SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

TVN reaguje na oskarżenia Anny Wendzikowskiej o mobbing. „Zdarzały się zachowania, które nie powinny mieć miejsca”

Anna Wendzikowska, przez ostatnie 15 lat reporterka „Dzień dobry TVN”, opisała, że w miejscu pracy przez długi okres była źle traktowana, co pogłębiło jej problemy ze zdrowiem psychicznym. - W redakcji "DD TVN" zdarzały się niestety zachowania, które nie powinny były mieć miejsca w dobrze zarządzanej, przyjaznej firmie, jaką chcemy, żeby był TVN - przyznał nadawca.

Anna Wendzikowska, fot. screen z TVN Article

Wendzikowska z „DD TVN” odeszła w sierpniu br. po 15 latach pracy w roli dziennikarki przygotowującej materiały i wywiady dotyczące kina. W niedzielę w bardzo długim wpisie w mediach społecznościowych poinformowała, że była ofiarą mobbingu w telewizji, w której pracowała.

- Byłam poniżana, gnębiona, codziennie drżałam o pracę. Niby „gwiazda z telewizji", a ja byłam traktowana jak dziewczynka z podstawówki, którą co chwilę bije się po łapkach za każde niedociągnięcie. Tak naprawdę byłam w swoim schemacie niewidzialności, niedocenienia i ciągłego udowadniania swojej wartości - wyliczyła.

Anna Wendzikowska o kulisach pracy w telewizji

Wskazała konkretne sytuacje. - Kiedy zdjęto z anteny moje wejścia w studio usłyszałam: sorry, Anka, „nie oglądasz się". Pomyślałam, cóż, trudno, chodzi o dobro programu. Ale coś mnie tknęło i sprawdziłam wyniki oglądalności z ostatnich tygodni. W momencie mojego wejścia wykres oglądalności pikował w górę. Wtedy usłyszałam: oglądalność nie jest najważniejsza - opisała.

- Prosiłam o pomoc, żebym nie musiała sama montować materiałów, żebym nie musiała robić tłumaczeń sama. Albo żebym przynajmniej mogła robić montaż z domu, zdalnie. Nie wyrabiałam się ze wszystkim przy dzieciakach. Byłam z nimi sama. Usłyszałam: nikt tu nie ma specjalnych praw. Ja chyba miałam „specjalne prawa", ale takie represyjne. Jeśli mój materiał nie był gotowy na 48h przed emisją, z nagranym tłumaczeniem, podpisami, to spadał z emisji, a ja nie ile dostawałam pieniędzy. Dla porównania inni reporterzy kończyli swoje materiały w ostatniej chwili, czasami późno w nocy, tuż przed porannym programem - stwierdziła.

- Czy to mobbing? Teraz wiem, że tak. Tych sytuacji były dziesiątki, jeśli nie setki. To materiał na książkę, a nie na post.. - podkreśliła Wendzikowska. - Wtedy sądziłam, że to co mi się przytrafia to moja wina. Że jestem zła, nieudolna, trudna.. że może jeśli bardziej się postaram to wszystko będzie pięknie, a problem zniknie. Nie znikał, było coraz gorzej - zaznaczyła.

>>> Praca.Wirtualnemedia.pl - tysiące ogłoszeń z mediów i marketingu

Opisała również okoliczności wyjazdu na galę rozdania Oscarów. - Nikt nie wie, że poleciałam na wywiad do Los Angeles trzy tygodnie przed porodem. Musiałam mieć pisemną zgodę od lekarza. Cały lot siedziałam jak na szpilkach. Bałam się, że urodzę w samolocie. Nikt nie wie, że poleciałam na jedną noc do Filadelfii zostawiając dziecko z nianią, kiedy miało dwa tygodnie. Wiele osób wie natomiast, że wróciłam do pracy sześć dni po porodzie. Jak strasznie wieszaliście za to na mnie psy. Nie wiedzieliście, jak bardzo bałam się, że ciąża będzie idealnym pretekstem, żeby się mnie pozbyć... a ja potrzebowałam tej pracy, a przynajmniej wtedy, w burzy hormonów, tak właśnie myślałam. Bo byłam sama i miałam dwójkę dzieci na utrzymaniu - zrelacjonowała.

Anna Wendzikowska przyznała, że zmagała się z depresję i od młodości cierpi na zespół dorosłego dziecka alkoholika. - Były leki, była terapia, na jakiś czas pomagało. Ale z przemocą jest tak, że jak się na nią godzisz to jej poziom rośnie - wyliczyła.

- I o nie jest historia o tym, jak byłam źle traktowana, ale o tym, dlaczego w tym trwałam. W ciszy i poczuciu winy, że mnie to spotkało.. Najprościej byłoby stwierdzić, że mobbing był przyczyną depresji. Ale myślę, że było zupełnie inaczej. Przyczyną mojej sytuacji w pracy, były moje nieuleczone traumy i schematy, które sprawiły, że akceptowałam takie traktowanie. A depresja to był bezpiecznik. Wywaliła, żebym zwróciła uwagę na to, co się ze mną dzieje. Głęboko, głęboko w środku - zaznaczyła.

Według dziennikarki te kłopoty spowodowały, że na różne sposoby zaczęła dbać o swoje zdrowie psychiczne. - Zaczęłam czytać, słuchać podcastów, oglądać video wywiady. Medytowałam, godzinę dziennie, codziennie przez rok. Ćwiczyłam jogę. Robiłam afirmacje. Hipnozę, integrację emocji w oddechu, oddechy z Wimem Hoffem, morsowanie. Spróbowałam wszystkiego. Mój układ nerwowy się regulował. Powoli wracałam do siebie - wyliczyła.

Przełomem okazał się dwutygodniowy pobyt w Gwatemali.-  Tam wszystko kliknęło. Kiedyś napiszę o tym więcej. Teraz tylko o tym, jak codziennie o świcie spotykaliśmy się na poranne medytacja, potem ćwiczyliśmy jogę. Może to przypadek, ale może tak miało być, że cały tydzień poświeciliśmy na pracę nad odwagą serca... codziennie układałam dłonie w mudrę abhaya hridaya (mudry to gesty wykonywane palcami i dłońmi, które mają oddziaływać na energię całego ciała) i odwaga, żeby pójść za sercem przyszła - opisała.

„Prawda, co się dzieje w tej TV, która co roku zostaje pracodawcą roku”

W czasie pobytu w Gwatemali Anna Wendzikowska zdecydowała się odejść z pracy, a przyspieszyła ten krok spontanicznie. - Miałam zrobić coś jeszcze. Nie planowałam tego. Coś mnie poprowadziło. Siedziałam w taksówce z San Marcos do Guatemala City. To była kilkugodzinna podróż. Czytałam jakiś niusy w necie. Wyskoczył mi post na FB o kolejnej sytuacji mobbingu w kolejnej organizacji medialnej i pod spodem jednym z komentarzy był komentarz mojej byłej koleżanki z redakcji. Wyleciała z pracy w jakiejś słabej sytuacji, której szczegółów nie pamiętam, bo przez lata tych sytuacji było mnóstwo. Napisała: ciekawe kiedy ktoś odważy się powiedzieć prawdę o tym, co się dzieje w tej TV, która co roku zostaje pracodawcą roku - zrelacjonowała.

- Wtedy poczułam, że to muszę być ja. Napisałam więc mejla. Nie dla siebie, dla kolegów, którzy może się bali, a może nie czuli, że ich działania mogą coś zmienić. Bo status quo trwało latami. Tak, to ja zapoczątkowałam dochodzenie, które zakończyło się zwolnieniami - stwierdziła Wendzikowska.

- Nie, to nie tylko moja historia to spowodowała. Tych historii było kilkadziesiąt i moja wcale nie była najgorsza. Działanie tym razem było szybkie i zdecydowane. Ale dla mnie nie było odwrotu. Te wszystkie emocje, które adrenalina przez lata skutecznie tłumiła wywaliły na powierzchnię. Płakałam przez kilka dni, a płacz przyniósł ulgę. Żeby odzyskać sprawczości i zacząć odbudowywać poczucie własnej wartości musiałam zamknąć tamte drzwi. Nikt mnie nie zatrzymywał - podkreśliła.

TVN: przytoczone sytuacje nie powinny były się nigdy zdarzyć

- Czy to mobbing? Teraz wiem, że tak. Tych sytuacji były dziesiątki, jeśli nie setki. To materiał na książkę, a nie na post.. - podkreśliła Wendzikowska. Dziennikarka napisała, że napisała maila i zapoczątkowała dochodzenie, które zakończyło się zwolnieniami. Więcej szczegółów nie podała.

Pod jej wpisem znalazł się komentarz dodany z oficjalnego konta stacji TVN. - Aniu, twój wpis poruszył bardzo wiele osób. W redakcji "DD TVN" zdarzały się niestety zachowania, które nie powinny były mieć miejsca w dobrze zarządzanej, przyjaznej firmie, jaką chcemy, żeby był TVN - czytamy w nim.

- Po otrzymaniu twojego listu wprowadziliśmy sporo zmian organizacyjnych i personalnych. Przytoczone przez ciebie sytuacje nie powinny były się nigdy zdarzyć i zrobimy wszystko, żeby się nie powtórzyły – napisano dalej.

TVN rozstał się z wieloletnimi producentkami „DD TVN”

W sierpniu TVN Warner Bros. Discovery rozstała się z wieloletnimi producentkami magazynu „Dzień dobry TVN”: kierującą redakcją programu Ewą Baj oraz Luizą Zając. Oficjalnym powodem tej decyzji było „nowe podejście do organizacji i zarządzania produkcją w grupie". Jedyną producentką programu pozostała Dorota Malesa, która teraz kieruje jego zespołem.

W pierwszej połowie br. średnia oglądalność „Dzień dobry TVN” wyniosła 380 tys. osób przy 7,36 proc. udziału w rynku telewizyjnym w grupie 4+ i 9,24 proc. w grupie 16-49 (dane Nielsen Audience Measurement).

W okresie współpracy z TVN Anna Wendzikowska pojawiała się też w innych kanałach nadawcy. Prowadziła programy „PytAnia, Dziewczyny z Hollywood” i „Przystanek Hollywood” w TVN Fabuła oraz „O tym się mówi” w TVN Style. W 2011 roku wzięła udział w „Tańcu z gwiazdami” emitowanym wtedy w TVN.

Dołącz do dyskusji: TVN reaguje na oskarżenia Anny Wendzikowskiej o mobbing. „Zdarzały się zachowania, które nie powinny mieć miejsca”

44 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Luk Cook
Inni partnerzy biznesowi też są traktowani kontrowersyjnie np. Sieci kablowe itd. Polakom nie wychodzi budowanie standardów niestety. Ich konkurencja spod znaku San of dżamajka działa niestety podobnie.
24 4
odpowiedź
User
Koko
A może Ania powie jak to była wiecznie na wakacjach i o swoich materiałach informowała w ostatniej chwili, jak regularnie spóźniała się na montaż, jak jęczała o podwyżki...
64 29
odpowiedź
User
Ewa B
To moze ja doniosę jak traktowałaś współpracowników tępa dzido.
Wyniosła dziunia z przerośniętą ci@pą
72 37
odpowiedź