W komunikacie Fundacja Instytut Reportażu poinformowała, że Wydawnictwo Dowody (do 2023 roku działające pod nazwą Dowody na Istnienie) nie będzie już publikować nowych książek. – Nie zamykamy Dowodów, nie przestajemy istnieć, nie z dnia na dzień. Nadal sprzedajemy książki, które mamy w katalogu, to przecież wspaniałe tytuły. Nie będziemy jednak wydawać nowych, nie przyjmujemy propozycji wydawniczych – wskazano.
Wydawnictwo zostało uruchomione w 2014 roku. – Przetrwaliśmy 12 lat. Wydaliśmy przez ten czas ponad sto książek, przede wszystkim reportaże, książki czeskie w autorskiej serii Szczygła Stehlik oraz eseje w serii esy-floresy, którą zapoczątkowało wznowienie "Szczelin istnienia" Jolanty Brach-Czainy – wyliczyła redaktorka naczelna Julianna Jonek-Springer.
– W Dowodach debiutowało ponad 20 utalentowanych reporterek i reporterów. Reporterek więcej, w serii reporterskiej opublikowaliśmy więcej książek kobiet niż mężczyzn. Nie baliśmy się wydawać debiutantów. Nawet woleliśmy pomysł na książkę niż gotowy materiał, bo lubiliśmy pracować z autorką lub autorem od początku, towarzyszyć i wspierać na każdym etapie. Konsultowaliśmy z autorkami i autorami okładki, opisy, zapewnialiśmy redakcję merytoryczną. To wszystko zdarza się coraz rzadziej w relacji wydawca-osoba pisząca. I widać nie wystarczy – dodała.

Dlaczego znika Wydawnictwo Dowody
Jonek-Springer jako jedną z przyczyn zamknięcia wydawnictwa wskazała postępującą cyfryzację rynku książkowego i wzrost znaczenia platform subskrypcyjnych. – W 2014, 2015 roku spore znaczenie miały jeszcze sieci księgarskie, a sprzedaż internetowa była ważna, ale nie definiowała całego rynku. Dziś ogromna część sprzedaży, widoczności i kontaktu z czytelnikiem skupia się w rękach kilku dużych sieci i platform. Zmieniła się ekonomia wydawania książek, zmieniły się relacje między wydawcami, dystrybutorami, księgarniami i platformami, a także sposób, w jaki czytelnicy odkrywają nowe tytuły – wymieniła.
– Zmieniły się również sposoby czytania. Dziesięć lat temu ebook był jeszcze dodatkiem do książki papierowej, a dziś jest jednym z formatów, o których trzeba myśleć od razu, w pakiecie z audiobookiem, abonamentem, mediami społecznościowymi, wydarzeniami, prawami zagranicznymi czy potencjalnymi adaptacjami – dodała.

W komunikacie przyznano, że negatywne skutki dla wydawnictwa miała upadłość sieci księgarni Matras prawie dekadę temu. – Upadek Matrasa w okolicy roku 2018 mocno nadszarpnął nasze finanse i pokazał, jak trudnym biznesem jest sprzedaż książek – przyznano.
– Wydawca ponosi koszty tłumaczenia, redakcji, korekty, projektu, druku, magazynowania, dystrybucji i marketingu, a pieniądze ze sprzedaży wracają z opóźnieniem (lub niekiedy nie wracają). Coraz większa część sprzedaży może przechodzić przez ledwie dwa czy trzy podmioty, nad którymi wydawca, zwłaszcza tak mały jak my, nie ma właściwie żadnej kontroli – opisano.
Zwrócono uwagę, że platformy cyfrowe z książkami mają nieporównywalnie więcej danych o preferencjach czytelników niż wydawcy. – Zmieniły się również oczekiwania czytelników. Wiecie, że mamy swoją księgarnię i swój sklep internetowy. I nie zliczymy, ile razy słyszeliśmy, że na A, na B i w E jest taniej i przesyłka jest gratis. Jeśli przez lata książki można było kupować z dużym rabatem, z darmową dostawą następnego dnia, te warunki zaczynają być traktowane jako oczywisty standard. Mała oficyna nie jest w stanie w nieskończoność konkurować z takim modelem – wskazano.

Zaznaczono, że "mała oficyna może przez lata robić wszystko, co uznaje się za dobrą praktykę", ale "w późnym kapitalizmie rynek nie jest neutralnym mechanizmem, który po serii wzlotów, upadków i plot twistów nagradza najlepszych i tych, którzy się bardzo starają". – Wynagradza określone modele, skale i sposoby organizacji sprzedaży – dziś szczególnie te, które pozwalają kontrolować dystrybucję, uwagę i dostęp do tak zwanego klienta – opisano.
– Tak, próbowaliśmy się do tych warunków dostosować. Szukaliśmy nowych modeli sprzedaży, rozważaliśmy różne możliwości i kierunki. Uznaliśmy jednak, że mimo tych prób ten model już się nie spina, bo ostatecznie przecież nie o to nam chodziło – stwierdzono w komunikacie.
Nie podano natomiast żadnych konkretów o wynikach finansowych Wydawnictwa Dowody. Natomiast Mariusz Szczygieł na swoich profilach społecznościowych zachęcał do korzystania z promocji w stacjonarnej i internetowej księgarni Wrzenie Świata. – Może warto więc uzupełnić książki, które się nie powtórzą. (A my dzięki temu zyskamy płynność finansową) – stwierdził.

Tak zarabia Fundacja Instytut Reportażu
Cała Fundacja Instytut Reportażu – do której należą też działające w Warszawie Polska Szkoła Reportażu, Faktyczny Dom Kultury i księgarnio-kawiarnia Wrzenie Świata – od kilku lat przynosi zyski.
W 2025 roku co prawda jej przychody z działalności statutowej poszły w dół z 1,92 mln do 545,2 tys. zł, ale koszty w tym zakresie zmalały z 1,89 mln do 545,2 tys. Natomiast z działalności gospodarczej wypracowała 4,55 mln zł wpływów, wobec 4,25 mln rok wcześniej.
Wydatki w tym obszarze zmniejszyły się z 640,9 do 394,4 tys. zł, a te w obszarze ogólnego zarządu – ze 118,9 do 115,7 tys.
Zysk netto fundacji zmalał zaś z 544,2 do 278,6 tys. zł. Na koniec 2025 roku jej fundusze własne wynosiły 825,8 tys. zł, wobec 1,49 mln rok wcześniej.
Z kolei w 2023 roku fundacja przy 1,51 mln zł przychodów z działalności statutowej i 4,03 mln z gospodarczej zarobiła na czysto 295,4 tys. zł, zaś rok wcześniej zanotowała 1,25 mln zł wpływów z działalności statutowej, 4,41 mln z gospodarczej i 287,4 tys. zł straty netto.

W poniższej grafice okres bieżący to 2025 rok, a poprzedni – 2024













