SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Aleksandra Dulkiewicz jako prezydent Gdańska jest jak na polskie warunki zjawiskiem niezwykłym (opinie)

Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska ma odpowiednią charyzmę i osobowość, by pełnić ważną rolę w polskiej polityce, nie tylko samorządowej - uważają eksperci od marketingu politycznego i PR. W ich ocenie jest komunikacyjnie lepsza od swojego poprzednika, Pawła Adamowicza. Mniej skoncentrowana na sobie, ma rozległe zainteresowania, potrafi przedstawiać swoje racje prosto i logicznie, nie lubi konfrontacji, ale też nie unika dyskusji. Nie wdaje się w bezowocne spory ambicjonalne i w ogóle wydaje się, że w jej komunikacji nie ma wiele ego, za to jest większość interesu publicznego.

Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, fot. Onet Article

Minęły ponad 4 miesiące od dnia, w którym Aleksandra Dulkiewicz została prezydentem Gdańska. Funkcję tę objęła w dość nietypowych okolicznościach. Jej poprzednik Paweł Adamowicz został zamordowany - zmarł 14 stycznia w wyniku obrażeń, jakich doznał po ataku nożownika dzień wcześniej, podczas finałowego koncertu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Aleksandra Dulkiewicz najpierw zaczęła pełnić obowiązki prezydenta Gdańska. 17 stycznia br. została decyzją premiera Mateusza Morawieckiego komisarzem miasta. Pięć dni później zdecydowała się kandydować na urząd Prezydenta Miasta Gdańska w przedterminowych wyborach, które odbyły się 3 marca. Została poparta m.in. przez PO, PSL i Nowoczesną oraz Wiosnę. W głosowaniu zwyciężyła w pierwszej turze, zdobywając 139 790 głosów, tj. 82,22 proc. Została zaprzysiężona na urząd 11 marca 2019, jako pierwsza kobieta w historii Gdańska.

Głośno prezentuje swoje stanowiska

Choć urząd sprawuje krótko, jest o niej głośno w mediach. A to za sprawą jej aktywności. Należy do nielicznej grupy bardzo aktywnych i otwartych włodarzy polskich miast. Nie boi się głośno i otwarcie mówić o tym, z czym się nie zgadza.

Kilka dni temu napisała list do prezydenta Andrzeja Dudy prosząc go, by zawetował nowe prawo dotyczące Westerplatte lub skierował je do zbadania przez Trybunał Konstytucyjny. Oceniła, że ustawa jest świadectwem tego, jak PiS nie szanuje zdania innych.

Jej zdaniem ustawa o Westerplatte została przygotowana "tzw. trybem poselskim, czyli skróconą ścieżką, właśnie po to, by nie było szerokich konsultacji, rozmów, ustaleń".

- Ja wielokrotnie usiłowałam, próbowałam rozmawiać, przedstawiać argumenty, mówiąc, że to jest zbyt ważne miejsce, zbyt ważna historia dla wszystkich Polek i Polaków, by kwestie upamiętnienia tych, którzy poświęcili tutaj swoje życie, na Westerplatte, by kwestia upamiętnienia września 1939 roku była robiona naprędce, bez rozmów z kombatantami, z muzealnikami, z tymi, którzy zajmują się pamięcią - zaznaczyła na konferencji prasowej prezydent Gdańska.

Jak mówiła, "ta ustawa zapewne wejdzie w obieg prawny, ale będzie świadectwem tego, jak ta władza, władza Prawa i Sprawiedliwości, nie szanuje zdania innych". Będzie przestrogą dla wielu, dlaczego ta władza stoi w kontrze do obywateli, do ludzi, którzy chcą rozmawiać. Mam nadzieję, że tę przestrogę zrozumiemy jako obywatele i damy jej wyraz także podczas najbliższego głosowania w październiku - podkreśliła.

W pierwszej połowie lipca w wywiadzie w Polsat News zabrała z kolei głos w sprawie rekrutacji do szkół średnich. Poinformowała wtedy, że choć w Gdańsku przygotowano dwa razy więcej miejsc w szkołach średnich niż w ubiegłym roku, to zabrakło ich dla ok. 1200 uczniów.

