SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Przykro być legalistą

Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Towarzyszy mi przez większość wolnego czasu - felieton Michała Kowalewskiego, dziennikarza RMF FM

Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Towarzyszy mi przez większość wolnego czasu  Już wiele razy powodowała, że chodnik stawał się równiejszy, bezsenność mijała, kolejki okazywały się krótsze, podróż wcale nie tak nużąca. Bywała klinkiem na spleenek. Jako trzydziestolatek (z okładem) przeżyłem rewolucję techniczną: od kaset magnetofonowych Stilon Gorzów, winyli spod znaku Pronitu, aż po utwory istniejące fizycznie jedynie jako sektory na twardym dysku i zapisy w pamięci przenośnych odtwarzaczy mp3.

Zawsze starałem się by muzyka, która mi towarzyszy pochodziła z legalnych źródeł. Mogę się przyznać, że miałem w swoich zbiorach pirata. Jednak kiedy Iggy Pop i Goran Bregović skończyli swój spór o prawa autorskie do „Arizona Dream” i płyta ponownie pojawiła się na rynku, legalnym egzemplarzem zastąpiłem swoją – całkiem nieźle wydaną, ale pokątnie kupioną. Ta ostatnia skończyła w koszu na śmieci.

Ktoś powie – naiwność.

Być może.

Jednak jestem zwolennikiem idei, która mówi: „Jeśli nie stać cię na benzynę, lub też uważasz, że jest zdecydowanie za droga, nie jeździsz samochodem. Nie kupujesz paliwa u znajomego strażaka, który ma znakomite dojście w jednej z rafinerii na południu Polski”.

Mając cały czas głęboko w sercu to podejście, skorzystałem z usług nowego na naszym rynku sklepu sprzedającego muzykę w Internecie. 3,99zł za piosenkę. Cena prawie tak korzystna jak w amerykańskim – niedostępnym wciąż w Polsce – sklepie spod znaku Kolorowego Jabłka. Nawet nazwa firmy podobna.

Zachęcające.

Pierwsze doładowanie konta pozwalającego na dokonywanie zakupów – błyskawiczne i bezproblemowe. Mam 52 złote do wydania (2 złote dodaje mi wspaniałomyślnie sklep). Na początek oczywiście piosenki, dla których nie kupiłbym całej płyty, ale singiel (gdyby tylko pojawił się w Polsce) chętnie widziałbym na swojej półce. Wybór jest – według mnie – przyzwoity. W koszyku lądują Sisters of Mercy, Jamiroquai, Alcazar, Barbra Streisand, Phil Collins. Transfer plików z serwera zaskakująco szybki.

Mam! Słucham! Niektóre piosenki po raz pierwszy od lat. Daję sobie kilka minut po wydaniu Faktów RMF FM na delektowanie się zakupami. Po skończonej pracy kopiuję utwory na CD-ROM by zabrać je do domu. Tam – niespodzianka. Żaden z ulubionych odtwarzaczy nie chce zagrać moich nowych piosenek, a jedyny, który je rozpoznaje – firmowy odtwarzacz systemu operacyjnego – żąda pobrania licencji na utwory z Internetu. Jednak w domu nie jestem podłączony do Sieci. Taki mam kaprys i prawo. Cóż, pokusa posłuchania „Temple of love” jest silniejsza od ugruntowanych przekonań. Angażuję w połączenie swój telefon komórkowy. Dalej nic. Być może licencja jest udzielana tylko na jeden komputer, ten w pracy?

Pokusa rośnie.

Wracam pod kopiec Kościuszki. Kopiuję utwory na płytę CD-Audio. W domu tworzę z niej pliki mp3. Kompresja-rekompresja – czyli tracę na jakości. Ale wreszcie mogę spędzić wieczór przy legalnie kupionej muzyce. „This corrosion” Sisters of Mercy nabiera nowego znaczenia...

Zapewne wszystkie ograniczenia, które wstrzymywały mój bieg ku cieszeniu się legalną muzyką z Internetu są zapisane gdzieś drobnym drukiem w regulaminie sklepu. Albo w Systemie Pomocy i Wsparcia, jakiego udziela potentat z Redmond.

Jednak po tych wszystkich przejściach czuję się jak biegacz, który nie dość, że uiszcza opłatę za uczestniczenie w maratonie, to jeszcze na swojej drodze napotyka bez uprzedzenia: rozsypane szkło, rów z wodą, drut rozciągnięty na wysokości szyi i płonącą obręcz, przez którą musi przeskoczyć tuż przed metą.

A obok biegnie ktoś za darmo. Tor przed nim równy i pozbawiony większych przeszkód.

Jeszcze mam siłę i entuzjazm.

Jeszcze na trochę mi ich wystarczy.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Przykro być legalistą

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl