SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Magdalena Ogórek: książka „Lista Wächtera. Generał SS, który ograbił Kraków” to iście sensacyjne śledztwo. Historia ta nadawałaby się na film z wartką akcją

Podczas przygotowań do wydania publikacji o zrabowanych polskich dziełach sztuki dziennikarka TVP Magdalena Ogórek odkryła wiele mrocznych tajemnic rodziny Wächterów. Jej książka obfituje więc w zwroty akcji i mogłaby posłużyć za inspirację do scenariusza filmu akcji.

Article

Książka „Lista Wächtera. Generał SS, który ograbił Kraków” ukazała się w grudniu 2017 roku i wywołała duże zamieszanie, nie tylko na rynku wydawniczym. Magdalena Ogórek opowiedziała w niej historię Austriaka Ottona von Wächtera, funkcjonariusza NSDAP i SS, a w latach 1939–1942 gubernatora dystryktu krakowskiego i lwowskiego, któremu historycy zarzucają kradzież wielu polskich dzieł sztuki. Dziennikarka twierdzi, że choć tematem „Listy Wächtera” są zrabowane podczas II wojny światowej dobra kultury, nie jest to typowa książka historyczna.

– Okazało się, że za historią zrabowanych dzieł, stoi iście sensacyjne śledztwo, iście sensacyjna historia, która nadawałaby się na niejeden film z wartką akcją. Czytelnik otrzymuje w książce trzy lata moich poszukiwań, to taki reportaż psychologiczny – mówi Magdalena Ogórek.

„Lista Wächtera” pokazuje jak autorka krok po kroku odkrywa zaskakujące tajemnice związane z rodziną nazistowskiego zbrodniarza. Dziennikarka podkreśla, że po II wojnie światowej Otto von Wächter uniknął postawienia przed sądem podczas procesów norymberskich, ukrywając się m.in. w Watykanie. W Rzymie żyje pod fałszywym nazwiskiem, korzystając z pomocy biskupa, który, jak twierdzi Magdalena Ogórek, zapewnił nowe życie skazanemu za ludobójstwo Adolfowi Eichmannowi oraz Josefowi Mengele, nazywanemu Aniołem Śmierci z Auschwitz.

– Otton von Wächter także ma zostać przerzucony do Argentyny, ale nagle umiera w Rzymie w 1949 roku i przez 70 lat rodzina myśli, że on umiera śmiercią naturalną. Właśnie wynikiem tego śledztwa znalazłam materiały w archiwum CIA, które pokazały wyraźnie, że Otto von Wächter został otruty – mówi dziennikarka.

Autorka książki przyczyniła się do odzyskania przez Polskę trzech zrabowanych przez Ottona von Wächtera dzieł. W lutym ubiegłego roku w Krakowie syn nazisty Horst von Wächter przekazał XVIII-wieczną mapę Rzeczypospolitej Obojga Narodów przedstawiającą Pałac Potockich pod Baranami, akwarelę Julii Potockiej oraz rysunek prezentujący Kraków w dobie renesansu. Zdaniem Magdaleny Ogórek Horst von Wächter jest przekonany, że dzieła te słusznie znalazły się w rękach jego rodziców, stanowiły bowiem wyposażenie ich siedzib administracyjnych. Dlatego do ostatniej chwili nie była pewna, czy przekazanie dzieł rzeczywiście dojdzie do skutku.

– Nawet jak mieliśmy już ustalony termin w Krakowie z wojewodą małopolskim, nie byłam pewna do samej godziny przyjazdu Horsta von Wächtera, czy on rzeczywiście przybędzie i te dzieła zwróci, bowiem u niego jest tak, jak u wielu dzieci zbrodniarzy hitlerowskich, że jednego dnia wstaje z nastawieniem takim, a drugiego dnia z zupełnie innym, zgoła odmiennym – mówi dziennikarka.

Magdalena Ogórek podkreśla, że historycy sztucy nie są w stanie oszacować polskich strat wojennych w zakresie dóbr kultury. Szacuje się, że Niemcy i Rosjanie wywieźli z Polski ponad pół miliona dzieł sztuki, nie są to jednak precyzyjne dane. Problemów nastręcza przede wszystkim fakt, że wiele dzieł sztuki przed II wojną światową znajdowało się w kolekcjach prywatnych.

–  Po nich nie zachował się ani inwentarz, ani żadne spisy, w związku z tym to jest bardzo trudne do oszacowania. Baza w ministerstwie kultury tych dzieł, nazwanych z imienia artysty, z tytułu, jest bardzo skromna, ona liczy niecałe 64 tys., także kropla w morzu – mówi dziennikarka.

Publikacja książki „Lista Wächtera. Generał SS, który ograbił Kraków” spotkała się ze sprzeciwem Horsta von Wächtera, który grozi jej autorce pozwem sądowym. Twierdzi, że Magdalena Ogórek podczas pobytu w Austrii zataiła przed rodziną Wächterów prawdziwy temat swojej książki, a także zawarła w niej nieprawdziwe informacje.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Magdalena Ogórek: książka „Lista Wächtera. Generał SS, który ograbił Kraków” to iście sensacyjne śledztwo. Historia ta nadawałaby się na film z wartką akcją

5 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Zbranszy
Ta „książka” to infantylny zapis stanu świadomości tej pani a nie żadne śledztwo. Książka niczego nie odkrywa! To wyłącznie kiepska próba samopromocji autorki. Sprawa Wächtera jest od lat znana osobom zainteresowanym tą tematyką. Raczej dzięki Ogórek pan Wächter zrobił sobie reklamę jako dobry dziadek, co to oddaje dzieła sztuki zagrabione przez ojca i matkę! Brak realnych skutków tej publikacji to też dowód na jej słabość!
12 13
odpowiedź
User
Andrzej
Niestety nie mogę poważnie traktować tej kobiety. Tyle razy się skompromitowała najpierw wieloletnim lizusostwem do lewicy a potem lizusostwem do prawicy że już dla mnie straciła twarz. I poważanie.
11 11
odpowiedź
User
Nick
Historycy sztucy....😂😂😂
10 11
odpowiedź
User
privat
Brawo Pani Ogórek!
10 9
odpowiedź
User
Krasawica
Ta „książka” to infantylny zapis stanu świadomości tej pani a nie żadne śledztwo. Książka niczego nie odkrywa! To wyłącznie kiepska próba samopromocji autorki. Sprawa Wächtera jest od lat znana osobom zainteresowanym tą tematyką. Raczej dzięki Ogórek pan Wächter zrobił sobie reklamę jako dobry dziadek, co to oddaje dzieła sztuki zagrabione przez ojca i matkę! Brak realnych skutków tej publikacji to też dowód na jej słabość!


Problem w tym, że bardzo mało kto jest ,,z branży" i prawie nikt nic już nie pamięta - a ws. zbrodni niemieckich, austriackich i ukraińskich we Lwowie 1941-1944 nikt nic nie wie nigdzie, zwłaszcza wśród polskich dziennikarzy. Zatem każde przypomnienie austriackich i niemieckich złodziei - oraz morderców - warte jest pochwały, a nie potępienia, nawet tak średnio zręczne, jak p. niedoszłej prezydent Magdaleny Ogórkówny.

Tak przy okazji, to co Niemcy, Austriacy i Ukraińcy wyczyniali we Lwowie woła o pomstę, być może nie tylko do nieba. Austriak Waechter był tam zarządcą w imieniu Niemiec, w tym kierował sporymi siłami ukraińskimi (SS Galizien, policja ukraińska we Lwowie, ukraińskie oddziały pomocnicze także w niemieckich obozach zagłady). Koleżeństwo ,,Zbranszy" sobie doczytam choćby w książkach ,,dla branży": ,,Uniwersytet zbirów" niech posłuży jako elementarz, według polskich badań ok. 170 000 zamordowanych, według rosyjskich: 200 000.

Cześć ich pamięci.
8 8
odpowiedź