10,72 proc. w grupie 20-54 i 9,39 proc. w grupie 16-49 – wynika z danych Nielsen Audience Measurement, do których dotarł portal Wirtualnemedia.pl
 

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Nowy globalny dyrektor w magazynie "GQ"

Nowy globalny dyrektor w magazynie "GQ"

Przyjęto międzynarodowy dokument dotyczący AI. Podpisała go też Polska

Przyjęto międzynarodowy dokument dotyczący AI. Podpisała go też Polska

Canal+ liczy na wielomilionowe oszczędności po fuzji

Canal+ liczy na wielomilionowe oszczędności po fuzji

Netia z promocją "12 miesięcy za 0 zł"

Netia z promocją "12 miesięcy za 0 zł"

Znany Lekarz zarobił rekordowo nie tylko w Polsce. Kiedy pojawi się na giełdzie?

Znany Lekarz zarobił rekordowo nie tylko w Polsce. Kiedy pojawi się na giełdzie?

Sąd umorzył sprawę Słowika i Figurskiego. Chodziło o brak autoryzacji

Sąd umorzył sprawę Słowika i Figurskiego. Chodziło o brak autoryzacji