SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Jak powstają fake newsy

W wyniku wojny na Ukrainie media społecznościowe zalała ogromna ilość nieprawdziwych informacji, dotyczących nie tylko tego, co dzieje się w Ukrainie, ale i tego co dzieje się Polsce. Specjaliści z Instytutu Łączności - Państwowego Instytutu Badawczego przygotowali felieton dotyczący genezy powstawania fake newsów.

Article

"W Polsce niedługo zabraknie benzyny!", "W bankomatach nie ma już gotówki!" – to tylko dwa fake newsy, które pojawiły się w pierwszych dniach wojny i skutecznie zablokowały prawidłowe działanie stacji benzynowych oraz bankomatów w Polsce.

Skąd taki zalew dezinformacji? Szybka analiza wykazała, że wiele kont społecznościowych, które do tej pory podważała istnienie COVID-19 oraz protestowała przeciw rozwojowi sieci 5G "przebranżowiła" się na ekspertów wojennych. Co z tym wszystkim ma wspólnego Rosja? O tym można przeczytać w poniższym felietonie autorstwa specjalistów z Instytutu Łączności.

Czy ruchy anty 5G są odosobnionymi grupami fanów teorii spiskowych i pseudonauki? A może grupy te stały się nieświadomym narzędziem w globalnej kampanii propagandowej, której celem jest coś znacznie bardziej destrukcyjnego niż „tylko” podpalona stacja bazowa?! Od kilku lat obserwujemy nasilające się zjawisko sceptycyzmu, a nawet niechęci w kontekście nowych technologii. Jaskrawym przykładem powyższego trendu jest rozwój sieci 5G. Bliższa analiza tego fenomenu nasuwa niepokojące wnioski. Odpowiedź na to pytanie nie jest tak oczywista, jak się z pozoru wydaje.

Propaganda oraz dezinformacja – rosyjskie narzędzia opanowane do perfekcji

Jednodniowa droga zmarłego... Co określa ta enigmatyczna formuła? Nie, nie jest to melancholijna ballada rockowa czy ociekający nihilizmem obraz Alberto Giacomettiego. Jednodniowa droga zmarłego to 160 kilometrów pustynnego terenu znajdującego się na granicy Amerykańsko-Meksykańskiej. Dokładnie 16 lipca 1945 roku, znajdująca się tam baza lotnicza Alamogordo była sceną dla finałowego aktu legendarnego projektu Manhattan. Grupa najlepszych amerykańskich fizyków, kierowana przez Roberta Oppenheimera przeprowadziła pierwszą w historii próbę jądrową pod kryptonimem Trinity. Było to wydarzenie bez precedensu, które już na zawsze miało zmienić naszą rzeczywistość. Sam Oppenheimer po obejrzeniu eksplozji miał wypowiedzieć słowa „Teraz stałem się śmiercią, niszczycielem światów”, zaczerpnięte z hinduskiej księgi Bhagawadgita.

Świadomość zniszczenia, jakie niesie ze sobą broń atomowa, przeraziła część z jej twórców. Od tamtych wydarzeń minęło bardzo dużo czasu, ale niestety perspektywa grzyba atomowego unoszącego się na tle karmazynowego horyzontu wróciła i po raz kolejny trafiła do naszej świadomości.

Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin w ciągu kilku ostatnich dni co najmniej dwukrotnie ostrzegał społeczność międzynarodową o możliwości użycia broni atomowej. Parafrazując jego wypowiedzi, „jeżeli ktokolwiek przeszkodzi Rosji w obaleniu demokratycznie wybranych władz ukraińskich, stanie się celem naszych głowic jądrowych”. Jakkolwiek dywagowanie na temat autentyzmu tej groźby leży daleko poza naszymi kompetencjami. Wydaje się, że jest to kolejny element dobrze zaprojektowanej kampanii propagandowej. Mającej na celu udaremnienie potencjalnych prób pomocy ogarniętej wojną Ukrainie.

