SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Morawiecki: jakaś premia dla piłkarzy się należy. „PRowskie kiwki do własnej bramki”

Mateusz Morawiecki zasugerował we wtorek, że piłkarzom reprezentacji należy się dodatkowa premia za wyjście z grupy na mundialu, chociaż rzecznik rządu we wtorek twierdził, że planowano jedynie wsparcie funduszu na rozwój piłki nożnej. - „Grzanie się” wizerunkiem piłkarzy i rozumowanie, że jak im coś dam, to kibice będą mnie lubić i popierać w wyborach, to jakieś myślenie idioty - komentuje dla Wirtualnemedia.pl medioznawca Wiesław Gałązka.

Mateusz Morawiecki podczas spotkania z piłkarską reprezentacją Polski, fot. Łączy Nas PiłkaArticle

W poniedziałek, dzień po odpadnięciu naszej reprezentacji z mundialu w 1/8 finału, po porażce z Francją, Wirtualna Polska ujawniła, że premier Mateusz Morawiecki podczas spotkania przed turniejem z zawodnikami i sztabem szkoleniowym obiecał im dodatkową premię za sukces, czyli awans z grupy. Mowa była o ok. 30 mln zł.

To premia dodatkowa, bo piłkarze i trenerzy dostali od Polskiego Związku Piłki Nożnej premię za zakwalifikowanie się na mistrzostwa, a dodatkowe pieniądze dostaną za wyjście z grupy. PZPN podzieli się z nimi środkami od światowej federacji FIFA, w mediach sportowych podawano, że może to być 40 proc. z 4 mln dolarów.

Doniesienia WP, potwierdzone przez dziennikarzy z innych redakcji sportowych, wywołały oburzenie u wielu dziennikarzy i opozycyjnych polityków. Podkreślano, że z państwowej kasy wypłacane są miliony dla najlepiej zarabiających polskich sportowców.

Rzecznik rządu zaprzeczył, dziennikarze wiedzą swoje

Po południu na konferencji prasowej rzecznik rządu Piotr Müller stwierdził, że „artykuł Wirtualnej Polski może być klarownym przykładem, jak na bazie zasłyszanych informacji można zbudować opowieść i wzbudzić niepotrzebne negatywne emocje, i to pomimo tego, że mamy największy sukces reprezentacji polskiej od 36 lat na mundialu”.

Rzecznik podkreślił, że premier Mateusz Morawiecki jest w stałym kontakcie z prezesem PZPN Cezarym Kuleszą, jak i trenerem polskiej reprezentacji Czesławem Michniewiczem.

- Rozmawiali o większym wsparciu dla polskiej piłki nożnej, ale jednocześnie premier faktycznie wskazał, że warunkiem takiego dodatkowego wsparcia jest awans z grupy. Chcemy wesprzeć polską piłkę nożną w taki sposób, żeby powstał specjalny fundusz, który będzie zajmował się - co ważne - rozwojem, szkoleniem dzieci, które grają w piłkę nożną, budową nowej infrastruktury, nowymi technologiami w sporcie, kwestiami rozwoju polskiej reprezentacji - wyliczył. Müller podkreślił, że środki te premier zapowiedział w rozmowie z prezesem PZPN i trenerem reprezentacji.

Dziennikarzy sportowych to nie przekonało, ponieważ w swoich źródłach ustalili, że sztab szkoleniowy i piłkarze o podziale 30 mln zł obiecanych przez premiera rozmawiali już przed ostatnim meczem w grupie, z Argentyną.

Na niekorzyść wersji rzecznika rządu działa też to, że w relacji na należącym do PZPN kanale youtube’owym Łączy Nas Piłka nagrani, jak premier podczas spotkania mówi do zawodników i trenerów: „Będziecie na pewno dawali z siebie wszystko, a my tu z panem trenerem zapewnimy, żeby, jak się uda, to żeby była bardzo naprawdę dobra nagroda” (w poniższym wideo ta sytuacja jest na wysokości 5:42 minuty).

 

Stanowisko rzecznika rządu jako niewiarygodne ocenił m.in. Tomasz Włodarczyk, jeden z korespondentów Meczyki.pl z mundialu. - Nikt tego nie kupił. Jest mnóstwo świadków, którzy potwierdzają, że była rozmowa o premii dla piłkarzy. Oczywiście zaczęło się pewnego rodzaju pudrowanie, odkręcanie tej historii, które już się nie uda. Moim zdaniem te pieniądze nie pojawią się w ogóle - ocenił we wtorek przed południem

- Było tylu ludzi przy tej sytuacji, wszyscy potwierdzają tę wersję: że był negocjacje, spory, w jaki sposób te pieniądze dzielić, jaka część ma iść do sztabu szkoleniowego, jak zareagował Robert Lewandowski, jak zareagował Czesław Michniewicz - dodał.

Morawiecki: jakaś premia się należy

Z kolei Mateusz Morawiecki we wtorek w godzinach południowych do tematu odniósł się na antenie Telewizji wPolsce (Fratria). - Uważam że jakaś premia się należy naszym piłkarzom, ponieważ wyszli rzeczywiście z grupy, w ogóle przecież grali naprawdę nieźle. Też dostali swoje środki z FIFA, nie wiem dokładnie ile, ale myślę, że to jest też koło 20 czy nawet więcej milionów złotych za samo wyjście z grupy - stwierdził.

