SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Ile gwiazdy zarabiają za wpisy na Instagramie? Znamy stawki i nazwiska

- Są gwiazdy w Polsce, które biorą po 100 tys. złotych za jeden post na Instagramie. Topowi członkowie Ekipy za zestaw: post plus Instastories biorą ok. 40-50 tys. złotych. Gwiazdy randkowych reality show z Polsatu i TVN7 mogą liczyć na zarobek od kilkuset do nawet kilkunastu tysięcy złotych za post - mówi nam osoba pracująca na co dzień z influencerami.

Article

"Barbara Kurdej-Szatan za jeden post w internecie zarabiała do tej pory od 15 do 20 tys. zł". To zdanie czytam na stronie Plotka, Pudelka, Pomponika, ale też Onetu, NaTemat.pl czy witryn gazety "Polska Times" i tygodnika "Do Rzeczy". Wszystkie serwisy powołują się na wyliczenia dr. Wojciecha Szalkiewicza, medioznawcy, który na łamach tygodnika "Na żywo" miał oszacować zarobki aktorki za aktywność w mediach społecznościowych.

Dr Szalkiewicz jest zaskoczony. - Rozmawiałem z "Super Expressem", a nie "Na żywo". Nie podawałem żadnych kwot. Dziennikarka wymieniała różne liczby, a ja powiedziałem, że to mogą być stawki tego rzędu - mówi w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl dr Wojciech Szalkiewicz, medioznawca, zajmujący się także marketingiem politycznym.

Dziennikarce miał za to powiedzieć, że Barbara Kurdej-Szatan będzie miała teraz mniej ofert współpracy, a stawki spadną. Czemu? Bo aktorka trzy tygodnie temu na Instagramie zamieściła nagranie opublikowane wcześniej przez Strajk Kobiet. Wideo pokazuje, jak funkcjonariusze Straży Granicznej nie pozwalają grupie imigrantów, wśród których były płaczące dzieci, nielegalnie przekroczyć granicy Polski z Białorusią. Post wywołał lawinę komentarzy, bo Kurdej-Szatan użyła wulgarnego języka.

"KUR** !!!!!!!!!! Ku**aaaaa !!!!!!!!!!!!!!!! Co tam się dzieje !!!!!!!! To jest ku**a „straż graniczna” ????? „Straż” ?????????? To są maszyny bez serca bez mózgu bez NICZEGO !!!Maszyny ślepo wykonujące rozkazy !!!!! Ku**a !!!!!! Jak tak można !!!!!!! Boli mnie serce boli mnie cała klatka piersiowa trzęsę się i ryczę !!!!!!! Mordercy !!!!! Chcecie takiego rządu wciąż ????? Który zezwala na takie rzeczy wręcz rozkazuje tak się zachowywać ??????? Ku**aaaaaaaaa !!!!!!!!" - napisała na Instagramie.

"To nie reklama, to reklamacja!"

Użytkownikom, którzy ją w komentarzach krytykowali za użycie przekleństw, odpowiadała: "Wypierd*j". To jeszcze bardziej rozjuszyło internautów. Domagali się, by sieć komórkowa Play zawiesiła współpracę z aktorką. Niektórzy grozili zerwaniem umowy. "Nie chciałbym być dalej w sieci, której twarzą jest niejaka Kurdej Szatan. Ta osoba nie pasuje do porządnej firmy. To nie reklama to reklamacja!" - napisał jeden z użytkowników Twittera. Aktorka w reklamach Play występuje od 2013 r. Zdobyła w nich popularność, dzięki której zaczęła grać w czołowych serialach i filmach.

Sieć zareagowała. "Wiadomości publikowane na jej prywatnych profilach w mediach społecznościowych wyrażają jej opinię i nie są w żadnym wypadku stanowiskiem Play" - zapewniła sieć telekomunikacyjna Play.

Z kolei Kurdej-Szatan przeprosiła za wulgaryzmy i usunęła wpis obrażający Straż Graniczną. "Moje emocje, gdy oglądam to nagranie, nie zmienią się… ale przepraszam za niestosowny język i przekleństwa" - napisała. Sprawą zajęła się jednak prokuratura. W ostatnich dniach pojawiły się nieoficjalne informacje, że sieć komórkowa Play miałaby zakończyć już w grudniu współpracę z Barbarą Kurdej-Szatan.

