SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Koniec procesu ws. Fundacji Lux Veritatis. Watchdog chce dla oskarżonych kary roku pozbawienia wolności

Przed sądem rejonowym w Warszawie zakończył się proces karny, w którym trzyosobowy zarząd Fundacji Lux Veritatis oskarżony jest o nieudostępnienie informacji publicznej. Stowarzyszenie Watchdog domaga się dla oskarżonych kary roku pozbawienia wolności. Wyrok zapadnie 24 marca.

Tadeusz Rydzyk (screen: YouTube/Radio Maryja)Article

Sprawa dotyczy wniosku o informację publiczną, który do fundacji Lux Veritatis złożyła Sieć Obywatelska Watchdog. Odpowiedzi ostatecznie udzielono, jednak - jak podkreśla Watchdog - była ona spóźniona i niepełna. Prokuratura najpierw odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie, a potem dwukrotnie je umorzyła. Stowarzyszenie złożyło więc do sądu subsydiarny akt oskarżenia. Objęci nim zostali: prezes fundacji o. Tadeusz Rydzyk oraz członkowie zarządu o. Jan Król oraz Lidia Kochanowicz-Mańk.

Wniosek karę roku pozbawienia wolności

Proces w tej sprawie formalnie rozpoczął się w czerwcu ubiegłego roku, choć wcześniej sąd zbierał się dwukrotnie, by rozpatrzyć liczne wnioski formalne. Postępowanie toczące się przed sądem rejonowym Warszawa-Wola zakończyło się w czwartek. Stowarzyszenie Watchdog wniosło o wymierzenie oskarżonym kary roku pozbawienia wolności oraz orzeczenie 15-letniego zakazu zajmowania stanowisk w podmiotach korzystających ze środków publicznych.

"Możemy przyjąć, że prawo do informacji publicznej to sprawa marginalna, mało znacząca (...) Jednak nie jest to prawo marginalne, a fundamentalne" - mówił reprezentujący Watchdoga mec. Adam Kuczyński.

Jak podkreślił, suweren nie jest w stanie skutecznie sprawować swojej władzy, nie mając odpowiedniej wiedzy - a w to wlicza się wiedza na temat tego, jak rozdysponowane są środki publiczne.

"Zdarzenia ostatnich dni pokazują, jak bardzo ważny jest dostęp do informacji, od którego autorytarne władze odcinają swoich obywateli" – dodał.

Jego zdaniem wszyscy trzej członkowskie zarządu fundacji ponoszą taką samą odpowiedzialność, bo "nie sposób racjonalnie przyjąć, że prezes organizacji nie miał o sprawie wiedzy".

"Oskarżeni są pyszni i przekonani o swojej bezkarności, zdeprawowani władzą, którą mają" - mówił mec. Kuczyński. "Z tego powodu, z punktu widzenia prewencji, wymierzenie takiej kary będzie jasnym sygnałem, że ten, kto sprawuje władzę, ponosi odpowiedzialność. Im wyżej w hierarchii władzy, tym większą" - ocenił.

Obrona wskazywała, że Fundacja Lux Veritatis udzieliła odpowiedzi na wniosek o informację publiczną w takim zakresie, w jakim mogła. Jak podkreślano, wniosek Watchdoga był pierwszym, który do niej wpłynął - oskarżeni nie mieli świadomości, że odpowiedź na niego jest obowiązkowa, nie mieli też doświadczenia w rozpatrywaniu takich spraw.

"Wiemy, że nasi klienci są niewinni"

"Wiemy, że nasi klienci są niewinni" - podkreślał obrońca o. Rydzyka mec. Maciej Zaborowski. Jego zdaniem celem procesu nie jest zwiększenie dostępu do informacji publicznej, a "instrumentalne wykorzystanie prawa karnego do naruszenia dóbr osobistych jego mocodawcy". Jak mówił, sam fakt skierowania aktu oskarżenia stygmatyzuje osoby nim objęte.