Niestety, szeroko zakrojone działania propagandowe i dezinformacyjne są czymś, co Rosjanie opanowali do perfekcji. Nie ograniczają się one wyłącznie do usprawiedliwiania bezprawnych agresji zbrojnych na sąsiadujące z Rosją państwa. Jedną z takich kampanii obserwujemy od kilku lat. Dotyczy ona dezinformacji na temat rozwoju technologii 5G. W kontekście horroru wojny może wydawać się trywialna i mało istotna, jednak ma daleko idące konsekwencje. Konsekwencje wykraczające poza spory toczone pomiędzy osiedlowym komitetem anty 5G, a operatorem komórkowym instalującym nową stację bazową na pobliskim bloku.

„Rurociąg dezinformacji” – nie daj się zalać nieprawdziwymi informacjami

Wielokrotnie opisywaliśmy zawartość kompendiów „wiedzy” kolportowanych przez środowiska antykomórkowe. Większość z tych kiepsko napisanych legend nie zawdzięcza swojej popularności wyłącznie produkującym je dyletantom. Zostały obudowane skrupulatnie zaprojektowaną infrastrukturą dezinformacyjną. Szukając odpowiedniego odniesienia dla tego procesu nasuwa się metafora rurociągu. Któż wie więcej na temat rurociągów od naszych rosyjskich sąsiadów.

Pierwszym krokiem w skomplikowanym kolportażu fake newsa jest odkrycie bogatego złoża. Geologia naftowa jest sztuką „głębokiej” świadomości. Rekordowy odwiert tego surowca sięgał ponad 12 km pod powierzchnię ziemi. Podobnie jest z geologią dezinformacyjną. Jednak w tym przypadku mamy do czynienie z zupełnie innym rodzajem świadomości. „Geolodzy dezinformacyjni” wykonują liczne odwierty w „skorupie internetu”.

Podstawione zadaniowe trolle są doskonałym źródłem surowca, a cyfrowa gleba w nie obfituje. Następnie wydobyta dezinformacja trafia do rozbudowanej sieci przesyłowej. Rurociąg składający się z zamkniętych forów internetowych zapewnia cyrkulację fake newsa wśród precyzyjnie wybranych odbiorców, systematycznie podnosząc kaloryczność surowca. Ostatnim etapem procesu jest dystrybucja. Media społecznościowe podbijają rynek informacji. Coraz więcej konsumentów wybiera Twitter, Facebook/Meta czy Instagram jako swoje medium. Mimo tego trendu, to media głównego nurtu w dalszym ciągu stanowią trzon przekazu dla szerokiej publiczności. Social media są traktowane, jak osiedlowe stacje benzynowe. Paliwo w tym dystrybutorze bywa „chrzczone”. Dlatego większość z nas wybiera dużą i sprawdzoną sieć sprzedaży.

Nowy Porządek Świata i sieć 5G – to nam grozi, wierząc fake newsom

Telewizja, radio i prasa w dalszym ciągu budzą nasze zaufanie. Wybór dystrybutora informacji jest skomplikowanym procesem. Wymaga od nas dozy sceptycyzmu i impulsu do weryfikacji jej wartości. Pamiętajmy, że napełnianie zbiornika kiepskiej jakości paliwem może prowadzić do poważnych konsekwencji. Nawet pozornie wiarygodne sieci dystrybucji posuwają się do manipulacji składu proponowanego produktu.