- Tej wiosny, niemal każdego dnia, dostawałam wiadomości o kolejnych próbach samobójczych w ostatnich klasach podstawówki czy gimnazjum - mówiła i dodała, że „to dzieje się dzisiaj, kiedy wiemy, jaki jest stan psychiatrii w Polsce”.

- Presja dodatkowa na tych młodych ludzi, którą wytworzył rząd Prawa i Sprawiedliwości – nie boję się tego słowa użyć, bo oni są autorami tej reformy - a każą odpowiedzialność ponosić nam, samorządom - oznajmiła Dulkiewicz.

W maju wzięła natomiast udział w tęczowym marszu i stanęła w obronie społeczności LGBT.  W wywiadzie dla „Newsweeka” powiedziała: „Dzisiaj jest ważne, żeby opowiedzieć się po stronie różnorodności, bo inność jest atakowana. A ja nie zgadzam się, żeby inność była powodem do wykluczeni”.

Dulkiewicz: z każdej strony wylewa się na mnie hejt

Aleksandra Dulkiewicz w rozmowie z Wirtualnemedia.pl podkreśla, że ważnym aspektem, o którym stara się nie myśleć, a który wciąż daje o sobie znać jest wylewający się pod jej adresem stos hejtu, różnymi drogami – mailowo, w odbieranych przez jej współpracowników telefonach, mediach społecznościowych. - Właściwie od śmierci pana Prezydenta Adamowicza chodzę z ochroną. Coś złego wydarzyło się w naszym życiu publicznym i nadal się dzieje – ale jasno powiedziałam moim współpracownikom, że nie ma na to zgody i nie odpuszczamy niczego. Raz w tygodniu jestem przesłuchiwana przez policję - składam wnioski o ściganie i ukaranie ludzi, którzy z jednej strony, co się zdarza niestety nagminnie - pochwalają czyn Stefana W. i śmierć pana Prezydenta, z drugiej strony grożą mi czy mojej rodzinie. Nadszarpują też mój autorytet i wizerunek, mówiąc i pisząc różne nieprzyjemne rzeczy – zdradza prezydent Gdańska.

Zapytana jak to wpływa na codzienną pracę odpowiada, że to element jej codzienności. - Każda moja odpowiedź jest komentowana przez hejterów. Niezależnie od tego, czy zabieram głos w sprawie przedszkola, budowy nowej drogi, czy w sprawie zmiany organizacji ruchu. Właściwie za każdym razem w mediach społecznościowych, na różnych forach internetowych, moja każda wypowiedź jest komentowana w sposób trudny do zaakceptowania. Nie ma we mnie zgody na taki rodzaj języka w życiu publicznym i takiej zgody nigdy nie będzie. Będę ze wszelkich sił –broniła dobrego imienia śp. Pawła Adamowicza i też zabiegała o to, abyśmy mówili innym, normalnym, językiem - podkreśla Aleksandra Dulkiewicz.

Nie chciałam takich wyborów

Przyznaje w rozmowie z Wirtualnemedia.pl, że startowała w wyborach prezydenckich, których nikt nie chciał. - Od początku stały pod znakiem tragicznej śmierci, odejścia pana prezydenta Adamowicza. Myślę, że nikt nie chce w takich okolicznościach zostawać prezydentem. Z drugiej strony czułam, wiedziałam, że podejmując tę decyzję, chcę wziąć odpowiedzialność na siebie. Warunkiem było poparcie gdańszczanek i gdańszczan. I tak też się stało. To było i jest duże zobowiązanie. Wspomniałam o hejcie. Ale jest też druga strona medalu. Coś, co mnie bardzo buduje, daje duży zastrzyk energii i motywuje do dalszej pracy. To także spory poziom życzliwości, takiej zwykłej, codziennej. Gdańszczanki, gdańszczanie, turyści, często mnie zagadują na ulicy, mówią, że trzymają kciuki, uśmiechają się - mówi nasza rozmówczyni.

Aleksandra Dulkiewicz niedawno podsumowała 100 dni swojej prezydentury.