Adwokat przekonywał też, że stowarzyszenie Watchdog nie jest pokrzywdzonym w tej sprawie (co jest podstawą aktu oskarżenia) - z tego względu w pierwszej kolejności wniósł o umorzenie postępowania, a dopiero w następnej kolejności o uniewinnienie swojego klienta.

Obrońca o. Jana Króla mec. Marcin Chodkowski mówił m.in. o powołaniu się przez oskarżyciela na przepis dotyczący niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza. Jego zdaniem zrobiono to tylko po to, by zarządowi fundacji groziło 10 lat pozbawienia wolności - co sugeruje popełnienie poważnego przestępstwa. Jak przekonywał, chodzi o "zbudowanie absurdalnej narracji i żądanie absurdalnej kary". Według adwokata żadnego z oskarżonych nie można w ogóle uznać za funkcjonariusza publicznego.

"Ten akt oskarżenia to nie jest hucpa, tylko skandal. To przemyślana, wyrachowana akcja skierowana przeciwko oskarżonym, co więcej, dotyczy to również tutejszego sądu" – mówił z kolei obrońca Lidii Kochanowicz-Mańk mec. Paweł Panek. Wskazując na uchybienia aktu oskarżenia, podkreślił, że nie powinien on być w ogóle procedowany. Jego zdaniem cała sprawa jest "przemyślaną grą", w której chodzi o "zdewastowanie autorytetu oskarżonych". "To zestaw obelg. Jest podstawą do tego, by wszczęte zostało postępowanie o bezpodstawne oskarżenie, a nawet zniesławienie" – powiedział.

Kochanowicz-Mańk - która według zeznań świadków odpowiadała za dostęp do informacji publicznej w fundacji - jako jedyna z oskarżonych zabrała w czwartek głos. "Tak naprawdę nie zobaczyłam (...) jednego dowodu, który mógłby potwierdzić to, o co mnie oskarżacie" - podkreśliła, zwracając się do przedstawicieli Watchdoga.

Jak zaznaczyła, zrobiła wszystko, co w jej mocy, by wyczerpująco odpowiedzieć na ich wniosek, jednak udzielenie odpowiedzi w pełnym zakresie wymagałoby zaangażowania takich sił i środków, że było to po prostu "fizycznie niemożliwe".

O uniewinnienie trzech oskarżonych wniosła prokuratura

O uniewinnienie wszystkich trzech oskarżonych wniosła prokuratura, która argumentowała m.in., że żaden dowód nie wskazywał na jakąkolwiek odpowiedzialność o. Króla i o. Rydzyka, a przypadku Lidii Kochanowicz-Mańk nie ma dowodów na celowość jej działania.

W akcie oskarżenia przeciwko zarządowi fundacji powołano się na art. 23 Ustawy o dostępie do informacji publicznej, zgodnie z którym, jeśli ktoś wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Przepis ten powiązano jednocześnie z przepisem Kodeksu karnego mówiącym o niedopełnieniu obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, obarczonym karą do 10 lat pozbawienia wolności.

Datę ogłoszenia wyroku wyznaczono na 24 marca.

Dołącz do dyskusji: Koniec procesu ws. Fundacji Lux Veritatis. Watchdog chce dla oskarżonych kary roku pozbawienia wolności

13 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
ciekawy
Wiadomo w ogóle, o jakie informacje prosili? Co było tak skomplikowane w zebraniu tych informacji?
odpowiedź
User
Abc
"Nie mamy Pana płaszcza i co nam Pan zrobisz" oraz "Sąd sądem ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie" - wypisz wymaluj sprawiedliwość w państwie PiS. Przecież nie po to ta ekipa "reformowała" sądownictwo, żeby teraz skazywać "swoich".
odpowiedź
User
haha
to teraz można owsiaka pozywać za nieudostępnianie informacji jak wydatkuje środki publiczne, il z tych pieniędzy idzie na utrzymanie firemek rodzinki i inne wydatki np. wieńce pogrzebowe na rachunek orkiestrowy :)

Chyba watchdoga strzeliły w stopę tej całej gamie lewackich fundacyjnej, które soja budżet państwa na 3 miliardy złotych dotacji rocznie.
odpowiedź