"To więcej niż głupota - to błąd"

Dr Szalkiewicz przypomina starą zasadę: "Piłeś? Nie pisz". I nie sugeruje wcale, że aktorka była pod wpływem alkoholu, gdy umieszczała post na Instagramie. - Poniosły ją nerwy, ale jako osoba występująca w reklamie powinna mieć świadomość, że tak emocjonalny wpis może ją sporo kosztować. Tu niestety celebryta podlega innym prawom i jego wolność wypowiedzi jest ograniczona - zaznacza medioznawca.

- Trawestując księcia Talleyranda powiem: "To więcej niż głupota - to błąd". Poniosło ją i co najgorsze: zaczęła w to brnąć. Trzeba było od razu powiedzieć "przepraszam" i byłoby po temacie. A pani Barbara udziela teraz wywiadów, płacze przed kamerami i kończy się to tym, że traci kontrakty, bo sprawa ciągle żyje w mediach. Gdyby zrobiła to w taki sposób, jak Donald Tusk, nie byłoby tematu. Były premier po tym, jak stracił prawo jazdy, przyznał, że jechał za szybko, zapłacił mandat i powiedział, że dwa dni później przyjechał do Warszawy pendolino, dzięki czemu miał czas, by przemyśleć to, co się stało. Koniec, temat zamknięty. Każdemu może zdarzyć się wpadka, ale trzeba umieć z niej wybrnąć. To nauczka dla innych gwiazd, że to, co wolno Kowalskiemu, nie wolno celebrycie - przestrzega dr Szalkiewicz.

Medioznawca mówi o tzw. efekcie blasku odbitego. - Popularność celebryty, który coś reklamuje, jest przenoszona na popularność produktu. I dlatego znane osoby muszą panować nad językiem. Jak palną coś głupiego, będzie im to później wypominane. Firma nie po to płaci grube pieniądze celebrycie, by na tym tracić wizerunkowo - dodaje dr Szalkiewicz.

"Na Instagramie działam według własnych zasad"

Influencerzy nie chcą mówić o zarobkach. A już na pewno nie pod nazwiskiem. - Każda umowa objęta jest tajemnicą - mówi anonimowo jedna z popularnych influencerek. W ostatnich latach współpracowała z kilkoma markami modowymi. - Nigdy nie podpisuję kontraktów, które mnie jakkolwiek ograniczają. Nie chcę zmieniać dotychczasowego stylu, bo dzięki niemu mam grono wiernych odbiorców. I zawsze daję jasno do zrozumienia markom, że na Instagramie działam według własnych zasad. Większość firm to szanuje. Zresztą często z tego powodu się do mnie zgłaszają, bo od przedstawicieli agencji słyszę później, że podoba im się to, jak prowadzę moje konto. Zanim podpiszę umowę, obserwuję markę, która zabiega o współpracę. Sprawdzam, jakie głosi hasła i czy kojarzone z nią wartości pokrywają się z tymi, które sama podzielam.

Aktualnie influencerka promuje ubrania znanej marki odzieżowej. - Mam zapisane w umowie, że na czas trwania kontraktu muszę umieścić na koncie określoną liczbę postów i Instastories, w których będę lokować produkt. Nie narzuca mi się, w jaki sposób mam go eksponować - mówi nam.

O tym, co zrobiła Barbara Kurdej-Szatan, nie chce rozmawiać. Choć Play jeszcze nie rozwiązał umowy z aktorką, to - według doniesień Pudelka - nie pojawi się ona w świątecznych spotach reklamowych sieci i zniknie z wszystkich materiałów reklamowych i marketingowych.

- Zerwanie kontraktu paradoksalnie wcale nie jest proste. Obie strony podpisując umowę, były w końcu świadome, na co się decydują - mówi nasza rozmówczyni. I przyznaje, że słyszała o karach finansowych za złamanie umowy w przypadku gwiazd, które zarabiają na wpisach umieszczanych w mediach społecznościowych.

Siwiec i Maffashion biorą 100 tys. zł za jeden post

O konkretnych stawkach i nazwiskach decyduje się nam powiedzieć jedna z osób pracujących na co dzień z influencerami. Anonimowo: - Są gwiazdy w Polsce, które biorą po 100 tys. złotych za jeden post na Instagramie. Takie stawki w zależności od klientów miewały np. Natalia Siwiec i Maffashion. Najlepsi polscy piłkarze znani także za granicą mogą brać jeszcze więcej. Topowi członkowie Ekipy za zestaw: post plus Instastories biorą ok. 40-50 tys. złotych. Młode dziewczyny, które grają w popularnych serialach, ale są też influencerkami, zgarniają za jeden post w swoich mediach społecznościowych od ośmiu do nawet 20 tys. złotych. Taką stawkę ma np. Klaudia Halejcio. Gwiazdy randkowych reality show z Polsatu i TVN7 również mogą liczyć na zarobek już od kilkuset do nawet kilkunastu tysięcy złotych za post.