- To także 100 dni całej mojej drużyny. Bo prezydent nie działa sam - jest ze mną 4 zastępców prezydenta, sekretarz, skarbnik, całe grono współpracowników. Bez tej pracy drużynowej nie byłoby ani projektów ani ich realizacji. Dzisiaj, najważniejsze rzeczy to z jednej strony dokończenie takich projektów, jak chociażby budowa Nowej Bulońskiej, czyli linii tramwajowej z nową drogą. Dokończenie budowy szkoły, którą 2 września chcemy otworzyć, w ważnej, rozwojowej dzielnicy miasta, Gdańsk-Południe. To także przygotowanie kolejnych projektów, które są na bardzo różnych etapach. Drugie wyzwanie, to jest takie „miękkie” wyzwanie – coś co już osiągnęliśmy, to że Gdańsk jest jednym z większych miast, w których rok rocznie przybywa liczby mieszkańców. Chodzi o utrzymanie tzw. wysokiej jakości życia - opowiada Aleksandra Dulkiewicz.

Ofiara wyjątkowo intensywnego jadu

Adam Łaszyn, prezes agencji Alert Media Communication twierdzi, że o Aleksandrze Dulkiewicz można powiedzieć, że znalazła się na pierwszej linii politycznego frontu w Polsce. Uważa, że chyba nikt z krajowych polityków nie jest przedmiotem tak zajadłych emocji ze strony prawicy jak właśnie Prezydent Gdańska. - „Frau Dulkiewicz”, ataki na rodziców, oskarżenia o antypolskość i absurdalne zarzuty o chęć przyłączenia Gdańska do Niemiec - to tylko przykłady wyjątkowo intensywnego jadu, jaki płynie ze strony polityków i publicystów związanych z obecnie rządzącymi. Jeśli poczytać definicje mowy nienawiści to wiele z tych ataków na Prezydent Dulkiewicz modelowo wypełnia parametry owych definicji. Media społecznościowe, ale i publicystyka prawicowa są taką nienawiścią (przypomnę, że hejt pochodzi od angielskiego słowa oznaczającego nienawiść) przepełnione – zauważa nasz rozmówca.

Jego zdaniem w stosunku do Aleksandry Dulkiewicz jak w soczewce skupiają się skrajnie negatywne emocje polskiej prawicy i najgorsze stereotypy historyczno-narodowe. Dlaczego? - Na pewno duże znaczenie ma tu symboliczny charakter miasta, którego Prezydent Dulkiewicz jest włodarzem. Gdańsk to kolebka Solidarności i polskiej wolności, ale dziś to chyba najbardziej antypisowskie miasto w Polsce. Aby to wytłumaczyć reszcie kraju prawica przypisuje zatem miastu i jej prezydent charakter antypolski i proniemiecki.  Kolejna rzecz to bliskie relacje Aleksandry Dulkiewicz z najbardziej obecnie znaczącym Gdańszczaninem w polityce europejskiej - Donaldem Tuskiem. Oczywistością jest potężna obsesja prawicy wobec Donalda Tuska, więc atak na jego sojuszniczkę daje upust tej obsesji - podkreśla Adam Łaszyn.

Dodaje jeszcze kwestię spuścizny, jaką Aleksandra Dulkiewicz przejęła po zamordowanym Pawle Adamowiczu.

- Była najbliższą jego współpracowniczką i naturalną następczynią. Wszyscy wiemy jak wiele hejtu ze strony prawicy płynęło w kierunku Prezydenta Adamowicza, który otwarcie demonstrował brak zgody na łamanie demokratycznych wartości przez PiS. Tragiczne morderstwo o ewidentnie politycznych motywach (zabójca nie miał żadnych relacji z prezydentem poza jego politycznym postrzeganiem) mentalnie dla wielu osób w Polsce ma źródło właśnie w owym prawicowym hejcie. To słuszny pogląd lub nie, ale tak wielu ludzi uważa. To jest nieznośne dla prawicy, zwłaszcza gdy Prezydent Dulkiewicz równie otwarcie i głośno kontynuuje linię Pawła Adamowicza. Częścią spuścizny po nim jest zatem – niejako "w pakiecie” - także i ów hejt, jaki płynął w kierunku Pawła Adamowicza. A przecież jego tragiczne morderstwo dodatkowo podniosło temperaturę tych emocji. Skoro zaś atmosfera staję się coraz bardziej gorąca - obie strony się radykalizują. Przewiduję zatem, że będziemy świadkami kolejnych i raczej jeszcze bardziej zajadłych scen politycznego hejtu związanych z Prezydent Gdańska - podkreśla Adam Łaszyn.