Koronnym przykładem takiego procesu jest mit o międzynarodowym spisku, który ma doprowadzić do depopulacji. W 2016 roku na łamach serwisów internetowych Reddit i YouTube zaczęły pojawiać się informacje ostrzegające przed rozbudową sieci komórkowej piątej generacji. Według ich proponentów promieniowanie elektromagnetyczne emitowane przez anteny stacji bazowych telefonii komórkowej miałoby doprowadzić do masowych zgonów. Osoby, które nie zostały poświęcone w imię Nowego Porządku będą pod stałym nadzorem i kontrolą bliżej nieokreślonego kierownictwa spisku. Również wspomniana kontrola ocalałych będzie możliwa – a jakże – oczywiście dzięki 5G. Niedorzeczność tego twierdzenia stanowiła poważną przeszkodzę i utrudniała jego dystrybucję dla szerszej publiczności. Pomoc w rozwiązaniu tego problemu przyszła od giganta medialnego Russia Today (RT). Jednak o tym za chwilę.

„Pożyteczni idioci” na usługach Kremla

Raz na jakiś czas dochodzi do sytuacji, które ułatwiają i zdecydowanie skracają drogę dezinformacji od ukrytego źródła do mainstreamu. Ta przyspieszona procedura wymaga obecności pewnego rodzaju katalizatora, zwanego również „pożytecznym idiotą”. Instytucja „pożytecznego idioty” sięga jeszcze czasów rewolucji bolszewickiej. Jako jej pomysłodawcę często wskazuje się Włodzimierza Lenina. Stosując ten termin, Lenin miał określać dziennikarzy z Europy zachodniej, którzy w sposób bezkrytyczny wypowiadali się o rewolucji. Kompletnie pomijając lub nawet ukrywając jej niepowodzenia.

Powyższą definicję zdaje się dobrze wypełniać Kris Van Kerckhoven. Ten belgijski lekarz i „pożyteczny idiota” środowisk antykomórkowych w jednej osobie zdobył światową sławę po wywiadzie, którego udzielił 22 stycznia 2020 roku dziennikowi Het Laatste Nieuws. Podczas rozmowy z reporterem największego belgijskiego wydawnictwa, Kerckhoven zasugerował, że rozbudowywana w Wuhan infrastruktura 5G miała związek z rozwojem pandemii COVID-19. W jego ocenie infrastruktura komórkowa służyła do rozprzestrzeniania wirusa wśród tamtejszej populacji. Jak łatwo się domyślić ta nieprzemyślana wypowiedź rozlała się na cały glob i niosła za sobą daleko idące konsekwencje (m.in. podpalenia stacji bazowych telefonii komórkowej, do których doszło w kilkunastu krajach, w tym także i w Polsce).

Instrumentalne znaczenie dla popularności tego fake newsa miał fakt, iż był to początek pandemii. Wiedza na temat nadchodzącego zagrożenia była znikoma. Otwierało to możliwość licznych dywagacji na temat pochodzenia choroby i sposobu jej rozprzestrzeniania. Jak widać zawrotna kariera tego fake newsa była połączeniem głupoty i braku odpowiedzialności wyłącznie jednego człowieka. Dywizje zadaniowych trolli pracowały nad jego kolportażem bez wytchnienia. W efekcie wiele osób do dziś wiąże pandemię z masztami komórkowymi. Powyższy fenomen należy rozpatrywać w kategoriach odejścia od normy.

Jak rozchodzi się dezinformacja?

Standardowa procedura obiegu dezinformacji została opisana w raporcie Marca Owena Jonesa z Uniwersytetu Hamad Bin Khalif w Katarze. Jones przeprowadził wnikliwą analizę obiegu fake newsów o tematyce 5G na platformie Twitter. W wyniku badania 22 000 postów Jones stwierdził, iż wzorzec zastosowany w ich kolportażu łudząco przypomina modus operandi Rosyjskiej Agencji Badań Internetowych. Agencja działająca w Petersburgu pod kierownictwem Jewgienija Prigożina jest najbardziej znaną farmą tzw. trolli na świecie. Prigożin, który jest bliskim przyjacielem Władimira Putina, prowadzi szeroko zakrojone akcje dezinformacyjne przy pomocy 80-osobowego zespołu podzielonego na sekcje zagraniczne. „Trolle z Olgino” zasłynęły ingerencją w wybory prezydenckie, które odbyły się w USA w 2016 roku. Jednak nie była to ich ostatnia kampania. Analitycy zajmujący się badaniem obiegu fałszywych informacji systematycznie wiążą Prigożina i jego zespół z działaniami na niekorzyść państw UE i USA. Również takie agencje jak Blackbird AI i Global Disinformation Index, badające zagadnienie dezinformacji osiągnęły konkluzję odnośnie koordynacji działań mających na celu obniżenie zaufania do technologii 5G.

Russia Today oraz Russia Today America – tuby propagandowe Rosji

Jeszcze kilka tygodni temu niewielu Polaków miało świadomość o istnieniu potentata medialnego działającego pod nazwą Russia Today (RT). RT powstała w 2005 roku w Moskwie. Jej założycielami byli ówczesny minister komunikacji Republiki Rosyjskiej Michał Lesin oraz Aleksij Gromow – rzecznik prasowy Władimira Putina. Działalność telewizji finansowana jest ze środków budżetowych Rosji. RT zatrudnia około 700 korespondentów, dziennikarzy, komentatorów, prezenterów, tłumaczy i producentów. Jej sygnał dociera do ponad 150 mln odbiorców na całym świecie. W 2009 roku RT America była drugą najchętniej oglądaną zagraniczną telewizją informacyjną w USA. Wyprzedziła ją tylko BBC World News.

Jak wcześniej wspominaliśmy to właśnie rosyjska telewizja wprowadziła dezinformację na temat technologii 5G do mainstreamu. Już w 2016 roku na łamach Russia Today America zaczęły pojawiać się informacje o tym, że 5G doprowadzi do katastrofy. Według RT America nowa technologia miałaby powodować choroby nowotworowe u ludzi i zwierząt. Jedyne czego zabrakło w tej szokującej informacji to obecność jakichkolwiek dowodów naukowych na jej potwierdzenie. Mimo tego rażącego braku obiektywizmu, RT America wielokrotnie powielało hipotezę o szkodliwości 5G. Jednak apogeum kampanii dezinformacyjnej Rosjan miało miejsce w 2019 roku. Korespondentka RT America Michelle Grinstein wyprodukowała materiał wideo w całości poświęcony szkodliwości promieniowania elektromagnetycznego pochodzącego z infrastruktury sieci komórkowych. Konkluzja jej „śledztwa dziennikarskiego” była jednoznaczna. Bezsprzecznie ustaliła, że 5G zabija ludzi. Materiał został wyemitowany w telewizji i umieszczony na kanale YouTube. Przed nałożonymi na RT sankcjami został on odtworzony ponad 2 miliony razy. Po styczniowym debiucie Pani Grinstein stworzyła jeszcze 10 materiałów o tej samej tematyce. Od tej pory mity o 5G już na stałe zawitały w ramówce RT America. Tylko kwestią czasu było, aż popularne teorie spiskowe zdobywające fanów w internecie trafią do odbiorców telewizji. RT America stała się ostatnim, aczkolwiek najbardziej istotnym elementem zorganizowanej struktury dezinformacyjnej.

Rozwój sieci 5G, jako element wojny informacyjnej

Dezinformacja związana z rozwojem sieci 5G wydaje się być zaledwie jednym elementem większej, dość skomplikowanej układanki. Edward Lucas z pozarządowej organizacji CEPA (Center for European Policy Analysis) w raporcie opublikowanym 2 grudnia 2021 roku dokonał wnikliwej analizy rosyjskiej dezinformacji. W jego opinii głównym zadaniem jest wprowadzenie chaosu informacyjnego i degradacja zaufania do administracji państw, które w ocenie Rosjan stanowią dla nich zagrożenie.

Hasła o śmiercionośnym promieniowaniu elektromagnetycznym, czy też o niebezpiecznych szczepionkach na COVID-19, stały się skutecznym narzędziem propagandowym. Duża część odpowiedzialności za ekspansję ruchów antyszczepionkowych, jaką obserwujemy na całym świecie, spada na rosyjską infrastrukturę dezinformacyjną. W marcu 2021 roku Facebook ujawnił 65 kont rozpowszechniających fake newsy na temat szczepionek. Wszystkie konta zostały powiązane z firmą marketingową FAZZE. Siedziba firmy znajduje się na terenie Rosji. Kontrahent, który zlecił FAZZE całą kampanię antyszczepionkową do tej pory nie jest znany. Poza Facebookiem firma została powiązana z 243 profilami na Instagramie, które prowadziły podobne działania.

Analogicznie wygląda kwestia coraz lepiej widocznych inicjatyw działających przeciwko rozwojowi sieci komórkowych. Podobnie wygląda kwestia coraz lepiej widocznych inicjatyw działających przeciwko rozwojowi sieci komórkowych. Działacze tych środowisk przestali ograniczać się do blokowania rozbudowy sieci 5G poprzez protesty. Coraz częściej dochodzi do podpaleń czy dewastacji stacji bazowych. W skrajnych przypadkach mamy do czynienia nawet z personalnymi atakami na instalatorów i serwisantów takich urządzeń.

Po wprowadzeniu chaosu informacyjnego kontrolowanie narracji staje się zdecydowanie łatwiejsze. Podzielone wewnętrznie i pozbawione zaufania do rządzących społeczeństwo jest szczególnie narażone i podatne na ataki z zewnątrz. Dlatego kwestią instrumentalną dla bezpieczeństwa wewnętrznego, jak również zewnętrznego, jest weryfikowanie konsumowanych przez nas informacji. Jak Polacy radzą sobie na tym froncie? Niestety według Europejskiego Urzędu Statystycznego (Eurostat) – kiepsko. Eurostat opublikował raport, w którym przedstawia inklinacje trzydziestu krajów Starego Kontynentu do sprawdzania autentyczności tego, co rozpatrujemy w kategoriach informacji. Według statystyk plasujemy się dopiero na 28 miejscu zestawienia. To smutne, ale zaledwie 16% Polaków w grupie wiekowej 16-74 lat doszło do wniosku, że weryfikacja medialnych doniesień jest dobrym pomysłem. Gorzej wypadły tylko Rumunia i Litwa, które zanotowały odpowiednio 12% i 11% sprawdzających informacje. Na szczycie listy znajdują się Holendrzy. Około 45% mieszkańców Niderlandów uważa, że medialne doniesienia należy traktować z dozą nieufności.

Jak widać mamy jeszcze wiele do zrobienia na tym froncie. Jednak tragiczne wydarzenia ostatnich tygodni oraz świadomość schematu używanego do rozpowszechniania fake newsów, mają potencjał uodpornienia Polaków na skrupulatnie przygotowane kłamstwa. Kłamstwa, często preparowane przez agentury państw, których celem jest wywołanie chaosu informacyjnego. Co w konsekwencji ułatwia ekspansję gospodarczą, światopoglądową, a w najbardziej skrajnych przypadkach – terytorialną. Czego świadkami jesteśmy aktualnie na pogrążonej wojną Ukrainie.

Dobrze zorganizowane i opłacane rosyjskim kapitałem farmy trolli skoncentrowały swoje wysiłki na rozpowszechnianiu dezinformacji o agresji na naszych wschodnich sąsiadów. Nieświadomymi uczestnikami tego szeroko zakrojonego procesu są zmanipulowani internauci. Dzięki ich partycypacji zasięg nieprawdziwych informacji systematycznie wzrasta. Doprowadza to do kuriozum, w którym wielu z nas widzi napastnika w roli ofiary. Tak daleko idące oderwanie od rzeczywistości doprowadzi do bardzo niebezpiecznych konsekwencji. Nie tylko dla Europy, lecz całego świata.

Dołącz do dyskusji: Jak powstają fake newsy

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl