SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Pułk Azow: Od nacjonalistów do bohaterów? „Postrach Rosjan i pożywka dla propagandy Kremla”

Pułk Azow stał się symbolem ukraińskiego oporu przed najazdem i agresją Kremla. Jednostka jest jedną z najskuteczniejszych w starciach z wojskami Putina, jednak budzi kontrowersje w związku ze swoimi nacjonalistycznymi korzeniami, stając się jednym z propagandowych pretekstów do ataku na Ukrainę. - To specjalsi budzący u Rosjan strach, nie cofną się na krok. Ukraińcy odłożyli na bok powiązania Azowa z nacjonalizmem, dla nich ci żołnierze są narodowymi bohaterami - wyjaśniają rozmówcy Wirtualnemedia.pl.

Article

Od początku obecnej wojny w Ukrainie pułk Azow jest jednym z dyżurnych tematów w doniesieniach dotyczących tego konfliktu. Jednostka złożona z ochotników skutecznie szachuje i niszczy rosyjskie ugrupowania, i stanowi istotny element oporu wobec najeźdźcy z Kremla.

Jednym z dowodów skuteczności Azowa mogą być dane, według których pułk od początku wojny w Ukrainie zabił ponad 1150 rosyjskich żołnierzy, a ponad 3 tys. zostało rannych w walkach z tą formacją. Ponadto Azow zniszczył z górą 50 rosyjskich czołgów i taką samą liczbę transporterów opancerzonych, oraz ponad 60 bojowych wozów piechoty.

 

W ostatnich dniach o Azowie zrobiło się szczególnie głośno w związku z twardą walką tego pułku w zakładach Azowstal, który jest wciąż ostatnim bastionem obrony Mariupola, będąc nie tylko miejscem oporu, ale także schronieniem dla ukraińskiej ludności cywilnej.

Dowództwo Azowa w mariupolskim kombinacie przyznaje, że sytuacja stała się krytyczna, po podstępnym przedarciu się do tego kompleksu części sił rosyjskich, jednak pułk zapewnia, że będzie bronił się do końca, a kapitulacja nie wchodzi w grę.

 

Czytaj także: Ekspert: Rosja czasowo zawiesiła ambicje podbicia całej Ukrainy

Od dawnej wojny do Azowstalu

Historia Azowa sięga 2014 r., gdy formacja została stworzona w Berdiańsku, początkowo jako batalion ochotniczy, aby wspierać ukraińską armię w Donbasie w walce z kierowanymi przez Kreml prorosyjskimi separatystami.

Część członków Azowa pochodziła z ukraińskiego „Prawego Sektora”, czyli grupy o charakterze nacjonalistycznym i ekstremistycznym. Założycielem oddziału był Andrij Biłecki, Ukrainiec z wykształceniem historycznym, pozostający na skrajnie prawicowym skrzydle tamtejszej sceny politycznej.

Azow od początku budził kontrowersje, m.in. ze względu na swój herb, czyli Wolfsangel (Wilczy hak). Jednak według ekspertów od spraw ukraińskich wspomniany symbol, biorący swoje źródło z czasów pogańskich, nie jest uważany za symbol faszystowski. Według twórców Azowa ten symbol należy odczytywać jako stylizowane litery N oraz I, co ma oznaczać rodzaj narodowej idei.

Później Azow został przekształcony w pułk, który obecnie pozostaje w gestii ukraińskiej Gwardii Narodowej, i podlega bezpośrednio tamtejszemu Ministerstwu Spraw Wewnętrznych.

Lepsi niż Marines

Na czym polega fenomen Azowa? Czy chodzi tylko o niezłomność tych żołnierzy w walce o to, co prezydent Wołodymyr Zełenski określił w jednym z wystąpień jako „ukraińskie Termopile”?

Sławomir Sierakowski, publicysta i socjolog, we wpisie na Facebooku krótko definiuje rolę Azowa w obecnym najeździe Rosji na Ukrainę.

- Azow to wróg numer jeden, dwa i trzy rosyjskiej armii i główny punkt propagandy Kremla - ocenia Sławomir Sierakowski. - Jest o nich bez przerwy w każdej szkole, na uniwersytecie, w gazecie i programie publicystycznym. Do teraz wiążą ogromne siły Rosji. Skutecznie opóźniali atak na Donbas, dając Ukrainie czas na przygotowanie obrony i odbiór ciężkiego sprzętu od Zachodu. To przez nich Rosja zaczęła właśnie ofensywę w Donbasie w zmniejszonym składzie i może ją przegrać. Mają rozkaz od Zełenskiego walczyć do końca. Mogą zdecydować o losie Ukrainy i całej Europy.

Zobacz: Mateusz Lachowski od pierwszego dnia wojny jest w Ukrainie. "W Polsce jestem takim trochę francuskim pieskiem"

Mateusz Lachowski, dziennikarz i dokumentalista, obecny na Ukrainie od początku obecnej agresji Rosji (jego relacje z wojny można oglądać m.in. w telewizji TVN24) w rozmowie z nami szczegółowo wyjaśnia, czym jest pułk Azow i jak można traktować kontrowersje związane z tą nietypową jednostką.

- Czy Azow może wpłynąć na losy tej wojny? To pytanie jest dużym uproszczeniem – zastrzega Mateusz Lachowski. - Azow rzeczywiście jest większy, niż „standardowy” pułk. Nie ma co ukrywać, że to po prostu specjalsi, czyli siły specjalne. Podlegają bezpośrednio ukraińskiemu Ministerstwu Spraw Wewnętrznych, a nie resortowi obrony. Są świetnie wyposażeni, nigdy nie brakowało im na to pieniędzy. W odróżnieniu od kilku innych ugrupowań ochotniczych żołnierze Azowa otrzymują żołd.

Nasz rozmówca zaznacza, że po wybuchu wojny w Donbasie w 2014 r. żołnierze Azowa walczyli rok, niektórzy dwa, i wrócili do normalnego życia. Po obecnej agresji Rosjan azowcy zaczęli grupować się w poszczególnych miastach, dlatego są teraz w pewien sposób rozproszeni.

- Obrona Mariupola przez Azow ma wymiar nie tylko symboliczny, ale także taktyczny – wyjaśnia Lachowski. - Oni wiążą 12 rosyjskich grup taktycznych, czyli około 10 – 12 tys. żołnierzy. To oznacza, że Putin nie może użyć tych wojsk np. w Donbasie, czy Charkowie. Myślę że to, co wyróżnia Azow to fakt, że oni są praktycznie lepiej wyszkoleni, niż piechota morska USA. Bliżej im do Delta Force, albo Rangersów. Jeśli dodać do tego oddanie tych żołnierzy obronie Ukrainy, to mamy mieszankę wybuchową, której Rosjanie boją się jak ognia.

Pożywka dla Putina?

Skąd kontrowersje wokół Azowa? Zdaniem Lachowskiego to prawda, że założyciel pułku posługiwał się stylistyką pangermańską, taką samą, której używał Hitler.

- Wizerunkowi Azowa nie pomaga też wybrany przez ten ruch herb, który kojarzy się powszechnie z nazistami. Ale ukraiński nacjonalizm jest w starym stylu. Oni po prostu są bardzo przywiązani do ziemi, dla nich to dar od boga, niezachwiana wartość – podkreśla dokumentalista. Według niego w Ukrainie Azow nie budził nigdy znaczących kontrowersji, może z wyjątkiem wschodu, czyli Donbasu.

- Dlaczego? W momencie powstawania tam batalionów ochotniczych w 2014 r. nie były one dostatecznie zorganizowane – tłumaczy Lachowski. - Sam się spotkałem z opiniami o tym, co robił tam Aidar (24 Samodzielny Batalion Szturmowy, przyp. red.). Były przypadki karania żołnierzy ukraińskich z regularnych sił zbrojnych, którzy nie chcieli przyłączyć się do Aidara czy Azowa. To przypominało trochę Rewolucję Październikową, były bratobójcze walki, nie ma co tego ukrywać.

Dlatego, zdaniem eksperta, Azow jest bardzo wdzięcznym obiektem rosyjskiej propagandy. Z ich herbem i legendą łatwo zbudować narrację tłumaczącą agresję Kremla na Ukrainę.

- Korzenie banderowskie, UPA, zabijanie dzieci, rozcinanie ludzi piłą i tak dalej. Ale nie ma żadnego sposobu, żeby Azow powiązać z takimi wydarzeniami z drugiej wojny - zastrzega Lachowski. - Jak jest odbierany Azow wśród Ukraińców? W Kijowie powstała właśnie ulica Bohaterów Mariupola. Azow to będzie w przyszłości większa legenda, niż Majdan. Rosjanie ich nienawidzą i się ich boją, bo Azow już w 2014 r. nie pozwolił im wejść do Mariupola.

Czytaj także: Papież Franciszek krytykowany za słowa o wojnie w Ukrainie. „Jestem gotów spotkać się z Putinem w Moskwie”

Nasz rozmówca przywołuje historię pewnego Anglika, który walczył z Azowem w latach 2014 – 2015. Zawsze miał przy sobie jeden granat.

- Po co? Żeby się wysadzić, jak wpadnie w ręce ruskich. Oni wolą krótką śmierć, niż długie tortury, które na pewno ich czekają. Nie wiem, czy to prawdziwa opowieść. Koledzy stąd mówią, że tak. Ale tak, czy inaczej to dokładnie pokazuje, jaki jest duch w Azowie. Oni się nie cofną na krok.

Nacjonalizm na bok

Eugeniusz Triasun, pochodzący z Ukrainy pracownik polskiej agencji PR ProScience, który niedawno wrócił do naszego kraju z ogarniętej wojną ojczyzny wyjaśnia nam, jak w optyce Ukraińców rysuje się pułk Azow.

- Sprawa pułku Azow niegdyś budziła tyle samo kontrowersji wśród społeczeństwa ukraińskiego, ile niepochlebnych opinii na temat tej formacji pojawia się dzisiaj u zagranicznych obserwatorów wydarzeń w Ukrainie – zaznacza Eugeniusz Triasun. - Słusznych czy nie - zostawmy kwestię rozstrzygnięcia tego dylematu historykom, badaczom i wreszcie samemu narodowi ukraińskiemu. Mam jednak wrażenie, że agresja rosyjska od 2014 roku, i przeciągająca się obecnie wojna przyniosły diametralną zmianę w postrzeganiu Azowa przez większą część obywateli.

Nasz rozmówca zwraca uwagę na to, że nacjonalizm ukraiński - zjawisko wcześniej odbierane pozytywnie głównie w zachodnich regionach kraju, a mniej przychylnie na wschodzie - wraz z jego współczesnymi orędownikami w postaci żołnierzy pułku zyskał neutralny lub wręcz dobry wizerunek.

- Nagle te niegdyś uznawane za „skrajne” cechy i zachowania, które wyróżniają przedstawicieli ukraińskiego ruchu narodowego, zaczęły być źródłem inspiracji i nadziei dla milionów moich rodaków - wyjaśnia Triasun. - Są wzorcem postaw patriotycznych w trudnych dla kraju czasach. Podczas gdy wojna rosyjsko-ukraińska jawi się ludziom jako walka dobra ze złem, pułk Azow stał się swoistym symbolem oporu i niezłomności narodu ukraińskiego. Nie sądzę jednak, by ludzie zapomnieli o towarzyszących tej formacji wcześniej kontrowersjach. Kwestie odzyskania niepodległości i przywrócenia suwerenności spychają je po prostu na dalszy plan. Widząc poświęcenie członków i dowódców Azowa, szczególnie w obronie Mariupola, a także możliwość realnego podniesienia na duchu całego wojska, pewne „grzechy” da się odpuścić. Zresztą wojna, tak samo jak życie, rozliczy wszystkich z ich czynów.

Dołącz do dyskusji: Pułk Azow: Od nacjonalistów do bohaterów? „Postrach Rosjan i pożywka dla propagandy Kremla”

9 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Ten
Tendencja na kółkach, a tatuaże to oni jakie mają?
odpowiedź
User
Fred
Nacjonalistyczne ugrupowania zostały przez legalną władzę w roku 2014 zdelegalizowane. Część członków tych ugrupowań
została osądzona i uwięziona. W lutym tego roku prezydent Ukrainy w wyniku amnestii darował im karę i część z nich udała się walczyć.
Są postrachem rosyjskojęzycznej ludności Ukrainy.
odpowiedź
User
lipa
Nacjonalistyczne ugrupowania zostały przez legalną władzę w roku 2014 zdelegalizowane. Część członków tych ugrupowań
została osądzona i uwięziona. W lutym tego roku prezydent Ukrainy w wyniku amnestii darował im karę i część z nich udała się walczyć.
Są postrachem rosyjskojęzycznej ludności Ukrainy.
te bajki z mchu i paproci to dzieciom opowiadaj jeszcze 4 miesiace temu biegali po Lwowie z pochodnimi i krzyczeli zeby wyżynac Polaków i Przemysli jest ich To sa banderowskei szczury znane z mordowania cywili jak ich dziadowie
odpowiedź