Wypowiada się radykalnie i wyraziście

Z kolei Krystian Dudek,ekspert z zakresu PR i marketingu politycznego, właściciel instytutu Publico przypomina, że Aleksandra Dulkiewicz zaistniała w świadomości szerszej opinii publicznej w sytuacji wyjątkowej, bardzo emocjonalnej. - A jak wiadomo emocje są najlepszym nośnikiem informacji. Wyborcy głosują głównie na bazie emocji i swoich wyobrażeń rzadko analizując fakty i wnikając w szczegóły programów partii. Doskonałym przykładem był Paweł Kukiz, który wprost przyznawał, że nie ma programu, a i tak wszedł do parlamentu. Przypomina się tu słynny dowcip: "Czym różni się Kukiz od pralki? Pralka przynajmniej ma program" - mówi.

Ekspert zaznacza, że w kwestii pozycjonowania marki osobistej Aleksandry Dulkiewicz - warto zwrócić uwagę na dwie kwestie. Pierwsza to ogólnie znana słabość opozycji i brak na tej stronie sceny politycznej liderów, a skoro jest zapotrzebowanie - jest też przestrzeń do zaistnienia przez nowe nazwiska. - Tak dramatyczne i historyczne wydarzenia jakie miały miejsce w Gdańsku mogą być gruntem, na którym wyrośnie nowa persona ogólnopolskiej polityki. Pytanie jaki horyzont czasowy swoich działań zakłada Dulkiewicz, czy i jaki ma plan i czy będzie potrafiła konsekwentnie go realizować - zastanawia się nasz rozmówca.

W jego ocenie, sama Aleksandra Dulkiewicz wypowiada się radykalnie i wyraziście, by zwrócić uwagę mediów, a do odbiorców docierać prostymi i czarno-białymi przekazami. Opowiadać im świat. Ważne dla niej, by nie wpadła w pułapkę w jaką wpadł Ryszard Petru, który działał zgodnie z zasadą "wyróżnij się albo zgiń" - i... tak zarządzał swoim wizerunkiem, że zginął – zaznacza nasz rozmówca.  - Wiemy też, że największa konkurencja jest zawsze w gronie jednego obozu, w którym ścierają się różne siły. Dlatego naturalne jest to, że poza PiS, który ją krytykuję - również w gronie opozycji znajdą się jej oponenci, obawiający się zmiany układu sił w swoim obozie – dodaje.

Zwraca przy tym uwagę, że z drugiej strony obóz rządzący, zgodnie ze starą zasadą marketingu politycznego, opowiada siebie i swoich przeciwników. - W tym wypadku nie czekając na rozwój marki A.Dulkiewicz, monitoruje jej ruchy i narzuca swoją narrację na jej temat, a kto pierwszy narzuca narrację ten narzuca ton interpretacji – dodaje.

Ma odpowiednia charyzmę i osobowość

-  Na pewno nie należy Aleksandry Dulkiewicz oceniać wyłącznie na podstawie relacji w mediach, które są niezwykle spolaryzowane - przestrzega Mateusz Zmyślony, dyrektor kreatywny agencji Eskadra. Ocenia, że w roli prezydent Gdańska  radzi sobie bardzo dobrze. - Na moje ostrożne pytanie, "jaka jest?", skierowane do gdańskiego taksówkarza, otrzymałem zwięzłą odpowiedź: "zaje…sta!".  Ten entuzjazm dał mi wiele do myślenia. Co to znaczy "jak sobie radzi"? Po pierwsze: możemy oceniać ogólną kondycję miasta. Ta jest wyśmienita. Całe Trójmiasto niezwykle dynamicznie się rozwija i rozkwita, z całym dystansem do cieni i minusów takiego szybkiego rozwoju. Jest to oczywiście przede wszystkim zasługa pracy wykonanej w ciągu ostatnich dwóch dekad, ale nie zapominajmy, że Pani Prezydent była prawą ręką Pawła Adamowicza i od dłuższego czasu pracowała właśnie na ten sukces na I linii frontu. Gdańsk A.D. 2019 to kompletnie inne, znacznie lepsze miasto niż Gdańsk sprzed 20 lat. Tło zatem jest bardzo pozytywne. Skupmy się teraz na bieżących wydarzeniach - podkreśla nasz rozmówca.

Jego zdaniem Aleksandra Dulkiewicz ma odpowiednią charyzmę i osobowość, by pełnić ważną rolę w polskiej polityce, nie tylko samorządowej. Taktownie i z wyczuciem odnalazła się w tragicznej sytuacji po śmierci swojego poprzednika. - Myślę, że trudno wyobrazić sobie lepsze postępowanie w takiej sytuacji. Przykro mi, że tak szybko przyszło się Pani Prezydent mierzyć się z brudem polskiej polityki krajowej. Ale takie jest życie, i trzeba się nim mierzyć, decydując się na pełnienie funkcji publicznych. Krótko mówiąc: w mojej opinii Pani Prezydent radzi sobie bardzo dobrze. Potrafi mówić, kamera ją lubi. Jest jednocześnie ciepła i merytoryczna. Wyważona i zdecydowana. Zna się na zarządzaniu miastem, a jest to - proszę mi wierzyć - wiedza złożona i unikalna - wymienia ekspert Eskadry.

Jako przykład dużego, właściwego dystansu do rzeczywistości wskazuje postawę Aleksandry Dulkiewicz w obecnym kryzysie, związanym z Westerplatte. - Uważam, że to jest prawdziwy skandal, by rząd "zabierał" sobie ogromny, ważny dla tożsamości miasta jego fragment. To trochę tak, jakby w Krakowie premier zjawił się z jakimś kwitkiem i oświadczył, że rekwiruje Wawel, Błonia i Kazimierz. Rolą Państwa nie jest wtrącanie się w wewnętrzne sprawy samorządów, samorządy stały się kluczowym kreatorem naszej codziennej rzeczywistości. Tak, jak nietaktowne jest postępowanie rządu w tej sprawie, tak wyważone są wypowiedzi Pani Prezydent w tej sprawie. Sądzę, że właśnie tak należy postępować, mimo oburzenia, jakie budzi cała sytuacja. Warto tu dostrzec również fakt, że dawniej trudno dostępny półwysep (dojazd był uciążliwy) dziś jest świetnie skomunikowany z centrum dzięki imponującemu tunelowi pod Martwą Wisłą. Znacznie podnosi to wartość gruntów i zmienia strategicznie podejście do możliwości jego zagospodarowania. Westerplatte i cała okolica, wraz z Twierdzą Wisłoujście, czeka dziś poważny proces przeobrażeń, który na pewno nie zasługuje na karę w postaci polityki historycznej (i histerycznej) której w wydaniu państwowym należy się spodziewać. Patrząc chociażby na beznadziejne ingerencje w przekaz Muzeum II Wojny Światowej. Westerplatte jest w Gdańsku, jest gdańskie i gdańskie powinno zostać. Państwowa aneksja tego miejsca tylko jeszcze bardziej Polaków podzieli i zamętni naszą najnowszą historię. Szkoda, że w ogóle mamy do czynienia z taką sytuacją. Dobrze, że Pani Prezydent pozostaje w rozmowie na ten temat kulturalna i nie kopie się z koniem. Sądzę, że w przyszłości da się te sprawy przywrócić na właściwe tory - analizuje Mateusz Zmyślony.

W jego ocenie spójność i kontynuacja przez Aleksandrę Dulkiewicz działań rozpoczętych przez poprzednika  są widoczne gołym okiem.

- To bardzo naturalny ciąg dalszy, moim zdaniem najlepszy w tej sytuacji dla Miasta. Pytanie, "co dalej"? Gdańsk wyrasta na lidera samorządowej rebelii przeciwko władzy krajowej. Polska dalej się polaryzuje, podział na społeczności dużych miast i Polskę zachodnią vs. Polskę wschodnią i społeczności małych miejscowości się pogłębia. Myślę, że dla Gdańska dobrze byłoby zatrzymać Aleksandrę Dulkiewicz na fotelu prezydent miasta jak najdłużej. Na Polskę przyjdzie kiedyś czas, ale nie spieszyłbym się zbyt wcześnie na krajowe, pozornie szersze wody.  Metropolia Trójmiejska ma ogromny potencjał i dużo jest w niej jeszcze do zrobienia - a warto mieć świadomość, że Prezydent Gdańska to również szefowa całej Metropolii, współpracująca z Prezydentami Gdyni i Sopotu. Sam fakt, że ta współpraca dobrze się układa i przynosi liczne, pozytywne efekty, dobrze świadczy o trójmiejskim stylu działania. Lubię go - komentuje w rozmowie z Wirtualnemedia.pl dyrektor kreatywny Eskadry.

Nie walczy o rozpoznawalność, czasem popełnia błędy

Zdaniem  prof. Dariusza Tworzydło, kierownika Katedry Komunikacji Społecznej i Public Relations UW na Aleksandrze Dulkiewicz ciąży ogromne zobowiązanie, które przejęła po swoim poprzedniku. Jest ona pod stałą obserwacją ze strony mediów i otoczenia.

- Ewidentnie widać, że nie walczy o rozpoznawalność czy nawet obecność w mediach, bo to ma zapewnione. Próbuje robić wszystko, aby decyzje które podejmuje były dla niej optymalne wizerunkowo, patrząc przez pryzmat jej elektoratu. Jest i będzie porównywana do Prezydenta Adamowicza, aczkolwiek ciężko oceniać w tym momencie czy to co robi dla mieszkańców jest dobrą kontynuacją działań jej poprzednika. Będzie to przedmiotem weryfikacji podczas kolejnych wyborów. Teraz Aleksandra Dulkiewicz buduje kapitał społeczny i zaufanie. Popełnia jeszcze błędy, które wynikają być może z podpowiedzi doradców lub niewystarczającego doświadczenia. Zarówno one, a także decyzje jakie podejmuje będą miały wpływ na to, w którym kierunku pójdzie jej ocena - analizuje eskpert.

Komunikacyjnie lepsza niż Paweł Adamowicz

Piotr Czarnowski, prezes agencji First PR podjął się oceny działań Aleksandry Dulkiewicz w roli prezydenta Gdańska jedynie z punktu widzenia komunikacji. Uważa, że jest inna niż jej poprzednik Paweł Adamowicz.

- To bardzo dobrze. Oczywiście nie można uniknąć porównań i wydaje mi się, że Dulkiewicz jest po prostu lepsza komunikacyjnie. Jest mniej skoncentrowana na sobie, ma rozległe zainteresowania, potrafi przedstawiać swoje racje prosto i logicznie, nie lubi konfrontacji ale nie unika dyskusji. Używa naturalnego języka, nie idąc w ślady większości polityków, nie wdaje się w bezowocne spory ambicjonalne i w ogóle wydaje się, że w jej komunikacji nie ma wiele ego, za to jest większość interesu publicznego. Ma też własne zdanie i jest samodzielna, choć nadal chyba nie zależy jej na wysuwaniu się bezpośrednio na linię frontu politycznego, o ile nie jest to konieczne dla sprawy, którą reprezentuje. W sumie, jak na nasze obecne warunki, Dulkiewicz jest zjawiskiem niezwykłym, tym bardziej, że działa pod ogromną presją oficjalnego i nieoficjalnego hejtu. Jej wpływ na wizerunek Gdańska w Polsce jest ograniczony, głównie z tego powodu, że jest pod nieustanną krytyką połowy mediów i do połowy społeczeństwa dociera tylko informacja negatywna o niej i o mieście. Jednak w Europie Gdańsk jest teraz zauważalny lepiej i bardziej pozytywnie niż poprzednio. Nie jest to już tylko historyczne miasto hanzeatyckie ani miejsce, gdzie zaczęła się Solidarność, ale nowoczesne, dobrze zarządzane miasto z przyszłością, które ma własną wizję i nie waha się jej wprowadzać w życie. Dulkiewicz zapracowała na taką zmianę i jest jej dobrym symbolem - komentuje szef First PR.

