SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

87 proc. Polaków docenia korzyści z członkostwa w Unii Europejskiej, za pozostaniem zagłosowałoby 71 proc.

87 proc. polskich respondentów uważa, że przynależność do Unii Europejskiej jest korzystna dla Polski - wynika z najnowszego unijnego badania opinii publicznej Eurobarometr.

Article

Najnowszy Eurobarometr, badający stosunek obywateli państw członkowskich do Unii Europejskiej, wskazuje na rosnące poparcie obywateli dla UE. W 28 państwach członkowskich o korzyściach z przynależności do UE przekonanych jest 68% ankietowanych. To najwyższy wynik od 1983 roku.

Według badanych z Polski, członkostwo w UE korzystnie wpływa przede wszystkim na polski wzrost gospodarczy (46% - wzrost o 9 pkt. proc. w porównaniu z badaniem z września 2017 r.) oraz jakość życia w Polsce (36%). Unia otwiera ponadto przed polskimi obywatelami nowe możliwości zawodowe (42%). Nie bez znaczenia dla Polaków jest także unijna rola w utrzymywaniu pokoju i wzmacnianiu bezpieczeństwa oraz pozytywny wpływ przynależności do UE na bilateralne stosunki Polski z innymi państwami członkowskimi.


Gdyby w Polsce odbyło się referendum nt. pozostania lub wyjścia z Unii Europejskiej, 71% ankietowanych zagłosowałoby za pozostaniem, a tylko 11% za opuszczeniem Unii. Średnia unijna to 66% za pozostaniem w UE i 17% przeciwko.

Co ciekawe, 51% badanych z Wielkiej Brytanii zadeklarowało, że w referendum zagłosowałoby za pozostaniem w Unii. Na opuszczenie UE oddałoby swój głos 34% ankietowanych Brytyjczyków.

Przeważająca część polskich respondentów jest zadowolona z działania demokracji na poziomie unijnym (62%) i uważa, że ich głos liczy się w UE (54%).

42% polskich badanych ma pozytywny obraz Parlamentu Europejskiego, 42% - neutralny, a tylko 13% deklaruje posiadanie negatywnego zdania na temat PE. Dla porównania, w 28 krajach UE pozytywnie o parlamencie myśli 32% badanych, 21% - negatywnie, a większość (43%) - neutralnie.

38% respondentów z Polski chciałoby, aby rola Parlamentu Europejskiego wzrosła, a 28%, aby była mniejsza (unijna średnia to odpowiednio 48% i 27%).

Wartości, na rzecz których powinien działać Parlament Europejski, to według polskich ankietowanych przede wszystkim prawa człowieka na świecie, wolność słowa oraz solidarność pomiędzy państwami członkowskimi.

52% Polaków i 51% obywateli UE deklaruje zainteresowanie wyborami do Parlamentu Europejskiego. Polacy są coraz lepiej poinformowani o dacie wyborów. 41% ankietowanych prawidłowo odpowiedziało na pytanie, kiedy odbędą się najbliższe wybory do PE - jest to wzrost o 7 pkt. proc. w porównaniu z kwietniem 2018 r.

Tematy kampanii wyborczej budzące największe zainteresowanie w Polsce to gospodarka i wzrost gospodarczy (wzrost o 13 pkt. proc. w porównaniu z kwietniem 2018 r.), walka z terroryzmem, migracja (wzrost o 7 pkt. proc.), bezpieczeństwo i obronność oraz zmniejszanie bezrobocia wśród młodych.

W ramach badania Eurobarometr w całej Unii Europejskiej w dniach 8-26 września 2018 r. przebadano 27 474 respondentów. W Polsce w dniach 10-21 września br. firma Kantar Public przeprowadziła 1034 bezpośrednie wywiady kwestionariuszowe.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: 87 proc. Polaków docenia korzyści z członkostwa w Unii Europejskiej, za pozostaniem zagłosowałoby 71 proc.

