SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Rosyjska dziennikarka mieszkająca w Polsce: W Rosji wszyscy z niezależnych mediów są zagrożeni

- Rosja według Polaków nie potrafi, jest bierna, potrzebuje silnej ręki. To strasznie niesprawiedliwe. W ciągu siedmiu dni prawie osiem tysięcy osób zatrzymano tu podczas protestów - mówi w rozmowie z Wirtualnemedia.pl o przekazie na temat Rosji obecnym w polskich mediach Masza Makarowa, rosyjska dziennikarka od 14 lat mieszkająca w naszym kraju.

Policja zatrzymuje uczestników protestu przeciw wojnie (screen: YouTube/NowThis News) Article

Jacek Stawiany (Wirtualnemedia.pl.): Gdzie w rosyjskich mediach można dowiedzieć się prawdy o inwazji na Ukrainę?

Nie korzystam z VKontakte, całe życie bardziej lub mniej niezależne polityczne jest skupione na Facebooku. Jest też Telegram, gdzie działa mnóstwo różnych kanałów. Rosyjskie niezależne media są zamykane – jak radio Echo Moskwy czy telewizja Dożdż, ale mają konta na Telegramie.

Udaje im się funkcjonować w tej przestrzeni?

Tak, przeszły do Telegrama. Jak Meduza.io, która działa z Rygi. Ona była pierwszym agentem zagranicznym (to według rosyjskiego prawa każdy podmiot, który otrzymuje finansowanie z zagranicy i wypowiada się na polityczne tematy – red.) i czeka aż zostanie w Rosji zablokowana. Media są blokowane, jeśli piszą o wojnie jako o wojnie, a nie o „operacji specjalnej”. Są też tytuły, jak „Kommiersant”, które starają się być pomiędzy i są rzetelnym źródłem informacji, choć nie przeczyta się tam o wojnie. „Nowaja Gazieta” dociera do krewnych żołnierzy rosyjskich, którzy zginęli w Ukrainie. Jest Mediazona, również agent zagraniczny, która prowadzi relację online poświęconą wojnie.

Dziś (w czwartek - red.) zlikwidowano Echo Moskwy, pierwsze niezależne radio, działające w Rosji od 1990 roku. Jego dziennikarze zapowiedzieli, że będą dalej działać na YouTubie i w mediach społecznościowych – w tym na Telegramie.

Władze mówią otwarcie, że Echo Moskwy zostało zamknięte, bo złamało prawo, nie usuwając tekstów ze słowem „wojna”. Dziennikarze uciekają z Rosji, Duma uchwala właśnie ustawę o przeciwdziałaniu fejkom związanym z Rosją. A według niej fejkiem jest wszystko, co nie jest zgodne z wizją i narracją ministerstwa obrony. I grożą za to kary do 15 lat więzienia. Wszyscy dziennikarze niezależnych mediów są zagrożeni.

Czy przeciętny obywatel Rosji może bez problemu dotrzeć od niezależnych informacji?

Tak, choć to zależy od pokolenia. Dla starszych, którzy nie korzystają z internetu, głównym źródłem informacji jest telewizja, a żaden z jej programów nie jest rzetelny. W dodatku zwiększa się długość i tak bardzo długich propagandowych talk show. Żeby jeszcze mocniej przekazać punkt widzenia na wojnę w Ukrainie.

Obecnie ma miejsce akcja oceniania na Google Maps m.in. rosyjskich restauracji. W opiniach przy ocenie internauci zamieszczają komentarze o wojnie w Ukrainie – choćby o tym, że to rosyjska agresja. Ta akcja ma sens?

Ja sama nie sprawdzam opinii, a już na pewno nie stacji metra – a wiem, że komentarze pisano też choćby na ten temat. Ale jeśli ludzie widzą w tym sens i piszą tam prawdę o inwazji, to może to do kogoś dotrzeć.

Czy pani jako Rosjanka spotyka się obecnie z nieprzyjemnościami ze strony Polaków?

W takich okresach jak teraz staję się „zawodową Rosjanką” - ludzie dzwonią i pytają, co ja czuję jako Rosjanka. Osobiście nie spotkałam się, ale znam przypadki znajomych Rosjan. Są obawy, a agresja wisi w powietrzu.

Jak wygląda obraz sytuacji w Rosji przedstawiany w polskich mediach?

Nieobecny jest tu rosyjski punkt widzenia. W Rosji odbywają się protesty, uchwalane są nowe ustawy, za każde wsparcie obcego państwa można zostać skazanym za zdradę stanu. Rosja według Polaków nie potrafi, jest bierna, potrzebuje silnej ręki. To strasznie niesprawiedliwe. W ciągu siedmiu dni prawie osiem tysięcy osób zatrzymano tu podczas protestów. To więcej niż zginęło rosyjskich żołnierzy w Ukrainie. Dużo o tym piszę na Facebooku i dostaję wiele wiadomości w stylu: „proszę obalić rząd”. Już na nie nie odpowiadam. Polacy wiedzą najlepiej, jak protestować, co powinni zrobić Rosjanie. Polacy piszą swoje, ja piszę swoje i tak sobie żyjemy.

***

Masza Makarowa jest rosyjską dziennikarką i antropolożką. Zajmuje się Rosją, jej polityką oraz działaniami opozycji demokratycznej i ruchu protestacyjnego w Rosji, a także stosunkami polsko-rosyjskimi i polską polityką wschodnią. Mieszka w Polsce od 14 lat.

Dołącz do dyskusji: Rosyjska dziennikarka mieszkająca w Polsce: W Rosji wszyscy z niezależnych mediów są zagrożeni

2 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
mysz
Odnośnie agenta zagranicznego w segmencie mediów, to podobne przepisy obowiązują... w USA.
1 8
odpowiedź
User
Jarek
U nas nie ma takiego zagrożenia. Niezależne dziennikarstwo nie istnieje. Nikt nie sprawdza informacji w niezależnych od siebie źródłach. Nikt nie przedstawia racji różnych interesantów danego wydarzenia i och optyki patrzenia na sprawę. Zamiast faktu przedstawiany jest komentarz. Opinie inne niż jedynie słuszna są blokowane lub ośmieszane. Dziennikarstwo? - nie, już tylko propaganda.
Nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale po kres moich dni będę bronił twego prawa do ich głoszenia - brzmi jak bajka dla naiwnych.
1 0
odpowiedź