Zbyt aktywna w polityce ogólnokrajowej

Z kolei Paweł Soproniuk, partner w Neuron PR zwraca uwagę na to, że Aleksandra Dulkiewicz aktywnie włącza się do polityki ogólnokrajowej, ze wszystkimi tego konsekwencjami - w tym z wprowadzeniem gdańskich wątków do kampanii wyborczej do parlamentu. - To z kolei wyraźnie stawia miasto po jednej ze stron sporu politycznego i nie widzę żadnych korzyści, jakie mogłyby z tego płynąć dla mieszkańców Gdańska - twierdzi nasz rozmówca.

Podobne spostrzeżenia ma Grzegorz Miller, właściciel agencji MillerMedia.

- Prezydent Gdańska niewątpliwie zyskała niespodziewany awans zawodowy i polityczny. Niestety, nie uniknęła zaszufladkowania jako osoba wyraźnie popierająca określoną opcję polityczną. Brakuje jej doświadczenia i obycia politycznego, co prowadzi do gaf i prostych do wychwycenia i skrytykowania potknięć. Niestety dla Aleksandry Dulkiewicz przez ostatnie kilka lat dyskurs polityczny nabrał niespotykanej przedtem agresywności i obecnie nie ma dla nikogo taryfy ulgowej. Rywalizacja o głosy pomiędzy Platformą i PiS to już nie podszczypywanie, ale bezpardonowa walka na śmierć i życie. Osoby bez doświadczenia politycznego mają niewielkie szanse na przetrwanie. Na pewno jej wejście do krajowej polityki jest bardzo ciekawe i zainteresowanie jej osobą służy jej popularności, natomiast ma za małe doświadczenie i poparcie krajowych ośrodków władzy, by przekuć to na bardziej długotrwały sukces, a już tym bardziej na udany start w wyborach prezydenckich - uzasadnia nasz rozmówca.

 

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Aleksandra Dulkiewicz jako prezydent Gdańska jest jak na polskie warunki zjawiskiem niezwykłym (opinie)

18 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
YKK
Jestem zaskoczony, że prorządowi "komentatorzy" zaspali i nie wylali jeszcze na panią Dulkiewicz wiader pomyj, jak to mają w zwyczaju. To chyba przez ten piąteczek. Ale co się odwlecze...
odpowiedź
User
TommyFox
Uśmiałem się z samego rana. Ta pani ma ogromne parcie na szkło i z całą pewnością nie jest ani charyzmatyczna, ani nie posiada wybitnej osobowości. Prawda jest taka, że gdyby faktycznie odznaczała się takimi cechami, to "wybiłaby się" i pojawiła w świadomości obywateli już dawno, a nie dopiero w momencie, kiedy jej poprzednik na stanowisku Prezydenta Gdańska odszedł w tragicznych okolicznościach. Wcześniej była niewidoczna, a teraz chce zaistnieć na siłę (łapanie premiera na chodniku, zaczepki o Trumpie na twitterze, tańce w rocznicę wybuchu wojny itd.)
odpowiedź
User
dlatego jest
obiektem ataku pisowców. Dowód: prawicowe portale + oficjalne wypowiedzi Sasinów itp.
22 88
odpowiedź
User
Marek
Jestem zaskoczony, że prorządowi "komentatorzy" zaspali i nie wylali jeszcze na panią Dulkiewicz wiader pomyj, jak to mają w zwyczaju. To chyba przez ten piąteczek. Ale co się odwlecze...

Ależ nie zaspali. Pomyje płyną szeroką strugą. Tyle że emitenci tych pomyj nie rozumieją Gdańska i etosu jego mieszkańców. Brednie o "niemieckości" i "miłości do Wolnego Miasta Gdańska" trafiają jak kulą w płot. Trzymajcie się tej linii, szanowni propagandyści, a daleko zajedziecie.
28 78
odpowiedź
User
Marek
Jestem zaskoczony, że prorządowi "komentatorzy" zaspali i nie wylali jeszcze na panią Dulkiewicz wiader pomyj, jak to mają w zwyczaju. To chyba przez ten piąteczek. Ale co się odwlecze...

Ależ nie zaspali. Pomyje płyną szeroką strugą. Tyle że emitenci tych pomyj nie rozumieją Gdańska i etosu jego mieszkańców. Brednie o "niemieckości" i "miłości do Wolnego Miasta Gdańska" trafiają jak kulą w płot. Trzymajcie się tej linii, szanowni propagandyści, a daleko zajedziecie.
7 37
odpowiedź