2 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
eurosceptyk
Owszem może i mamy pieniądze na przebudowę dróg, skrzyżowań, mamy nowoczesne infrastruktury, miasta się rozwijają, bo dostają wsparcia unijnych środków, ale jakość życia tylko trochę się polepszyła, bo prawda jest taka, że zwykłego, przeciętnego Polaka nie stać na świadczenia medyczne by zadbać o swoje zdrowie, bo sumy ile kosztują różne zabiegi są wzięte chyba z kosmosu to po pierwsze, po drugie Polacy jak oszczędzali tak oszczędzają, nie każdego jest stać na drogie ciuchy, nowoczesny sprzęt RTV i AGD, na drogie kosmetyki i wiele innych rzeczy i nie chodzi tu o marki z górnej półki, a nawet z tej średniej. Ci Polacy, których rzekomo stać na luksusy w istocie rzeczy zadłużają się - dotyczy to szczególnie młodych ludzi w wieku dwudziestu i trzydziestu paru lat, bo wychodzą z założenia, że lepiej się zadłużyć niż żyć w biedzie, a to błąd, bo przez długi człowiek nie śpi spokojnie, mało tego mogą mu zablokować kartę kredytową, a jeśli zalega z czynszem odetną mu prąd i wodę. Zadłużanie się jest bardzo, ale to bardzo złe, bo prędzej czy później dochodzi do takich sytuacji, że ludzie mają nóż na gardle, boją się o bezpieczne jutro, są nawet skłonni do samobójstw z presji, której nie wytrzymują, a najgorsze jest to, że jeśli wpakowali się w długi to przechodzą one na dzieci, stając się dla nich obciążającym balastem finansowym. Warto zdać sobie z tego sprawę, że jeżeli widzimy u kogoś telefon za ponad 2000 złoty, buty za 500 czy 900, ciuchy za 200, 300 lub 600 złoty, drogie kosmetyki i akcesoria wszelakie gadżety - to zadajmy sobie pytanie skąd taka osoba ma na to wszystko pieniądze? Jeśli faktycznie jest na tyle bogata, że może pozwolić sobie na tego lub inne luksusy no to można podziwiać, ale na ogół w większości przypadków wcale okazuje się, że nie jest tak kolorowo. Młodzi ludzie biorą chwilówki, zaciągają kredyty w różnych bankach, żyją chwilą, a później płacą słone konsekwencje tak nieodpowiedzialnego zachowania. A wracając do tematu Unii Europejskiej - owszem ona nam pomoże, ale tylko w kwestiach inwestycji w dobra materialne, zaś na poprawę jakości życia Polaków nie ma to przełożenia, a nawet jeśli to bardzo niewielkie. Pytanie tylko co kto z nas wybiera - czy żyć biedniej, ale spokojniej, szczęśliwiej i mieć oparcie w rodzinie i przyjaciołach i doceniać to co dostało się od życia czy w przeciwną stronę - pławić się w luksusach, ale jednocześnie odczuwać pustkę egzystencjonalną i depresje, udawać, że wszystko jest ok, ale wewnętrznie czuć niepokój, odczuwać samotność, ale także złość ze względu na niemożność spełnienia zbyt wygórowanych ambicji względem siebie( to dotyczy bogaczy, milionerów i miliarderów, którzy nie wiedzą co robić z pieniędzmi, wydają je na cele filantropijne, by rzekomo pomagać innym ludziom, co często okazuje się fałszem, bo bardzo wielu z nich absolutnie nie ma dobrych intencji, sami sobie nie potrafią pomóc, a biorą się za innych). Poza tym Unia w obecnym kształcie jest mocno ukierunkowana w stronę liberalno-lewicową i narzuca pewne swoje widzimisię poglądowe na kraje, które niekoniecznie sobie tego życzą( to m.in państwa jak Polska czy Węgry).
odpowiedź
User
privat
No cóż, powszechne duraczenie dało taki efekt. Mało kto potrafi zauważyć, że pieniądze, które "dostajemy" najpierw wpłacamy do UE. UE decyduje na co je możemy wydać, przez co większość tych pieniędzy wraca do DE, FR itd.
odpowiedź