Anatomia subskrypcji. Dlaczego Polacy wciąż nie chcą płacić za treści

Czy subskrypcje mediów udają się w Polsce? Sukces osiągnęło tylko kilka marek, m.in. "Gazeta Wyborcza", TOK FM czy Player.pl. – 20 złotych miesięcznie to nie są duże pieniądze. Problemem w Polsce jest niska świadomość tego, czym są jakościowe treści – tłumaczy Paweł Nowacki, ekspert ds. cyfrowych Izby Wydawców Prasy.

Rafał Badowski
Rafał Badowski
Udostępnij artykuł:
Anatomia subskrypcji. Dlaczego Polacy wciąż nie chcą płacić za treści
Dlaczego Polacy nie chcą dziś płacić za treści?

Jak wygląda rynek subskrypcji mediów w Polsce? Czy można go porównać z innymi krajami europejskimi? Brakuje rodzimych badań na ten temat. By pokazać, jak wypadamy na tle Europy, przeglądam zagraniczne dane.

Subskrypcje: Polska vs. Europa

Z  Reuters Institute Digital News Report 2025 wynika, że osoby płacące w Polsce za dostęp do treści wykupują średnio dwie subskrypcje miesięcznie. Jednocześnie około 13-14 proc. deklaruje opłacanie treści informacyjnych online, co plasuje Polskę w środku europejskiej stawki.

Co istotne, odsetek ten jest zbliżony lub nawet wyższy niż w krajach o większym poziomie zamożności: w Niemczech wynosi około 13 proc., 11 proc. we Francji oraz 10 proc. w Wielkiej Brytanii.

Prym wiodą znane z tradycji subskrypcji państwa skandynawskie. Aż 40 proc. Norwegów i 31 proc. Szwedów deklaruje, że płaci za jakiekolwiek treści w internecie. W czołówce zestawienia są jeszcze Austriacy (22 proc.) i Finowie (21 proc.).

Założony w 2016 roku w Kopenhadze magazyn cyfrowy Zetland opiera się na prostej zasadzie: subskrypcja albo nic. Dziś liczy już 70 tysięcy członków, z czego 40-45 procent to osoby w wieku 20-30 lat, co podważa ogólne wyobrażenie, że papierowe gazety kupują starsze pokolenia. Subskrypcje stanowią ponad 80 proc. przychodów firmy.

Rynek mediów w Polsce

Wydawcy rzadko chwalą się wynikami subskrypcji. Jako spółka giełdowa robi to Agora. Wyniki podaje także wydawca "Tygodnika Powszechnego".

Swoje treści za paywallem (w całości lub części) utrzymuje większość czołowych marek medialnych w Polsce, m.in. RASP ("Newsweek" czy Onet), "Gazeta Wyborcza", "Rzeczpospolita", "Puls Biznesu" czy "Dziennik Gazeta Prawna".

Jest sporo redakcji, które poradziły sobie z cyfrową transformacją. W Polsce za jednego z liderów subskrypcji uchodzi "Gazeta Wyborcza". Na koniec 2025 roku dziennik miał ponad 320 tys. subskrypcji cyfrowych wydań. To rekord, ale czy wybitny jak na 38-milionowy kraj?

Tygodnik Powszechny jest dziś wskazywany jako jeden z liderów transformacji mediów, przynajmniej pod względem tempa wzrostu. Bo przez rok potroił liczbę cyfrowych subskrypcji i dziś ma ich prawie 9 tysięcy. Liczba wygląda lepiej, gdy spojrzymy sumarycznie: łącznie "TP" ma 25 tysięcy płacących klientów.

Radio TOK FM w 2025 roku zwiększyło liczbę cyfrowych subskrybentów o ponad jedną czwartą. I ma ich ponad dwa razy więcej niż cztery lata temu. Na koniec 2025 roku było to 55,5 tys. klientów subskrypcji cyfrowej TOK FM Premium.

Według ostatnich nieoficjalnych danych z marca 2022 roku, na które powoływały się Wirtualnemedia.pl, platforma Player.pl (należąca do TVN Warner Bros. Discovery) miała około 1,5 miliona subskrybentów. To wiodący polski serwis VOD oferujący produkcje TVN Warner Bros., seriale oryginalne (Player Original), programy rozrywkowe, filmy na życzenie, bajki oraz kanały na żywo (np. TVN24, Eurosport).

Subskrypcję serwisu Player.pl oraz TVN24+ (dawniej TVN24GO) można podpiąć pod rachunek telefoniczny u wybranych operatorów komórkowych.

To przykłady, którymi można się pochwalić. Jednak znaczna część rynku wciąż podchodzi do modelu subskrypcyjnego jak pies do jeża. Zdarzało się też, że w kluczowym momencie zabrakło trafnej oceny potencjalnej grupy docelowej.

Problemy z subskrypcjami w Polsce. Edukacja czy cena?

Raporty wskazują, że znaczna część polskich internautów (ponad 80 proc. w badaniach z 2021 roku) nie chce płacić za dostęp do artykułów, gdyż są one łatwo dostępne za darmo. Użytkownicy wciąż zdają się więc myśleć, że informacje w sieci są gratis.

Moi rozmówcy wskazują na jeden ważny czynnik: silne portale horyzontalne przez lata przyzwyczaiły odbiorców do darmowych treści. Tyle że dziś to coraz większy mit.

– Polski rynek został w ostatnich 20 latach zdominowany przez portale zasięgowe. Ludzie zostali wychowani w taki sposób, że zawsze znajdą darmowy zamiennik – tłumaczy Paweł Nowacki, członek zarządu Stowarzyszenia Praktyków Transformacji Cyfrowej i ekspert ds. cyfrowych Izby Wydawców Prasy.

Zgadza się z nim Andrzej Andrysiak, wydawca "Gazety Radomszczańskiej" i szef Stowarzyszenia Gazet Lokalnych.

– Kiedyś nikt nie rozdawał gazet za darmo, pojawiły się pod koniec lat 90. Ostatnie 20 lat wszystko zmieniło. Pojawiły się zasięgowe portale, które przyzwyczaiły ludzi, że podstawowe informacje są za darmo – mówi Andrysiak.

Przyznajmy jednak, że Onet ma rozwinięty dział premium, robi to też Wirtualna Polska.

– Oba portale są jednak wciąż znane z treści masowych, na tym robią ruch – zauważa Andrzej Andrysiak.

Paweł Nowacki jako przeciwwagę dla Polski podaje przykład Niemiec. Nie było tam aż tak silnego portalu informacyjnego. – Dominowały takie media jak "Der Spiegel" czy "Frankfurter Allgemeine Zeitung", czyli silne marki prasowe, które przeszły transformację cyfrową. Zwróć uwagę, że tabloid "Bild" sprzedaje 720 tys. subskrypcji, bo ma unikalne, np. sportowe, treści – wskazuje ekspert.

Dlaczego Polacy mogliby płacić więcej za treści? Jednym z problemów jest niedopasowana oferta. Były menedżer prasowy mówi anonimowo, że "nie każdy wydawca potrafił zejść z obłoków na ziemię".

– Nie da się wszystkim sprzedawać szynki, gdy część chce salami. W "Dzienniku Gazecie Prawnej" długo zakładano, że wszyscy odbiorcy to prawnicy i księgowi – mówi.

Jako kontynuację dawnego myślenia wskazuje na dzisiejsze kwoty, które trzeba zapłacić za subskrypcję "DGP" Premium. Gdy kupi się subskrypcję autoodnawialną, za pierwszy miesiąc trzeba zapłacić 14,90 zł, ale za każdy następny już 196 zł. Inna oferta dotyczy półrocznego dostępu. Można to zrobić w promocji za 790 zł (kwota obniżona z 1 345 złotych).

Co zatem może sprawić, że ludzie zechcą płacić za treści? Zdaniem Pawła Nowackiego liczy się połączenie jakościowych, często specjalistycznych treści z dużą siłą emocjonalnego kontaktu z autorem.

– Często chodzi o wąską specjalizację, jaką daje np. "Raport o stanie świata". O tym, co dzieje się w Iranie, nie przeczytamy aż tak jakościowego materiału na portalu X czy Y – tłumaczy.

Kolejnym światowym trendem, który coraz mocniej widać także w Polsce, jest rozwój podcastów i programów wideo — często w mniej oczywistych formatach.

– Amedia, największy norweski wydawca wiadomości, prowadził lokalnie transmisje meczów piłkarskich z niskich lig w ten sposób, że ktoś ustawiał komórkę na stadionie. Okazało się, że są ludzie gotowi za to płacić – dodaje Paweł Nowacki.

Denník N — jest według Pawła Nowackiego — udanym przykładem subskrypcji. Słowacki portal informacyjny osiąga — w przeliczeniu na liczbę mieszkańców — lepsze wyniki niż "Gazeta Wyborcza".

– Ma około 90 tysięcy subskrybentów, tylko że tam od początku wiedziano, że model biznesowy ma być oparty na subskrypcjach i wszyscy grali do jednej bramki – tłumaczy.

A czy przeciętne zarobki w Polsce mogą być barierą? Zdaniem Pawła Nowackiego problemem nie jest niska siła nabywcza Polaków.

15-20 złotych miesięcznie, a tyle często kosztuje subskrypcja, to nie są wielkie pieniądze. Raczej niska świadomość dotycząca tego, co jest jakościową treścią. Na szczęście wielu już dostrzega, że masowe portale stosują clickbaity.

Paweł Nowacki

– Polscy odbiorcy tekstów pisanych, podcastów czy wideo na YouTube wciąż traktują subskrypcje w kategoriach tej samej przegródki w portfelu co na przykład Netflix. Przybyło platform VOD, więc ludzie sporo wydają na subskrypcje. Łączą rozrywkę z informacją – dodaje.

Co jeszcze sprawia, że gazety mają mniej subskrypcji, niż mogłyby zdobyć? Zdaniem Pawła Nowackiego to skomplikowana ścieżka zakupowa. – W Polsce nie ma mikropłatności. Wiele osób chce przeczytać jeden czy dwa teksty w miesiącu, a nie ma potrzeby wykupywania miesięcznego dostępu – mówi.

Jako pozytywny trend w subskrypcjach nasz rozmówca wskazuje z kolei maksymalne upraszczanie transakcji poprzez autoodnawialną subskrypcję. – Wybiera ją 60-70 proc. klientów – zaznacza.

Andrzej Andrysiak z "Gazety Radomszczańskiej" jest jednym z nielicznych wydawców prasy lokalnej, który z sukcesem realizuje model subskrypcyjny. Oczywiście to sukces szyty na lokalną miarę, gdzie liczby są wielokrotnie niższe.

To orka na ugorze. Mam oczywiście dużo mniej subskrypcji niż czytelników wydania papierowego. Subskrybentom dodawaliśmy także do oferty wydania PDF. Miałem też sytuacje, że wydanie PDF "Radomszczańskiej" było rozsyłane po mieście. Dwie osoby wykupiły dostęp, a potem rozsyłano to w setkach kopii.

Andrzej Andrysiak
szef Stowarzyszenia Gazet Lokalnych

Kilkuset subskrybentów to i tak dobra liczba jak na powiatowe realia. Regułą jest, że lokalni przedsiębiorcy na rynek cyfrowych subskrypcji nie wchodzą.

– Ludzie na poziomie powiatu nie chcą płacić za treści. Cały czas trzeba ich edukować. Wszystkie teksty w "Radomszczańskiej" są zamknięte. Są też artykuły, które nie idą do wydania papierowego. To dodatkowe treści dla subskrybentów – dodaje Andrysiak.

Szef Stowarzyszenia Gazet Lokalnych tłumaczy, że jego system nieco przypomina to, co oferuje Onet Premium. – Wszystkie unikalne dla nas artykuły, których nie przeczyta się gdzie indziej, są zamknięte. Z kolei część otwarta – to wszystko, co można przeczytać gdzie indziej, czyli na przykład wypadki czy konferencje – mówi.

To trudny – bo i mały – rynek. – Nawet portal zasięgowy, gdy chce sprzedawać treści, musi mieć coś, czego nie ma nikt inny. Nie ma sensu wchodzić w subskrypcje, jeśli nie ma się treści unikalnych – tłumaczy.

Na poziomie lokalnym – poza "Gazetą Radomszczańską" – na rynku subskrypcji radzą sobie: portal Złotowskie.pl Mariusza Leszczyńskiego czy "Nowa Gazeta Trzebnicka" Daniela Długosza. Inni raczej na ten rynek nie wchodzą.

– Niektórzy bronią się przed subskrypcjami rękami i nogami. Ja jednak nie żyję w Zakopanem, bym miał kilkaset tysięcy użytkowników – dodaje wydawca "Gazety Radomszczańskiej".

"Radomszczańska" oferuje subskrypcje w modelu rocznym (110 zł) oraz miesięcznym (9,9 zł). Nie przewiduje możliwości zakupu pojedynczych artykułów. Dlaczego? Przy tak niskiej cenie abonamentu trudno wyobrazić sobie stawkę za pojedynczy tekst, która byłaby jednocześnie atrakcyjna dla odbiorcy i opłacalna dla wydawcy.

A jak jawi się przyszłość? Andrysiak jest pesymistą. Powodami są łatwy dostęp do zagranicznych treści przy tłumaczeniach AI dostępnych w przeglądarkach oraz rosnące rozwarstwienie społeczne.

Widzę w Polsce w przyszłości jeszcze większe problemy z płaceniem za treści. Subskrypcja "The New York Times" dla nowych klientów potrafi być przyciągająca. Promocje często opiewają na 1 dolar za tydzień. Subskrypcjami zainteresowane jest 15-20 proc. społeczeństwa. To wąska grupa, a w przyszłości różnice majątkowe czy związane z dostępem do służby zdrowia będą się zwiększać. Tak samo ci, którzy mają pieniądze, będą płacić za treści. Inni mogą zostać informacyjnie wykluczeni.

Andrzej Andrysiak
szef Stowarzyszenia Gazet Lokalnych

Paweł Nowacki wskazuje na rosnącą rolę treści wideo w oczekiwaniach odbiorców.– Na YouTube mocne są brandy z Grupy ZPR Media. Tam także monetyzują swoją działalność online. Nawet jeśli ktoś tylko subskrybuje kanał, to też zysk, bo na filmach jest mnóstwo reklam – dodaje nasz rozmówca.

Jednym z najbardziej kalorycznych źródeł są newslettery. To z nich często pochodzi największy procent użytkowników, którzy gotowi są przekonwertować się na płatnych subskrybentów. – Dennik pozwala subskrybować teksty pojedynczego autora – wskazuje Nowacki.

Niedawno na łamach Wirtualnemedia.pl informowaliśmy też o newsletterze politycznym Tangle z USA, który na subskrypcjach zarabia krocie, mimo że za treści płaci tylko 16 procent subskrybentów. Tangle osiągnęło w 2025 r. roczny przychód w wysokości 4,15 mln dolarów. Aż 85 proc. z tej kwoty pochodziło z płatnych subskrypcji.

Alternatywy dla subskrypcji

Pojęcie subskrypcji ewoluuje z kilku powodów. Najważniejsze to coraz popularniejsze treści wideo i kurczący się model biznesowy tradycyjnych mediów.


Nowacki dzieli wydawców z subskrypcjami treści na dwie grupy. Pierwsza to ci, którzy są wydawcami w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. – To wydawcy takich gazet jak "Rzeczpospolita", "Wyborcza", ale też Onet czy XYZ – mówi Paweł Nowacki.

