Strony Yahoo najpopularniejsze w Japonii

W październiku bieżącego roku najchętniej odwiedzaną własnościąinternetową w Kraju kwitnącej Wiśni były strony należące do Yahoo.

km
km
Udostępnij artykuł:

Odwiedziło je wówczas 49,2 miliona unikalnych użytkownikówinternetu z Japonii - wynika z danych firmy badawczej comScore.

Na kolejnych miejscach znalazły się strony należące do: Google(37,77 miliona unikalnych odwiedzających), Rakuten Inc (31,27 mln),FC2 inc. (28,71 mln), NTT Group (28,6 mln), Microsoftu (27,96 mln),Wikimedia Foundation (23,17 mln), GMO Internet Group (23,03 mln),Nifty Corporation (22,99 mln) oraz Livedoor (22,79 mln).

Z kolei najszybciej rozwijającą się w październiku w Japoniistroną internetową był sklep internetowy Bellemaison.jp, który wporównaniu z wrześniem zanotował 41-procentowy wzrost liczbyunikalnych odwiedzających, do poziomu 2,61 miliona. Pod tymwzględem kolejne były strony: Disney Online (wzrost o 23 procent,do 2,84 miliona unikalnych odwiedzających), Sankei Shimbun (wzrosto 20 procent, do 9,63 mln), ASAHI-NET.OR.JP (wzrost o 19 procent,do 2,95 mln) oraz TBS Group (wzrost o 17 procent, do 5,48 mln).

źródło: comScore

Author widget background

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Netflix wydał poradnik o ekologicznej produkcji filmów i seriali

Netflix wydał poradnik o ekologicznej produkcji filmów i seriali

Nowy kanał sportowy za darmo w polskim streamingu

Nowy kanał sportowy za darmo w polskim streamingu

EBU apeluje o pilne działania. Nadawca publiczny z tego kraju nie płaci pracownikom

EBU apeluje o pilne działania. Nadawca publiczny z tego kraju nie płaci pracownikom

BBC rozważa likwidację części kanałów

BBC rozważa likwidację części kanałów

Kolekcja Wietrzyk znikała i wracała, Puma milczała. Czy marka dobrze rozegrała ten kryzys?

Kolekcja Wietrzyk znikała i wracała, Puma milczała. Czy marka dobrze rozegrała ten kryzys?

Jak "gównowacenie" internetu uderzyło w portale. Felieton w odpowiedzi Bartoszowi Węglarczykowi

Jak "gównowacenie" internetu uderzyło w portale. Felieton w odpowiedzi Bartoszowi Węglarczykowi