Układ zbiorowy wygasł 1 kwietnia 2016 roku.
Poprzedni całodzienny strajk dziennikarzy odbył się 27 marca.
W dniu strajku włoskie agencje informacyjne nie publikują swoich serwisów, nie są aktualizowane strony internetowe gazet, a w radiu i telewizji wiadomości przekazywane są w skróconej formie. Także włoscy dziennikarze podróżujący z papieżem Leonem XIV po Afryce relacje z jego czwartkowej wizyty w Kamerunie przekażą po zakończeniu strajku o północy z czwartku na piątek.
Narodowa Federacja Włoskiej Prasy w wydanym oświadczeniu podkreśliła: "Włoskie dziennikarki i włoscy dziennikarze strajkują dziś po raz trzeci. Nie robimy tego pochopnie, ale uważamy, że konieczne jest poinformowanie czytelników, społeczeństwa i świata polityki o tym, co dzieje się w naszym sektorze; tak fundamentalnym dla demokracji, a jednocześnie tak kruchym".

"Umowa zawarta z Federacją Wydawców Prasy, regulująca pracę dziennikarzy etatowych, wygasła 10 lat temu. W tym czasie wydawcy korzystali z publicznych dotacji, podczas gdy nasze wynagrodzenia zostały pochłonięte przez inflację. Nie istnieją żadne zasady dotyczące użycia sztucznej inteligencji ani sprawiedliwego wynagrodzenia dla autorów treści przekazywanych platformom" - zauważyła FNSI.
Według organizatorów protestu jeszcze gorzej wygląda sytuacja tysięcy współpracowników oraz osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, od lat czekających na ustalenie godziwego wynagrodzenia i z tego powodu mających dochody poniżej progu ubóstwa.
"Wydawcy zapewnili sobie obniżenie kosztów pracy, uciekając się do praktyk dumpingowych poprzez nadmierne wykorzystywanie pracy niestabilnej i prekariatu" - zaznaczyli protestujący.

"Dla Narodowej Federacji Włoskiej Prasy godność i przyszłość informacji zależą od odnowienia układu zbiorowego, odzyskania realnej wartości wynagrodzeń oraz obrony praw, które nie są przywilejami, lecz warunkiem koniecznym, byśmy mogli stawić czoła zagrożeniom – zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz redakcji" - głosi odezwa FNSI.
Źródło: PAP