Zdaniem Nowackiego do drugiej grupy możemy zaliczyć projekty medialne i dziennikarzy, którzy tworzą własne media. I pozyskują na nie środki, na przykład w serwisie Patronite.

Na Patronite pojawia się coraz więcej projektów opartych na treściach — także takich, które trudno jednoznacznie zaliczyć do dziennikarstwa. To efekt stopniowego zanikania środowiska dla mediów w tradycyjnym rozumieniu, o czym mówi nam prezes platformy.

Dobrym przykładem jest dr Wojciech Szewko, którego materiały o Bliskim Wschodzie codziennie oglądają setki tysięcy odbiorców. Trudno zamknąć taką działalność w tradycyjnych ramach wąskiej definicji "dziennikarstwa". To pokazuje, jak bardzo zmienił się (i nadal zmienia) krajobraz współczesnych mediów.

Marcin Skonieczny
prezes Patronite

Dlatego trudno jednoznacznie określić liczbę profili dziennikarskich na Patronite. Działa tam obecnie około 15 tysięcy zweryfikowanych i aktywnych autorów oraz autorek.

– Można przyjąć założenie, że nawet około 50 proc. profili jest związanych z szeroko rozumianą działalnością medialną, publicystyczną, edukacyjną lub informacyjną – dodaje Marcin Skonieczny.

Wiadomo za to, ile wynosi mniej więcej kwota płynąca do projektów okołodziennikarskich.

– Szacujemy, że łączna wartość miesięcznego wsparcia dla projektów publicystycznych, medialnych i dziennikarskich wynosi obecnie około 3 milionów złotych miesięcznie – mówi nam prezes Patronite.

Jednak wskazuje, że sukces na Patronite nie zaczyna się od setek tysięcy złotych. Dla niezależnego, "solowego" dziennikarza już 2-3 tysiące złotych comiesięcznego wsparcia od społeczności może być prawdziwą rewolucją. – Patronite to maraton, a nie sprint. Są twórcy, którzy jeszcze kilka lat temu zaczynali od około 2 tys. zł miesięcznie, a dziś zbliżają się do poziomu 100 tys. zł miesięcznego wsparcia – zauważa Skonieczny.

Serwis Patronite pobiera prowizję od wpłat (6,5 proc. netto plus prowizje operatorów płatności) dopiero w momencie, gdy autor zarabia. Choć dla wielu twórców Patronite nie jest jedynym źródłem dochodu, to jak mówi Skonieczny, stanowi stabilne źródło finansowania. Przy dzisiejszej polaryzacji mediów ważna jest redakcyjna niezależność, jaką zapewnia serwis.

Dariusz Rosiak i jego "Raport o stanie świata" mają wsparcie na Patronite w wysokości ponad 114 tysięcy złotych miesięcznie. – Dotąd prawie 7 tysięcy patronów wpłaciło ponad 7 milionów złotych. Za to można utrzymać niedużą redakcję – wskazuje Nowacki.

– Darek Rosiak jest moim "bogiem". Ludzie szukają tam odpowiedzi na to, co dostają w mainstreamie. Ma naprawdę wiarygodnych ekspertów, a nie lobbystów. Też jestem jego patronką. Inspirują mnie też na Patronite Radio Nowy Świat i Radio 357 – mówi nam Karolina Korwin Piotrowska, jedna z tych dziennikarek, które radzą sobie na Patronite.

Dla innych dziennikarzy Patronite także może stanowić część dochodów, choć już nie tak znaczącą. Igor Janke i jego Układ Otwarty są wspierani kwotą prawie 7,5 tysiąca miesięcznie. Łącznie jego patroni wpłacili już ponad pół miliona złotych. Eliza Michalik także dostaje powyżej 8 tys. złotych miesięcznie w tym serwisie.

– Im silniejszy związek między twórcą a odbiorcami, tym skala subskrypcji jest często wyższa – wskazuje Paweł Nowacki.

Kościół wyznawców prawej i lewej strony też ma znaczenie. Ludzie płacą za content, który potwierdza ich wizję świata. Stąd na przykład darowizny na wóz transmisyjny.

Paweł Nowacki

Nasz rozmówca jako przykład bardzo udanej subskrypcji wskazuje Radio 357, jeden z najpopularniejszych projektów na Patronite.pl. Od startu w październiku 2020 roku zebrało ponad 20 mln zł, miesięcznie kwota ta wynosiła czasem około 1 mln zł. W 2023 roku Radio 357 usunęło licznik z Patronite. Dalej jest tam obecne, ale rozwija dziś model hybrydowy, łącząc kilka źródeł finansowania i różne sposoby wsparcia społecznościowego.

Na koniec 2024 roku liczba darczyńców radia na Patronite wynosiła 49,9 tys., a ich zadeklarowane darowizny – 997,8 tys. zł. Na początku 2026 roku Radio 357 miało już blisko 52 tys. patronów – podał "Press".

Podobne wyniki notuje inny czołowy projekt dziennikarski na Patronite – Radio Nowy Świat. Nadawanie na żywo pozostaje dostępne dla wszystkich słuchaczy, natomiast patroni zyskują dodatkowe korzyści: dostęp w aplikacji do archiwalnych audycji oraz do rozszerzonych treści, w tym podcastów extra.

Jak się buduje taki sukces? Pytam o to redaktorkę naczelną Magdę Jethon.

Może dlatego, że byliśmy pierwszym radiem, które założyło zbiórkę na Patronite i w rekordowym tempie zebrało zakładane środki z dość sporą nadwyżką. A może dlatego, że przez prawie już 6 lat udaje nam się utrzymać ponad 30-tysięczną społeczność, która nas wspiera kwotą prawie 800 tysięcy złotych miesięcznie.

Magda Jethon
redaktorka naczelna Radia Nowy Świat

Magda Jethon przyznaje, że choć Polacy słyną z tego, że potrafią i chcą pomagać, to zazwyczaj nie trwa to dłużej niż kilka miesięcy. – Radio Nowy Świat jest przykładem, że jeśli komuś zależy, to można pomagać i przez 6 lat – ocenia.

Znaczenie ma subtelna edukacja słuchaczy. Skoro nie ma tam reklam, należy dać im do zrozumienia, że pieniądze trzeba zorganizować inaczej.

– Obiecaliśmy naszym patronom, że na antenie nie będzie bloków reklamowych i nie będzie polityków. Słowa dotrzymujemy. Ale od czasu do czasu staramy się przypominać Słuchaczom, że brak reklam to brak dodatkowych środków, które w łatwy sposób mogłyby zasilić nasz budżet. I właśnie w tym celu od dzisiaj do końca kwietnia na naszej antenie trwać będzie kampania antyreklamowa pod hasłem "Przypominamy, że reklam nie mamy" – tłumaczy naczelna Radia Nowy Świat.

Karolina Korwin Piotrowska założyła Patronite w 2023 roku. – Bardzo się bałam, czy to wyjdzie. Postanowiłam działalność podcastową traktować jako główną pracę – mówi Wirtualnemedia.pl.

Mam działalność od 14 lat. Moi patroni to fajna społeczność, która cieszy się, gdy mówię własnym głosem, a nie zmontowanym przez kogoś. Nikt mi nie może pogrozić paluszkiem. Tylko Mateusz ma uwagi, jest pierwszym słuchaczem moich podcastów, drugimi moi bliscy przyjaciele. Nie po to byłam 30 lat w mediach, by nie mówić własnym głosem.

Karolina Korwin Piotrowska

– Na stałej umowie jest mój wydawca, Mateusz Nowosad, który pracuje też w Polskim Radiu. Do jego zadań należy zmontowanie i uploadowanie sześciu odcinków w miesiącu. Analizuje też statystyki. Ja zajmuję się tylko YouTube. Obecnie to moje główne źródło zarobków poza radiem (prowadzi autorską audycję pt. "Nowy wspaniały świat" w Polskim Radiu 1 – red.). To ruchome kwoty. Pozwalają nam się utrzymywać na takim poziomie, jakbyśmy pracowali w mediach, a nawet wyższym – zdradza. Opłacani są też wszyscy autorzy, którzy pojawiają się w podcaście Korwin Piotrowskiej.

Patronite ma bardzo ścisły związek ze społecznością, która zna, wspiera i płaci twórcy.

– Często do mnie piszą, to ludzie z Azji czy Australii. Bywa, że stanowią nieocenioną pomoc w researchu do moich materiałów. To szalenie miłe, dowód na to, że ludzie mają do mnie zaufanie. Ja jestem fair dla nich, a oni płacą mi za moją pracę – opowiada mi Korwin Piotrowska.

Na ważny aspekt relacji twórców z patronami zwraca uwagę też prezes Patronite.

– Karolina Korwin Piotrowska otwarcie mówi o tym, że wsparcie społeczności pozwoliło jej podejmować bardziej niezależne decyzje zawodowe (m.in. mogła świadomie i bezpiecznie zrezygnować z prowadzenia programu w Canal+, by rozwijać własne kanały) – wskazuje Marcin Skonieczny.

Dziennikarka odsłania kulisy swojej działalności na platformie. – Od progu 25 złotych mam dla patronów newsletter i inne benefity, które są dla nich w podzięce za to, że są ze mną. Są specjalne odcinki tylko dla nich. W commentary jadę po bandzie jak chcę, nie myśląc o tym, czy mnie YouTube zablokuje. Poruszam bardziej tematy społeczne niż polityczne, czasem show-biznesowe, był na przykład odcinek o Polakach w Dubaju, gdy trwał konflikt na Bliskim Wschodzie – dodaje.

Korwin Piotrowska oferuje patronom swój felieton w prawie każdym newsletterze. Ma z nimi bliską więź. Pomogli jej m.in. w namierzeniu jej stalkera.

Obecnie myśli nad rozwojem w serwisie. – Zrobię meetup dla patronów. Zainspirował mnie Darek Rosiak, który robi go raz do roku – zapowiada. Wymienia także podcast "Dwie Lewe Ręce" jako przykład społeczności Patronite, która spotyka się w wielu miejscach rozsianych po całej Polsce.

Wagę do spotkań na żywo ze społecznością przykłada też Radio Nowy Świat. – Nasi patroni i słuchacze uwielbiają spotkania na żywo, dlatego mamy już kilka takich stałych dat w ciągu roku. Mam na myśli np. Dzień Patronów 16 kwietnia. W tym roku spotykamy się w klubie Niebo w Warszawie na audycji i koncercie Łona Konieczny Krupa – opowiada Magda Jethon.

Warto dodać, że radiowy rajd rowerowy od dwóch lat się rozrasta. W tym roku ma w nim wziąć udział 420 uczestników. Radio Nowy Świat raz w miesiącu organizuje audycje z udziałem publiczności. – Mamy też nasz radiowy Koncert w Holu, który raz w miesiącu wypełnia się patronami na koncertach – dodaje naczelna Radia Nowy Świat.

Zdradza też sposób na przyrost społeczności patronów. – Od 1 grudnia na antenie Radia Nowy Świat odbyło się nietypowe odliczanie. Liczyliśmy, ilu nowych patronów przybywało każdego dnia. Podjęłam się robienia na drutach szala, który był odzwierciedleniem liczby nowo przybyłych Patronów. Jeden Patron to jeden rządek szalika. W sumie w ciągu 31 dni przybyło ponad 780 Patronów – dodaje.

Na kontakty z patronami stawia też Korwin Piotrowska, która nauczyła się tego w social mediach.