Gdy opowiadam o tych stawkach Markowi Myślickiemu, przewodniczącemu grupy roboczej influencer marketing przy IAB Polska, a jednocześnie strategic partnership director w agencji GetHero, przyznaje, że wielu mogą szokować. - Kilkanaście tysięcy złotych, które zarabiają niektóre gwiazdy za post, to mnóstwo pieniędzy. Słysząc i widząc takie kwoty po raz pierwszy z pewnością ciężko w nie uwierzyć. Ale są wyższe stawki w świecie influencerów. Jest to jednak kwestia, którą opinia publiczna interesuje się bardzo mocno - mówi Myślicki. - Natomiast co powiedzą fani Legii Warszawa, której piłkarze zarabiając setki tysięcy złotych miesięcznie, są na dole Ekstraklasy? Czy zasługują na tak wysokie pensje? Czy aktor za wybitną rolę filmową powinien dostawać kilkanaście milionów dolarów? Zarówno piłkarze, aktorzy i influencerzy zarabiają tyle, ile pracodawcy, producenci i marki są im w stanie zapłacić. Dodatkowo aktor zarabiający miliony zapewne przyniesie odpowiednie zwroty z inwestycji dla wytwórni, influencer często i tak okazuje się tańszy w rozliczeniu CPV niż bardziej wyszukana forma kampanii displayowej. Niestety co do piłkarzy Legii takiego wytłumaczenia nie znajduję.

To sezonowy biznes

Pytam Marka Myślickiego, czym kierują się firmy, szukając znanych osób do współpracy. - Marki znające już mechanizmy działania influencer marketingu przy doborze influencerów kierują się rodzajem treści, które twórcy zamieszczają w swoich profilach oraz liczbą wyświetleń postów i Instastories z ostatnich miesięcy. Jeszcze kilka lat temu liczyła się także liczba subskrypcji, ale dziś nie jest już tak istotna. Ten wskaźnik wcale nie gwarantuje wielkiej liczby odsłon. Istnieje kilka polskich tzw. instamodelek na Instagramie, które mają po dwa miliony obserwujących, ale wśród nich zdecydowaną większość stanowią np. mężczyźni z krajów dosyć odległych od Polski. Taka "influencerka" nie ma szans reklamowania np. produktów beauty skierowanych do Polek. Raczej żadna bardziej rozeznana marka nie zdecyduje się na współpracę z taką osobą - przyznaje Marek Myślicki.

Ekspert dodaje, że w przypadku influencerów trudno jest mówić o stałym zarobku, bo umieszczanie reklamowych postów w mediach społecznościowych to sezonowy biznes. I poniekąd sukces gwiazd Instagrama jest uzależniony od firm. - To marka zgłasza się z propozycją do influencera - mówi Marek Myślicki. Wraca do informacji o zarobkach Barbary Kurdej-Szatan. - Skoro proponuje aktorce kilkanaście tysięcy złotych za umieszczenie jednego posta na Instagramie, to znaczy, że na tyle marka wycenia korzyści z wykorzystania znanej twarzy do promowania produktu. To nie tak, że influencerzy biorą pieniądze za nic. Niedawno mieliśmy okazję współpracować z popularną influencerką aktorką, która w ramach współpracy musiała nakręcić stories. Przygotowania zajęły kilka dni, a zdjęcia prawie cały dzień i wymagały postawienia mini planu zdjęciowego. Marki płacą im za to, że udostępniają swój wizerunek i wydają tyle pieniędzy, bo widzą w tym korzyści - mówi Myślicki z GetHero.

Za dwa lata Kozidrak w kampanii reklamowej?