Zdaniem szefa rządu „ten sukces wart jest każdych pieniędzy”. - Mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu uda się spotkać z trenerem Michniewiczem, z panem prezesem Kuleszą, ze środowiskiem tak, żebyśmy mogli popatrzeć w przyszłość - dodał.

Z drugiej strony zapowiedział jeszcze większe wsparcie szkolenia młodych piłkarzy. - My przeznaczamy pieniądze na PZPN, dla polskiej piłki, a w jaki sposób one potem będą wykorzystane, to mogę powiedzieć, że chcemy dużo, dużo większe pieniądze przeznaczyć. Nie 30, nie 40 milionów, a może nawet grubo powyżej 100 mln zł. Zobaczymy jaki jest plan. Chcę żeby naprawdę polska piłka poszła na jak najwyższy poziom - podkreślił.

Wielu dziennikarzy na Twitterze zwróciło uwagę na niespójność stanowiska rzecznika rządu z poniedziałku i wtorkowej wypowiedzi premiera zwróciło uwagę wielu dziennikarzy. - A to panowie ustalą między sobą jakąś jedną wersję. Bo najpierw cisza, potem rzecznik rządu, ze to nie dla piłkarzy tylko na młode talenty, a teraz jego szef, że jednak coś tam dla piłkarzy, bo przecież zasłużyli… - napisała Anna Seremak z TVN24.

- Premier Morawiecki swoją obietnicą pieniędzy dla piłkarzy nie tylko pokazał brak wyczucia i instynktu politycznego, ale również obnażył niekompetencje komunikacyjne swojego gabinetu oraz podzielił Polaków i pogorszył społeczne nastroje po porażce naszej kadry. Klapa kompletna - ocenił Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”. - Premier brnie na oślep, jakby nie miał już nic do stracenia. A rządzący mówili, że to fake news. Zdumiewające - dodał.

„Te premie im się po prostu należały ”

- Szanowni lekarze, pielęgniarki, nauczyciele, policjanci, urzędnicy, rodzice dzieci z niepełnosprawnościami - trzeba było za miliony kopać piłkę w Barcelonie czy Juventusie. Premier znalazłby dla Was kolejne miliony - stwierdził Rafał Mrowicki z Wirtualnej Polski. - Te premie im się po prostu należały - napisał Michał Kołodziejczyk z Wirtualnej Polski.

- PRowskie kiwki w sprawie premii weszły w etap strzelania karnych. Do własnej bramki. I to bez Szczesnego - ocenił Konrad Piasecki z TVN24. - No i całą ukutą na zapleczu historyjkę o "nie premii" dla piłkarzy premier Morawiecki właśnie zdezawuował, robiąc z kilku jego współpracowników wiadomo kogo - zauważył Roman Imielski z „Gazety Wyborczej”.

Zwracano też uwagę na nieprzejrzysty tryb, w jakim premia miała trafić do zawodników i sztabu szkoleniowego. - Michniewicz załatwiający z Morawieckim lewą kasę za plecami swojego szefa. Morawiecki żonglujący publiczną kasą bez żadnego trybu w czasie kolacji. Piłkarze i trenerzy kłócący się o kasę w czasie turnieju. Wciskanie kitu opinii publicznej o jakichś funduszach na dzieci. Bagno - ocenił Adam Traczyk z More in Common Polska.

Konsultant polityczny i medioznawca Wiesław Gałązka w rozmowie z Wirtualnemedia.pl zwraca uwagę, że w naszej kulturze nie ma zwyczaju znanego chociażby z krajów arabskich, gdzie sportowcy nawet po niewielkich sukcesach dostają od władców wielkie nagrody pieniężne czy luksusowe auta.

- Jakiż to był sukces? Mówimy o zwycięskiej porażce (0:2 z Argentyną - przyp.), która doprowadziła zaledwie do jednego dodatkowego meczu, zakończonego porażką - komentuje Gałązka. - „Grzanie się” wizerunkiem piłkarzy i rozumowanie, że jak im coś dam, to kibice będą mnie lubić i popierać w wyborach, to jakieś myślenie idioty. Chyba nie ma drugiego polityka w kraju, który w tak szybkim tempie traciłby na wizerunku - ocenia.

Nasz rozmówca podkreśla, jak niestosowne jest nagradzanie sportowców dużymi kwotami z kasy państwowej. - To nasz budżet, nasze pieniądze. Nie po to płacimy podatki, żeby premier robił sobie wizerunek naszym kosztem - mówi.

Podobnego zdania jest Wojtek Kardyś, specjalista od marketingu internetowego. - Ta premia 30 mln zł dla naszych piłkarzy to narracyjny koszmar, absolutnie nie do obronienia (ani dla nich, ani dla Premiera). Już nie chodzi tylko o stworzenie niebezpiecznego precedensu (mamy ogromne sukcesy np: w tenisie czy koszykówce - tam też będą premie?), a czas i styl - napisał na Twitterze.