– Nigdy nie miałam problemu z kontaktem z ludźmi w internecie. Natomiast media społecznościowe bywały kiedyś niedoceniane. W TVN krzywo patrzono na to, że mam Facebooka i kazano mi go zamknąć. W czasach, gdy Facebook był dużo lepszy niż dziś. Miałam dość nieprzyjemną rozmowę z szefem, po której zbierałam szczękę z podłogi – mówi Korwin Piotrowska.

Ostatecznie z tego powodu nigdy z Facebooka nie zniknęła i docenia jego dawną rolę.

– Pytałam ludzi o wiele rzeczy, prosiłam, żeby mi doradzali. Angażowało się w to 400, 500, a nawet 1000 osób. Dzięki temu wiedziałam, jaka jest dominująca opinia, a oni mogli się czuć współtwórcami moich książek, takich jak "Sława", a potem "Pierwsza miłość". Teraz patroni pomogli mi w namierzeniu mojego stalkera – opowiada.

Przyszłość subskrypcji

Im więcej wydawcy wiedzą o odbiorcy, tym większym sukcesem są subskrypcje. W tak trudnych czasach dla mediów ta wiedza jest na wagę złota. Wydawcy muszą dziś szczególnie szukać dopasowanej oferty, bo krajobraz nie jest sprzyjający.

Działania big techów, takie jak pojawianie się Google AI Overviews na szczytach wyników wyszukiwania, sprawiły, że wydawcy borykali się z kolejnymi znaczącymi spadkami ruchu. Tak było w przypadku brytyjskich mediów, których widoczność w Google spadała nawet o 80 proc. Warto zwrócić uwagę, że YouTube jest obecnie największą wyszukiwarką, co jasno pokazuje możliwą alternatywę.

– W wyniku pojawienia się omówień Google AI Overviews czy tego, jak działa Discover, wydawcy stracili sporą część ruchu. Stabilność tych źródeł jest niepewna. Wydawcy muszą szukać stałych użytkowników, którzy są gotowi partycypować w dalszym istnieniu serwisu – potwierdza Paweł Nowacki.

Odpowiedzią mogą być silne osobowości medialne oraz formaty wideo, takie jak "Stan Wyjątkowy" czy "WojewódzkiKędzierski". – Tego typu twórcy i wydawcy będą zyskiwać na znaczeniu, m.in. dlatego że YouTube jako wyszukiwarka wyprzedził już Google. Wideo to przyszłość – warto być tam, gdzie są użytkownicy – zauważa ekspert.

– Im więcej dopasowanych treści, tym większa szansa na sukces. Wydawcy potrafią dziś rozpoznać potrzeby czytelnika dzięki rozwiązaniom AI. Poza tym coraz bardziej sprzedają jednak osobowości niż content – podsumowuje.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Kiedy nowa rada nadzorcza TVP? Członkowie RMN z koalicji zagłosowali z PiS

Kiedy nowa rada nadzorcza TVP? Członkowie RMN z koalicji zagłosowali z PiS

HBO Max zmienił pakiet z kanałami linearnymi. Zniknął m.in. TVN24

HBO Max zmienił pakiet z kanałami linearnymi. Zniknął m.in. TVN24

Zwolnienia w RASP. Związkowcy chcą ocalić część pracowników, proponują oszczędności w zarządzie

Zwolnienia w RASP. Związkowcy chcą ocalić część pracowników, proponują oszczędności w zarządzie

Mateusz Gessler ambasadorem Żabki [NASZ NEWS]

Mateusz Gessler ambasadorem Żabki [NASZ NEWS]

AFA MEDIA ze skutecznymi kampaniami SMS, MMS, PUSH APP i pokazuje, ilu klientów naprawdę wraca do sklepów
Materiał reklamowy

AFA MEDIA ze skutecznymi kampaniami SMS, MMS, PUSH APP i pokazuje, ilu klientów naprawdę wraca do sklepów

"Mam Talent!" z większą widownią niż przed rokiem

"Mam Talent!" z większą widownią niż przed rokiem