Rozmówca uważa, że wizerunek i wiarygodność w oczach obserwujących to wszystko, co posiada influencer. - Kiedy je traci, traci też siłę, dzięki której marki się do niego zwracają. Pani Barbara Kurdej-Szatan zamieściła swoją opinię w mediach społecznościowych, z którą nie wszyscy muszą się zgadzać, ale niestety forma okazała się dla wielu nie do przyjęcia. Funkcjonariusze Straży Granicznej wykonują swoje obowiązki wynikające z przepisów oraz rozkazów otrzymywanych od przełożonych. Wielu komentatorów doszukuje się winy na wyższych szczeblach, jednak u pani Kurdej-Szatan ewidentnie górę wzięły emocje, które również są naturalną reakcją na ludzką krzywdę. Niemniej influencerzy i osoby publiczne muszą czuwać nad własnym wizerunkiem, bo to im pozwala zarabiać. Po każdej tego typu aferze jej bohaterom zawsze spada zainteresowanie ich usługami u marek - przekonuje Marek Myślicki. - Choć proszę mi zaufać, że za dwa lata pani Beata Kozidrak pojawi się w kampanii reklamowej, tak jak dużo osób zapomniało o innych prowadzących po alkoholu celebrytach, aktorach i muzykach, a takich przypadków wcale nie było mało.

Dr Wojciech Szalkiewicz jest jednak przekonany, że internet nie zapomina. - Jeśli pani Kurdej-Szatan zaliczy kolejną wpadkę, wpis o Straży Granicznej będą jej wywlekać przy każdej okazji. Jeśli jednak przestanie chodzić po mediach i robić płaczliwe sceny, ludzie zapomną, bo za chwilę pojawią się następni bohaterowie. Dziś już nie rozmawiamy o tym, co pani Dykiel mówiła w "Dzień dobry TVN", a przecież to było miesiąc temu. Dynamika mediów jest olbrzymia, choć oczywiście ta wpadka ze słowami o szczepionkach i chorych na depresję będzie się ciągnęła za aktorką jeszcze długo. Pani Beata Kozidrak zamiast przeprosić za jazdę po alkoholu i odpracować godziny społecznie, odwołała się od wyroku, bo mówi, że kara jest zbyt dotkliwa. Za chwilę będzie więc kolejna sprawa w sądzie, a temat odgrzewany. Sama sobie szkodzi - ocenia medioznawca.

Koniec kariery Kurdej-Szatan?

Przypomina, że media społecznościowe są realną siłą marketingową. - Klient musi mieć zaufanie do firmy, której produktów używa. Jeśli przedsiębiorstwo jest wystawione na szwank, bo osoba je promująca rzuca bluzgami, to oddziałuje pośrednio na produkt. Pani Barbara nagle przestała być miła i sympatyczna, a stała się wulgarna. I to się na niej mści. Już widziałem w internecie, jak niektórzy piszą: Barbara K...a-Szatan w nawiązaniu do słów, których nadużyła - mówi dr Szalkiewicz. Przypomina starą marketingową prawdę, że wizerunek buduje się latami, a stracić można go w pięć minut.

Jedna z osób pracujących na co dzień z influencerami przyznaje, że pięć minut Barbary Kurdej-Szatan i tak dobiegało końca. - Play prędzej czy później zrezygnowałby z wykorzystania jej w swoich reklamach, bo ten format powoli się zużywał. Na pewno aktorka drugiej tak atrakcyjnej propozycji już nie dostanie, ale pewnie za rok znajdą się marki, które będą chciały, żeby je reklamowała. Gdy rok temu pozowała z wózkiem dziecięcym na tle gromadki dzieci z Zanzibaru, naraziła się internautom. Ale nie przejęła się tym. Play też nie przerwał z nią współpracy.

Jak będzie teraz? - Kontrakt pani Kurdej-Szatan z siecią Play trwa. Spoty w ramach kampanii "Gwiazdy przeszły do Play" są nadal nagrywane zgodnie z harmonogramem i będą nagrywane przynajmniej do końca roku. Współpraca nie została zerwana - powiedział "Gazecie Wyborczej" Kuba Szwedowski z agencji DB4 Management obsługującej sieć Play.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Ile gwiazdy zarabiają za wpisy na Instagramie? Znamy stawki i nazwiska

18 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Fanek
Basia, partia jest z tobą -V. A te drobne wtopy wyrzućmy na karb tego, że se golnęłaś. Za myślenie przecież i tak ci nie płacą?!
odpowiedź
User
Gie
Ile zarabiają skoczkowie za wpisy w internecie? Bo są tam dość aktywni i może to jest przyczyna słabszej formy?
odpowiedź
User
garb fajeczka
Ile zarabiają skoczkowie za wpisy w internecie? Bo są tam dość aktywni i może to jest przyczyna słabszej formy?
Discovery kupił prawa do końca sezonu 2025/2026. Chyba niedługo zaczną liczyć straty.
odpowiedź