- To jest premia, która jest funduszem, który okazuje się też premiami, a poza tym to wszystko nieprawda, bo nie było żadnych milionów obiecanych, a nawet jeśli były to źli dziennikarze chcą zepsuć wielkie święto sportu. Bardzo spójna ta narracja rządzących - ironizował.

Premier na Facebooku: nie będzie rządowych premii dla piłkarzy

Z kolei na swoim fanpage’u facebookowym Mateusz Morawiecki we wtorek po godz. 15 stwierdził, że pieniądze publiczne zostaną przeznaczone wyłącznie na wsparcie rozwoju piłki nożnej. - Uważam, że rolą Państwa jest wspieranie rozwoju tej najpopularniejszej dyscypliny sportu. Dotyczy to przede wszystkim środków na szkolenie młodzieży, budowy infrastruktury, ale także rozwoju i wsparcia talentów. Na te cele będziemy przeznaczać dodatkowe środki. Udany występ Polaków na Mundialu jest dobrą okazją do rozpoczęcia dyskusji na temat przyszłości polskiej piłki - napisał.

- Jestem przekonany, że bez zwiększenia budżetu na polską piłkę trudno nam będzie rywalizować z najlepszymi, a przecież nasi piłkarze pokazali, że to możliwe. Pokazali, że jest to w naszym zasięgu. Uważam również, że nagradzanie za wyniki na najbardziej prestiżowych turniejach jest ważnym elementem całości systemu i zarazem rolą Związku oraz głównych sponsorów - dodał szef rządu.

- Na koniec wprost: nie będzie rządowych środków na premie dla piłkarzy - podkreślił.

 

Prezes PZPN nie wiedział o obietnicy premiera

Piłkarze i trener premię uzgodnili z szefem rządu i mieli ją otrzymać bezpośrednio, a nie poprzez PZPN. Według dziennikarzy kiedy dowiedział się o tym szef federacji Cezary Kulesza, był mocno niezadowolony.

- Moim zdaniem cierpi na tym zdecydowanie wizerunek prezesa Cezarego Kuleszy. Wychodzi na człowieka, który nie do końca trzyma kontrolę nad tym, co dzieje się wokół polskiej piłki - skomentował Tomasz Włodarczyk z Meczyki.pl.

 

Podobnie ocenia ten wątek Wojciech Gałązka. - Ta samowolka zarówno premiera z naszymi pieniędzmi, jak i sztabu szkoleniowego co do podziału tych pieniędzy negatywnie ciąży na wizerunku prezesa PZPN: że nie wie, co się u niego dzieje - mówi nam.

- W gruncie rzeczy wszyscy powinni przeprosić, wyrazić pokorę i obiecać, że drugi raz nie dopuszczą się takiej głupoty - uważa.

Piłkarze i trener milczą

Nasza reprezentacja wróciła do Polski w poniedziałek wieczorem, przy czym na pokładzie samolotu było tylko ok. 15 zawodników, pozostali od razu z Kataru wylecieli w innych kierunkach. Samolot z reprezentacją wylądował na wojskowym Okęciu, nikt z piłkarzy ani sztabu nie przyszedł do kibiców czekających na nim w ogólnodostępnym terminalu.

Żaden z zawodników ani trener nie odniósł się też do tematu premii obiecanej przez Mateusza Morawieckiego.

- Można było przed wylotem stanąć z panem premierem i zakomunikować oficjalnie: „Panowie, ustaliliśmy tutaj wspólnie, że jak osiągnięcie taki a taki sukces, czeka was taka nagroda”. Jakaś przejrzystość tej komunikacji. Ale działo się to poza oficjalnym obiegiem, było ustalane w totalnie luźnej atmosferze i przerodziło się ostatecznie w konkret, który dzisiaj uderza w cały Polski Związek Piłki Nożnej: od prezesa, przez piłkarzy, po selekcjonera - zauważył Tomasz Włodaczyk.

- Pod względem sportowym ten mundial miał dla nas słodko-gorzki smak i różnie możemy go oceniać. Ale wizerunkowo jest to dla reprezentacji katastrofa, jakiej nie pamiętam od czasów Euro 2012 i duetu Smuda-Lato - podsumował Mateusz Baczyński z Onetu.

Dołącz do dyskusji: Morawiecki: jakaś premia dla piłkarzy się należy. „PRowskie kiwki do własnej bramki”

10 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Prawda
Przecież to się im po prostu należy... jak wszystko w Polsce... podobnie z BIEDĄ dla ludzi - ona im się po prostu należy za oddawanie głosów w wyborach na PIS.
odpowiedź
User
m.
Biedni są, to im się należy. Skąd my to znamy... PiS w rozdawaniu nieswoich pieniędzy prezentuje mistrzowski poziom, wyższy nawet od naszych kopaczy.
odpowiedź
User
Polska w ruinie
Fajnie się szasta kasa z krwawicy podatnika, no nie? Kraj w zapaści; inflacja, drożyzna, zwolnienia grupowe, ale co tam, kto bogatemu zabroni?
odpowiedź